Propozycję zrecenzowania Trafostacji Agnieszki Wolny-Hamkało przyjmowałam z wahaniem. Nie przepadam za young adult, choć być może jest to w większej mierze kwestia niechęci do dyskursów wokół tej kategorii niż do samych tekstów. Uważam, że przez skupienie na tym, żeby nastolatki czytały książki „Odpowiednie Dla Wieku” (pomysł najczęściej wysuwany przez fanów i fanki YA, którzy przekroczyli trzydziesty rok życia), transgresywny potencjał literatury nie zostaje odpowiednio wykorzystany. Potencjał ów był zaś dla mnie ważny, kiedy sama miałam kilkanaście lat. Z powodu nadmiernej koncentracji na dopasowaniu lektury do wieku odbiorcy młodzi czytelnicy i czytelniczki tracą także poczucie wykraczania poza granice tego, co zaakceptowaliby ich rodzice lub nauczyciele; zaciera się tu wrażenie sięgania po coś, co pogłębia wrażliwość literacką młodzieży. W konsekwencji słabnie również przekonanie nastolatków o autonomii ich wyboru.
Uwielbiam natomiast literaturę dziecięcą (przede wszystkim dwudziestowieczną brytyjską: Alana Garnera, Dianę Wynne Jones, Joan Aiken – i tak dalej). Może sprawia to po prostu tęsknota za zaczarowaniem świata i nieustrukturyzowanym czasem, wolnym od problemów dorosłego życia / późnego kapitalizmu, może przywiązanie do formy literatury, w której elementy fantastyczne są uznawane za normę, nie towarzyszą im protekcjonalny ton narracji, ironia czy inne sygnały dystansu autora do kreowanego przez siebie świata. A może źródłem moich preferencji lekturowych jest poczucie utraty pełni literatury i chęć powrotu do stanu sprzed studiów polonistycznych, które często pozbawiają młodych ludzi miłości do opowieści i wymuszają koncentrację wyłącznie na języku i formie?
Tak czy inaczej: Trafostacja z początku przypominała mi właśnie tego rodzaju klasyczne historie – być może zwłaszcza The House on the Brink Johna Gordona. Ta pochodząca z 1970 roku powieść nie została nigdy wydana w Polsce, więc nie sądzę, żeby można było mówić o świadomej inspiracji, powinowactwo jest tu zdecydowanie subtelniejsze i niebezpośrednie. Mimo to istnieje: obie powieści wyróżniają się pewną poetycką lekkością stylu, oboje autorów w kilku słowach potrafi oddać/przywołać/scharakteryzować emocje bohaterów; akcja obydwu książek rozgrywa się latem, w czasie wakacji – historie te kojarzą się więc z bezczasowością, poczuciem wolności, przygodą i otwierającymi się możliwościami, czyli z tym wszystkim, co z dzieciństwa trwa w nas najdłużej i do czego później tak chętnie wracamy, jeżeli (tak jak ja) w dorosłym życiu znów chcemy sięgnąć po literaturę dziecięcą; wreszcie bohaterowie obu utworów – Dick i Szymon – zakochują się po raz pierwszy (Dick w Helen, Szymon w Helenie – cóż, imię znaczące), uczą się, jak być mężczyzną, a oprócz tego odkrywają mroczną tajemnicę.
Trafostacja tkwi więc korzeniami całkiem mocno w klasyce literatury dziecięcej i młodzieżowej, tchnie bezczasowością, dzięki której do najlepszych książek dla młodych czytelników i czytelniczek z przyjemnością sięga się później również w wieku dorosłym. Jednocześnie powieść ta pozostaje mocno zanurzona we współczesności. Widać to już w warstwie stylistycznej: The House on the Brink płynie spokojnie jak niemrawy nurt letniej rzeki, Trafostacja natomiast składa się z krótkich winietek ciętych dynamicznie, filmowo. Zanim poznamy Szymona, zobaczymy inciting incident z udziałem postaci pobocznych, który równie dobrze mógłby się rozegrać przed czołówką serialu. Narracja swobodnie przeskakuje od udramatyzowanych migawek do partii bardziej ekspozycyjnych, przedstawiających w szerszej panoramie to, co dzieje się w mieście, w którym dochodzi do tajemniczych zniknięć. Narratorka raz wycofuje się za neutralny obiektyw kamery, innym razem zaś wychyla się zza niego i poufale zwraca do czytelników.
W powieści pojawiają się sygnały świadczące o tym, że mamy do czynienia z odniesieniem do współczesności i do problemów, z jakimi mogą się dziś mierzyć nastolatki. Helena nocą obserwuje starlinki, osiedle Szymona zamieszkują rodziny polskie i ukraińskie. Chłopak po śmierci dziadków (zabitych w związku z główną tajemnicą powieści) zmaga się z atakami paniki. Przy okazji do głosu dochodzą oczekiwania dotyczące tego, jaki powinien być wobec Heleny: bohater wyrzuca sobie słabość zarówno podczas dwóch napadów lękowych (Helena podaje mu wodę i zapewnia, że wszystko jest w porządku), jak i w sytuacji, gdy zostaje pobity przez „foliarzy” – bandę osiłków protestujących przeciwko AI, rzekomo kradnącej im wspomnienia (do tego wątku jeszcze wrócę). Później rehabilituje się przed samym sobą, kiedy może zrewanżować się chłopakowi nagabującemu Helenę.
