Coś więcej

Książ­ka Krzysz­to­fa Grud­ni­ka Gry­zę gro­zę. Notat­ki o kul­tu­rze lite­rac­kiej pol­skie­go hor­ro­ru gatun­ko­wo sytu­uje się na prze­cię­ciu nie­co zło­śli­we­go felie­to­nu (miej­sca­mi przy­po­mi­na­ją­ce­go pam­flet), porad­ni­ka dla począt­ku­ją­cych pisa­rzy i pisa­rek two­rzą­cych w kon­wen­cji sze­ro­ko poję­tej gro­zy oraz tek­stu o pew­nych cechach opra­co­wa­nia popu­lar­no­nau­ko­we­go, w któ­rym znaj­du­ję śla­dy aka­de­mic­kiej prze­szło­ści auto­ra. Cele są tu róż­ne – począw­szy od pla­nu naświe­tle­nia pro­ble­mów zwią­za­nych ze spe­cy­ficz­nym wycin­kiem rodzi­mej bran­ży wydaw­ni­czej z per­spek­ty­wy eks­per­ta, przez chęć scha­rak­te­ry­zo­wa­nia bolą­czek pol­skiej recep­cji i kry­ty­ki hor­ro­ru (a tak­że fan­ta­sty­ki i współ­cze­snej kry­ty­ki lite­rac­kiej per se), skoń­czyw­szy na zamia­rze przed­sta­wie­nia dość ogól­nych porad dla mło­dych adep­tów i adep­tek sztu­ki pisar­skiej. Pyta­nie tyl­ko, czy któ­re­kol­wiek z tych zało­żeń zosta­ło zre­ali­zo­wa­ne.

Garść ogólnych uwag

Pozor­nie skrom­ne, mało inte­re­su­ją­ce i dosyć her­me­tycz­ne sub­po­le pol­skiej lite­ra­tu­ry gro­zy, sku­pia­ją­ce takich gra­czy, jak wydaw­nic­twa Vesper, IX, Dom Hor­ro­ru, do nie­daw­na też Phan­tom Books, a jesz­cze wcze­śniej Aghar­ta, jest według mnie nie­zwy­kle cie­ka­wą are­ną, gdzie zaob­ser­wo­wać moż­na róż­ne inte­re­su­ją­ce zja­wi­ska. Wewnątrz niej funk­cjo­nu­je parę osób insty­tu­cji, na przy­kład Krzysz­tof Biliń­ski, szef wydaw­nic­twa IX, Woj­ciech Gunia – pisarz i redak­tor anto­lo­gii Sny umar­łych, a tak­że Krzysz­tof Grud­nik, rów­nież zasia­da­ją­cy za ste­ra­mi wspo­mnia­nej serii, do tego odpo­wie­dzial­ny za takie pro­jek­ty wydaw­ni­cze, jak Nie­sa­mo­wit­ni­cy, pre­zen­tu­ją­cy rodzi­mą twór­czość zna­nych (Bru­no Schulz, Ste­fan Gra­biń­ski) i mniej zna­nych (Jan Huskow­ski, Sta­ni­sław Czo­snow­ski) twór­ców opo­wia­dań nie­sa­mo­wi­tych począt­ku XX wie­ku, czy Mistrzo­wie Gro­zy, czy­li kla­sy­ki lite­ra­tu­ry gro­zy w nowych prze­kła­dach. Grud­nik jest rów­nież auto­rem peł­nej edy­cji utwo­rów Ste­fa­na Gra­biń­skie­go oraz licz­nych opra­co­wań (zarów­no mono­gra­fii, ksią­żek pod redak­cją, jak i arty­ku­łów nauko­wych), doty­czą­cych dzia­łal­no­ści lite­rac­kiej Lwo­wia­ni­na. Oma­wia­na tu pozy­cja jawi się zatem jako natu­ral­ne roz­wi­nię­cie zain­te­re­so­wań Grud­ni­ka, łączy przy tym róż­ne ele­men­ty jego dzia­łal­no­ści na are­nie pol­skiej gro­zy lite­rac­kiej.

