Prasówka (13 marca 2026)

W redak­cji „Dzien­ni­ka Lite­rac­kie­go” wer­tu­je­my róż­ne­go rodza­ju cza­so­pi­sma w poszu­ki­wa­niu inte­re­su­ją­cych tek­stów. Wyła­wia­my arty­ku­ły, któ­re nas intry­gu­ją, poru­sza­ją, pro­wo­ku­ją do roz­mo­wy. Naszym czy­tel­nicz­kom i czy­tel­ni­kom rów­nież powin­ny przy­paść do gustu. Dla­te­go w każ­dy pią­tek zapra­sza­my do lek­tu­ry prze­glą­du pra­sy kul­tu­ral­nej.

„Odra”

Losy Bia­ło­ru­si, nie tyl­ko w ostat­nim cza­sie, nazna­czo­ne są tra­gicz­ny­mi zda­rze­nia­mi i ich bole­sny­mi kon­se­kwen­cja­mi. Podob­nie jak nasza inna wschod­nia sąsiad­ka – Ukra­ina, bia­ło­ru­ska zie­mia mie­rzy się z sytu­acją, w któ­rej wol­ność zwy­kłych oby­wa­te­li jest zagro­żo­na, a pra­wo do zacho­wa­nia języ­ka, kul­tu­ry przod­ków i pamię­ci o histo­rii jest sys­te­ma­tycz­nie i kon­se­kwent­nie łama­ne. Jed­nym z obroń­ców bia­ło­ru­skie­go dzie­dzic­twa pozo­sta­je dzia­ła­ją­cy na polu lite­rac­kim Uła­dzi­mir Nia­kla­jeu, autor mię­dzy inny­mi powie­ści Gai Ben Hin­nom. To wła­śnie tej książ­ki i poru­szo­nych w niej kwe­stii doty­czy tekst Histo­ria nie jest tym, co było, ale tym, co o niej napi­sa­no… – roz­mo­wa Olgi A. Wie­wió­ry z auto­rem, opu­bli­ko­wa­na w luto­wym nume­rze „Odry”.

Głów­nym boha­te­rem przy­wo­ła­nej powie­ści jest Jan­ka Kupa­ła, uzna­wa­ny za wiesz­cza naro­do­we­go Bia­ło­ru­si­nów, pro­pa­gu­ją­ce­go w swych utwo­rach ideę bia­ło­ru­skiej pań­stwo­wo­ści i dążą­ce­go do reali­za­cji marze­nia o nie­pod­le­głym pań­stwie. Kupa­le jako pierw­sze­mu przy­pi­su­je się uka­za­nie w lite­ra­tu­rze świa­to­po­glą­du, cha­rak­te­ru i men­tal­no­ści Bia­ło­ru­si­nów. Rdzeń jego twór­czo­ści sta­no­wi­ły ele­men­ty zaczerp­nię­te z kul­tu­ry ludo­wej; dzię­ki temu sama ludo­wość sta­wa­ła się przed­mio­tem swo­istej nobi­li­ta­cji. Nie­ste­ty Kupa­ła, podob­nie jak współ­cze­sna Bia­ło­ruś, to boha­ter tra­gicz­ny. Zmu­szo­ny do kom­pro­mi­su z wła­dzą radziec­ką, utra­cił wol­ność, a wraz z nią jakość swo­jej pra­cy. Na histo­rii owe­go upad­ku sku­pia się Nia­kla­jeu – nie oce­nia wiesz­cza, lecz zapra­sza do namy­słu nad współ­cze­sny­mi ofia­ra­mi sys­te­mu. Roz­mo­wa zawie­ra rów­nież zapis roz­wa­żań nad sen­sem (a raczej koniecz­no­ścią) zacho­wa­nia języ­ka naro­do­we­go, luk­su­sem bez­kom­pro­mi­so­wo­ści i roz­dź­wię­kiem ide­owym mię­dzy Wscho­dem a Zacho­dem.

