W przyszłym roku minie czterdzieści lat od wydania legendarnej powieści Pétera Nádasa Pamięć (Emlékiratok könyve). Książka doczekała się niemal setki analiz i interpretacji, a jej autor przez długie lata usiłował uzupełnić lub poprawić wybrane części tego monumentalnego dzieła, pisząc kolejne tomy (mam tutaj na myśli zwłaszcza trzytomowe Párhuzamos történetek, „Historie równoległe”, 2005)1. Każdy czytelnik Pamięci wie, że obcował z powieścią, której ukończyć się nie da, bo przedstawiane w niej historie i „wieczne tematy” literatury nigdy nie znajdą rozstrzygnięcia. Nádas postanowił bowiem uchwycić w języku istotę egzystencji we wszelkich jej przejawach, od jednostkowych wrażeń po doświadczenie kolektywu, od przygód ciała po wielkie idee, włączając w to najtrudniejsze wydarzenia historyczne (takie jak rewolucja 1956 roku). Bohaterowie, w tym narrator, są niemalże skąpani w aurze powtarzających się tragedii rodzinnych, dramatycznych decyzji oraz ich konsekwencji, które stanowią temat prawie ośmiusetstronicowych rozmyślań nad naturą człowieka.
Szczury, szerszenie i Gorbaczow
Nádas żartował, że pod względem objętości prześcignął go tylko Péter Esterházy. Pamięć2 ważyła dziewięćdziesiąt pięć dekagramów, a Bevezetés a szépirodalomba [„Wprowadzenie do literatury pięknej”, 1986] – kilo trzydzieści3. W tamtych czasach pomysł skomponowania tak obszernej prozy wydawał się zaskakujący, z kilku powodów.
Pierwszy wynikał z powojennej strategii literackiej, którą propagował Miklós Mészöly4, twierdząc, że podstawową zasadą literatury powinna być redukcja. Mészöly, wybitny nowelista, reprezentował pokolenie powojenne, skupione na cyzelowaniu obrazów, odrzucaniu wszystkiego, co zamazuje głębię przekazu artystycznego. Takie pojmowanie nowoczesności przyjęło wielu twórców (od Samuela Becketta i Alberta Camusa począwszy, a na Ágnes Nemes Nagy skończywszy), ale nie rezonowało ono z „przyrodzonym” gadulstwem Nádasa, który postanowił zrealizować ambitny i rewolucyjny w tym kontekście projekt szczegółowego zapisania losu. W wywiadzie z Erzsébet Eszéki pisarz mówił:
Epoka przyzwyczaiła nas do analizowania, rozkładania szczegółów na części pierwsze. Z kolei ten nawyk odzwyczaił nas od poszukiwania powiązań między szczegółami. A przez to rozpada się całość. Postawiłem sobie za cel, że w pewnym zakresie, obejmującym zarówno historię, jak i doświadczenia osobiste, będę tak długo analizował wydarzenia, jak długo będę potrafił wykreować łączące je powiązania. Prawdę mówiąc, zamierzałem pójść jeszcze dalej, ale musiałem się zatrzymać, bo zabrakło mi wiedzy o tych zależnościach5.
Z dzisiejszej perspektywy widzimy wyraźnie, że w połowie lat 80. tendencja do tworzenia coraz dłuższych, misternie skonstruowanych zdań, które zachwycały bogactwem języka, stawała się znakiem rozpoznawczym węgierskich pisarzy. Najlepszym przykładem tej bynajmniej nie redukcjonistycznej szkoły jest tegoroczny noblista, László Krasznahorkai, wraz z jego wydanym w 1985 roku Szatańskim tangiem oraz Melancholią sprzeciwu z 1989 roku (obie książki znakomicie przełożone przez Elżbietę Sobolewską). Nádas praktykował swoje „gadulstwo” z innych powodów niż Krasznahorkai, który mówiąc, stwarzał obraz świata prowincji z pozycji demiurga. Autor Pamięci wybierał obszerną formę, ponieważ usiłował nasycić głód poznania, karmiąc się tysiącami określeń i szczegółów. Ta potrzeba objęcia wszystkich zjawisk, emocji i wstrząsów, stanowiąca może nawet jakiś rodzaj obsesji opisu, wymuszała częstą zmianę narzędzi artystycznych i wykorzystanie wielu różnych punktów widzenia, w tym tradycji literackiej, kontekstów kulturowych i historycznych, a także pogłębionego namysłu psychologicznego.
