Krokodyl w ludzkiej skórze

Intym­ne, tra­gi­ko­micz­ne, peł­ne lite­rac­kich i kino­wych odnie­sień – Zapi­ski kro­ko­dy­la Qiu Mia­ojin to pro­dukt swo­jej epo­ki, zapis stu­denc­kie­go życia w Taj­pej po 1987 roku, w spo­łe­czeń­stwie otwie­ra­ją­cym się na świat po znie­sie­niu wie­lo­let­nie­go sta­nu wojen­ne­go i tra­wio­nym homo­fo­bicz­ną obse­sją. War­to się zapo­znać z tym tek­stem choć­by ze wzglę­du na jego legen­dar­ny już sta­tus w chiń­sko­ję­zycz­nym świe­cie, zwłasz­cza w queero­wych spo­łecz­no­ściach. Jed­no­cze­śnie powieść ta, czy­ta­na po pol­sku ponad trzy­dzie­ści lat po opu­bli­ko­wa­niu pierw­sze­go wyda­nia, oka­zu­je się zaska­ku­ją­co aktu­al­na.

W tej roz­pi­sa­nej na osiem zeszy­tów i czte­ry lata histo­rii quasi-dzien­nik Lać­ki, neu­ro­tycz­nej stu­dent­ki prze­ży­wa­ją­cej pierw­sze nie­szczę­śli­we miło­ści, dyna­micz­nie łączy się z zagad­ko­wy­mi wstaw­ka­mi o poszu­ki­wa­niach budzą­cych zarów­no nie­zdro­wą cie­ka­wość, jak i strach kro­ko­dy­li. Ów pierw­szy, obszer­niej­szy wątek sku­pia się na związ­kach nar­ra­tor­ki z dwie­ma kochan­ka­mi, kole­żan­ką z liceum Shu­iling oraz star­szą, zarę­czo­ną z męż­czy­zną Xiao Fan. Choć nie zasko­czy nas tra­gicz­na tra­jek­to­ria tych rela­cji, wyzna­czo­na przez kolej­ne nie­do­mó­wie­nia, uciecz­ki i zin­ter­na­li­zo­wa­ną homo­fo­bię, nawet dzi­siaj może impo­no­wać nam otwar­tość, z jaką Lać­ka opi­su­je związ­ki z kobie­ta­mi. Wśród przy­ja­ciół Lać­ki znaj­du­je­my zresz­tą kolej­ne queero­we posta­ci – zauro­czo­ne­go nią byłe­go gang­ste­ra Meng­shen­ga, jego nie­szczę­śli­we­go kochan­ka Chu Kuan­ga czy darzą­ce się skom­pli­ko­wa­nym uczu­ciem i nie­gdyś nie­roz­łącz­ne Tun­tun i Zhi­rou. Te pla­to­nicz­ne rela­cje sta­ją się z cza­sem dru­gim fila­rem roz­wo­ju boha­ter­ki, zapew­nia­ją jej po raz pierw­szy bez­piecz­ną prze­strzeń eks­plo­ro­wa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści.

W dru­gim wąt­ku pozna­je­my nato­miast nie­śmia­łe antro­po­mor­ficz­ne Kro­ko­dy­lo, mie­rzą­ce się z nagłym zain­te­re­so­wa­niem spo­łe­czeń­stwa jego odmien­no­ścią. Kie­dy Lać­ka porów­nu­je swo­je pożą­da­nie do dzi­kich bestii, tytu­ło­wa postać marzy o tym, żeby wresz­cie zdjąć ludz­ki kostium. Boha­ter­ka pory­wa się „z topo­rem okru­cień­stwa na wszyst­ko: na życie, na sie­bie samą, na innych”, tym­cza­sem „nie­zwy­kle wsty­dli­we” Kro­ko­dy­lo pra­gnie bez lęku przejść się uli­cą i jeść pty­sie z kre­mem. Kie­dy spo­ty­ka­ją się wresz­cie na „balu dla kro­ko­dy­li”, Lać­ka w ostat­niej chwi­li ratu­je Kro­ko­dy­lo przed ujaw­nie­niem i od tego momen­tu ukry­wa je w swo­jej piw­ni­cy.