*

Sło­wo „pej­zaż” uru­cha­mia zazwy­czaj sko­ja­rze­nia zwią­za­ne z czymś siel­skim, łagod­nym, spo­koj­nym. Bywa, że przy­wo­dzi na myśl obra­zy kiczo­wa­tej i naiw­nej sztu­ki, jak choć­by dobrze wszyst­kim zna­ne przed­sta­wie­nie jele­ni na ryko­wi­sku czy banal­ne zacho­dy słoń­ca. Nie­kie­dy jed­nak mówi­my rów­nież o pej­za­żu apo­ka­lip­tycz­nym, kata­stro­ficz­nym czy wojen­nym. Pej­zaż może być zatem nazna­czo­ny prze­mo­cą, cier­pie­niem, może być zde­gra­do­wa­ny i odpy­cha­ją­cy. Ten sam wyci­nek rze­czy­wi­sto­ści dla jed­nych może być miłym oku kra­jo­bra­zem, dla innych zaś – sce­ne­rią, od któ­rej wzgar­dli­wie odwra­ca się wzrok. Te dość oczy­wi­ste – by nie napi­sać: banal­ne – obser­wa­cje zysku­ją pogłę­bio­ny wymiar dzię­ki Mar­cie Hożew­skiej i jej książ­ce Nie­do­tle­nie­nie (frag­ment publi­ka­cji opa­trzo­ny tytu­łem Pej­zaż zna­lazł się w luto­wym nume­rze „Odry”). Autor­ka zgłę­bia kwe­stie zwią­za­ne z pej­za­żem, szu­ka wpły­wu, jaki na kon­tem­pla­cję kra­jo­bra­zu ma bagaż kul­tu­ro­wy (wzo­ry prze­ży­wa­nia, utrwa­lo­ne „wewnętrz­ne obra­zy”), sta­ra się roz­po­znać tęsk­no­ty ukry­te za pej­za­żem wyobra­żo­nym oraz śla­dy, któ­re odci­snął w nas prze­ka­zy­wa­ny z poko­le­nia na poko­le­nie „pej­zaż ojczyź­nia­ny”. Sztol­nia „Rzecz­ka”, „Wło­darz”, Pod­ziem­ne Mia­sto Osów­ka – jak pisze Hożew­ska, oso­bli­wy nekro-Disney­land – sta­no­wią dla autor­ki punkt wyj­ścia roz­wa­żań na temat róż­no­rod­no­ści prze­strze­ni Sude­tów i Gór Sowich. Ten sym­bo­licz­ny kawa­łek zie­mi przy­po­mi­na, że kra­jo­braz może być rów­nież prze­chod­ni.

 

https://okis.pl/lutowy-numer-odry‑2–2026/

Okładka czasopisma „Odra” 2026, nr 2.
„Odra” 2026, nr 2.

„Nowe Książki”

Opu­bli­ko­wa­na nie­daw­no przez Karak­ter Oby­wa­tel­ka Clau­dii Ran­ki­ne jest zapi­sem prze­my­śleń jamaj­sko-ame­ry­kań­skiej pisar­ki (poet­ki, ese­ist­ki, dra­ma­turż­ki i wykła­dow­czy­ni Uni­wer­sy­te­tu Yale) na temat kwe­stii rasi­zmu w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. To książ­ka głę­bo­ko poli­tycz­na, któ­rej autor­ka nada­ła for­mę pro­zy poetyc­kiej. Ran­ki­ne zdo­by­ła nomi­na­cje do naj­waż­niej­szych ame­ry­kań­skich nagród lite­rac­kich, zosta­ła wyróż­nio­na mię­dzy inny­mi Natio­nal Book Cri­tics Circ­le Award i „Los Ange­les Times” Book Pri­ze. Marek Paryż, recen­zu­jąc Oby­wa­tel­kę w tek­ście Liry­ka poli­tycz­na, zazna­cza, że nie­by­wa­ły oddźwięk spo­łecz­ny, któ­ry wywo­łał tekst Ran­ki­ne, jest przede wszyst­kim rezul­ta­tem bez­po­śred­nio­ści jej prze­ka­zu poli­tycz­ne­go. Twór­czy­ni bie­rze na sie­bie podwój­ny cię­żar – wyma­ga­ją­cej for­my i trud­nej pró­by przed­sta­wie­nia (z koniecz­no­ści frag­men­ta­rycz­ne­go) przy­kła­dów anta­go­ni­zmów na tle raso­wym. Nar­ra­cja auto­bio­gra­ficz­na w dru­giej oso­bie, moc­no intro­spek­cyj­na, „wywo­łu­je poczu­cie dys­kom­for­tu, wyni­ka­ją­ce ze świa­do­mo­ści naru­sze­nia intym­nej prze­strze­ni nar­ra­tor­ki i potę­go­wa­ne przez trud­ną for­mę”. Nie­za­leż­nie od tego, czy czy­ta­my o jaw­nych, bul­wer­su­ją­cych aktach nie­na­wi­ści na tle raso­wym (zabój­stwa czar­nych Ame­ry­ka­nów), o łagod­niej­szych, ale nie­zwy­kle wymow­nych prze­ja­wach nie­spra­wie­dli­wo­ści raso­wej (regu­lar­nie dys­kry­mi­no­wa­na przez sędziów Sere­na Wil­liams), czy wresz­cie o „mikro­agre­sjach” (iro­nicz­ne pod­tek­sty doty­czą­ce rasy oraz zwią­za­na z nią nie­uza­sad­nio­na podejrz­li­wość), Ran­ki­ne – podob­nie jak James Bal­dwin w swo­ich książ­kach – wytrą­ca nas z utar­tych sche­ma­tów myśle­nia i wzbu­dza w nas poczu­cie dys­kom­for­tu. Jest to jed­nak dys­kom­fort potrzeb­ny, a wręcz koniecz­ny do kształ­to­wa­nia wła­ści­wej posta­wy spo­łecz­nej – zmu­sza­ją­cy nas do reago­wa­nia na nie­spra­wie­dli­wość i cudzą krzyw­dę.