Najprecyzyjniej poprowadzony wątek powieści to wzajemna fascynacja i związek Szymona i Heleny. Jest tutaj miejsce i na nieśmiałe próby podrywu, i na otwarte, a ponadto piękne opisy erotycznej fascynacji, i na nieporozumienia czy dramaty emocjonalne, jak choćby wtedy, gdy dziewczyna napotyka Szymona w dwuznacznej sytuacji z jego przyjaciółką Muchą. Sposób ukazywania nastoletnich doświadczeń jest pozbawiony protekcjonalności i łatwego dydaktyzmu. Nawet kiedy bohaterowie uświadamiają sobie ważne fakty na temat świata, są to prawdy z gatunku takich, o których młodzi ludzie raczej nie dowiadują się w domu czy w szkole. Podam dwa przykłady:
Po co w ogóle policjant się przebiera? Co w ten sposób mówi? „Mówi: Stoi za mną państwo – pomyślał. – Mówi: Jestem tu jeden, ale w rzeczywistości jest nas wielu. Mówi: Nieważne, kim jestem, nieważne, czego pragnę. Jestem elementem większej całości, wysłannikiem instytucji. Jestem instytucją. Uderz mnie, a instytucja cię zniszczy”.
Miał ochotę się rozpłakać. Oczywiście, że nie możemy rozumieć świata. Na tym polega świat. Ale momenty takie jak ten, kiedy wszystko rozsypywało się jak rozbita samochodowa szyba, sprawiały, że czuł się bezradny.
Jedynie czasami można odnieść wrażenie, że zamiar zbratania się z młodym odbiorcą staje się w powieści zbyt usilny. Jak tu: „Ale kiedy podeszła bliżej, zrozumiała, że coś się tu odpierdala” – narratorka natychmiast dodaje: „dosłownie tak pomyślała: «Coś się tu odpierdala»”, jakby konieczne było zaakcentowanie młodzieżowości i wulgarnego charakteru tego określenia. Albo kiedy narracja oddaje myśli zawstydzonego Szymona po okazaniu przez niego słabości: „Niezły był z niego pirat, po prostu przechuj, istny dzik – [Helena – red.] musiała mu ciągle podawać wodę, żeby się pozbierał”. Czy nastolatki jeszcze tak mówią (jeśli kiedykolwiek mówiły) czy też jest to już trącąca ramotką karykatura? Czy kiedy chcą być cool, faktycznie palą jeszcze papierosy czy już tylko vape’y?
Druga połowa książki jest natomiast jedną długą sekwencją, w której bohaterowie zgłębiają główną tajemnicę. Tu znajdujemy się już naprawdę daleko od The House on the Brink i pogrzebanego gdzieś na mokradłach skarbu króla Jana – w królestwie technokapitału, gromadzącego dane biometryczne, próbującego nakarmić się wszystkim, cokolwiek zdoła przeżuć, połknąć i przetrawić. Pierwsza sugestia, że do tego właśnie zmierzamy, napełniła mnie najgorszymi przeczuciami: mam na myśli scenę, w której Szymon i Helena w pewnym momencie trafiają na protestujących przeciwko AI (rzekomo kradnącej wspomnienia) i porwaniom ludzi na potrzeby badań. W grupie są młodzi mężczyźni w chustach i kominiarkach, puszczający race, znajdujący się pod wpływem alkoholu, pełni agresji. To właśnie oni pobili Szymona, kiedy Helena obrzuciła ich wyzwiskami. Narracja w tym fragmencie również jest przepełniona pogardą:
To byli foliarze; regularnie robili tu sobie takie lokalne pikiety. W świetle pochodni ich rozgrzane alkoholem twarze wyglądały jak gumowe świnki, które mogą w każdej chwili wybuchnąć. Agresja pochylała ich lekko do przodu i skracała ich szyje. Nogi stawiali szeroko. Zaciśnięte usta pokazywały, jak mocno wierzą w swoją głupią, wyssaną z netu prawdę. Wpatrzone w ogień puste oczy mówiły, że mają tylko to, te swoje idiotyczne objawione tajemnice.
