Debiut eseistyczny Anne Carson, w oryginale opublikowany w 1986 roku, to książka wymykająca się kategoryzacjom. Słodko-gorzki eros, sytuujący się między intymnym dialogiem z greckimi konceptualizacjami Erosa a akademickim traktatem o safickim języku miłości, jest przede wszystkim ćwiczeniem ze słuchania i interpretacji. Carson, pewna swojego filologiczno-klasycznego warsztatu, nie boi się posługiwać analogiami, które „na tle współczesnych sądów naukowych […] mogą wydawać się niepoważne”1. Dzięki temu wytrąca nas nieustannie z poczucia zobojętnienia.
Jak pisała Julia Fiedorczuk, „podstawowym żywiołem twórczości Carson jest bez wątpienia myśl, lecz zawsze bliska ciału i jego namiętnościom, wyrażona w sposób zmysłowy, czasem nawet figlarny”2. Tej figlarności myśli nie byłoby jednak bez treningu filologicznego w pracy z językiem i między językami. To tekst traktujący o tym, co wydarza się podczas próby przekładu między pożądaniem a rozumieniem. O tym, że „erotyczny podstęp” tkwi w samej strukturze myślenia. A także o tym, że żadnej z tych spraw nie da się opisać bez nawiązania do Safony.
„To Safona pierwsza nazwała erosa słodko-gorzkim”3 – przypomina Carson, jednocześnie lokując temat swojego eseju na styku dwóch przeciwieństw tworzących ten oksymoroniczny epitet. Bittersweet czy może: „sweetbitter”? Choć po angielsku to drugie tłumaczenie „brzmi źle”4, w greckim oryginale to właśnie słodycz przychodzi pierwsza, żebyśmy chwilę później doświadczyli połączonej z nią goryczy. Ale nie chodzi tu przecież o chronologię, lecz o teraźniejszy „moment pragnienia”, w którym wewnętrznie sprzeczne glykypikron oddaje jednoczesność cierpienia i rozkoszy. Na odwrócenie kolejności w przekładzie Carson jednak nie godzi się od razu. Pierwszy rozdział jej eseju stanowi swoisty rodzaj historii „słodko-gorzkości” od Homera do Katullusa. Z fragmentów twórczości starożytnych poetów autorka wydobywa refleksję nad tą podstawową dla miłości i literatury ambiwalencją, pokazując w swoich wnikliwych, pełnych czułego namysłu interpretacjach, że pragnienie wymyka się dychotomiom, a „granice ciała i kategorie myślowe zacierają się, rozluźniają”5.
Mimo tego zatarcia Słodko-gorzki eros jest tekstem właśnie o granicach. Tę podstawową dostrzegamy już w polskim tłumaczeniu glykypikron: to łącznik między dwiema częściami złożenia. Polska ortografia nie pozwala im do końca się scalić. To już jedno słowo, ale jakby z pęknięciem, szczeliną w środku, doskonale odzwierciedlającą to, co Carson nazywa „osią paradoksu” i „biegunami obecności i nieobecności”6, między którymi rozpięte są ludzkie pragnienia. Niemniej ten łącznik nie jest oczywisty – w klasycznym przekładzie fragmentu 130. Jerzego Danielewicza eros to:
[…] stwór nie do zwalczenia,
Słodki i gorzki zarazem7.
Dla polskiego przekładu Renata Lis wybiera jednak tłumaczenie Janiny Brzostowskiej:
ten słodko-gorzki i zawsze zwycięski
stwór8.
O tym, że jednoczesność opozycyjnych doświadczeń i związana z nią kolejność słów to niebanalna kwestia, przekonał się każdy, kto przy lekturze epigramu 85. Katullusa – tekstu rozpoczynającego się od słynnego odi et amo – w tłumaczeniu Anny Świderkówny zwrócił uwagę właśnie na sekwencję uczuć. Katullus Świderkówny „kocha i nienawidzi”9, z kolei w wybranym przez Lis najnowszym tłumaczeniu Grzegorza Franczaka „nienawidzi – i pragnie”10. Odi et amo – zdaniem Carson „najelegantszy destylat tej kliszy”11 – odwraca saficką kolejność.