 *

Aga­ta Roma­niuk w roz­mo­wie z Toma­szem Kłu­skiem zaty­tu­ło­wa­nej Książ­ki powin­ny cie­szyć i zmie­niać świat wyzna­je:

Bar­dzo zale­ży mi na tym, żeby poka­zy­wać w moich książ­kach dzie­ciom świat reali­stycz­ny, ale tro­chę zacza­ro­wa­ny. Chcę unik­nąć takie­go eska­pi­zmu, któ­ry jest popu­lar­ny szcze­gól­nie w lite­ra­tu­rze fan­ta­sy, od któ­rej dzie­ci wra­ca­ją, czę­sto nie­chęt­nie, do swo­je­go praw­dzi­we­go życia.

Autor­ka popu­lar­nej Kociej Szaj­ki stwo­rzy­ła cykl ksią­żek, któ­rych boha­te­ra­mi są koty-detek­ty­wi, mówią­cy ludz­kim języ­kiem. Świat przed­sta­wio­ny został tu wykre­owa­ny tak, żeby odzwier­cie­dlać rze­czy­wi­stość. Akcja toczy się w Cie­szy­nie, a więk­szość opi­sy­wa­nych miejsc (Stud­nia Trzech Bra­ci) i zwy­cza­jów (kon­su­mo­wa­nie kana­pek ze śle­dziem jako lokal­ne­go sma­ko­ły­ku) ma swój odpo­wied­nik w real­nym świe­cie. Ele­men­ty te są pomo­stem mię­dzy sfe­rą wyobraź­ni a zwy­czaj­ną codzien­no­ścią. Dzię­ki nie­mu, jak mówi Roma­niuk, dzie­ci naby­wa­ją umie­jęt­no­ści dostrze­ga­nia rze­czy nie­zwy­kłych wśród tego, co pozor­nie pospo­li­te. Wspo­ma­ga­nie naj­młod­szych (i nie tyl­ko) w tym pro­ce­sie to kla­sycz­ne zada­nie lite­ra­tu­ry. Dodaj­my: zada­nie w przy­pad­ku Kociej Szaj­ki zre­ali­zo­wa­ne chy­ba nie­naj­go­rzej, o czym świad­czy zaan­ga­żo­wa­nie mło­dych czy­tel­ni­ków i czy­tel­ni­czek. Dzie­ci wyła­pu­ją bowiem nie­ści­sło­ści w fabu­łach, dzie­lą się kry­tycz­ny­mi uwa­ga­mi, cytu­ją z pamię­ci frag­men­ty ksią­żek i czę­sto wie­lo­krot­nie się­ga­ją po tę samą pozy­cję. Wywiad z Roma­niuk to tak­że podróż do świa­ta boha­te­rów lite­rac­kich jej dzie­ciń­stwa, powrót do źró­deł jej twór­czo­ści, ale i pró­ba odpo­wie­dzi na pyta­nia o trud­no­ści zwią­za­ne z pisa­niem dla dzie­ci oraz o róż­ni­ce w kre­owa­niu świa­tów dla młod­szych i star­szych czy­tel­ni­ków.

