Wiralowe Wzgórza

„Emi­ly Bron­të zmar­ła na gruź­li­cę sto sie­dem­dzie­siąt sie­dem lat temu, a ta adap­ta­cja i tak jest naj­gor­szym, co ją spo­tka­ło” – gdy tyl­ko zoba­czy­łam ten komen­tarz, jeden z wie­lu krą­żą­cych w sie­ci w momen­cie pre­mie­ry naj­now­szej ekra­ni­za­cji Wichro­wych Wzgórz, wie­dzia­łam, że roz­pocz­nę od nie­go swój tekst. Dostrze­że­nie i doce­nie­nie zło­śli­wej aku­rat­no­ści tej uwa­gi na pew­no ma zwią­zek z moim mile­nial­skim zami­ło­wa­niem do komen­to­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści za pomo­cą memów i z nie­chę­cią do twór­czo­ści Eme­rald Fen­nell jako wan­na­be Gre­ty Ger­wig, ale roz­cza­ro­wa­nie jej naj­now­szym fil­mem to już znacz­nie szer­sze zja­wi­sko.

Trze­ciej – po Obie­cu­ją­cej. Mło­dej. Kobie­cie (2020) i Salt­burn (2023) – fabu­le Fen­nell od począt­ku towa­rzy­szy­ły kon­tro­wer­sje. Naj­pierw wąt­pli­wo­ści wzbu­dzi­ły decy­zje castin­go­we. Cathy, któ­ra w powie­ści umie­ra jako osiem­na­sto­lat­ka, zagrać mia­ła trzy­dzie­sto­pię­cio­let­nia Mar­got Rob­bie. W roli Heathc­lif­fa, któ­re­go etnicz­ność do dziś jest tema­tem dys­ku­sji1, obsa­dzo­no (nie­speł­na trzy­dzie­sto­let­nie­go) Jaco­ba Elor­die­go. W blon­d­wło­se­go ary­sto­kra­tę, Edga­ra Lin­to­na, wcie­lił się aktor paki­stań­skie­go pocho­dze­nia – Sha­zad Latif, co „każ­de­mu zna­ją­ce­mu epo­kę będzie sugerował[o] nie­ślub­ne­go lub przy­naj­mniej nie­ak­cep­to­wa­ne­go przez esta­bli­sh­ment syna z kolo­nii”2. Wresz­cie – słu­żą­cą, Nel­ly, zagra­ła Azjo­ame­ry­kan­ka Hong Chau.

Po pre­mie­rze do listy zarzu­tów dołą­czy­ły kolej­ne: ana­chro­nicz­ne3 kostiu­my i muzy­ka, este­ty­ka „dwu­go­dzin­nej rekla­my per­fum w reży­se­rii Tima Bur­to­na”4, skraj­na sek­su­ali­za­cja fabu­ły („Pięć­dzie­siąt twa­rzy Bron­të”)5 oraz prze­kształ­ce­nie posta­ci Isa­be­li Lin­ton, nie­szczę­śli­wie zako­cha­nej w Heathc­lif­fie i poślu­bia­ją­cej go, z ofia­ry prze­mo­cy domo­wej w ocho­czo pod­da­ją­cą się prak­ty­kom BDSM, infan­tyl­ną dewiant­kę.

Fen­nell przy­zna­je bez cie­nia żena­dy, że chcia­ła sfil­mo­wać tę opo­wieść tak, jak wyobra­ża­ła ją sobie jako czter­na­sto­lat­ka – w momen­cie pierw­szej lek­tu­ry (obo­wiąz­ko­wej w bry­tyj­skich szko­łach). Jed­ną z kon­se­kwen­cji tej decy­zji jest wie­lo­wy­mia­ro­wa infan­ty­li­za­cja: fabu­ły, moty­wa­cji poszcze­gól­nych posta­ci i dyna­mi­ki ich sto­sun­ków. Jak słusz­nie zauwa­ża Rhian­non Lucy Cos­slett, kon­cen­tra­cja na „histo­rii miło­snej” odby­wa się kosz­tem wszyst­kich innych obec­nych w powie­ści wąt­ków: nie­rów­no­ści kla­so­wych, żądzy zemsty, rasi­zmu, patriar­cha­tu, róż­nych form prze­mo­cy6. Jako nasto­lat­ka Fen­nell mogła nie być świa­do­ma wła­sne­go uprzy­wi­le­jo­wa­nia i mecha­ni­zmów kul­tu­ry domi­nu­ją­cej, ale dla­cze­go jako doro­sła twór­czy­ni legi­ty­mi­zu­je je, zamiast kry­tycz­nie się do nich usto­sun­ko­wać?

Whi­te­wa­shing Heathc­lif­fa7 w wyobraź­ni nasto­lat­ki mógł być nie­uświa­do­mio­nym prze­ja­wem jej bia­łe­go przy­wi­le­ju, ale Fen­nell powta­rza ten gest jako czter­dzie­sto­let­nia, main­stre­amo­wa, nagro­dzo­na Osca­rem reży­ser­ka i sce­na­rzyst­ka: zafał­szo­wu­je jed­ną z klu­czo­wych powie­ścio­wych opo­zy­cji – z pożą­da­ją­cej Heathc­lif­fa („Inne­go”) i poślu­bia­ją­cej blon­d­wło­se­go Edga­ra Cathy prze­ista­cza się w boha­ter­kę, któ­ra pożą­da bia­łe­go męż­czy­zny, ale z czy­sto eko­no­micz­nych pobu­dek wycho­dzi za boga­cza o hin­du­skim pocho­dze­niu.

