Żyjemy złym życiem, pełnym lęku, obaw, bez kotwic bezpieczeństwa, stabilnej pozycji – z ryzykiem, bólem, uwewnętrznioną prekarnością. Codziennie śnimy sen udomowionej bezdomności, praktykujemy nowe uczestnictwo w świecie – wobec zjawisk i zmian zachodzących wokół nas: konsumpcji, degradacji środowiska, migracji, protezowania technologicznego. Wiele współczesnych filozofek i filozofów namawia nas do szukania wyjścia z kryzysu wyobraźni, związanego z katastrofą ekologiczną, globalnym kapitalizmem, wojnami – a zatem do przezwyciężenia negatywności naszych spojrzeń, kwestionowania wiedzy, którą produkujemy, przekraczania schematów poznawania, stabilizowania znaczeń otaczającego nas świata za pomocą negatywnych metafor.
Spekulowanie i praktykowanie nadziei
Potrzebujemy afirmatywnego potencjału teorii badawczych, praktyk artystycznych, aktywizmów społeczno-politycznych, potrzebujemy afirmować, bardziej, niż nam się wydaje, potrzebujemy się wzmacniać, wspierać, adaptować do zmieniającego świata, mamy prawo do ocalenia. Propozycje myślicielek i praktyczek teorii kulturowych (naturo-kulturowych) wiążą się z przekroczeniem takich mechanizmów kulturowych, jak żałoba, melancholia, zranienie, trauma, konflikt, przerażenie zmieniającym się światem. Teorie konfliktów kulturowo-politycznych powinniśmy zastępować teoriami współbycia, współzamieszkiwania, a traumy zalepiać, wypełniać empatią i choreografiami odnowy. Żyjemy w strachu, żyjemy w oczekiwaniu na groźne wydarzenia – teorie społeczne i polityczne długo akcentowały kruchość, niestałość, śmiertelność, przemoc, ból, wykluczenia, zniszczenia, ludobójstwa, niesprawiedliwości klasowe, rasowe, genderowe, etniczne. I – oczywiście – musimy z tym pozostać, ale moc krytycznego myślenia nie może nas opuścić, możemy też zrobić krok dalej albo obok czy ponad. Możemy uwyraźniać niedostrzegalne dotąd potencjalności – zarówno te pochodzące z przeszłości, z historii, jak i te najbardziej aktualne; zmieniać to, co zastane i ustalone, wytwarzać alternatywne scenariusze życia.
Temu służy praca wyobraźni związana z praktykami spekulatywnymi. Wydane w 2025 roku przez Narodowy Teatr Stary w Krakowie antologie dramatów Światy możliwe i Rok 2081. Teksty dla teatru przyszłości stanowią performatywne zapisy spekulatywnych światotwórczych projektów.
Spekulacja najczęściej dotyczy przyszłości, czyli obszaru tego, o czym jeszcze nie wiemy, co jest nieprzewidywalne, co może się wydarzyć, ale zawsze pozostaje w aktualnych uwarunkowaniach świata wraz z jego historią i doświadczeniami przeszłości – nie jest zatem utopią ani dystopią, nie jest zmyśleniem, fantazją, projekcją. Belgijska filozofka Isabelle Stengers1 nazywa spekulacje skokiem (myśli, wyobraźni, działania), ale w tym skoku zachowujemy kontakt z podłożem. Skaczemy, nie odrywając się całkowicie od ziemi – jest to rodzaj wzniesienia się ponad ograniczenia wyobraźni, uwewnętrznione skrypty zachowań, matryce norm, przyzwyczajeń poznawczych – wzniesienie się ponad w skoku, nieskutkujące jednak przebywaniem w fantazmatycznej rzeczywistości.
Dzięki praktykom spekulatywnym ćwiczymy różne strategie przetrwania w świecie z otwartością na złożoność jego relacji. Praktyki spekulatywne najczęściej nazywamy performatywnymi, ponieważ mają sprawczość transformującą, przekształcają wyobraźnię polityczną, społeczną, ekonomiczną, inicjują istnienie nowych, alternatywnych światów, wychylają się ku możliwym przyszłościom. Pozwalają wyobrazić sobie sojusze i relacje ludzi i nie-ludzi poza antropocentrycznym modelem, wytworzonym w zachodniej ontologii i epistemologii. Pozwalają też przekroczyć schemat myślenia o białym heteronormatywnym człowieku w rzeczywistości kapitalistycznej, kolonialnej i patriarchalnej jako normie. Wyprowadzają nas poza ekoszokowe narracje i sposoby obrazowania – czterej jeźdźcy, spalona ziemia, popiół, w który się obrócimy. Spekulacja wykracza poza ekoszok, ponieważ performatywnie kształtuje zakres tego, co możliwe do pomyślenia, wprawia w ruch niespodzianki, paradoksy, fragmenty historii jako rezerwuary ludzkich możliwości i potencjalności (myślenie zasadą future past – przeszłej przyszłości – to taka wizja przyszłości, która nigdy się nie spełniła, ale stanowi komponent naszej teraźniejszości i czerpie z przeszłości). Otwiera na przypadek, na dostrzeżenie elementów spoza głównego nurtu, spoza kanonu, spoza tego, co zostało skonstruowane jako korpus wiedzy, zestaw konkretnych narzędzi i metodologii.