 

https://noweksiazki.com.pl/

Okładka czasopisma „Nowe Książki” 2026, nr 2.
„Nowe Książki” 2026, nr 2.

„Książki. Magazyn do czytania”

Olga Wró­bel w rubry­ce Co nas zachwy­ca dwu­mie­sięcz­ni­ka „Gaze­ty Wybor­czej” pole­ca książ­kę Lau­ry Cum­ming Grom z jasne­go nie­ba, opu­bli­ko­wa­ną przez Wydaw­nic­two Lite­rac­kie. To jed­na z tych opo­wie­ści o sztu­ce, któ­ra – według autor­ki – ma szan­sę na dłu­żej zago­ścić w naszej świa­do­mo­ści. Bry­tyj­ska dzien­ni­kar­ka i kry­tycz­ka sztu­ki opi­su­je tu postać Care­la Fabri­tiu­sa. Ten holen­der­ski malarz żył w XVII wie­ku, a ponie­waż mło­do zgi­nął, zosta­wił po sobie tyl­ko trzy­na­ście obra­zów. Naj­bar­dziej zna­nym z nich jest Szczy­gieł, któ­ry został opi­sa­ny przez Don­nę Tartt na kar­tach powie­ści o tym samym tytu­le, cie­pło przy­ję­tej przez czy­tel­ni­ków. Lau­ra Cum­ming zasta­na­wia się, co w twór­czo­ści arty­sty poru­sza współ­cze­sne­go odbior­cę, co oży­wia jego wyobraź­nię.

By odpo­wie­dzieć sobie na te i podob­ne pyta­nia, się­ga do pry­wat­nej histo­rii – ana­li­zu­je życie swo­je­go ojca, szkoc­kie­go mala­rza Jame­sa Cum­min­ga, i całej rodzi­ny, od trzech poko­leń zwią­za­nej ze sztu­ką. Olga Wró­bel zachę­ca do lek­tu­ry:

Autor­ka twier­dzi, że malar­stwo zosta­je z nami na całe życie. W obra­zach potra­fi­my zna­leźć sens, pocie­sze­nie, radość, cho­ciaż jest to pro­ces efe­me­rycz­ny, nie­pod­da­ją­cy się ana­li­zom, nie­mie­rzal­ny. Tak samo mogła­bym napi­sać o „Gro­mie z jasne­go nie­ba”. Nie umiem z całą sta­now­czo­ścią stwier­dzić, w jaki spo­sób dzia­ła na mnie ta książ­ka, ale jest pięk­na. Jej lek­tu­ra coś trwa­le we mnie poru­szy­ła, wzbu­dza­jąc tęsk­no­tę za tuli­pa­na­mi w ogro­dzie i jed­no­cze­śnie akcep­ta­cję dla mro­zu ści­na­ją­ce­go odde­chy.

Na pew­no się­gnie­my po opu­bli­ko­wa­ny przez Wydaw­nic­two Lite­rac­kie esej. Będzie­my go nie tyl­ko czy­tać, ale i oglą­dać, ponie­waż w książ­ce zna­la­zły się repro­duk­cje więk­szo­ści oma­wia­nych obra­zów.

*

W cyklu Zachwy­ca­ją­cy debiut zna­la­zły­śmy z kolei recen­zję Dadziei Anny Jadow­skiej. Książ­kę opu­bli­ko­wa­ło Wydaw­nic­two Czar­ne. Co ozna­cza tytuł?

Dadzie­ja to taka odmia­na nadziei, kie­dy jesteś pew­na, że sytu­acja jest bez­na­dziej­na, że coś na pew­no się sta­nie albo na pew­no się nie uda, ale ty wbrew wszyst­kie­mu liczysz, że będzie ina­czej, choć sama wiesz, że koniec oka­że się fatal­ny.