Kolej­ny pro­ble­ma­tycz­ny przy­kład to Nel­ly, jed­na z nar­ra­to­rek powie­ści, wier­na powier­nicz­ka sekre­tów wie­lu posta­ci. Z badań wyni­ka, że w ostat­nich szes­na­stu latach wskaź­nik obec­no­ści azja­tyc­kich posta­ci (odgry­wa­ją­cych sce­ny mówio­ne) w hol­ly­wo­odz­kich fil­mach wzrósł z 3,4 do 15,9%. Z jed­nej stro­ny słu­żą­ca wpi­su­je się w ten pozy­tyw­ny trend, z dru­giej – prze­cież w wer­sji Fen­nell to wła­śnie ona przy­kła­da rękę do roz­łą­ki i cier­pie­nia kochan­ków, a póź­niej tak­że do śmier­ci Cathy. Jej spraw­czość zosta­je zatem wyko­rzy­sta­na prze­ciw­ko niej – jako ele­ment nega­tyw­nej cha­rak­te­ry­sty­ki.

Fanfik na Wattpadzie

Zda­niem Nad­ii Kho­ma­mi „każ­de poko­le­nie ma taką ekra­ni­za­cję Wichro­wych Wzgórz, na jaką zasłu­gu­je”8, a Fen­nell stwo­rzy­ła swo­ją z myślą o poko­le­niu Z, kon­su­mu­ją­cym i współ­two­rzą­cym tre­ści, któ­re mają nada­wać się przede wszyst­kim do „two­rze­nia fil­mi­ków i «sze­ro­wa­nia»”9. Jej wer­sja jest vibe’owa, hype’owa, pod­po­rząd­ko­wa­na logi­ce natych­mia­sto­wej gra­ty­fi­ka­cji.

Choć Hali­ma Jibril zapew­nia w click­ba­ito­wym tytu­le, że „poko­le­nie Z nie jest za głu­pie, by czy­tać Wichro­we Wzgó­rza10, to wła­śnie alar­mu­ją­ce dane z 2024 roku dia­gno­zu­ją­ce spa­dek pod­sta­wo­wych umie­jęt­no­ści czy­ta­nia i pisa­nia w Wiel­kiej Bry­ta­nii11 przy­wo­łu­je ona w kon­tek­ście trud­no­ści, jakich mło­dym użyt­kow­nicz­kom Book­To­ka nastrę­cza lek­tu­ra powie­ści Bron­të – z jej ana­chro­nicz­nym języ­kiem, wie­lo­war­stwo­wą struk­tu­rą, prze­sko­ka­mi w cza­sie, mul­ti­pli­ko­wa­niem nar­ra­tor­skich gło­sów czy zbież­no­ścią imion/nazwisk.

Wichro­we Wzgó­rza12 jawią się jako dosko­na­ły pro­dukt swo­ich cza­sów – cyber­kul­tu­ry, póź­ne­go kapi­ta­li­zmu i kul­tu­ry tera­pii13, z Bar­bie i favo­uri­te inter­net boy­friend w rolach głów­nych, Char­li xcx w sound­trac­ku, tema­tycz­nym Airbnb, linią bie­li­zny, kosme­ty­ków czy dese­rów, ale też z odczu­wa­ny­mi przed trzy­dzie­sto­ma laty emo­cja­mi reży­ser­ki jako nad­rzęd­ną zasa­dą orga­ni­zu­ją­cą jej wizję twór­czą, ogląd rze­czy­wi­sto­ści (czy raczej: ode­rwa­nie od niej) oraz – pozba­wio­ne głęb­szych moty­wa­cji, nie­współ­mier­ne do wie­ku i ode­rwa­ne od spo­łecz­no-kul­tu­ro­wych kon­kre­tów epo­ki – zacho­wa­nia poszcze­gól­nych posta­ci.

U źró­deł moty­wa­cji Fen­nell może też leżeć:

fan­fi­ko­we pra­gnie­nie, aby [Cathy i Heathc­liff – A.K.] skon­su­mo­wa­li swo­ją miłość, pod­czas gdy Bron­të, któ­ra naj­praw­do­po­dob­niej przez całe swo­je życie nigdy nie dotknę­ła męż­czy­zny, pozo­sta­wi­ła je nie­speł­nio­nym. Prio­ry­te­ty­zo­wa­nie pożą­da­nia może być jed­nak bez­mier­nie pustym gestem14.

Podob­ną opi­nię wyra­ża jed­na z inter­nau­tek, stwier­dza­jąc, że tak mógł­by wyglą­dać lite­rac­ki pier­wo­wzór, „gdy­by Emi­ly Bron­të mia­ła pięt­na­ście lat i napi­sa­ła fan­fi­ka na Wat­t­pa­dzie”. Angiel­ska powie­ścio­pi­sar­ka swo­je pierw­sze i ostat­nie pro­za­tor­skie dzie­ło stwo­rzy­ła jed­nak nie­dłu­go przed trzy­dzie­sty­mi uro­dzi­na­mi, nasy­ci­ła wła­ści­wy­mi epo­ce, gotyc­ki­mi moty­wa­mi i opu­bli­ko­wa­ła pod (męskim) pseu­do­ni­mem Ellis Bell w 1847 roku.