Tek­sty zebra­ne w tomie o wie­le mówią­cym tytu­le Gry­zę gro­zę. Notat­ki o kul­tu­rze lite­rac­kiej pol­skie­go hor­ro­ru prze­szły dłu­gą dro­gę, zanim uka­za­ły się w for­mie papie­ro­wej w Wydaw­nic­twie IX, ofi­cy­nie zna­nej miło­śni­kom lite­ra­tu­ry gro­zy, weird fic­tion, a od pew­ne­go cza­su rów­nież scien­ce fic­tion1. Od 2018 roku autor publi­ko­wał je naj­pierw w zinie „Oko­Li­ca Stra­chu”, potem część tra­fi­ła w for­mie pod­ca­sto­wej na YouTu­be (gdzie nie są już dostęp­ne), następ­nie Grud­nik wydał je na plat­for­mie Empik Sel­fpu­bli­shing. Wyda­wa­ło­by się, że od 2018 roku tek­sty powin­ny w jakimś stop­niu się zmie­nić – każ­da kolej­na ite­ra­cja być może powin­na być nie­co posze­rzo­na, uzu­peł­nio­na i spraw­dzo­na. Nie­ste­ty, umiesz­czo­ne we wstę­pie zapew­nie­nia auto­ra, że „wszyst­kie roz­dzia­ły zacho­wa­ły swo­ją aktu­al­ność”2, a nie­któ­re zosta­ły odświe­żo­ne pod­czas redak­cji, budzą pew­ne wąt­pli­wo­ści. Trud­no bowiem cza­sa­mi nie odnieść wra­że­nia, że część tek­stów doty­czy sytu­acji ryn­ku wydaw­ni­cze­go z 2018 roku – a prze­cież pan­de­mia zna­czą­co wpły­nę­ła na obraz tego pola. W pew­nym momen­cie Grud­nik pisze, że „na listach best­sel­le­rów jest w tej chwi­li nie­wie­le bele­try­sty­ki”. Tej, czy­li któ­rej? Od cza­sów pan­de­mii bele­try­sty­ka ma się prze­cież na ryn­ku bar­dzo dobrze, o czym w ostat­nich latach świad­czą choć­by suk­ce­sy lite­ra­tu­ry young adult (w tym prze­brzmia­ła już ofen­sy­wa Wydaw­nic­twa Nie­Zwy­kłe­go), wciąż bar­dzo dobrze sprze­da­ją­ce się kry­mi­na­ły (vide seria gór­ska Sław­ka Gor­ty­cha, książ­ki Remi­giu­sza Mro­za, Macie­ja Siem­bie­dy czy Woj­cie­cha Chmie­la­rza) czy kolej­ne hity fan­ta­sy – by wymie­nić tyl­ko Bran­do­na San­der­so­na, Rebec­cę F. Kuang oraz książ­ki z gatun­ku roman­ta­sy. Nazwi­ska i gatun­ki, któ­re wymie­ni­łem, funk­cjo­nu­ją na ryn­ku co naj­mniej od cza­su pan­de­mii i mają się wciąż nie­źle (oczy­wi­ście z pew­ny­mi wyjąt­ka­mi, jak coraz mniej widocz­ne Nie­Zwy­kłe). Od auto­ra posłu­gu­ją­ce­go się (zło­śli­wi powie­dzie­li­by, że wysłu­gu­ją­ce­go się) nie­kie­dy apa­ra­tem nauko­wym moż­na by ocze­ki­wać więk­szej kon­se­kwen­cji w pro­wa­dze­niu pre­cy­zyj­ne­go wywo­du. Co wię­cej, nie­któ­re przy­ta­cza­ne przez Grud­ni­ka twier­dze­nia są moc­no wąt­pli­we – na przy­kład jego zbyt dale­ko idą­ce wnio­ski z badań na polu psy­cho­lo­gii ewo­lu­cyj­nej i pró­ba wytłu­ma­cze­nia, dla­cze­go kobie­ty rza­dziej podej­mu­ją ryzy­ko pisa­nia lite­ra­tu­ry gro­zy3. Trud­no o bar­dziej chy­bio­ną kau­za­cję. Tek­sty funk­cjo­nu­ją­ce jako roz­pro­szo­ne felie­to­ny opu­bli­ko­wa­ne w fan­zi­nie mają peł­ne pra­wo cier­pieć na pew­ną skró­to­wość, jed­nak gdy zosta­ją one zebra­ne w jed­nym tomie, nale­ża­ło­by wyma­gać od nich nie tyl­ko wewnętrz­nej spój­no­ści (któ­rej nie­kie­dy bra­ku­je, o czym póź­niej), prze­my­śla­nej kom­po­zy­cji (tu raczej trud­no mieć zarzu­ty), ale też dodat­ko­wych, uzu­peł­nio­nych infor­ma­cji – w koń­cu, jak przy­zna­je sam autor, „książ­ka dru­ko­wa­na w tra­dy­cyj­nym wydaw­nic­twie postrze­ga­na jest jako naj­lep­sza”4, czy zatem nie powin­na być rów­nież naj­bar­dziej mery­to­rycz­na, wzbo­ga­co­na wzglę­dem poprzed­nich wer­sji?

Jak już wspo­mnia­łem, Gry­zę gro­zę… pod wzglę­dem kom­po­zy­cyj­nym pre­zen­tu­je się cał­kiem sen­sow­nie. Pierw­sza, lwia część książ­ki poświę­co­na jest roz­wa­ża­niom nad róż­ny­mi kwe­stia­mi doty­czą­cy­mi współ­cze­sne­go rodzi­me­go ryn­ku lite­ra­tu­ry gro­zy. Poza kry­ty­ką fanow­skie­go podej­ścia do (pop)kultury domi­nu­ją­cą myślą w począt­ko­wej czę­ści zbio­ru jest recep­cja hor­ro­ru jako gatun­ku lite­rac­kie­go (czy kon­wen­cji lite­rac­kiej) i zwią­za­ne z nią zja­wi­ska. Poja­wia­ją się tu rów­nież roz­dzia­ły, któ­re w bar­dzo nie­wiel­kim stop­niu doty­czą kul­tu­ry lite­rac­kiej pol­skie­go hor­ro­ru, na przy­kład felie­ton o Ste­phe­nie Kin­gu (Dwa cia­ła kró­la) czy publi­ko­wa­niu w mode­lu vani­ty (Et omnia vani­tas). War­to przy oka­zji doce­nić to, jak tytu­ły poszcze­gól­nych roz­dzia­łów, a tak­że sam tytuł książ­ki, w prze­wrot­ny spo­sób kore­spon­du­ją z poru­sza­ny­mi pro­ble­ma­mi. Seg­men­ty poświę­co­ne zja­wi­skom pobocz­nym potrak­to­wać moż­na jako uzu­peł­nie­nia głów­ne­go tema­tu, rów­nie istot­ne, bo doty­ka­ją­ce kon­tek­stów waż­nych dla rodzi­mej gro­zy. Dru­ga, o wie­le krót­sza część książ­ki ma cha­rak­ter porad­ni­ko­wo-pro­gno­stycz­ny. Sku­pia się zatem na trud­no­ściach zwią­za­nych z debiu­tem (Gate­ke­eping?) i pozy­ska­niem przy­dat­nej, kon­struk­tyw­nej infor­ma­cji zwrot­nej (Kry­ty­ka bis), na przed­sta­wie­niu gar­ści porad doty­czą­cych mię­dzy inny­mi przy­go­to­wa­nia pro­po­zy­cji wydaw­ni­czej (Rady dla mło­dych twór­ców) czy na pró­bach okre­śle­nia przy­szłych tren­dów w lite­ra­tu­rze gro­zy (Quo vadis, pol­ska gro­zo?).