Mając na względzie tak wymagającą strukturę, trudno uwierzyć, że znaczna część książki powstawała w dość trudnych warunkach. W 1984 roku Nádas postanowił przeprowadzić się na prowincję, do Gombosszeg. Zmiana miejsca zamieszkania wyniknęła ze zmęczenia autora zbyt głośnym Budapesztem (pisarz dojeżdżał do stolicy z Kisoroszi6) i z poczucia politycznej beznadziei (Nádas nie przypuszczał, że za kilka lat komunizm upadnie). Przeprowadzka nastąpiła dwa lata po śmierci Breżniewa i dwa lata przed katastrofą w Czarnobylu. W telewizji migała twarz Gorbaczowa, a Nádas rozpoczynał remont generalny domu. Przez ten czas nie miał swojego gabinetu, ale między zbieraniem szpinaku (którego uprawy twórca zaprzestał po awarii reaktora), gotowaniem w kuchni polowej a przygotowywaniem spania pod gołym niebem powstawały zalążki przyszłych rozdziałów Pamięci. Nádas wspominał, że poszukiwanie ciszy do pracy pisarskiej poprzedziły długie walki z rojami szerszeni i przepędzanie szczurów, które zamieszkiwały strych. Po jedenastu latach przygotowań wreszcie złożył rękopis książki w wydawnictwie Szépirodalmi Kiadó. Wiadomość o jej przyjęciu przez redaktora naczelnego, Endre Illésa, nadeszła, gdy pisarz razem z żoną przekopywał ziemię na działce7.
Od akceptacji do druku była jeszcze daleka droga, ponieważ książka trafiła do cenzorów i lektorów wydawniczych, którzy żądali istotnych zmian w tekście. Nádas dokonał kilku – jak twierdzi: niezbędnych i bardzo korzystnych dla powieści – korekt stylistycznych, ale nie pozwolił na większą ingerencję8. Po batalii, którą stoczył Illés, grożąc, że zamknie wydawnictwo9, jeśli nie otrzyma zgody na druk, opublikowano Pamięć w czternastu tysiącach egzemplarzy, które natychmiast zniknęły z księgarń. Okazało się, że dla wielu Węgrów ta książka stała się symbolem i sygnałem, czytano ją jako opowieść o mechanizmie totalitaryzmu i potrzebie rewolucji, nazywano ją „czytelniczym przeżyciem”. Lajos Jánossy mówił o lekturze pokoleniowej, pozakreślanych egzemplarzach z notatkami i zapiskami10, a może nawet „dopiskami”, co potwierdzałoby przekonanie Nádasa o tym, że pokazany w książce proces wspominania i poszukiwania prawdy nigdy się nie kończy. Nic dziwnego, że sam pisarz postanowił kontynuować swoją pracę nad dziełem; nie był w pełni zadowolony z fragmentów poświęconych rewolucji.