Najbardziej niebieskie oko

Powieść Bron­të – wyda­na nie­daw­no w nowym prze­kła­dzie Anny Bań­kow­skiej, jak­by zeit­ge­isto­wo silą­cym się na uwspół­cze­śnie­nie prze­ka­zu – roz­gry­wa się w osiem­na­sto­wiecz­nej Anglii (a kon­kret­nie w latach 1771–1802), w posęp­nym kra­jo­bra­zie wrzo­so­wisk York­shi­re. Istot­ną rolę odgry­wa w niej cały sze­reg porzu­co­nych przez Fen­nell posta­ci: Hin­dley Earn­shaw, star­szy brat Cathy, w dzie­ciń­stwie znę­ca­ją­cy się nad Heathc­lif­fem, a po latach ze wzglę­du na dłu­gi zda­ny na jego łaskę; Hare­ton Earn­shaw, syn Hin­dleya, po śmier­ci ojca pozo­sta­ją­cy pod pie­czą Heathc­lif­fa; Lin­ton Heathc­liff, cho­ro­wi­ty syn Heathc­lif­fa i Isa­be­li Lin­ton, do jej śmier­ci wycho­wu­ją­cy się bez ojca; Cathe­ri­ne Heathc­liff, cór­ka Cathy i Edga­ra, pod­stę­pem zmu­szo­na przez Heathc­lif­fa do mał­żeń­stwa z Lin­to­nem; wresz­cie – najem­ca Droz­do­we­go Gniaz­da, Pan Loc­kwo­od, któ­re­go przy­by­cie do Wichro­wych Wzgórz zawią­zu­je akcję.

Powie­ścio­wy Heathc­liff „ze swą śnia­dą kar­na­cją przy­po­mi­na Cyga­na, ale ubie­ra się i zacho­wu­je jak dżen­tel­men, to zna­czy dżen­tel­men w typie wiej­skie­go dzie­dzi­ca”15. Jed­na z inte­rak­cji pomię­dzy nim a jego syno­wą opi­sa­na zosta­je – z per­spek­ty­wy zewnętrz­ne­go obser­wa­to­ra, Loc­kwo­oda – nastę­pu­ją­co:

Heathc­liff się zamach­nął, ale mło­da pani, któ­ra pew­nie zazna­ła już jego pię­ści, usko­czy­ła na bez­piecz­ną odle­głość. Ponie­waż nie mia­łem ocho­ty oglą­dać wal­ki psa z kotem, ruszy­łem w stro­nę ognia, uda­jąc, że tyl­ko chcę się ogrzać i nie mam poję­cia, że prze­szka­dzam. Obo­je mie­li tyle przy­zwo­ito­ści, że powstrzy­ma­li dal­sze zapę­dy16.

We współ­cze­snej lek­tu­rze Wichro­wych Wzgórz – zwłasz­cza zesta­wio­nej z ekra­ni­za­cją Fen­nell – ude­rza nazna­cza­ją­ca rela­cje mię­dzy­ludz­kie prze­moc (nie tyl­ko fizycz­na, ale tak­że psy­chicz­na i sys­te­mo­wa); w przy­pad­ku powyż­sze­go frag­men­tu, podob­nie zresz­tą jak wie­lu innych, baga­te­li­zo­wa­na i nor­ma­li­zo­wa­na, a nie­kie­dy wręcz pod­sy­ca­na (Heathc­liff nama­wia­ją­cy syna, by ten bił żonę). Mecha­nizm rasi­stow­skich uprze­dzeń17 i ich inter­na­li­za­cję jako skła­do­we cyklu prze­mo­cy, zemsty i agre­sji, któ­ry nazna­czy kolej­ne poko­le­nia, Bron­të opi­su­je w spo­sób do złu­dze­nia przy­po­mi­na­ją­cy póź­niej­szą o ponad sto lat stra­te­gię Toni Mor­ri­son z Naj­bar­dziej nie­bie­skie­go oka (1970): „Chciał­bym mieć takie jasne wło­sy i skó­rę, ubie­rać się tak ele­ganc­ko i tak dobrze się zacho­wy­wać… I być kie­dyś tak boga­tym jak on”18 – wyzna­je Heathc­liff, porów­nu­jąc się do Edga­ra Lin­to­na. „I o byle co wzy­wać na pomoc mamę […]. I trząść się ze stra­chu, jak wiej­ski chło­pak pogro­zi mu pię­ścią. I nie ruszać się z domu przez cały dzień, kie­dy pada deszcz”19, kontr­uje kpią­co Nel­ly, ujaw­nia­jąc tym samym kolej­ną cechę powie­ścio­wej, patriar­chal­nie sfor­ma­to­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści: dual­ną logi­kę gen­de­ro­wych norm i wyni­ka­ją­ce z niej nie­ustan­ne pod­da­wa­nie oce­nie skraj­nie odmien­nych mode­li męsko­ści.

W sce­nie kon­fron­ta­cji Heathc­lif­fa i Edga­ra ten pierw­szy zwra­ca się do Cathy drwią­co:

Życzę ci szczę­ścia z tym tchó­rzem, co ma mle­ko w żyłach […]. Powin­szo­wać dobre­go gustu! Pomy­śleć, że wola­łaś tę roz­trzę­sio­ną gala­re­tę ode mnie! Nie zasłu­żył na moją pięść, naj­wy­żej na kop­nia­ka, i to mnie w peł­ni zado­wo­li. On teraz się mazgai czy mdle­je ze stra­chu?20

Nie­mal­że lustrza­nym odbi­ciem tej sce­ny jest pierw­sze spo­tka­nie Heathc­lif­fa z dwu­na­sto­let­nim synem, samo­dziel­nie wycho­wy­wa­nym przez Isa­be­lę po jej odej­ściu od prze­mo­co­we­go męża. Na widok pier­wo­rod­ne­go męż­czy­zna wykrzy­ku­je:

O Boże, cóż to za pięk­niś! Sam urok i wdzięk! Kar­mi­li go śli­ma­ka­mi i ser­wat­ką, czy jak? Niech mnie pie­kło pochło­nie, Nel­ly, ale toto jest jesz­cze gor­sze, niż się spo­dzie­wa­łem, a dia­beł mi świad­kiem, że nie żywi­łem więk­szych nadziei21.