Okładka książki Krzysztofa Grudnika pod tytułem „Gryzę grozę. Notatki o kulturze literackiej polskiego horroru”.
Krzysztof Grudnik, „Gryzę grozę. Notatki o kulturze literackiej polskiego horroru”, Kraków: Wydawnictwo IX, 2025.

…gdyby nie ten okropny fandom!

Kolej­ne roz­dzia­ły pierw­szej czę­ści książ­ki pozwo­li­łem sobie pose­gre­go­wać zgod­nie z kry­te­rium tema­tycz­nym. Nale­ży tu pod­kre­ślić, że nie­któ­re pro­ble­my (takie jak kon­dy­cja i recep­cja pol­skiej lite­ra­tu­ry gro­zy) poja­wia­ją się – z róż­ną czę­sto­tli­wo­ścią – we wszyst­kich roz­dzia­łach, mój podział jest więc umow­ny. Pierw­szy seg­ment, na któ­ry skła­da­ją się roz­dzia­ły Doli­na nar­cy­zówCo doty­ka kry­ty­ka oraz Kij w szpry­chy, doty­czy nie­pro­fe­sjo­nal­nej recep­cji (fan­do­mu i mediów książ­ko­wych) oraz bra­ku rze­tel­nej kry­ty­ki lite­ra­tu­ry gro­zy (czy kry­ty­ki lite­rac­kiej sen­su lar­go), a tak­że mało pro­duk­tyw­nej według auto­ra dzia­łal­no­ści pro­mo­to­rów i pro­mo­to­rek hor­ro­ru. Głów­nym oskar­żo­nym w tej czę­ści sta­je się fan­dom. W Doli­nie nar­cy­zów Grud­nik docho­dzi do nastę­pu­ją­ce­go wnio­sku:

powta­rza­nie mitu o niszo­wo­ści lite­ra­tu­ry gro­zy ma sens w obrę­bie towa­rzy­szą­cej jej kul­tu­ry fanow­skiej, gdzie jest prak­ty­ką nar­cy­stycz­ną. Lecz poza nią bar­dziej szko­dzi, niż słu­ży cze­mu­kol­wiek5.

Autor wska­zu­je na to, że „uzwy­kle­nie” lite­ra­tu­ry gro­zy przy­spo­rzy­ło­by jej popu­lar­no­ści, z czym rzecz jasna trud­no się nie zgo­dzić. Tro­chę kłó­ci się to z póź­niej­szym roz­po­zna­niem, wedle któ­re­go „«spe­cy­ficz­na» lite­ra­tu­ra wyma­ga rów­nie «spe­cy­ficz­nych» czy­tel­ni­ków, by mogli ją wła­ści­wie zde­ko­do­wać i ode­brać”6. Dale­ko mi tu do posą­dza­nia auto­ra o sno­bizm, zasta­na­wiam się jed­nak, czy to wła­śnie dzia­łal­ność fanow­ska nie jest czymś, co „nor­ma­li­zu­je” lite­ra­tu­rę gro­zy. Osta­tecz­nie mniej lub bar­dziej pro­fe­sjo­nal­na kry­ty­ka lite­rac­ka w book­me­diach (Book­sta­gra­mie, Book­to­ku, Book­tu­bie), będą­ca nie­kie­dy (tu w peł­ni zga­dzam się z Grud­ni­kiem) po pro­stu kolej­ną rekla­mą danej książ­ki czy gatun­ku, przy­naj­mniej czę­ścio­wo spra­wia, że hor­ror sta­je się bar­dziej przy­stęp­ny i widocz­ny dla osób, któ­re pew­nie rzad­ko się­ga­ły­by do pra­so­wej kry­ty­ki gro­zy, jeśli tako­wa by ist­nia­ła7.

