Nieczęsto zdarza się, by polscy czytelnicy mieli okazję sięgnąć po książkę, której inspiracją jest Slawonia, region położony we wschodniej Chorwacji, między Sawą a Drawą. Simurg Stanka Andricia otwiera przed nimi taką możliwość. To proza głęboko zakorzeniona w slawońskim pejzażu, w miejscowej historii i lokalnym folklorze. To opowieść zbudowana wokół autobiograficznego doświadczenia konkretnej przestrzeni.
Tekst dzieli się na dwie części. W pierwszej narrator powraca do czasów dzieciństwa, przywołując gęstą sieć motywów i obrazów, za pomocą których rekonstruuje rzeczywistość minionych lat. Niczym kronikarz utraconego świata rozpoczyna historię od opisu ogrodu (będącego „oazą pradawnego porządku”1) i domu oraz stałych i tymczasowych mieszkańców budynku. Do tych niemal mitycznych prapoczątków, naznaczonych aurą dziecięcego edenu, szybko wdziera się śmierć. Najpierw umiera pradziadek narratora, potem prababcia. Z perspektywy kilkuletniego chłopca dotkliwszym doświadczeniem okazuje się jednak strata ukochanego kota.
Wśród najważniejszych patronów literackich swojej prozy Andrić wymienia Danila Kiša i Brunona Schulza. Ślady tych fascynacji są w Simurgu wyraźnie dostrzegalne. Już sam sposób przedstawiania dzieciństwa oparty na rekonstrukcji utraconego porządku i na mitologizacji pamięci wskazuje na pokrewieństwo z twórczością Kiša. Choć tekst Andricia nie osiąga aż takiej lirycznej gęstości ani magicznej aury, jak dzieje się to w przypadku utworów wspomnianych pisarzy, poszczególne obrazy zawarte w Simurgu bez wątpienia zyskują poetycką intensywność. Wystarczy przywołać passusy o krowach, jawiących się młodzieńczemu oku jako „szafka na podnóżkach, w której znajduje się naczynie na mleko oraz miejsce na karmę i jeszcze nienarodzone cielę”2. Istotną rolę w powieści odgrywa także postać ojca. Sportretowany z czułością i subtelnością, pozostaje on zarazem bohaterem głęboko realistycznym, w przeciwieństwie do swoich literackich odpowiedników. To człowiek otwarty na nowinki, zwolennik nowoczesnych rozwiązań w gospodarstwie, prenumerator czasopism i czytelnik książek, „w ramach optymistycznej ofensywy postępu”3 rozdzielający między swoje dzieci drobne prace domowe.
Pisarz barwnie portretuje również innych członków rodziny. Na ich tle szczególnie wyrazista pozostaje postać pradziadka ze strony matki – starca spędzającego dni wśród kwiatów i modlitw, który dobrowolnie odcina się od świata i łapczywie chłonie promienie słońca. Obok tego bohatera pojawiają się: daleki krewny zwany Mušulinem (od muślinowej apaszki, którą nosi wokół szyi), kuzyn Ivica, fanatyczny miłośnik snu, oraz obie babcie – jedna drobna, chorowita i skłonna do hipochondrii, druga rosła, silna i surowa.
Dziecięca codzienność bohatera podporządkowana jest rytmowi natury, czemu odpowiada również kompozycja powieści, wyznaczana przez następstwo pór roku i prac gospodarskich. Chłopiec dorasta w otoczeniu zwierząt, choć nie wszystkie cieszą się przywilejem dobrego traktowania przez ludzi. Z niektórymi wiążą się najwcześniejsze doświadczenia okrucieństwa. Bohater sam żywi irracjonalną niechęć do kur, którą bez skrupułów przejawia w drobnych gestach przemocy. Z dzisiejszej perspektywy szczególnie wstrząsające wydają się praktyki stosowane wobec kotów ośmielających się wkroczyć na teren nie swojego gospodarza. Okrutna „sprawiedliwość” spotkała także młodego jastrzębia, który wraz z innymi drapieżnikami zagryzł kilka kur i jako jedyny nie zdołał uciec. Gospodarz „szukał takiego wymiaru kary, który można było w ramach etyki chrześcijańskiej uznać za tortury usprawiedliwione. Żywego drapieżnika powiesił za skrzydła na jabłoni w ogrodzie”4. Ptak umierał przez symboliczne trzy dni.