Na wspomniane różnice nieprzypadkowo zwracamy uwagę przede wszystkim w kontekście przekładu. Przestrzeń, w której sytuuje się tłumacz, Carson postrzega jako rów, kanał dzielący dwie drogi czy dwa kraje. Oba języki, w których umysł tłumaczki pracuje jednocześnie, nie wyrażają tego samego, dryfują, nie pozwalając na ekwiwalencję12. W jednym z wywiadów Carson stwierdza:
Przekład to dziwaczny proces. Patrząc na oryginał i twoją wersję, widzisz między nimi pęknięcie, jakby szczelinę między stronami książki, i to w przestrzeni między nimi jest to, co powinno zostać wypowiedziane. Chodzi o język pomiędzy tymi dwoma tekstami, do którego jednak nie dotrzesz z żadnej ze stron. One już powiedziały swoje13.
Wśród wielu tematów, które zostały poruszone w Słodko-gorzkim erosie, przekład raczej pozostaje w tle refleksji nad relacjami między pragnieniem, metaforą a wyobraźnią. Interpretacje fragmentów archaicznej liryki oraz mów z Uczty i Fajdrosa mają przede wszystkim powiedzieć nam coś o podobieństwie miłości do myślenia – o centralnym dla obu tych doświadczeń ruchu sięgania poza siebie, wyrażanym przez homerycki czasownik mnaomai, który znaczy zarówno „dawać baczenie”, jak i „zabiegać o względy”14.
Carson wychodzi od pytania: „co erotycznego jest w posługiwaniu się alfabetem?”15, aby następnie pokazać, że to właśnie poeci, którzy jako pierwsi wykorzystywali pismo w swojej twórczości, musieli dostrzec granicę między sobą a obiektem pragnienia, tak jak widzieli granicę między wyrazami. Przejęty od Fenicjan alfabet Grecy jako pierwsi uzupełnili o samogłoski, tym samym zaznaczając istnienie przestrzeni między abstraktem spółgłosek. Jak pisze Louis Ruprecht:
Wyjątkowość pisanej greki była załugą niespotykanego wcześniej zainteresowania piśmiennych pustą przestrzenią między rzeczami. Innymi słowy, trójkąt miłosny został wpisany w samą formę greckiego pisma: sama gramatyka była więc erotyczna16.
Carson postrzega więc triadyczny układ (ja, kochanka i przestrzeń między nami) jako analogiczny do wyrażonej w poezji możliwości zaznaczenia granicy dźwięku. Powołując się na filologiczne autorytety Brunona Snella i Wernera Jaegera, pokazuje, że to Safona, Archiloch i Alkajos, piszący o emocjonalnej ambiwalencji pragnienia, pierwszy raz skierowali uwagę na własną osobowość i granicę oddzielającą ich od świata. Jednocześnie autorka szuka wyjścia z paradoksu: w myśleniu i w pożądaniu chodzi o ruch sięgania poza siebie, o dynamikę przemiany. Jak więc pisać o miłości, gdy utrwalony na piśmie tekst – co wiemy już od Platona – pozbawia nas możliwości przeżywania w czasie? Według Carson „czytelnicy i pisarze pluskają się w urokach grammata, nie poddając się całkowitemu przechwyceniu przez erosa, czyli nieuchronnej zmianie swojego ja”17. Tymczasem, jak chce powiedzieć autorka, to właśnie o przemianę chodzi w miłości – i w literaturze. Werner Jaeger, który w pierwszej połowie XX wieku pracował nad monumentalną historią greckiej paidei (wychowania rozumianego jako stawanie się człowiekiem), widzi Safonę i opisane przez nią erotyczne pragnienie w samym centrum tego najistotniejszego dla greckiej kultury procesu:
to najściślejsze połączenie poezji z wychowaniem, które jest dopiero właściwą siłą kształtującą człowieka, nie dokonuje się nigdzie bez uskrzydlającej duszę potęgi Erosa – i paralela pomiędzy platońskim a safickim Erosem narzuca się sama przez się18.