Opowiem o sobie, odwracając głowę
Okoliczności powstania Pamięci wydają się kluczowe, kiedy zastanawiamy się nad fenomenem jej recepcji i rolą, jaką odegrała w „złotej erze węgierskiej powieści” lat 80., kiedy swoje dzieła publikowali giganci tamtejszej prozy: Imre Kertész, László Krasznahorkai, Péter Esterházy, Magda Szabó, György Konrád, Lajos Parti Nagy, Ádám Bodor czy György Spiró. Dla czytelników kluczowy okazał się fragment dotyczący rewolucji 1956 roku, która w powieści jest ściśle spleciona z rokiem 1953, co wyraźnie wskazywało na ciągłość terroru i przemocy, a także odwagę pisania o sile tłumu, naturze buntu i tęsknocie za sprawczością. Jak pisał Péter Balassa:
Dzieło Nádasa jest […] wybitnym osiągnięciem całej naszej epiki, wyjątkowym wydarzeniem. Dzięki połączeniu głębi intelektualnej i rozwiązaniom estetycznym ta książka jest także niezwykłym dokumentem: o naszych czasach, o Europie Środkowo-Wschodniej, naturze człowieka, kondycji kultury. Nádasowi udało się napisać to, na co wcześniej czekała literatura węgierska – powieść o 1956 roku […], spłacił wielki dług, nie czyniąc z tego sedna utworu ani bezpośredniej „idei”11.
Dla krytyków, doceniających tło historyczne powieści, równie ważna była odwaga pisarza; jednym z najważniejszych osiągnięć Nádasa w Pamięci jest bowiem zerwanie z tradycją prozy linearnej, w której porządek czasowy zostaje zachowany. W wywiadzie przeprowadzonym z okazji trzydziestolecia wydania Pamięci pisarz mówił:
W kontekście doświadczeń II wojny światowej linearność się nie sprawdzała. Nie umiem kreślić ładnych linii między narodzinami i śmiercią w obecności sześćdziesięciu milionów zmarłych. Każdy z tym jakoś eksperymentował. Nie podobały mi się te eksperymenty. Nie chodziło o czas, ale o masowe morderstwa. Nie podobało mi się, że zaczynam opowieść od końca i włączam do ramowej historii coś, czego nie da się wpasować w żadne ramy. Bo historia nie ma ram. Zacząłem raczej szukać metody muzycznej. Powiedziałem […] na długo przed napisaniem – że do porządku rozdziałów, czyli konstrukcji, potrzebuję takiego muzycznego lub lirycznego schematu, jakiego używali Tołstoj i Dostojewski, czyli A, B, A, B, ale […] muszę dodać jeszcze trzeci element. Trzeba go dodać, bo to też jest doświadczenie muzyczne, bo chociaż wszyscy dążymy do harmonii, to harmonia zawsze pozostaje tylko pragnieniem, pragnieniem ludzkiego działania, pragnieniem spełnienia, czymś, czego nie da się osiągnąć12.
Tematy, powracające w trzywątkowym układzie – Berlin lat 80. i ówczesne losy narratora, jego węgierskie dzieciństwo w latach 50. oraz pisana przez niego powieść – przetasowują się nieustannie, za każdym razem wzbogacając fabułę o nowe wątki. Poznajemy historię życia w podzielonym mieście i odkrywamy gejowski romans narratora z Melchiorem, a także jego złożoną relację emocjonalną z aktorką Theą. W rozdziałach poświęconych dzieciństwu zgłębiamy drobiazgowo rozpisane wspomnienie dziecięcych traum, matki i jej mastektomii, tajemniczego i niedostępnego emocjonalnie ojca, choroby umysłowej siostry, pierwszych intymnych przygód, fascynacji chłopcami i ciałami młodych koleżanek, ale odkrywamy również spowijający owo dzieciństwo mrok dyktatury Rákosiego (w którego ogrodzie biegają agresywne psy obronne). Z kolei w częściach „fabularnych” autor daje prawdziwy popis erudycji. Tutaj główny bohater, Thomas Thoenissen, snuje opowieść o przełomie wieków. W tych partiach książki zauważyć można najwięcej nawiązań do prozy Manna; fragmenty te stały się także powodem, dla którego Pamięć określano jako „powieść niemiecką”, bo oprócz wyraźnych inspiracji Serenusem Zeitblomem i jego relacją z Adrianem Leverkühnem (z Doktora Faustusa) autor postanowił ukazać mechanizmy polityczne, zestawiając sytuację Węgier z realiami życia w podzielonym murem Berlinie. Fabułę wieńczy kontrapunktowa opowieść Krisztiána, który zdradza szczegóły śmierci narratora.