Sposób opisu wyraźnie odsyła do kibolskich przemarszów i nacjonalistycznych demonstracji – wplecenie tutaj wątku AI jest o tyle ciekawe, że to właśnie tego rodzaju radykalne prawicowe środowiska w największym stopniu upodobały sobie korzystanie z wytworów sztucznej inteligencji1. Jeszcze ciekawsze jest natomiast to, że ostatecznie poglądy wyznawane przez te grupy okazują się całkowicie słuszne: spisek naprawdę istnieje. Powiedziałabym, że to moment, w którym bardziej realistyczne komponenty świata przedstawionego zderzają się z konwencją gatunkową – ale podobny proces daje się zaobserwować również obecnie, w miarę ujawniania kolejnych informacji na temat sieci powiązań Jeffreya Epsteina. W pewnym sensie ruch QAnon miał rację: spisek elit faktycznie istniał, choć nie do końca tam, gdzie przewidywano, a człowiek, który miał go ukrócić, najprawdopodobniej sam jest w niego zamieszany. Nie było również żadnych sekretnych kodów i szyfrów: wyłącznie władza i pieniądze.
Ton narracji jest dość sceptyczny, nawet kiedy cała intryga zostaje rozwiązana. Unia Europejska wprowadza nowe regulacje, ale kurs akcji wielkich technokorporacji jedynie chwilowo się chybocze, żeby zaraz wrócić do normy. Szymon po pewnym czasie widzi twórcę podziemnego laboratorium w studiu telewizyjnym. Jednocześnie, jak się dowiadujemy, podczas demonstracji poprzedzających wprowadzenie nowego prawodawstwa „masowo palono stare kalkulatory, zużyte telefony i zegarki elektroniczne”. Powstają także kolejne teorie spiskowe – ale czy można jeszcze mówić o „teoriach spiskowych”, skoro spisek naprawdę istniał?
W tak przedstawionym dystansie jest coś weirdowego. Dawid Kujawa w swojej entuzjastycznej recenzji2 (do której odsyłam choćby w celu analizy poetyckości języka Wolny-Hamkało) przywołuje Marka Fishera; sama chciałabym sięgnąć do Reading Weird Fiction in an Age of Fascism3. W powyższym tekście Zachary Gillan w następujący sposób charakteryzuje radykalny potencjał weirdu:
1. Stać się politycznym radykałem znaczy uzmysłowić sobie, że dominująca ideologia kształtująca nasz ogląd świata jest Wypaczona i wymaga rewolucyjnej zmiany, od fundamentu począwszy.
2. Być bohaterem tekstu z gatunku weird fiction znaczy widzieć, że świat jest Wypaczony; w jakąkolwiek stronę autor/autorka to Wypaczenie rozwinie, weird fiction wymaga radykalnej zmiany świadomości.
Gillan jest przeciwnikiem łatwego zmniejszania napięć poruszających tekst literacki, lecz w przywołanym fragmencie pobrzmiewa wiara w to, że „Wypaczenie” świata da się rozpoznać, zidentyfikować, uchwycić. Trafostacja tego rodzaju wiary nie wyraża – a może autorka świadomie wybiera cofnięcie się przed pełnym rozpoznaniem, ponieważ wie, że dla bohaterów weird fiction wikłanie się w kwestie poznawcze zwykle kończy się popadnięciem w obłęd. W pewnym sensie przez to powstaje wrażenie życia w świecie pogrążającym się w coraz większym szaleństwie – bo jak inaczej opisać realia, w których jeden z najbardziej wpływowych technokratów sugeruje, że Greta Thunberg może być Antychrystem?4 Niewykluczone, że rzeczywiście nasza zdolność rozpoznawania, o ile kiedyś w ogóle istniała, zanika w sytuacji, gdy każdy komunikat: tekst, obraz, nagranie – może się okazać deepfakiem lub halucynacją modeli językowych. Skądinąd to znamienne, że bohaterowie nie wyszukują już informacji samodzielnie, lecz zadają pytania AI.
W tej sytuacji może rzeczywiście lepiej odpuścić, spróbować wrócić, tak jak robią to bohaterowie, do życia: postawić na miłość i trwać w poetyckim zachwycie nad szczegółami dnia codziennego, ukryć się „tu, w tym wersie, w całej masie prozy”, jak proponuje w ostatnim lirycznym porywie narratorka. Choć nawet tu – na sam koniec – pojawia się maleńki znak zapytania.
1 G. Watkins, AI: The New Aesthetics of Fascism, online: AI: The New Aesthetics of Fascism // New Socialist [dostęp: 5.01.2026].
2 D. Kujawa, Tracić i odzyskiwać, „Notatnik Literacki”, 12.11.2025, online: https://notatnikliteracki.pl/teoria/trafostacja-wolny-hamkalo/ [dostęp: 5.01.2026].
3 Z. Gillan, Reading Weird Fiction in an Age of Fascism, „Ancillary Review of Books”, 2.05.2025, online: https://ancillaryreviewofbooks.org/2025/05/02/reading-weird-fiction-in-an-age-of-fascism/ [dostęp: 5.01.2026]. Tłumaczenie cytatów – W.M.
4 J. Bhuiyan, D. Kerr, N. Robins, Inside Tech Billionaire Peter Thiel’s Off-the-record Lectures about the Antichrist, „The Guardian”, 10.10.2025, online: https://www.theguardian.com/us-news/2025/oct/10/peter-thiel-lectures-antichrist [dostęp: 5.01.2026].