Oskar­że­nia doty­czą­ce kul­tu­ry fanow­skiej wypły­wa­ją z moc­no uprosz­czo­nej wizji kry­ty­ki lite­rac­kiej, któ­ra według Grud­ni­ka ma trzy naj­waż­niej­sze funk­cje: oce­nia­ją­cą (zwią­za­ną z war­to­ścio­wa­niem tek­stu), orien­ta­cyj­ną (opi­su­ją­cą nowo­ści i tren­dy na ryn­ku wydaw­ni­czym) oraz eks­pre­syj­ną (opar­tą na emo­cjach towa­rzy­szą­cych lek­tu­rze). Trud­no nie zgad­nąć, któ­rą z nich autor uzna­je za naj­bar­dziej nie­po­trzeb­ną i kogo za to wini. Owszem, opis wra­żeń towa­rzy­szą­cych lek­tu­rze nie powi­nien sta­no­wić trzo­nu tek­stu kry­tycz­no­li­te­rac­kie­go. Trud­no nato­miast przy­kla­snąć przed­sta­wio­ne­mu w tek­ście Grud­ni­ka topor­ne­mu podzia­ło­wi kry­ty­ki na „pseu­do­kry­ty­kę eks­pre­syj­ną”, publi­ko­wa­ną na blo­gach (w 2018 roku blo­gi lite­rac­kie prze­ży­wa­ły już swo­ją fazę schył­ko­wą), i „pro­fe­sjo­nal­ną kry­ty­kę”, pozba­wio­ną wsze­la­ko plat­for­my, ponie­waż cza­so­pi­sma, któ­re mogły­by publi­ko­wać tego rodza­ju omó­wie­nia, zwią­za­ne są rze­ko­mo z wydaw­nic­twa­mi – część z nich na pew­no. Szki­co­wość tek­stu nie pozwa­la jed­nak Grud­ni­ko­wi uwzględ­nić cho­ciaż­by całe­go seg­men­tu mło­dej inter­ne­to­wej kry­ty­ki (w któ­rej, jako dłu­go­let­ni współ­pra­cow­nik „Art­Pa­pie­ru”8, sam uczest­ni­czył), zwią­za­nej z taki­mi cza­so­pi­sma­mi, jak „Sto­ner Pol­ski”, „Wizje”, „Mały For­mat”. Moż­na uty­ski­wać na kry­ty­kę nie­pro­fe­sjo­nal­ną – wszak wyjąt­ko­wo łatwo potrak­to­wać ją jak chłop­ca do bicia – ale moż­na też dostrzec, że jej nowe for­my sprzy­ja­ją two­rze­niu spo­łecz­no­ści aktyw­nie przy­czy­nia­ją­cych się do zwięk­sze­nia zain­te­re­so­wa­nia czy­tel­nic­twem wśród mło­dych osób. Autor zwra­ca wpraw­dzie uwa­gę na „pew­ne uprosz­cze­nia i uogól­nie­nia”9, któ­re sto­su­je, ale po cóż w takim razie pisać krót­ki, szki­co­wy tekst, jeśli nie jest się w sta­nie uchwy­cić podej­mo­wa­ne­go tema­tu w spo­sób pozwa­la­ją­cy unik­nąć uprasz­cza­nia? Jeśli celem Co doty­ka kry­ty­ka było scha­rak­te­ry­zo­wa­nie pro­ble­mów kry­ty­ki lite­ra­tu­ry gro­zy, to trud­no tu mówić o peł­nej reali­za­cji tego zało­że­nia.

Prowokacyjnie i konfrontacyjnie

Kolej­ny seg­ment, obej­mu­ją­cy roz­dzia­ły Hor­ror jest męż­czy­zną oraz Nagro­dzić gro­zę albo czy pol­skiej gro­zie potrzeb­na jest nagro­da?, sku­pia się na omó­wie­niu dwóch ini­cja­tyw waż­nych w kon­tek­ście pola współ­cze­snej pol­skiej gro­zy – akcji Hor­ror jest kobie­tą oraz Nagro­dy Pol­skiej Lite­ra­tu­ry Gro­zy im. Ste­fa­na Gra­biń­skie­go, przy­zna­wa­nej od 2014 do 2018 roku. Zacznę od tej dru­giej, ponie­waż budzi mniej zastrze­żeń. Autor przy­ta­cza zasad­ne i inte­re­su­ją­ce omó­wie­nie spe­cy­fi­ki nagród lite­rac­kich (tych przy­zna­wa­nych przez jury i tych opar­tych na zasa­dzie ple­bi­scy­tu), któ­re jak naj­bar­dziej może prze­mó­wić do nie­zo­rien­to­wa­ne­go czy­tel­ni­ka czy czy­tel­nicz­ki. Grud­nik słusz­nie kry­ty­ku­je też nagro­dy „ple­bi­scy­to­we”, orga­ni­zo­wa­ne przez Lubi­my­Czy­tać czy Empik, zwra­ca­jąc uwa­gę na ich wewnętrz­ne sprzecz­no­ści i powią­za­nia z wiel­kim kapi­ta­łem. Inte­re­su­ją­co zary­so­wu­je się tu rów­nież prze­gląd pro­ble­mów zwią­za­nych z cha­rak­te­rem Nagro­dy im. Ste­fa­na Gra­biń­skie­go, finan­so­wa­niem, logi­sty­ką, w koń­cu skła­dem jury. Autor nie bez słusz­no­ści zauwa­ża na koń­cu, że dal­sze ist­nie­nie tego typu wyróż­nie­nia było­by „wskaź­ni­kiem pew­ne­go doj­rze­wa­nia”10 śro­do­wi­ska rodzi­mej gro­zy. Było­by świet­nie, gdy­by każ­dy tekst w tomie wybrzmie­wał w podob­ny spo­sób.

Dru­gi z wymie­nio­nych roz­dzia­łów sku­pia się na kry­ty­ce akcji Hor­ror jest kobie­tą. Jakie argu­men­ty poda­je Grud­nik? Autor zwra­ca uwa­gę na to, że w wywia­dach prze­pro­wa­dzo­nych w ramach tej akcji bra­ły udział tak­że autor­ki, któ­re trud­no nazy­wać pisar­ka­mi gro­zy, w ich dorob­ku zna­leźć moż­na bowiem tyl­ko poje­dyn­cze opo­wia­da­nia opu­bli­ko­wa­ne w pod­rzęd­nych anto­lo­giach”11 – kon­kret­nych przy­kła­dów osób, tek­stów i anto­lo­gii Grud­nik nie poda­je, ale argu­ment jest zasad­ny. Dalej: spo­tka­nie na jed­nym z festi­wa­li pro­wa­dził męż­czy­zna, co według auto­ra wytwo­rzy­ło sytu­ację para­dok­sal­ną pod wzglę­dem prze­ka­zu akcji. Na YouTu­be wpraw­dzie znaj­du­je się zapis z pane­lu dys­ku­syj­ne­go zaty­tu­ło­wa­ne­go Gro­za jest kobie­tą12, któ­ry odbył się pod­czas kra­kow­skie­go festi­wa­lu gro­zy KFASON w 2015 roku, spo­tka­nie popro­wa­dzi­ła Joan­na Widom­ska – ale może nie o to wyda­rze­nie cho­dzi­ło auto­ro­wi? Dzię­ki uprzej­mo­ści pani Mag­da­le­ny Paluch13, ini­cja­tor­ki akcji Hor­ror jest kobie­tą i pro­wa­dzą­cej por­tal Gro­zow­nia, dowie­dzia­łem się, że podob­ne wyda­rze­nie odby­ło się w 2019 roku i że wzię­ły w nim udział inne autor­ki, a w roli pro­wa­dzą­ce­go wystą­pił Mariusz Woj­te­czek. Ze wzglę­du na poską­pie­nie danych fak­to­gra­ficz­nych lub nie­kom­plet­ne bada­nia nie­zo­rien­to­wa­ne oso­by dowie­dzia­ły­by się z tek­stu jed­nak wyłącz­nie o tym dru­gim spo­tka­niu.