Nádas lubi podwójność – pisanie i przyglądanie się pisaniu, tradycję literacką i własne jej przetworzenia, cielesność i duchowość, skrajne emocje (od wstydu po euforię) i ich eskalacje, sceny seksu (w tym długie passusy erotyki gejowskiej, z której autor zasłynął), a przede wszystkim metaleptyczne przeskakiwanie między warstwami czasu (z jednej rzeczywistości w drugą – z silnym zacieraniem granic). Wszystko łączy subtelna fastryga tożsamości, bo co kilkadziesiąt stron powraca wątek odległego kraju, języka węgierskiego, szczegół ubioru lub smak. Jeśli bohaterem tej książki jest everyman, to everyman jest Węgrem. Dodajmy: Węgrem nieznającym odpowiedzi na zagadkę Sfinksa, więc zasypującym go tysiącem słów i liczącym na to, że któreś z nich w końcu uruchomi właściwy mechanizm i przywróci wspomnienie.
Niezwykła rozległość tematów sprawiła, że doszukiwano się w tekście elementów autobiograficznych, ale Nádas wykorzystał w książce tylko pojedyncze szczegóły ze swojego życia – najczęściej wspominał samobójstwo ojca jako odpowiedź na konsekwencje jego zaangażowania w stalinizację kraju, z której długo nie zdawał sobie sprawy. Inne elementy życiorysu Nádasa nie zgadzają się z fabułą. Jak twierdzi pisarz: „moja osoba jest pod tym względem nieciekawa. Moja osoba funkcjonuje raczej jako aparat kontrolny, papier lakmusowy, narzędzie […]”13. Autor traktował siebie jako źródło doświadczeń, ale unikał „wytwarzania” świata. Zapis przeżyć ofiar totalitaryzmów jest zwykle tak dojmujący, że nie wymaga wzmacniania za pomocą dodatkowych środków stylistycznych, ale decyzja Nádasa miała także inne uzasadnienie – postanowił on pokazać w swojej książce to, co literatura wcześniej wykluczyła, a do tego potrzebne były prostota i wiarygodność.
Proust i Mann, czyli o lekcjach iluzji
W czasie poszukiwań odpowiedniej konstrukcji i formy przyszłej powieści Nádas krążył wokół tematu tradycji i jej wpływu na perspektywę społeczną. Według pisarza dla Węgrów kluczowym modelem, traktowanym jako spełnienie rodzinnych i narodowych aspiracji, był model burżuazyjny. O roli zacnych rodów w dziejach kraju można by napisać osobny, obszerny esej. W literaturze węgierskiej jest ona ugruntowana, czego przykłady znajdziemy choćby w książkach Sándora Máraiego czy Pétera Esterházyego, ale Nádas postanowił zainteresować się tym wątkiem także ze względu na to, o czym pisarze podejmujący ów temat – przede wszystkim Thomas Mann i Marcel Proust – konsekwentnie milczeli.
Dla węgierskiego twórcy, który sam dorastał w tradycji Bildungsbürgertum, czyli wykształconego mieszczaństwa (szczegółowo opisywanego i dekonstruowanego przez Manna w Buddenbrookach), kluczową okazała się konstatacja, że sednem tej tradycji nie były dekoracje towarzyszące życiu, ale filozofia myślenia. „Burżuazja to nie zużyty dywan ani obraz na ścianie, ale akcje, inwestycje, etos inwestowania, gospodarowanie, rozsądne i oszczędne gospodarowanie”14– twierdził Nádas. W natłoku szczegółów charakterystycznych dla tego modelu społecznego dostrzegamy wyraźnie niemożliwą do zaspokojenia tęsknotę za przepychem, który ma świadczyć o zdobyciu określonej pozycji społecznej. Podobnie jak w przypadku Prousta, który opisywał awans do klas najwyższych jako szczytowe osiągnięcie i spełnienie marzenia o „właściwej” przynależności.