Oczy­wi­ście nie­trud­no doszu­kać się w kro­ko­dy­lach ale­go­rii osób queero­wych, w szcze­gól­no­ści les­bi­jek. Qiu wyraź­nie odbi­ja tutaj dys­kurs medial­ny obec­ny na Taj­wa­nie na począt­ku lat 90., kie­dy temat homo­sek­su­ali­zmu, eks­plo­ro­wa­ny w tonie skan­da­li­zu­ją­cej sen­sa­cji, stał się gwa­ran­cją zwięk­sze­nia oglą­dal­no­ści. (Sam bal dla kro­ko­dy­li wyda­je się zresz­tą odnie­sie­niem do incy­den­tu z 1993 roku, kie­dy to repor­ter­ka sta­cji TTV News nakrę­ci­ła z ukry­cia kobie­ty zgro­ma­dzo­ne w les­bij­skim barze, outu­jąc w ten spo­sób więk­szość z nich przed ich rodzi­na­mi i zna­jo­my­mi). W tym kon­tek­ście Zapi­ski kro­ko­dy­la… sta­ją się więc pio­nier­skim mani­fe­stem, pró­bą prze­ję­cia wro­giej nar­ra­cji o tym, co to zna­czy być „kobie­tą kocha­ją­cą kobie­ty”.

Pod tym wzglę­dem powieść pozo­sta­je zresz­tą naj­bar­dziej aktu­al­na. Czy­ta­jąc opi­sy medial­nych mate­ria­łów o kro­ko­dy­lach, przy­po­mnia­łam sobie wywia­dy, któ­re prze­pro­wa­dza­łam z oso­ba­mi nie­bi­nar­ny­mi w Pol­sce nie­dłu­go po Tęczo­wej Nocy. Jed­nym z powra­ca­ją­cych w nich wąt­ków były mie­sza­ne uczu­cia, jakie budzi­ło w moich roz­mów­cach zwią­za­ne z oso­bą Mar­got poja­wie­nie się w publicz­nym dys­kur­sie poję­cia nie­bi­nar­no­ści. Ów kon­flikt mię­dzy pra­gnie­niem wol­no­ści wyra­ża­nia wła­snej odmien­no­ści a lękiem przed spo­łecz­nym ostra­cy­zmem wyda­je się tym, co roz­ry­wa boha­ter­kę na dwie oso­by; treść powie­ści sta­je się pró­bą zespo­le­nia jej ponow­nie w całość, odda­nia jak naj­wier­niej doświad­cze­nia les­bij­skiej toż­sa­mo­ści. Pró­bą, sądząc po sta­tu­sie powie­ści w chiń­sko­ję­zycz­nym świe­cie, jak naj­bar­dziej uda­ną – do dzi­siaj Lazi, czy­li pseu­do­nim boha­ter­ki spo­lsz­czo­ny bra­wu­ro­wo jako Lać­ka, pozo­sta­je w Chi­nach jed­nym z czę­ściej uży­wa­nych syno­ni­mów les­bij­ki.

Okładka książki Qiu Miaojin pod tytułem „Zapiski krokodyla”.
Qiu Miaojin, „Zapiski krokodyla”, tłum. A. Walulik, Warszawa: Wydawnictwo Tajfuny, 2025.

Inną szcze­gól­nie inte­re­su­ją­cą decy­zją tłu­macz­ki jest pisa­nie o Kro­ko­dy­lo w rodza­ju nija­kim, zgod­ne co praw­da z neu­tral­nym płcio­wo ory­gi­na­łem, ale rów­no­cze­śnie wycią­ga­ją­ce na wierzch wątek nie­do­pa­so­wa­nia do narzu­co­nych ról płcio­wych, powra­ca­ją­cy regu­lar­nie w roz­mo­wach Lać­ki z przy­ja­ciół­mi. Boha­ter­ka wyra­ża sprze­ciw wobec binar­nych podzia­łów, wraz z Meng­shen­giem i Chu Kuan­giem dekla­ru­je soli­dar­ność w bez­pł­cio­wo­ści, z dystan­sem przy­glą­da się swo­im wła­snym despe­rac­kim pró­bom odgry­wa­nia kobie­co­ści przez rand­ko­wa­nie z męż­czy­zna­mi. W moty­wie tym widać oczy­wi­ście fascy­na­cję myślą femi­ni­stycz­ną, pozna­wa­ną wów­czas na Taj­wa­nie (Qiu Mia­ojin wyje­cha­ła zresz­tą po stu­diach do Pary­ża, żeby stu­dio­wać femi­nizm u boku Hélène Cixo­us); rów­no­cze­śnie nawet czy­ta­ny z dzi­siej­szej per­spek­ty­wy wątek ów pozo­sta­je cie­ka­wym komen­ta­rzem do współ­cze­sne­go gen­de­ro­we­go dys­kur­su (Lać­ka przy­wo­łu­je zresz­tą w pew­nym momen­cie nawet pro­blem łazie­nek publicz­nych).