Dalej autor zabu­rza wywód, opi­su­jąc prze­dziw­ną ana­lo­gię mię­dzy męską (bar­dziej zna­ną) a żeń­ską (mniej zna­ną) koszy­ków­ką. Docho­dzi do wnio­sku, że ta dru­ga jest „mniej dyna­micz­na, mniej agre­syw­na i naj­zwy­czaj­niej mniej cie­ka­wa”14, ponie­waż koszy­kar­ki o wie­le rza­dziej niż męż­czyź­ni sto­su­ją wsa­dy (sic!). Lite­ra­tu­ra jest jed­nak dys­cy­pli­ną zupeł­nie inną”15 – uspo­ka­ja Grud­nik. Według nie­go „przy­naj­mniej z zało­że­nia – wszy­scy mają rów­ne szan­se” (owo zało­że­nie w prak­ty­ce raczej się nie spraw­dza). Gdy­by było ina­czej, pisar­ki nie kry­ły­by się pod męsko brzmią­cy­mi pseu­do­ni­ma­mi, jak czy­ni­ły to cho­ciaż­by Vio­let Paget (pod pseu­do­ni­mem Ver­non Lee), Julia Fran­kau (pod pseu­do­ni­mem Frank Dan­by) czy sio­stry Bron­të (pod imio­na­mi Cur­rer, Acton i Ellis oraz nazwi­skiem Bell). Nie powsta­wa­ły­by też takie ini­cja­ty­wy, jak gru­pa lite­rac­ka zrze­sza­ją­ca twór­czy­nie fan­ta­sty­ki Har­da Hor­da16 czy wła­śnie Gro­za jest kobie­tą. Jed­nym z wnio­sków wień­czą­cych tekst jest stwier­dze­nie, że zarów­no pisa­rze, jak i pisar­ki gro­zy two­rzą w dużej mie­rze tek­sty wtór­ne i kiep­skie pod wzglę­dem lite­rac­kim. Trud­no jed­nak nie odnieść wra­że­nia, że bar­dziej obry­wa się tu wła­śnie autor­kom – świad­czy o tym mgli­ste ata­ko­wa­nie akcji Hor­ror jest kobie­tą oraz poja­wia­ją­ce się w tek­ście z grun­tu nie­me­ry­to­rycz­ne komen­ta­rze typu:

więk­szość kobiet radzi sobie rów­nie dobrze [jak męż­czyź­ni – K.P.] z ope­ro­wa­niem dłu­go­pi­sem czy kla­wia­tu­rą – choć nie­któ­re musia­ły­by skró­cić paznok­cie, by poka­zać swój peł­ny poten­cjał17.

Ujaw­nia się tutaj mecha­nizm czy postać, który/którą moż­na by nazwać Dzba­nem Schrödin­ge­ra18 – spod bła­zeń­skiej czap­ki rzu­ca się kąśli­we i mało zasad­ne osą­dy, a w odpo­wie­dzi na moż­li­wy sprze­ciw ze stro­ny nie­licz­nej prze­cież widow­ni zawsze moż­na odrzec, że to jedy­nie efekt osa­dze­nia figu­ry daw­ne­go iro­ni­sty-pam­fle­cia­rza w realiach felie­to­nu oma­wia­ją­ce­go rynek pol­skiej gro­zy XXI wie­ku. Sło­wem: żar­cik-kosmo­nau­cik dla zorien­to­wa­nych w kon­wen­cji. Ale czy tego rodza­ju gesty nie zabu­rza­ją lek­tu­ry mniej oby­tym czy­tel­ni­kom i czy­tel­nicz­kom? Jak­kol­wiek by spoj­rzeć na tę spra­wę, cyta­ty takie jak powyż­szy raczej nie powin­ny zna­leźć się w tej publi­ka­cji.