Nie­ustan­ne napię­cie pomię­dzy dwo­ma mode­la­mi męsko­ści – tą glo­ry­fi­ko­wa­ną, wyra­ża­ją­cą się poprzez gwał­tow­ność, bez­dusz­ność i prze­moc, oraz tą wyśmie­wa­ną, zacho­waw­czą i jako­by znie­wie­ścia­łą – powra­ca wie­lo­krot­nie. Sym­bo­li­kę binar­nych opo­zy­cji uwzględ­nia­ją tak­że mark­si­stow­skie inter­pre­ta­cje powie­ści: Wichro­we Wzgó­rza i Droz­do­we Gniaz­do odczy­ty­wa­ne są w nich jako repre­zen­ta­cje dwóch porząd­ków – odpo­wied­nio: czy­stej, nie­po­ha­mo­wa­nej ener­gii i toż­sa­mo­ści niż­szych klas oraz wyra­fi­no­wa­nia, ary­sto­kra­tycz­nych przy­wi­le­jów i spo­łecz­no-eko­no­micz­nej domi­na­cji22.

Okładka książki Emily Brontë, „Wichrowe Wzgórza”, tłum. Anna Bańkowska, Warszawa: W.A.B., 2026.
Emily Brontë, „Wichrowe Wzgórza”, tłum. Anna Bańkowska, Warszawa: W.A.B., 2026.

Od nienawiści do miłości

Pierw­sza adap­ta­cja Wichro­wych Wzgórz, pro­mo­wa­na zresz­tą jako „strasz­li­wa histo­ria nie­na­wi­ści”23, to bry­tyj­ski film nie­my w reży­se­rii A.V. Bramble’a z 1920 roku, obec­nie uzna­wa­ny za zagi­nio­ny. Wer­sja o dzie­więt­na­ście lat póź­niej­sza, wyre­ży­se­ro­wa­na przez Wil­lia­ma Wyle­ra i nagro­dzo­na Osca­rem za naj­lep­sze zdję­cia w fil­mie czar­no-bia­łym, wyty­cza wybiór­czą, roman­tycz­ną ścież­kę, któ­rą podą­żać będą twór­cy kolej­nych reali­za­cji – rów­nież mek­sy­kań­skiej (1954) czy bol­ly­wo­odz­kiej (1966). Fabu­łę z 1939 roku cha­rak­te­ry­zu­je wła­ści­wa tej epo­ce prze­sa­da: nad­mier­na dra­ma­tur­gia gry aktor­skiej i war­stwy muzycz­nej, teatra­li­za­cja gestów czy nie­po­rad­ność dzie­cię­cych akto­rów. Gotyc­ka tra­ge­dia24 o tok­sycz­nej rela­cji, obse­sji, prze­mo­cy i żądzy zemsty prze­ra­dza się w romans wszech cza­sów.

Choć Heathc­liff opi­sy­wa­ny jest jako „mło­dy Cygan”, na ekra­nie wcie­la się w nie­go Lau­ren­ce Oli­vier, ówcze­sna gwiaz­da teatru szek­spi­row­skie­go. Co cie­ka­we, po powro­cie Heathc­lif­fa (któ­ry od swo­jej wer­sji sprzed meta­mor­fo­zy róż­ni się wła­ści­wie wyłącz­nie stro­jem) Cathy (Mer­le Obe­ron) nie chce się z nim spo­tkać – to mąż ją do tego nama­wia. „Prze­ko­naj­my się, czy Ame­ry­ka uczy­ni­ła z nie­go ary­sto­kra­tę”, zachę­ca, po czym doda­je dobro­dusz­nie: „Możesz nawet się do nie­go uśmiech­nąć. Nie obra­żę się za uśmiech, bo żona mnie kocha”. W sce­nie kłót­ni Cathy i Isa­be­li ta dru­ga zosta­je nazwa­na „próż­ną gąską”, zaś Heathc­liff – „mrocz­nym i trud­nym czło­wie­kiem”. Języ­ko­wa archa­icz­ność nazna­cza tak­że inne wypo­wia­da­ne przez posta­ci kwe­stie: „Pra­gniesz go znisz­czyć, lecz ja go uszczę­śli­wię”, prze­ko­nu­je pom­pa­tycz­nie pan­na Lin­ton. W jed­nej z póź­niej­szych scen, uwie­szo­na na ramie­niu obo­jęt­ne­go męża, płacz­li­wie zapew­nia: „Cier­pisz, pra­gnę cię uszczę­śli­wić. Pozwól mi! Zosta­nę two­ją nie­wol­ni­cą! Przy­wró­cę ci życie!”.

Na łożu śmier­ci Cathy kon­fron­tu­je się z Heathc­lif­fem, ale też wyzna­je mu miłość. Umie­ra w jego obję­ciach, wpa­trzo­na we wrzo­so­wi­ska za oknem. Zroz­pa­czo­ny Heathc­liff, podob­nie jak jego lite­rac­ki pier­wo­wzór, bła­ga zmar­łą, aby prze­śla­do­wa­ła go jako duch i nie opusz­cza­ła nawet po śmier­ci.