W jaki sposób więc uchwycić tę „uskrzydlającą duszę potęgę”? Czy to w ogóle możliwe? Opowiadanie Franza Kafki Bąk, które Carson przytacza we wstępie, ukazuje filozofa próbującego złapać puszczane przez dzieci drewniane bączki. Chodzi tu, jak chce wierzyć poetka, o rozkosz gonienia za wirującym znaczeniem, a zatem o metaforę. „Metafora, czyli ten rejestr duchowej przyjemności, który najbardziej przypomina Erosa”19, to dryfowanie na granicy dwóch domen znaczenia – a więc dokładnie w przestrzeni funkcjonowania umysłu tłumaczki. Przekład i metafora są w swoim źródłosłowie tym samym – aktem przeniesienia20. To, co rzeczywiście znaczące, zdaniem Carson wymaga nieustannego ruchu myśli między językami a kategoriami. To „pomiędzy” jest zarówno przestrzenią braku, jak i stereoskopowej obecności mieniących się, migotliwych znaczeń. Na ów brak Carson zwraca uwagę także we własnych przekładach: podczas gdy wielu tłumaczy Safony starało się (w takim stopniu, w jakim było to możliwe) uzupełnić puste przestrzenie między ocalonymi fragmentami słów, ona stawia tę pustkę w centrum: twierdzi, że pusta przestrzeń w języku to miejsce, w którym zaczyna się myślenie21. Autorka ze śmiechem przyznaje, że życzliwi czytelnicy przysyłają jej propozycje uzupełnionych fragmentów – sama nie zgadza się jednak na to, żeby zapełnić tę przestrzeń sugerowanym tekstem i w ten sposób zatrzymać wirującego bączka. Wręcz przeciwnie, w Słodko-gorzkim erosie puszcza swoje własne, wydobywając znaczenia z gier językowych, homonimii, kalamburów. Zaprasza do etymologiczno-geometrycznych zabaw w dostrzeganie granic, ponieważ: „granice czasu, spojrzenia i wyznania «kocham cię» są tylko pochodną najważniejszej, nieuniknionej granicy, która tworzy Erosa: granicy ciała i własnego ja, między Tobą a mną”22. Tak jak we fragmencie, który dowodzi, że figury „kochanek – ukochana – kochanek zdefiniowany na nowo jako niepełny bez ukochanej” nie da się wytyczyć na stałe. Przejście od pragnienia do jego realizacji wymaga jednak przejścia na inny poziom języka – ku kalamburom, które najpierw łudzą nas podobieństwem, a później zostawiają między przeciwstawnymi znaczeniami:
Następnym posunięciem kochanka jest spłaszczenie trójkąta do dwóch wierzchołków i uznanie, że te dwa punkty należą do jednego okręgu. „Niepełny wiem, gdzie moje spełnienie” – mówi do siebie kochanek. Własne rozumowanie zawiesza go między jednym krańcem tego kalamburu a drugim23.
Niepełność i spełnienie to niesłychanie zręczna zamiana nieprzekładalnego „seeing my hole, I know my whole”24 na inną nieprzekładalną grę: toczącą się między odkrywaniem braku we mnie samej a rysującą się możliwością spełnienia w miłości. Jak pisze Renata Lis w posłowiu do polskiego wydania eseju: „książka Carson o erosie jest w gruncie rzeczy książką o Safonie, a dokładniej – o języku, jaki Safona stworzyła dla erosa i jakim posługujemy się do dziś”25. Ostatecznie przekonujemy się jednak, że o safickim języku erosa możemy wiedzieć tylko to, co uda się nam podsłuchać, gdy wprawiamy słowa w ruch.