Zmia­na reje­strów mię­dzy mery­to­rycz­nym i mało zło­śli­wym tek­stem o nagro­dach lite­rac­kich a roz­dzia­łem o akcji Gro­za jest kobie­tą jest dla mnie zna­czą­ca. Trud­no roz­strzy­gnąć, czy w oma­wia­nym roz­dzia­le mówi sam Grud­nik czy jakaś wykre­owa­na postać zło­śli­we­go komen­ta­to­ra, poja­wia­ją­ca się w tek­stach tego twór­cy nie po raz pierw­szy. Pozwo­lę tu sobie na pewien deto­ur. W anto­lo­gii Sny umar­łych. Pol­ski rocz­nik weird fic­tion 2022 odna­leźć moż­na opo­wia­da­nie Grud­ni­ka Re: Pro­po­zy­cja publi­ka­cji, któ­re wywo­ła­ło pew­ne poru­sze­nie wśród człon­ków face­bo­oko­wej gru­py Hor­ror Weird Fic­tion (cho­dzi o post Wero­ni­ki Mamu­ny z 26 mar­ca 2023 roku)19. Opo­wia­da­nie Grud­ni­ka sty­li­zo­wa­ne było na zło­śli­wy pam­flet z daw­nej pra­sy, w iro­nicz­ny spo­sób odno­szą­cy się do przy­war pisa­rzy i pisa­rek. Poja­wi­ły się tam frag­men­ty, któ­re – potrak­to­wa­ne jako rze­czy­wi­ste sta­no­wi­sko auto­ra – mogły­by wywo­łać gniew. Parę osób wyra­zi­ło obu­rze­nie, co dla innych komen­tu­ją­cych sta­ło się asump­tem do for­mu­ło­wa­nia – by posłu­żyć się eufe­mi­zmem – bar­dzo nie­przy­jem­nych uwag. Być może to wła­śnie do tego zda­rze­nia Grud­nik odno­si się w roz­dzia­le Kry­ty­ka bis:

Inne­go razu nie­dziel­ny SJW (social justi­ce war­rior) prze­ko­ny­wał, że jestem sek­si­stą, trans­fo­bem, anty-woke-istą i zasad­ni­czo nie­przy­jem­nym typem, ponie­waż taki był nar­ra­tor w jed­nym z moich opo­wia­dań20.

Nale­ży tu jed­nak pod­kre­ślić, że rze­czo­ne opo­wia­da­nie Grud­ni­ka w Snach umar­łych wyróż­nia­ło się i budzi­ło poru­sze­nie nie bez powo­du: zupeł­nie nie paso­wa­ło pod wzglę­dem tema­tycz­nym i for­mal­nym do pozo­sta­łych tek­stów fabu­lar­nych zawar­tych w tomie, ale rów­nież do same­go gatun­ku weird fic­tion, chy­ba że jako dale­ko posu­nię­te nawią­za­nie inter­tek­stu­al­ne do listów H.P. Love­cra­fta. Ponad­to boha­ter opo­wia­da­nia był redak­to­rem – podob­nie jak Grud­nik, któ­ry peł­nił tę funk­cję w toku prac nad tomem zawie­ra­ją­cym jego tekst. To zaś mogło być zasta­na­wia­ją­ce dla osób nie­zo­rien­to­wa­nych w kon­wen­cji i w kon­kret­nych zada­niach wyko­ny­wa­nych przez redak­to­rów tomu. W roz­dzia­le Hor­ror jest męż­czy­zną, podob­nie jak w przy­wo­ła­nym opo­wia­da­niu Grud­ni­ka, ujaw­nia­ją się więc w peł­ni takie cechy jego twór­czo­ści (czy to fabu­lar­nej czy publi­cy­stycz­nej), jak pro­wo­ka­cyj­ność i kon­fron­ta­cyj­ność.

Jak to jest pisać grozę po polsku?

Autor umie­ścił w tomie rów­nież cał­kiem rze­tel­ne i war­to­ścio­we pod wzglę­dem mery­to­rycz­nym tek­sty, sku­pia­ją­ce się na kon­dy­cji pol­skiej lite­ra­tu­ry gro­zy. W Prze­kleń­stwach prze­szło­ści albo duchach daw­nych dni pisze o kło­po­tli­wym dzie­dzic­twie języ­ko­wym tek­stów Edga­ra Alla­na Poego i Ste­fa­na Gra­biń­skie­go, któ­re moc­no wpły­wa­ją rów­nież na część współ­cze­snych opo­wia­dań gro­zy. Grud­nik opi­su­je histo­rycz­no­li­te­rac­kie uwa­run­ko­wa­nia prze­kła­dów tek­stów Poego i Gra­biń­skie­go, a tak­że ich recep­cję, co pozwa­la wyja­śnić, dla­cze­go wciąż cza­sa­mi poja­wia­ją się na pol­skim polet­ku gro­zy opo­wia­da­nia o cha­rak­te­ry­stycz­nej skład­ni czy słow­nic­twie. Z kolei w roz­dzia­le Hor­ror pri­de Grud­nik roz­wa­ża, skąd się wzię­ło nega­tyw­ne war­to­ścio­wa­nie lite­ra­tu­ry gro­zy w Pol­sce. Powo­dów tego sta­nu rze­czy upa­tru­je mię­dzy inny­mi w okre­sie PRL (gdy ze wzglę­du na obo­wią­zu­ją­cy kie­ru­nek arty­stycz­ny wyda­wa­nie hor­ro­rów było w znacz­nym stop­niu utrud­nio­ne), a tak­że w boomie wydaw­ni­czym na począt­ku lat 90., któ­re­go pokło­siem było uka­za­nie się na rodzi­mym ryn­ku nie­este­tycz­nie wyda­nych i jesz­cze gorzej prze­tłu­ma­czo­nych kla­sy­ków zagra­nicz­nej lite­ra­tu­ry gro­zy. Grud­nik ma dwa roz­wią­za­nia tych pro­ble­mów: polep­sze­nie ogól­nej jako­ści gro­zy lite­rac­kiej przez poło­że­nie więk­sze­go naci­sku na jakość prze­kła­du, redak­cję, korek­tę, a tak­że wyda­wa­nie mniej­szej licz­by ksią­żek. I jak się zda­je, te pro­po­zy­cje zosta­ły już wdro­żo­ne – przy­naj­mniej czę­ścio­wo – przez nie­któ­re pol­skie wydaw­nic­twa. Rezul­ta­tem tych dzia­łań był choć­by prze­kład opo­wia­dań Howar­da Phil­lip­sa Love­cra­fta autor­stwa Macie­ja Pła­zy, za któ­ry tłu­macz otrzy­mał pre­sti­żo­wą nagro­dę cza­so­pi­sma „Lite­ra­tu­ra na Świe­cie”21. Jak­kol­wiek ide­ali­stycz­ne, podej­ście to moż­na zasto­so­wać „w ska­li mikro”22, jak to ujmu­je Grud­nik. Dru­gim z roz­wią­zań jest wypar­cie: zro­zu­mie­nie, skąd nagon­ka na lite­ra­tu­rę gro­zy i odcię­cie się od niej – ale czy to jest w ogó­le moż­li­we?