Katastrofa ekologiczna przekracza możliwości naszej percepcji. Nie jesteśmy w stanie objąć racjonalną konceptualizacją wymierania gatunków, globalnego ocieplenia, skal przestrzennych; dzielimy katastrofę, współwymieramy – spekulacje pozwalają nam lokalnie, fragmentarycznie, punktowo gromadzić wiedzę i tworzyć alternatywne scenariusze życia.
Bohaterowie oblepieni
Osoby autorskie uczestniczące w warsztatach i rezydencjach dramaturgicznych wytworzyły w tekstach dramatycznych zawartych w „antologiach przyszłości i potencjalności” ruchome obrazy naszych aktualnych kruchych kondycji tożsamościowych i bytowych. Praktykowały ćwiczenia wyobraźni, które pozwoliły im ją przekraczać, wychylać się ku potencjalnościom naszego współistnienia ze światem, odsłaniać warstwy naszych możliwości i ograniczeń. W jakimś sensie te ćwiczenia wyobraźni to laboratoryjne eksperymenty myślowe i wyobraźniowe – zakotwiczone w naszym „tu i teraz”, w podłożu, a wychylone ku „światom możliwym”.
Opowieści o drganiu naszych istnień w obliczu zagrożeń świata budowane są wobec pytań o to, czym mógłby być świat wspólny, jaka jest i będzie jego nowa mapa. Być może zdominowana przez opuszczenie – ziemi jako miejsca niemożliwego do życia, człowieczeństwa jako formy niewystarczającej do zawiązania relacji z tym, co nadchodzi. Albo przez zanikanie – ludzkich uczuć, emocji, afektów, doświadczeń, w których neurokolonizacja naszych podmiotowości transformuje ciała i umysły w niepozostawiającą nadziei potworność. Może będziemy umierali bez pożegnania i zniknie ludzki wymiar wspólnoty.
– Wydry morskie trzymają się za łapki, gdy śpią w wodzie, nie chcą się rozdzielić.
– Co to za zwierzęta?
– Wyginęły, zanim się urodziłaś2.
Dramaty pochodzące z antologii Rok 2081. Teksty dla teatru przyszłości dotyczą między innymi przeobrażeń tożsamościowych determinowanych transformacjami zmieniającego się świata. W toku lektury wnikamy w tożsamości bohaterów, obserwujemy ich przemiany, pokawałkowanie, rozbicie, nieoczekiwane czy przygodne włączenie w strumień życia w niepoznawalnej rzeczywistości. Nic już nie gwarantuje warunków człowieczeństwa: jakieś okruchy, przebłyski, stężenia, wyładowania odnawiają pamięć (wraz z jej pęknięciami i traumami) o nieistniejącym już świecie, w którym wymarłe wydry zabrały ze sobą ludzką czułość. A wojny – ta druga czy ta światów – rozmywają się w niemożliwej do rekonstrukcji i scalenia opowieści zerwań. Żywe ciała, żywi ludzie przeprawiają się przez nieznane dotąd miejsca, skale czasu, materialności świata. Jak króliki doświadczalne wynajdują różne formy ucieleśnień, związane z technologią, syntetycznymi hormonami, nie-ludzkimi aktorami – z narzędziami technobiowładzy nad słabością zdumionych ciał i dusz.
Jestem Pleśnią
Która porasta nawet ocean
Która porasta czas
Jestem Pleśnią, która porasta
Przeszłość I przyszłość
Nawet dzieci
Pokrywam wszystko
Już się nie zatrzymam3.