Przemocowy łajdak

W kolej­nej gło­śnej adap­ta­cji – z 1992 roku, w reży­se­rii Pete­ra Kosminsky’ego, z posta­cią Bron­të jako nar­ra­tor­ki – przy­gar­nię­ty na tar­gu w Liver­po­olu „cygań­ski chło­piec” wyra­sta na czar­no­wło­se­go Ral­pha Fien­ne­sa. Heathc­liff i Cathy (Juliet­te Bino­che) otwar­cie ze sobą roman­su­ją; boha­ter roz­ma­wia z drze­wa­mi i prze­po­wia­da przy­szłość z chmur, ale urzą­dza też sce­ny zazdro­ści. Dzie­lą­ce parę róż­ni­ce kla­so­we dają o sobie znać choć­by wów­czas, gdy Cathy – wzo­rem boha­ter­ki Bron­të – wyrzu­ty kochan­ka kwi­tu­je wynio­śle i pro­tek­cjo­nal­nie zara­zem: „Ład­ne mi towa­rzy­stwo. Ktoś, kto nic nie wie i nic nie mówi”.

Kosmin­sky skru­pu­lat­nie odtwa­rza binar­ny sche­mat powie­ścio­wy – Heathc­liff repre­zen­tu­je męskość gwał­tow­ną, nie­uzna­ją­cą żad­nych zasad, mrocz­ną i tok­sycz­ną25, z kolei Edgar Lin­ton (Simon She­pherd) uosa­bia typ dys­tyn­go­wa­ne­go, powścią­gli­we­go dżen­tel­me­na, respek­tu­ją­ce­go nor­my spo­łecz­ne i zacho­wu­ją­ce­go się sto­sow­nie do swo­je­go sta­tu­su i pozy­cji kla­so­wej26. Dla­te­go też po powro­cie byłe­go kochan­ka Cathy sły­szy z ust męża: „Posta­raj się nie ośmie­szać przed domow­ni­ka­mi. Heathc­liff to tyl­ko zbie­gły paro­bek”.

„Jestem łaj­da­kiem, zale­ży mi tyl­ko na two­im mająt­ku” – wyzna­je tym­cza­sem pozba­wio­ny skru­pu­łów Heathc­liff w roz­mo­wie z Isa­be­lą (Sophie Ward), świa­dom, że ta dzie­dzi­czy po swo­im bra­cie. W jed­nej z póź­niej­szych scen widzi­my ją – już jako żonę Heathc­lif­fa – zastra­szo­ną, pobi­tą i trwa­le oszpe­co­ną. Ofia­rą szan­ta­żu i fizycz­nej prze­mo­cy z jego stro­ny pada w dal­szej czę­ści fil­mu tak­że mło­da Cathy, pod­stę­pem zmu­szo­na do mał­żeń­stwa, ogra­bio­na z dobyt­ku i pozba­wio­na wszel­kich przy­wi­le­jów. W prze­ci­wień­stwie do więk­szo­ści pozo­sta­łych, adap­ta­cja z począt­ku lat 90. obej­mu­je rów­nież dru­gą, dale­ce mrocz­niej­szą część fabu­ły.

Kino społeczne

Film Andrei Arnold z 2011 roku to jedy­na adap­ta­cja, w któ­rej wątek etnicz­no­ści Heathc­lif­fa nie jest igno­ro­wa­ny27. W boha­te­ra wcie­la się czar­no­skó­ry James How­son – natursz­czyk, któ­re­go prze­szłość przy­dać ma tej posta­ci auten­tycz­no­ści: dwu­dzie­sto­kil­ku­la­tek pocho­dzi z roz­bi­tej rodzi­ny, ze szko­ły został wyda­lo­ny w wie­ku czter­na­stu lat, odsia­dy­wał wyro­ki za kra­dzie­że i posia­da­nie nar­ko­ty­ków. O castin­gu dowia­du­je się z urzę­du pra­cy w Leeds; otrzy­mu­je wyna­gro­dze­nie w wyso­ko­ści nie­speł­na ośmiu tysię­cy fun­tów. Pro­mu­jąc Wichro­we Wzgó­rza na Mię­dzy­na­ro­do­wym Festi­wa­lu Fil­mo­wym w Wene­cji, pobie­ra już zasi­łek dla bez­ro­bot­nych i bez­sku­tecz­nie poszu­ku­je kolej­nych zle­ceń.

Na ponu­rą iro­nię zakra­wa fakt, że ponow­nie robi się o nim gło­śno kil­ka mie­się­cy póź­niej w związ­ku z zarzu­ta­mi o znę­ca­nie się nad part­ner­ką. How­son jest wobec cię­żar­nej kobie­ty tak agre­syw­ny, że nie zosta­je wpusz­czo­ny na oddział położ­ni­czy po naro­dzi­nach cór­ki. Obję­ty przy­mu­so­wym lecze­niem psy­chia­trycz­nym, w jego trak­cie bie­rze udział w roz­pra­wie i przy­zna­je się do sta­wia­nych mu zarzu­tów.