Druga część powieści, o wiele ciekawsza i mniej schematyczna, poświęcona jest dziejom Slawonii. Od intymnej historii narrator płynnie przechodzi do opowieści o regionie, kreśląc obraz tego równinnego krajobrazu, charakterystycznych cech oraz obyczajów. Ciekawość najbliższej okolicy, sprzężona z rodzącym się poczuciem lokalnej tożsamości, budzi się w bohaterze już w dzieciństwie. Przywiązanie do małej ojczyzny przybiera niekiedy formę ekskluzywną, wyrażającą się w poczuciu odrębności wobec Dalmatów, mieszkańców Liki czy Hercegowiny:
Dalmatyńczyków traktowaliśmy jako leniów i rozrzutników, mieszkańców Liki uznawaliśmy za skąpców i niemal pogan, Hercegowińczyków za chciwych i władczych, Bośniaków zaś – za brudnych i nierzetelnych. Nawet w łonie własnego narodu byliśmy osaczeni przez podstępne plemiona. Tylko my, slawońscy Szokcy, byliśmy bez wad jako najczystszy ekstrakt tkanki narodowej, najwierniejsze zwierciadło naszej narodowej duszy5.
Dzieje Slawonii to opowieść o obszarze, który przeszedł głębokie przemiany. Nic więc dziwnego, że narrator swoje fragmentaryczne wnioski z badań opatruje znamiennym tytułem Zatopiona cywilizacja. Metafora ta ma podwójne znaczenie. Z jednej strony odnosi się do historii – do świata dawnych form życia, obyczajów i architektury. Z drugiej zaś przywołuje geologiczną przeszłość ziem: tysiące lat temu obszar ten pokrywało Morze Panońskie, po którym pozostała rozległa nizina, nazywana Kotliną Panońską. Woda do dziś stanowi istotny czynnik kształtujący tożsamość tego regionu.
Wiele elementów dawnego slawońskiego pejzażu i architektury regionu przetrwało już tylko w pamięci mieszkańców lub w nielicznych, popadających w ruinę pozostałościach. „Ileż zachowało się do dziś tych starych domów o ciepłej, pomarańczowożółtej barwie dyni?”6 – zastanawia się narrator. Autor opisuje piękno łuków zdobiących stare posiadłości i przypomina, że niegdyś większą wagę przykładano do budowy stajni niż domu rodzinnego. Ten odwrócony porządek wartości staje się symbolem świata, który odszedł. Świata zakorzenionego w rytmie pracy, ziemi i tradycji.
Dwoistość tej krótkiej powieści znajduje odzwierciedlenie również w języku: obok perspektywy dziecięcej – z typowym dla niej prostym, konkretnym, a zarazem zaskakująco sugestywnym słownictwem – pojawia się tu głos intelektualisty, który porządkuje zdarzenia, opatruje je komentarzem i nadaje im wymiar refleksyjny. Napięcie między tymi rejestrami sprawia, że język powieści jest jednocześnie poetycki i reporterski, czuły i analityczny.
W utworze chorwackiego pisarza opowieści i podania z rodzinnej okolicy splatają się z motywami znanymi z mitologii słowiańskiej. Pojawia się tu między innymi postać Siemargła, utożsamianego z Simurgiem – cudownym ptakiem występującym w mitologii irańskiej i literaturze perskiej, obecnym także w tradycjach kazachskiej, kurdyjskiej, azerskiej i ormiańskiej oraz związanej z obszarem dawnego Cesarstwa Bizantyńskiego. W ikonografii bywa on przedstawiany jako skrzydlate stworzenie o hybrydycznej postaci z głową psa i pawim ogonem; w mitologii irańskiej jego skrzydła rozsiewają nasiona roślin po całym świecie. Często utożsamia się go z feniksem, figurą odrodzenia i nieśmiertelności. Simurg posiada moc leczenia ran i wspiera bohaterów, którzy w chwili zagrożenia spalą jego pióro, przywołując tym samym pomoc. Jest również symbolem związku ziemi i nieba, pośrednikiem między porządkami istnienia.
Nawiązanie do Simurga w tytule powieści trudno uznać za przypadkowe. Ptak – rozsiewający nasiona i patronujący odrodzeniu – staje się metaforą pamięci i poznania. Tak jak on łączy ziemię z niebem, tak opowieść spaja przeszłość z teraźniejszością. W świecie przedstawionym nic nie ginie ostatecznie: to, co „zatopione”, może zostać przywołane, ocalone i na nowo zakorzenione w narracji, podobnie jak nasiona w żyznej, slawońskiej glebie, która pozwala pamięci i historii odnawiać się z pokolenia na pokolenie.
1 S. Andrić, Simurg, tłum. M. Czerwiński, Warszawa: Wydawnictwo Akademickie SEDNO, 2025, s. 5.
2 Tamże, s. 8.
3 Tamże, s. 12.
4 Tamże, s. 84.
5 Tamże, s. 26.
6 Tamże, s. 58.