Według Nádasa ci dwaj twórcy europejskiej prozy przyuczyli nas do życia w doskonałej iluzji, która niewiele różniła się od wielkich systemów totalitarnych – faszyzmu i komunizmu. W myśl hasła: kto jest z nami, wygrywa. Pragnienie awansu społecznego, gwarantującego odpowiednie zasoby i determinującego przyszłość, nie różniło się znacząco od chęci szybkiego zorganizowania sobie możliwie najbardziej znośnego życia w kolejnej dyktaturze. Pisarz podkreślał, że w przyglądaniu się systemom (czy to intelektualnym, czy politycznym) najciekawsze jest odkrywanie tego, co próbują one zbyć milczeniem. W twórczości Manna i Prousta były to sceny miłości homoseksualnej, albo marginalizowane, albo zupełnie nieobecne. Właśnie dlatego Nádas postanowił opowiedzieć o dyktaturze Rákosiego, ukazując ją także z tej perspektywy. Skoro „Proust daje Gide’owi [radę – K.P.J.] i pan Gide może pisać o wszystkim, ale nie może pisać o miłości męskiej w pierwszej osobie liczby pojedynczej”, to w temacie tabuizowanym może kryć się najlepszy klucz do opowiedzenia o totalitaryzmie15. Miało to także negatywne skutki, które pisarz nazwał „samookaleczeniem”. W jednym z wywiadów mówił:
Ci dwaj wielcy okaleczeni w pewnych momentach swojej pracy odgryzali sobie ręce i nogi w nadziei na uwolnienie. Z pewnością dobrze zrobili, bo ten rodzaj okaleczenia dodaje energii, budzi tajemniczość, a takie wygenerowane energie są bardzo ważne z punktu widzenia dzieła. Dają mu energię, która potem przechodzi na czytelnika, a wraz z nią ciekawość, erotyczne podniecenie, ale mnie interesowała sama operacja antropologiczna, dlaczego się okaleczają, co muszą ukrywać, dlaczego muszą uciszać funkcje ludzkiego ciała16.
W Pamięci znajdziemy wiele scen, które dotykają społecznego tabu, ale wspomnienie bólu jest tym, co – jak można sądzić – tworzy naszą tożsamość. Oczywiście żadne ze wspomnień nie daje się zweryfikować i Nádas nam o tym przypomina, przepisując lub ponownie opowiadając poszczególne sceny. Oznacza to także, że buduje nas to, co z założenia jest zniekształcone i niepewne, do czego w gruncie rzeczy nie mamy dostępu, co nieustannie ulega zatarciu lub degradacji.
Węgierski pisarz dostrzega tu coś na kształt nadziei, bowiem przekonuje, że heraklitejska idea (wiecznie nowego przybywania nad brzeg wiecznie stającej się rzeki) nie jest możliwa. Życie nie jest „płynącą rzeką”, ponieważ gdyby tak było:
[…] nie umielibyśmy słowami nazwać chwili, nie znalibyśmy dnia ani godziny, nie przychodzilibyśmy na ten suchy i zimny świat z gorących wód łon naszych matek, wśród jęku i płaczu, by z nadejściem śmierci rozsypać się jak kamienie nadgryzione mrozem, deszczem i żarem słońca, nie istniałaby zagłada ani nie istniałby strach, tak samo jak nie istniałby ludzki język, słowami bowiem nazwać można tylko to, co się powtarza, bez powtarzających się zjawisk nie mogłaby funkcjonować tak zwana rozumna mowa, bo tylko zmienna w swej stałości rzeczywistość pozwala trwać zachwytowi nad boskim dziełem17.