Adap­ta­cję Arnold wyróż­nia­ją nie tyl­ko jej tra­gicz­ny, poza­fil­mo­wy appen­dix, ale przede wszyst­kim cha­rak­te­ry­stycz­na dla bry­tyj­skiej reży­ser­ki poety­ka reali­zmu i kina spo­łecz­ne­go. Wiek pary aktor­skiej naresz­cie kore­spon­du­je tu z wie­kiem por­tre­to­wa­nych na ekra­nie posta­ci – ich infan­tyl­ne i ego­cen­trycz­ne zacho­wa­nia łatwiej jest więc uspra­wie­dli­wić nie­doj­rza­ło­ścią niż w przy­pad­ku postę­pu­ją­cych tak samo trzy­dzie­sto­kil­ku­lat­ków. Z wyjąt­kiem ostat­niej sce­ny, w któ­rej wybrzmie­wa utwór Ene­my, skom­po­no­wa­ny przez zespół Mum­ford & Sons spe­cjal­nie na potrze­by fil­mu, próż­no szu­kać tu ścież­ki dźwię­ko­wej. Budu­ją­ce kli­mat zdję­cia Rob­bie­go Ryana – roze­dr­ga­na, podą­ża­ją­ca za posta­cia­mi kame­ra z ręki – zosta­ją wyróż­nio­ne nagro­da­mi na Mię­dzy­na­ro­do­wym Festi­wa­lu Fil­mo­wym w Wene­cji i Ener­ga Came­ri­ma­ge.

Ina­czej niż w wer­sji z lat 90., w sce­nie star­cia Edga­ra i Heathc­lif­fa docho­dzi do ręko­czy­nów – w dodat­ku to Lin­ton, spro­wo­ko­wa­ny przez cię­żar­ną Cathy (zna­na z seria­lu Skins, dzie­więt­na­sto­let­nia wów­czas Kaya Sco­de­la­rio), pierw­szy rzu­ca się z pię­ścia­mi na swo­je­go rywa­la. Po wszyst­kim z ust Heathc­lif­fa pada dekla­ra­cja, że „wycho­wa to dziec­ko jak swo­je” – pro­po­zy­cja stwo­rze­nia pat­chwor­ko­wej rodzi­ny zosta­je jed­nak odrzu­co­na. Arnold, sku­pio­nej na drob­nych gestach, nie­zręcz­no­ściach i prze­mil­cze­niach, uda­je się tak­że oddać tok­sycz­ną natu­rę rela­cji łączą­cej Cathy i Heathc­lif­fa już od cza­sów dzie­ciń­stwa. Mię­dzy­ge­ne­ra­cyj­ny krąg prze­mo­cy nie zosta­je tu prze­rwa­ny, a jego sym­bo­lem sta­je się cho­ciaż­by trak­to­wa­nie zwie­rząt.

Choć nie­po­kój odbior­ców wzbu­dzał – ze wzglę­du na bru­tal­ność poszcze­gól­nych scen – dobro­stan zwie­rząt na pla­nie28, a nie­któ­rzy uzna­wa­li film za nużą­cy i roz­wle­czo­ny, źró­dłem naj­więk­sze­go bac­kla­shu i tak była głów­na postać męska. Na forum Film­we­bu do dziś śle­dzić moż­na (zdo­mi­no­wa­ne przez użyt­kow­nicz­ki) dys­ku­sje doty­czą­ce zasad­no­ści obsa­dze­nia How­so­na w roli Heathc­lif­fa. Więk­szość komen­ta­rzy roz­po­czy­na dobrze zna­na man­tra: „Nie jestem rasist­ką, ale…”.

Czerwone flagi

Bez wzglę­du na opi­nie o naj­now­szej adap­ta­cji Wichro­wych Wzgórz (zespół Bron­të Par­so­na­ge Museum w Haworth29 uwa­ża ją na przy­kład za szcze­gól­nie uda­ną) ota­cza­ją­cy film roz­głos z pew­no­ścią wpły­nął na wzrost sprze­da­ży powie­ści (o 469% w samej Wiel­kiej Bry­ta­nii). Pro­blem pole­ga na tym, że seans w żaden spo­sób nie przy­go­to­wu­je mło­dych czy­tel­ni­czek do kon­fron­ta­cji z tak wyso­kim „stop­niem dra­ma­ty­zmu, tok­sycz­no­ści i cha­osu”30 obec­nym w lek­tu­rze.

Trud­no osza­co­wać, do jakie­go stop­nia wspo­mnia­na już kul­tu­ra tera­pii, za któ­rej spra­wą takie okre­śle­nia, jak „czer­wo­na fla­ga” czy „tok­sycz­ny zwią­zek”31, na sta­łe wpi­sa­ły się w języ­ko­wy reper­tu­ar młod­sze­go poko­le­nia, pomo­że zde­ma­sko­wać nega­tyw­ne cechy Heathc­lif­fa i Cathy, a ich rela­cję zin­ter­pre­to­wać przede wszyst­kim jako dys­funk­cyj­ną, nie zaś ero­tycz­ną, zmy­sło­wą i namięt­ną (ang. ste­amy). Zasto­so­wa­nie tego rodza­ju narzę­dzi przy­nio­sło­by więk­szy poży­tek niż kom­pa­ra­ty­stycz­ne roz­trzą­sa­nie podo­bieństw i róż­nic mię­dzy lite­rac­kim pier­wo­wzo­rem a jego ekra­no­wy­mi prze­two­rze­nia­mi. Pro­ble­ma­tycz­ny nie jest bowiem sam roz­dź­więk pomię­dzy wizja­mi Bron­të i Fen­nell, lecz kom­pro­mi­tu­ją­ca – wziąw­szy pod uwa­gę prze­mia­ny wraż­li­wo­ści i femi­ni­stycz­ne dys­kur­sy kry­tycz­ne – wstecz­ność pro­po­zy­cji współ­cze­snej nam reży­ser­ki. Bez ura­zy, Jaco­bie Elor­di, ale naj­wyż­szy czas zmieść z pie­de­sta­łu „lite­rac­kich aman­tów i potwo­rów, któ­rych nauczo­no nas kochać”32.