W tek­stach porad­ni­ko­wych i pro­gno­stycz­nych autor naj­bar­dziej wyka­zu­je się swo­im doświad­cze­niem na ryn­ku wydaw­ni­czym. W Gate­ke­eping? pisze o dro­gach publi­ka­cji dla począt­ku­ją­ce­go auto­ra czy autor­ki. Opi­su­je realia wydaw­ni­cze tra­dy­cyj­ne­go obie­gu, a tak­że ofer­ty ofi­cyn typu vani­ty. W Kry­ty­ce bis mie­rzy się z pro­ble­mem kry­ty­kanc­twa, czy­li hej­tu w inter­ne­cie; docho­dzi do wnio­sku, że ze zja­wi­skiem tym nie da się nic zro­bić, nale­ży więc się od nie­go odciąć. Trud­no powie­dzieć, czy wska­zów­ki umiesz­czo­ne w felie­to­nie Rady dla mło­dych twór­ców są rze­czy­wi­ście przy­dat­ne, mają bowiem ogól­ny cha­rak­ter. Ich fak­tycz­ną war­tość musiał­by zatem oce­nić ktoś inny. Cał­kiem inte­re­su­ją­co przed­sta­wia się zamy­ka­ją­ce tom zesta­wie­nie sze­ściu tren­dów, któ­re mogą wystą­pić na polu rodzi­mej lite­ra­tu­ry gro­zy w cią­gu następ­nych lat. Nie­któ­re z nich moż­na dostrzec już teraz, na przy­kład wyda­wa­nie pozy­cji dostęp­nych w dome­nie publicz­nej, prze­cho­dze­nie auto­rów i auto­rek na sel­fpu­bli­shing czy ich trans­fer do innych gatun­ków. W rodzi­mych utwo­rach fan­ta­sy, scien­ce fic­tion czy w hor­ro­rze podob­ne trans­fe­ry odby­wa­ją się od lat, co widać na przy­kła­dzie dzia­łal­no­ści takich pisa­rzy, jak choć­by Jacek Dukaj, Wit Szo­stak czy Łukasz Orbi­tow­ski.

(Pre)tekst

Wie­lo­krot­nie sygna­li­zo­wa­łem tu skró­to­wość, szki­co­wość, może nawet nie­kom­plet­ność książ­ki. Tym samym wysta­wiam się na zarzut, że oce­niam oma­wia­ną pozy­cję głów­nie przez pry­zmat wła­snych ocze­ki­wań zwią­za­nych z tym, jaka mogła­by być. Inny­mi sło­wy – przed­kła­dam moje wyobra­że­nia na temat Gry­zę gro­zę… nad fak­tycz­ną treść książ­ki. Według mnie jed­nak podej­ście to jest uza­sad­nio­ne – rolą kry­ty­ki jest prze­cież tak­że suge­ro­wa­nie zmian, któ­re mogą wpły­nąć pozy­tyw­nie na kształt okre­ślo­ne­go dzie­ła. A mam wra­że­nie – gra­ni­czą­ce z pew­no­ścią – że autor mógł­by nam prze­ka­zać o wie­le wię­cej niż to, o czym pisze w książ­ce. Rodzi­ma gro­za to temat szer­szy i bar­dziej inte­re­su­ją­cy, niż mogło­by się wyda­wać na pierw­szy rzut oka, a na doda­tek nie­zbyt zgłę­bio­ny23 – Gry­zę gro­zę… lukę tę czę­ścio­wo zapeł­nia w spo­sób prze­dziw­ny, choć typo­wy mię­dzy inny­mi dla publi­ka­cji nauko­wych, bo poka­zu­ją­cy koniecz­ność głęb­sze­go namy­słu nad tema­tem. Niech więc książ­ka Grud­ni­ka sta­nie się dla kolej­nych osób zachę­tą do odkry­wa­nia tajem­nic pol­skiej lite­ra­tu­ry gro­zy.

 

1 Umoż­li­wi­ło to mię­dzy inny­mi opu­bli­ko­wa­nie w 2023 roku powie­ści Lagran­ge. Listy z Zie­mi Istva­na Vizvary’ego. Książ­ka odbi­ła się gło­śnym echem w krę­gach pol­skie­go fan­do­mu fan­ta­stycz­ne­go dzię­ki wyróż­nie­niu jej auto­ra trze­ma naj­waż­niej­szy­mi nagro­da­mi przy­zna­wa­ny­mi twór­com fan­ta­sty­ki – Nagro­dą Fan­do­mu Pol­skie­go im. Janu­sza A. Zaj­dla, Nagro­dą Lite­rac­ką im. Jerze­go Żuław­skie­go oraz nagro­dą mie­sięcz­ni­ka „Nowa Fan­ta­sty­ka”.

2 K. Grud­nik, Gry­zę gro­zę. Notat­ki o kul­tu­rze lite­rac­kiej pol­skie­go hor­ro­ru, Kra­ków: Wydaw­nic­two IX, 2025, s. 8.