Skoro potrafimy pisać, ponieważ wszystko już się kiedyś wydarzyło, to od innych odróżnia nas wyłącznie sposób, w jaki się wysławiamy i konstruujemy wypowiedzi. Może stąd wzięły się inspiracje muzyczne, szkielet fugi, powracające motywy oraz niemalże wagnerowskie modulacje. Tłumaczka Pamięci, Elżbieta Sobolewska, mówiąc o strukturze i języku tej powieści, użyła określenia „wieloniciowe DNA prozy Nádasa”18, a to przecież podwójna helisa jest jednym z przestrzennych cudów natury. „Nie myślałem, że wraz z tą powieścią coś się skończyło lub zaczęło. Była częścią pewnego procesu”19 – powiedział pisarz w rozmowie z Zsófią Mihancsik w 2006 roku. Z perspektywy lat widzimy, że Pamięć sama była procesem, a nawet małą, choć kilkusetstronicową rewolucją, która odmieniła literaturę węgierską.
1 Zob. monograficzne wydanie „Literatury na Świecie” 2021, nr 3–4, poświęcone twórczości Nádasa [tutaj zwłaszcza fragmenty Historii równoległych i Świetlistych detali].
2 P. Nádas, Pamięć, tłum. E. Sobolewska, Stronie Śląskie: Biuro Literackie, 2017.
3 Hány kiló a tehetség? Beszélgetés Nádas Péterrel [w:] E. Erzsébet: Kibeszéljük magunkat. Íróportrék a nyolcvanas évekből, Budapest: Petőfi Irodalmi Múzeum, 1990, online: https://reader.dia.hu/document/Eszeki_Erzsebet-Kibeszeljuk_magunkat-45501 [dostęp 14.12.2025]. Pisarz miał na myśli rok wydania Pamięci. W późniejszych latach sam pobił swój rekord, publikując Párhuzamos történetek.
4 Miklós Mészöly (1921–2025) – węgierski pisarz znany w Polsce jako autor książek Saul z Tarsu (tłum. C. Mondral, 1970), Śmierć rekordzisty (tłum. K. Pisarska, 1971) oraz Czarny bocian (tłum. C. Mondral, 1974).
5 Hány kiló a tehetség?… Jeśli nie zaznaczam inaczej, wszystkie tłumaczenia moje.
6 Wieś położona około czterdziestu kilometrów od Budapesztu.
7 30 éves az Emlékiratok könyve. Beszélgetés Nádas Péterrel I, online: https://litera.hu/magazin/interju/30-eves-az-emlekiratok-konyve‑i.html [dostęp: 28.02.2026].
8 Autor mówił o tym w wywiadzie: Z. Mihancsik, Nincs mennyezet, nincs födém. Beszélgetés Nádas Péterrel, Pécs: Jelenkor Kiadó, 2006, s. 248.
9 Nádas wspominał, że zamknięcie wydawnictwa byłoby bardzo kosztowne dla ministerstwa, które musiałoby szczegółowo uzasadnić likwidację oficyny. Taka sytuacja zwiększyłaby zainteresowanie samą książką, na co w 1985 roku politycy nie mogli sobie pozwolić. Zob. 30 éves… (I).
10 Tamże.
11 P. Balassa, Közelítések az „Emlékiratok könyvé” hez. Bevezetés egy elemzéshez [w:] tegoż, Mindnyájan benne vagyunk. Nádas Péter művei, Budapest: Balassi Kiadó, 2007, s. 272.
12 30 éves az Emlékiratok könyve. Beszélgetés Nádas Péterrel II, online: https://litera.hu/magazin/interju/30-eves-az-emlekiratok-konyve-ii.html [dostęp: 28.02.2026].
13 Tamże.
14 Tamże.
15 30 éves (I).
16 30 éves (II).
17 P. Nádas, Pamięć, s. 650.
18 E. Sobolewska, Wielka rzeka pamięci, rozm. przepr. K. Sztafa, online: https://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/wywiady/wielka-rzeka-ludzkiej-pamieci/ [dostęp: 28.02.2026].
19 Z. Mihancsik, Nincs mennyezet…, s. 247.