 

1 What Is Heathcliff’s Eth­ni­ci­ty?, onli­ne: https://www.britannica.com/question/What-is-Heathcliffs-ethnicity [dostęp: 15.07.2026].

2 A. Fuliń­ska, Bar­bie z Wichro­we­go Wzgó­rza. Recen­zja fil­mu w reży­se­rii Eme­rald Fen­nell, „Kul­tu­ra Libe­ral­na” 2026, nr 894, onli­ne: https://kulturaliberalna.pl/2026/02/24/piecdziesiat-twarzy-heathcliffa-wichrowe-wzgorza-recenzja-film-agnieszka-fulinska/ [dostęp: 15.07.2026].

3 Tam­że.

4 R.L. Cos­slett, Wuthe­ring Heights Is at Its Heart a Sto­ry of Class and Race. Eme­rald Fen­nell Has Got It All Wrong, „The Guar­dian” 17.02.2026, onli­ne: https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/feb/17/wuthering-heights-class-race-emerald-fennell-director [dostęp: 15.07.2026].

5 N. Kho­ma­mi, Eve­ry Gene­ra­tion Gets the Wuthe­ring Heights It Dese­rves. And Eme­rald Fennell’s Is for the Always-Onli­ne, „The Guar­dian” 16.02.2026, onli­ne: https://www.theguardian.com/commentisfree/2026/feb/16/wuthering-heights-emerald-fennell-cinema [dostęp: 15.07.2026]; A. Kin­ney, Fifty Sha­des of Bron­të, „Medium” 9.05.2014, onli­ne: https://medium.com/the-hairpin/fifty-shades-of-bront%C3%AB-1d40d2105dde [dostęp: 15.07.2026].

6 R.L. Cos­slett, Wuthe­ring Heights Is at Its Heart a Sto­ry of Class and Race

7 K. New­man-Bre­mang, Eme­rald Fennell’s „Wuthe­ring Heights” Whi­te­wa­shed Heathc­liff & Hone­stly, It Was For The Best, onli­ne: https://www.refinery29.com/en-us/wuthering-heights-movie-review-heathcliff-controversy [dostęp: 15.07.2026].

8 N. Kho­ma­mi, Eve­ry Gene­ra­tion Gets the Wuthe­ring Heights It Dese­rves

9 Tam­że.

10 H. Jibril, No, Gen‑Z Aren’t Too Dumb to Read „Wuthe­ring Heights”, „Dazed” 13.02.2026, onli­ne: https://www.dazeddigital.com/life-culture/article/69645/1/wuthering-heights-novel-difficult-reading-emerald-fennell-tiktok [dostęp: 15.07.2026].

11 Jed­na na pięć osób z Wiel­kiej Bry­ta­nii w wie­ku od szes­na­stu do sześć­dzie­się­ciu pię­ciu lat osią­ga niż­szy poziom niż ten prze­wi­dy­wa­ny dla dzie­się­cio­lat­ków – jak ujaw­nio­no w rapor­cie Adult Skills, the Orga­ni­sa­tion for Eco­no­mic Co-Ope­ra­tion and Deve­lop­ment (2024). Zob. Ch. New­key-Bur­den, The UK’s Gro­wing Adult Lite­ra­cy Pro­blem, „The Week” 17.12.2024, onli­ne: https://theweek.com/culture-life/books/the-uks-growing-adult-literacy-problem [dostęp: 15.07.2026].

12 Zapis cudzy­sło­wo­wy wska­zy­wać ma swo­bod­ną inter­pre­ta­cję tre­ści ory­gi­na­łu i odda­lać zarzu­ty o brak wier­no­ści lite­rac­kie­mu pier­wo­wzo­ro­wi.

13 A. Graff, Jak ryby w wodzie. Kul­tu­ra tera­pii i jej kry­ty­cy, „Er[r]go. Teo­ria – Lite­ra­tu­ra – Kul­tu­ra” 2024, nr 48, onli­ne: https://journals.us.edu.pl/index.php/ERRGO/article/view/15035/13631 [dostęp: 15.07.2026].

14 R.L. Cos­slett, Wuthe­ring Heights Is at Its Heart a Sto­ry of Class and Race… Tłum. cyta­tu – A.K.

15 E. Bron­të, Wichro­we Wzgó­rza, tłum. A. Bań­kow­ska, War­sza­wa: Wydaw­nic­two W.A.B., 2026, s. 8. W jed­nym z póź­niej­szych frag­men­tów Heathc­liff okre­ślo­ny zosta­je jako „cygań­ski pomiot”. Tam­że, s. 48.

16 Tam­że, s. 41.

17 W sce­nie, w któ­rej Isa­be­la – jako mała dziew­czyn­ka – po raz pierw­szy widzi Heathc­lif­fa, wykrzy­ku­je zlęk­nio­na: „Co za strasz­ny typ, papo, wtrąć go do piw­ni­cy! Wyglą­da jak syn tej Cygan­ki, co to mi skra­dła oswo­jo­ne­go bażan­ta”. Tam­że, s. 64.