Bohaterowie antologii dramatów o przyszłości wydają się oblepieni, obrośnięci nieznaną materią, która anihiluje ich ludzką, porośniętą pleśnią przeszłość: trochę rozkładającą się, trochę zaś zakrytą, niewidoczną, zanikającą. Świat, jaki znaliśmy, pokryła pleśń – ten świat pełen konsumpcji, wiecznej orgii teraźniejszości (echa postmodernizmu kulturowego przecież nie słabną), nadprodukcji, nierówności, wyzysku, ale też technologicznej opresji, afektywnej pracy emocjonalnej związanej z naszym usieciowieniem i kapitalizowaniem naszej uwagi. Pleśń, porastając na naszych skryptach zachowań, scenariuszach bycia, kulturowych nawykach zachodniego świata, przepoczwarza je, hybrydyzuje, tworząc inne – mniej ludzkie, trudne do identyfikacji, przerażające, niepojęte, niemożliwe do rozpoznania za pomocą języka, którym dysponujemy. Bohaterowie muszą zrozumieć, a raczej odczuć, że innego świata niż ten zmieniony już nie będzie. I mogą się tylko adaptować, ćwiczyć w umiejętnościach przetrwania, szukać sojuszy i przymierza tam, gdzie pleśń nakłada się jak skórę na kości.
Osobom autorskim dramatów obu antologii w mniejszym stopniu chodzi o krytykę aktualnego świata (ze wszystkimi jego skazami i niedostatkami spowodowanymi przez przemoc i niesprawiedliwość), w większym zaś o instruktaż adaptacyjny służący ocaleniu i przetrwaniu – w dramatach opublikowanych w przywołanych książkach wiele jest bowiem objaśniających instrukcji, ale też nakazów adaptacji do nowego świata. Do alternatywnego rozumienia podmiotu, wspólnoty, sacrum, czasu, przestrzeni, relacji z nie-ludzkimi innymi. Doświadczamy katastrof tego świata, dlatego czujemy ich bliskość i lepkość. Instrukcje nie wytłumaczą nam, jak postępować, nie nazwą nas, nie przypiszą nam jakichkolwiek ról – ale otworzą nas na ruch paradoksów, niespodzianek, przypadków, na to, co możliwe do pomyślenia.
on i inni posłuży za nawóz
powstaną mikroby ziemi
w końcu ziemia nie będzie wysterylizowana
w walce w tunelu oderwał mi palec
to w sumie mała kara…
za inżynierię śmierci4.
Nie wszystkim uda się przetrwać. Kapitalistyczna dewastacja natury i ludzkiego życia uczyniła kruchość i śmiertelność kondycją naszych czasów. Niczego już nie kontrolujemy, jesteśmy podatni na śmiercionośne zranienia, takie jak niezapłacone raty kredytu, włączające nas w kryzys bezdomności, lub wybuch bomby nuklearnej. Dramaty z „antologii przyszłości” odzwierciedlają nasze funkcjonowanie w zmiennym, nieprzejrzystym świecie, przekierowują naszą uwagę z czegoś, co według logiki postępu i modernizacyjnego eksperymentu mogłoby nas jeszcze ocalić, na coś, co jest tuż obok i już nas oblepia. I jeśli instrukcje osób autorskich mają zadziałać, musimy zaopiekować się końcem świata. Zbierać resztki materii i pamięci o tym, co wymarło i wyginęło, archiwizować rezerwuary empatii i miłości, również tej międzygatunkowej. Może się przyda. Może będzie na później. Może coś sobie przypomnimy, gdy znajdziemy się w miejscu między nawozem, larwą a pleśnią albo gdy podłączeni do sieci orgazmicznej, owładnięci falami wyładowań, na chwilę odzyskamy okruch pamięci o czułości wydr – choć nie będziemy już pamiętać, czym one były.
Instruktażowe ćwiczenia wyobraźni przeprowadzone w obu antologiach chyba tego dotyczą – opieki nad końcem świata. Gdy czytałam dramaty z obu tomów, wydawało mi się, że metaforą najlepiej oddającą mój stan wynikający z lektury będzie tęcza nad złomowiskiem. Niewiele zostało: resztki czegoś istniejącego i sprawczego, został złom. Zapamiętajcie tęczę, ona przecież znika.
1 Zob. D. Debaise, I. Stengers The Insistence of Possibles. Towards a Speculative Pragmatism, „Parse Journal” 2017, vol. 7.
2 M. Michalak, Rok wołu [w:] Rok 2081. Teksty dla teatru przyszłości, red. A. Dąbek, Kraków: Narodowy Stary Teatr, 2025, s. 25.
3 R. Misiewicz, Brama bez przejścia [w:] Rok 2081…, s. 87.
4 M. Skomra, Origo [w:] Rok 2081…, s. 169.