1 A. Carson, Słodko-gorzki eros, tłum. R. Lis, Wrocław: Ossolineum, 2025, s. 73.
2 J. Fiedorczuk, Posłowie [w:] A. Carson, Autobiografia czerwonego. Powieść wierszem, tłum. M. Topolski, Wrocław: Ossolineum, 2023, s. 182.
3 A. Carson, Słodko-gorzki eros, s. 9.
4 Tamże, s. 10.
5 Tamże, s. 15.
6 Tamże, s. 20.
7 Safona, fragm. 130, tłum. J. Danielewicz [w:] Liryka starożytnej Grecji, oprac. J. Danielewicz, il. K. Rojowski, tłum. W. Appel, J. Danielewicz, A. Szastyńska-Siemion, Warszawa–Poznań: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2001.
8 Safona, fragm. 130, tłum. J. Brzostowska [w:] Alkajos, Safona, Pieśni, wstęp J. Danielewicz, tłum. J. Brzostowska, J. Danielewicz, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1989, s. 73.
9 „Kocham i nienawidzę. Jak to możliwe? – zapytasz. // Nie wiem, jak to możliwe. Czuję, że jest tak. I cierpię”. Katullus 85. [w:] tegoż, Poezje, oprac. J. Krókowski, tłum. A. Świderkówna, Wrocław–Warszawa: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, De Agostini, 2005.
10 Katullus 85., tłum. G. Franczak [w:] tegoż, Poezje wszystkie, oprac. K. Woś, tłum. G. Franczak, A. Klęczar, Kraków: Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec, Homini, 2013.
11 A. Carson, Słodko-gorzki eros, s. 12.
12 Zob. A. Carson, K. Dwyer, Throwing Yourself Into the Dark: A Conversation with Anne Carson, „The Paris Review”, 17.04.2024, online: https://www.theparisreview.org/blog/2024/04/17/throwing-yourself-into-the-dark-a-conversation-with-anne-carson/ [dostęp: 3.01.2026].
13 „Translation is a weird process. You have the original and your version, and then, in between them, you glimpse that crack in the book. In between the two parts, you have what it should say – the language between those two things – but you can’t get to that from either side. They said what they said”. A. Carson, L. Ullman, Writer Anne Carson. Life is Not Fair, Louisiana Channel, 10.09.2024, (49:01), online: https://www.youtube.com/watch?v=ksH3FIs0eJs [dostęp: 3.01.2026].
14 A. Carson, Słodko-gorzki eros, s. 135.
15 Tamże, s. 57.
16 L.A. Ruprecht, Reach without Grasping. Anne Carson’s Classical Desires, Lanham: Lexington Books, 2022, s. 14.
17 A. Carson, Słodko-gorzki eros, s. 199.
18 W. Jaeger, Paideia. Formowanie człowieka greckiego, tłum. M. Plezia, Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX, 1962, s. 159.
19 A. Carson, Słodko-gorzki eros, s. 114.
20 Jak pisze Katarzyna Lukas, „[W – H.Z.] samej translatologii mówienie o translacji w odniesieniu do tekstów jest przenośnią. Wszystkie te dyscypliny wykorzystują bowiem metaforyczny potencjał słowa „translacja”, zawarty w jego łacińskiej etymologii: opisują zjawiska, procesy myślowe, naturalne bądź technologiczne, w których dochodzi do transferu, przeniesienia czegoś w przestrzeni (rzeczywistej czy też wirtualnej) przy jednoczesnej transformacji przemieszczanej treści”. K. Lukas, Translacja i pamięć jako metafory kulturowe. Analogie, punkty styczne, interakcje, „Przekładaniec” 2019, nr 39, s. 29–30.
21 „Having language with space in it is a place to go and think”. A. Carson, L. Ullman, Writer Anne Carson…, (47:10).
22 A. Carson, Słodko-gorzki eros, s. 42.
23 Tamże, s. 46.
24 A. Carson, Eros the Bittersweet. An Essay, Princeton, NJ: Princeton University Press, 1986, s. 33.
25 Taż, Słodko-gorzki eros, s. 220.