18 Tam­że, s. 73.

19 Tam­że.

20 Tam­że, s. 147.

21 Tam­że.

22 A.R. Abdul­lah, Social Class Repre­sen­ta­tion in Emi­ly Brontë’s „Wuthe­ring Heights”. A Marxist Descrip­ti­ve Ana­ly­sis, „DEIKTIS. Jur­nal Pen­di­di­kan Baha­sa dan Sastra” 2025, Vol. 5, No. 4, onli­ne: https://www.researchgate.net/publication/398434669_Social_Class_Representation_in_Emily_Bronte’s_Wuthering_Heights_A_Marxist_Descriptive_Analysis [dostęp: 15.07.2026].

23 B. Lit­tle, „Wuthe­ring Heights” Was Not a Swo­ony Roman­ce. Then Hol­ly­wo­od Got Invo­lved, „Time” 13.02.2026, onli­ne: https://time.com/7373005/wuthering-heights-adaptations-differences-from-book/ [dostęp: 15.07.2026].

24 Zda­niem Joh­na Star­buc­ka Wichro­we Wzgó­rza przy­wo­dzą na myśl grec­ką tra­ge­dię i powin­ny zostać sfil­mo­wa­ne jako try­lo­gia. Zob. J. Star­buck, „Wuthe­ring Heights” Is Like a Gre­ek Tra­ge­dy, „The Guar­dian” 2.01.2026, onli­ne: https://www.theguardian.com/film/2026/jan/02/wuthering-heights-is-like-a-greek-tragedy [dostęp: 15.07.2026].

25 Czy­li wła­ści­wą pocią­ga­ją­ce­mu anty­bo­ha­te­ro­wi – za rodzi­mą wer­sję tego feno­me­nu z powo­dze­niem moż­na uznać „najn­ti­so­we­go” Bohu­na z Ogniem i mie­czem (1999) Jerze­go Hof­f­man­na.

26 Soli­tu­de Queen, The Dark Anti­he­ro vs. The Refi­ned Gen­tle­man. Mascu­li­ni­ties in „Wuthe­ring Heights” (1992), „Medium” 14.11.2023, onli­ne: https://medium.com/@maria.sociology2/the-dark-antihero-vs-the-refined-gentleman-masculinities-in-wuthering-heights-1992–2337db0f2cfd [dostęp: 15.07.2026].

27 What Is Heathcliff’s Eth­ni­ci­ty?

28 A. Col­lins, The Height of Cru­el­ty?, „Never Kno­win­gly Under­whel­med” 12.11.2011, onli­ne: https://wherediditallgorightblog.wordpress.com/2011/11/12/the-height-of-cruelty/ [dostęp: 15.07.2026].

29 C. Sho­ard, „I Loved It!”. Bron­të Museum Staff Pra­ise Racy „Wuthe­ring Heights” Film, „The Guar­dian” 13.02.2026, onli­ne: https://www.theguardian.com/film/2026/feb/13/bonte-parsonage-museum-staff-praise-racy-wuthering-heights-film-emerald-fennell [dostęp: 15.07.2026].

30 D. Aka­no­va, Reading „Wuthe­ring Heights” in 2025. What Would I Send Emi­ly Brontë’s Cha­rac­ters to The­ra­py for?,
„Meer” 7.12.2025, onli­ne: https://www.meer.com/en/96745-reading-wuthering-heights-in-2025 [dostęp: 15.07.2026].

31 Zob. post sexedpl z 19 lute­go 2026 roku, onli­ne: https://www.instagram.com/p/DU8sDJaDRpc/?img_index=1 [dostęp: 15.07.2026].

32 Nawią­zu­ję do tytu­łu książ­ki Rachel Feder Mit Darcy’ego. Jane Austen, lite­rac­cy aman­ci i potwo­ry, któ­re nauczo­no nas kochać, tłum. A. Pasz­kow­ska, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Kry­ty­ki Poli­tycz­nej, 2025.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej „Inne tradycje”.

Czytaj także

22.06.2026 Rozmowy

Austen, siostry Brontë, Woolf. Czy ich życie mogło wyglądać tak, jak chcą filmowcy?

Gdybym miała wskazać główny cel powstania książki, byłoby nim dociekanie, czy faktycznie życie największych angielskich pisarek – Austen, Brontë, Woolf – mogło wyglądać tak, jak wyobrażali je sobie filmowcy – mówi Anna Śliwińska w rozmowie z Amelią Sarnowską o swojej publikacji Austen, Brontë, Woolf. Filmowe biografie.

10.06.2026 Recenzje

Irlandzki chłopak

W powieściowym świecie obowiązują zasady łudząco podobne do tych, które znamy z otaczającej nas rzeczywistości i alarmujących analiz dotyczących manosfery: chłopcy nie nazywają i nie okazują emocji, w wyniku czego jako dorośli mężczyźni nie potrafią o nich rozmawiać ani tym bardziej ich kontrolować – o Blisko domu Michaela Magee pisze Aleksandra Kumala.

19.08.2026 Recenzje

Dziób skierowany do życia

Jest uznawana za jedną z największych czeskich poetek, do polskich czytelników trafia jednak dopiero teraz – ponad dwadzieścia lat po swojej śmierci – o tomie poezji Jiřiny Haukovej Motyl i śmierć w tłumaczeniu Wojciecha Marca pisze Aleksandra Byrska.

18.08.2026 Laba

Logika Golema

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z kompozytorem, gitarzystą i wokalistą Mikołajem Żentarą rozmawia Małgorzata Bugaj.