3 Tam­że, s. 44.

4 Tam­że, s. 68.

5 Tam­że, s. 15.

6 Tam­że, s. 57.

7 Nie­mniej w book­me­diach ist­nie­ją kon­ta sku­pio­ne na lite­ra­tu­rze gro­zy, któ­re nie słu­żą jako słup rekla­mo­wy dla wydaw­nictw, na przy­kład: @wielkibuk, @thevampirescholar, @horrory_i_amory, @popkulcik. Trud­no jed­nak ukry­wać, że nie gro­ma­dzą one (poza Wiel­kim Bukiem) dużej licz­by obser­wa­to­rów.

8 Krzysz­tof Grud­nik (spis publi­ka­cji auto­ra na stro­nie cza­so­pi­sma), onli­ne: https://artpapier.com/index.php?page=autorzy&autor=370 [dostęp: 12.01.2026].

9 K. Grud­nik, Gry­zę gro­zę…, s. 42.

10 Tam­że, s. 51.

11 Tam­że, s. 42.

12 Gro­za jest kobie­tą, onli­ne: https://www.youtube.com/watch?v=Nb1JTBzw3BI [dostęp: 12.01.2026].

13 Ser­decz­nie dzię­ku­ję Mag­da­le­nie Paluch za prze­sła­nie mi infor­ma­cji i mate­ria­łów doty­czą­cych akcji Hor­ror jest kobie­tą.

14 K. Grud­nik, Gry­zę gro­zę…, s. 42.

15 Tam­że.

16 Har­da Hor­da (stro­na domo­wa), onli­ne: https://www.hardahorda.org/ [dostęp: 12.01.2026].

17 K. Grud­nik, Gry­zę gro­zę…, s. 43.

18 Za Miej­skim słow­ni­kiem slan­gu i mowy potocz­nej: „Oso­ba, któ­ra mówi coś obraź­li­we­go lub głu­pie­go i dopie­ro potem, na pod­sta­wie reak­cji komen­tu­ją­cych, decy­du­je o tym czy żar­to­wa­ła czy nie”. Zob. Dzban Schrödin­ge­ra, onli­ne: https://www.miejski.pl/slowo-Dzban+Schr%C3%B6dingera [dostęp: 12.01.2026].

19 Gru­pa jest zamknię­ta, stąd lin­ko­wa­nie bez­po­śred­nio do postu jest utrud­nio­ne. Niech oso­by czy­ta­ją­ce ten szkic wyba­czą mi odno­sze­nie się do niszo­wych dram na Face­bo­oku; w przy­pad­ku tak wąskie­go obsza­ru jak pol­ska gro­za nie­kie­dy bra­ku­je innych oznak recep­cji danych publi­ka­cji czy zja­wisk, a jak udo­wod­ni­li Michał Koza i Maciej Mazur, inter­ne­to­we debaty/dramy/dyskusje o lite­ra­tu­rze mogą nam dużo powie­dzieć o jej kon­dy­cji. Zob. M. Koza, M. Mazur, Prze­mia­ny dra­my. Ostat­nie ćwierć wie­ku dys­ku­sji lite­rac­kich, „Ha!art” 2025, nr 61, s. 85–110; M. Koza, Współ­cze­sne spo­ry lite­rac­kie. Gdzie ich szu­kać?, onli­ne: https://michalkoza.pl/wspolczesne-dyskusje-krytyczne-gdzie-ich-szukac/ [dostęp: 12.01.2026].

20 K. Grud­nik, Gry­zę gro­zę…, s. 74.

21 Póź­niej Pła­za prze­ło­żył też Wzgó­rze przy­śnień Artu­ra Mache­na. Inte­re­su­ją­cy w kon­tek­ście tego, co pisze Grud­nik o kla­sy­kach usu­wa­nych z kate­go­rii lite­ra­tu­ry gro­zy, jest opis wydaw­cy doty­czą­cy rze­czo­nej książ­ki, opu­bli­ko­wa­nej przez Pań­stwo­wy Insty­tut Wydaw­ni­czy: „Nie­po­ko­ją­ca powieść walij­skie­go pisa­rza, debiu­tu­ją­ce­go jako autor skan­da­li­zu­ją­cych opo­wia­dań gro­zy, a potem nie­słusz­nie wtła­cza­ne­go w ramy tego gatun­ku, pod­czas gdy jego hip­no­tycz­na, kla­row­na pro­za je prze­kra­cza”. Zob. Wzgó­rze przy­śnień, onli­ne: https://piw.pl/ebooki/2007-wzgorze-przysnien-9788381960847.html [dostęp: 12.01.2026].

22 K. Grud­nik, Gry­zę gro­zę…, s. 56.

23 War­to przy­wo­łać tu tekst Mariu­sza Woj­tecz­ka, w któ­rym autor powta­rza część roz­po­znań Grud­ni­ka doty­czą­cych pro­ble­mów pol­skiej gro­zy. Wspo­mi­na na przy­kład o nad­pro­duk­cji, ste­reo­ty­po­wo niskiej war­to­ści lite­rac­kiej, cią­głym sto­so­wa­niu utar­tych tro­pów gatun­ko­wych. Zob. M. Woj­te­czek, Pięć grze­chów głów­nych pol­skie­go hor­ro­ru, onli­ne: https://badloopus.pl/piec-grzechow-glownych-polskiego-horroru/ [dostęp: 12.01.2026].

– doktorant w Zakładzie Literatury Ludowej, Popularnej i Dziecięcej (IFP UWr).

więcej →

Fallback Avatar

– krytyk literacki, literaturoznawca, tłumacz, redaktor i popularyzator literatury.

więcej →

Powiązane teksty