Sko­ro jed­nak mowa o czy­ta­niu powie­ści w pol­skim kon­tek­ście, pozwo­lę sobie bar­dziej wprost pochwa­lić tłu­ma­cze­nie Agniesz­ki Walu­lik. Pro­za Qiu jest bowiem nie­sa­mo­wi­cie pla­stycz­na, łączą­ca róż­ne reje­stry, peł­na lite­rac­kich i wizu­al­nych odnie­sień, boga­ta w prze­ma­wia­ją­ce do zmy­słów meta­fo­ry. Tłu­ma­cze­nie wyda­je się odda­wać tę barw­ność nie­zwy­kle wier­nie, pozwa­la nam w cało­ści doświad­czyć zanu­rze­nia zarów­no w emo­cjach boha­ter­ki, jak i w atmos­fe­rze same­go Taj­pej, uka­za­ne­go z ogrom­ną czu­ło­ścią mia­sta, któ­re w momen­tach samot­no­ści Lać­ki jest jej naj­wier­niej­szym towa­rzy­szem. W opi­sach Taj­pej moż­na łatwo dostrzec zało­żo­ną fil­mo­wość nar­ra­cji Zapi­sków… Qiu nie­mal opi­su­je nam kadry, jak gdy­by przy­bli­ża­ła i odda­la­ła kame­rę, sto­su­je cię­cia i komen­ta­rze z offu. Choć z począt­ku moż­na odnieść wra­że­nie, że zabie­gi te wyni­ka­ją jedy­nie z fascy­na­cji autor­ki awan­gar­do­wym kinem, osta­tecz­nie fil­mo­wy język oka­zu­je się klu­czem do zro­zu­mie­nia całej powie­ści.

Pod­czas gdy nie­win­ne Kro­ko­dy­lo mie­rzy się z nie­ustan­nym ostra­cy­zmem i lękiem przed napięt­no­wa­niem, Lać­ka wyda­je się obar­czać samą sie­bie winą i wsty­dem za swo­ją odmien­ność. Jed­nak podział na dwie oso­by – oddzie­le­nie tego, co poli­tycz­ne, od tego, co oso­bi­ste – szyb­ko oka­zu­je się tyl­ko pozo­rem, a pyta­nie o kwe­stie widzial­no­ści i pra­wa do wła­snej nar­ra­cji narzu­ca nie tyle temat, ile samą for­mę opo­wie­ści. Kie­dy Kro­ko­dy­lo i Lać­ka spo­ty­ka­ją się na balu dla kro­ko­dy­li, ono wystę­pu­je pod pseu­do­ni­mem Genet („Tyl­ko sie­dzę w zamknię­ciu, jak Genet w wię­zie­niu…”), ona zaś pod­pi­su­je się jako Jar­man. Chwi­lę póź­niej nar­ra­tor­ka wyzna­je zresz­tą: „Kie­dy zatem posta­no­wi­łam napi­sać tę książ­kę, kro­ko­dy­lo posłu­ży­ło mi jako inspi­ra­cja w zakre­sie mate­ria­łu źró­dło­we­go, Jar­man zaś – sty­lu arty­stycz­ne­go”. Qiu sta­wia się więc w roli nie tyle kro­ni­kar­ki les­bij­skiej rze­czy­wi­sto­ści czy sko­mo­dy­fi­ko­wa­ne­go obiek­tu publicz­nej fascy­na­cji i obrzy­dze­nia, ile w roli reży­ser­ki reali­zu­ją­cej arty­stycz­nie opo­wieść o wła­snym doświad­cze­niu.

Dzię­ki takiej for­mie uda­je się jej chy­ba naj­bar­dziej impo­nu­ją­ca sztucz­ka – autor­ka, poka­zu­jąc swój świat przez oko kame­ry, kon­stru­uje czy­tel­nicz­kę-widz­kę jako kolej­ną postać w swo­jej powie­ści, żąda nasze­go współ­udzia­łu w swo­im cier­pie­niu i dys­kom­for­tu zwią­za­ne­go z odgry­wa­ną rolą. Już w pierw­szym roz­dzia­le dekla­ru­je zaczep­nie: „nawet jeśli nie wyj­dzie mi ani best­sel­ler, ani poważ­na lite­ra­tu­ra, to przy­naj­mniej niech będzie jakaś sen­sa­cja”. Choć Lać­kę widzi­my po raz ostat­ni zmę­czo­ną życiem i osa­mot­nio­ną, trium­fu­je ona osta­tecz­nie w ostat­nim frag­men­cie Zapi­sków… Ukry­ta poza kadrem, każe nam patrzeć, jak Kro­ko­dy­lo ścią­ga wresz­cie ludz­ką skó­rę.

Katarzyna Nowacka

– pisarka, redaktorka, narrative designerka.

więcej →

Fallback Avatar

– tajwańska pisarka.

więcej →

Powiązane teksty