Ta „dadzie­ja” powie­ścio­wym boha­te­rom jest bar­dzo potrzeb­na. Od począt­ku książ­ki coś nie­po­ko­ją­ce­go wisi w powie­trzu. Spo­łecz­ność PRL-owskiej wsi musi zmie­rzyć się ze śmier­cią dziec­ka, małej Kami­li, któ­ra zosta­ła zamor­do­wa­na i któ­rej cia­ło podob­no zna­leź­li w tra­wie Cyga­nie. Zresz­tą sło­wo „podob­no” poja­wia się w książ­ce dość czę­sto; po oko­li­cy krą­żą bowiem róż­ne pogło­ski i róż­ne wer­sje zda­rzeń, a rezo­lut­na boha­ter­ka poma­ga czy­tel­ni­kom odna­leźć się w tej plą­ta­ni­nie wąt­ków.

Autor­ka recen­zji, Moni­ka Ochę­dow­ska, porów­nu­je Dadzie­ję Weise­rem Dawid­kiem:

O ile jed­nak w powie­ści Paw­ła Huel­le­go sku­pia­li­śmy się na poszu­ki­wa­niach chłop­ca, któ­re­go cia­ła nigdy nie odna­le­zio­no, o tyle Jadow­ską inte­re­su­je moment zapeł­nie­nia wewnętrz­nej dziu­ry po dotknię­ciu czar­nej jak smo­ła, nie­od­wra­cal­nej stra­ty. Co zatem sym­bo­li­zo­wa­ła­by Kami­la? Utra­co­ną nie­win­ność, dzie­ciń­stwo? Każ­da czy­tel­nicz­ka znaj­dzie wła­sne tro­py.

Anna Jadow­ska jest reży­ser­ką, któ­rej debiu­tanc­ki film Dzi­kie róże odbił się gło­śnym echem wśród wiel­bi­cie­li kina. Jak zapew­nia Ochę­dow­ska, pierw­sza książ­ka autor­ki rów­nież nie powin­na pozo­stać nie­zau­wa­żo­na.

 

https://wyborcza.pl/0,75517.html#s=nav-menu / https://www.facebook.com/KsiazkiMagazyn/?locale=pl_PL

Okładka czasopisma „Książki. Magazyn do czytania” 2026, nr 1.
„Książki. Magazyn do czytania” 2026, nr 1.

„Pocisk”

Z okład­ki „Poci­sku”, maga­zy­nu poświę­co­ne­go kry­mi­na­ło­wi, lite­ra­tu­rze i zbrod­niom, patrzy na nas Seba­stian Fit­zek, pocho­dzą­cy z Nie­miec autor best­sel­le­ro­wych thril­le­rów, lau­re­at Rip­per Award, czy­li Euro­pej­skiej Nagro­dy za Lite­ra­tu­rę Kry­mi­nal­ną. Prze­ni­kli­we spoj­rze­nie Fitz­ka spra­wi­ło, że lek­tu­rę pisma zaczę­ły­śmy od recen­zji jego naj­now­szej książ­ki Dziew­czy­na z kalen­da­rza i roz­mo­wy z pisa­rzem prze­pro­wa­dzo­nej przez Ada­ma Pod­lew­skie­go.

Dziew­czy­na z kalen­da­rza to histo­ria mło­dej kobie­ty zmu­szo­nej do przej­ścia przez dwa­dzie­ścia czte­ry okien­ka żywe­go kalen­da­rza adwen­to­we­go, za któ­ry­mi cza­iły się prze­moc i upo­ko­rze­nie. Powieść zaczy­na się od przy­pra­wia­ją­cej o ciar­ki sce­ny, w któ­rej boha­ter­ka dzwo­ni na poli­cję i… zama­wia piz­zę. W wywia­dzie Fit­zek opo­wia­da, jak wpadł na ten pomysł:

Wie­le lat temu natkną­łem się w Inter­ne­cie na nagra­nie roz­mo­wy alar­mo­wej, któ­ra tra­fi­ła na komi­sa­riat w Ore­go­nie w USA. Kobie­ta zamó­wi­ła w niej „piz­zę”, by w ten spo­sób zwró­cić uwa­gę na swo­ją dra­ma­tycz­ną sytu­ację, nie wzbu­dza­jąc podej­rzeń napast­ni­ka, w któ­re­go wła­dzy się znaj­do­wa­ła. Naj­pierw podzi­wia­łem inte­li­gen­cję i odwa­gę tej kobie­ty. Potem jed­nak natra­fi­łem w sie­ci na licz­ne inne nagra­nia i róż­ne źró­dła, z któ­rych każ­de przy­pi­sy­wa­ło sobie autor­stwo „tele­fo­nu z piz­zą”. To zazwy­czaj pew­ny znak, że mamy do czy­nie­nia z miej­ską legen­dą. Tym­cza­sem dziś wie­my z pierw­szej ręki, że rów­nież w Niem­czech napraw­dę zda­rza­ły się zgło­sze­nia alar­mo­we o podob­nej tre­ści. Nawet jeśli kie­dyś była to dobrze wymy­ślo­na legen­da, dziś sta­ła się fak­tem.

Pisarz opo­wia­da o gra­ni­cach mię­dzy rze­czy­wi­sto­ścią a fik­cją, któ­re w naszych cza­sach prze­su­wa­ją się do tego stop­nia, że praw­dzi­we życie bywa bar­dziej nie­wia­ry­god­ne niż świat wymy­ślo­ny. Fit­zek przy­ta­cza tu swo­ją ulu­bio­ną histo­rię angiel­skie­go prze­stęp­cy, któ­ry wysy­łał do ludzi pacz­ki z ładun­ka­mi wybu­cho­wy­mi deto­no­wa­ny­mi w momen­cie otwar­cia pakun­ku. Pew­ne­go razu zbrod­niarz przy­kle­ił na pudeł­ko zbyt mało znacz­ków i prze­sył­ka do nie­go wró­ci­ła. Odru­cho­wo ją otwo­rzył – i tak oto zakoń­czy­ła się jego histo­ria.

*

W „Poci­sku” prze­czy­ta­my tak­że roz­mo­wę z Kata­rzy­ną Puzyń­ską, któ­ra książ­ką Nic takie­go otwie­ra swo­ją nową serię kry­mi­nal­ną. Czy­tel­ni­cy zapa­mię­ta­li autor­kę dzię­ki wie­lo­to­mo­wej sadze, któ­rej akcja roz­gry­wa się nie­da­le­ko Brod­ni­cy, w fik­cyj­nej wsi Lipo­wo, sta­no­wią­cej tło mro­żą­cych krew w żyłach histo­rii. Autor­ka dosko­na­le zna­ła tego rodza­ju pro­win­cjo­nal­ne mia­stecz­ka, gdyż czę­sto odwie­dza­ła żyją­cych w jed­nym z nich dziad­ków. Teraz pisze o Pia­secz­nie i Zale­siu pod War­sza­wą; nie­wiel­kie miej­sco­wo­ści sta­ją się świad­ka­mi wymy­ślo­nych przez nią zbrod­ni.

Zagad­ki kry­mi­nal­ne roz­wią­zu­je zespół śled­czych skła­da­ją­cy się z dwóch poli­cjan­tek i pro­ku­ra­to­ra. Autor­ka opo­wia­da w wywia­dzie, że pomysł na tę trój­kę rodził się stop­nio­wo:

Każ­da z tych posta­ci ma swo­je tajem­ni­ce. Nie­któ­re wyja­śnia­ją się w kolej­nych czę­ściach. Bar­dzo polu­bi­łam tę gru­pę boha­te­rów. Mam nadzie­ję, że czy­tel­nicz­ki i czy­tel­ni­cy rów­nież będą mieć przy­jem­ność z towa­rzy­sze­nia im w śledz­twach.

Ponie­waż pisar­ka z wykształ­ce­nia jest psy­cho­loż­ką, posta­ci uka­za­ne w jej książ­kach mają roz­bu­do­wa­ny rys psy­cho­lo­gicz­ny. Każ­dy z boha­te­rów jest pełen sprzecz­no­ści, każ­dy wyda­je się podej­rza­ny, zdol­ny do popeł­nie­nia zbrod­ni – może być zatem zarów­no spraw­cą, jak i ofia­rą.

To tak jak w życiu. Każ­dy ma dobre, jak i złe stro­ny. Nikt nie jest tyl­ko dobry albo tyl­ko zły. Albo przy­naj­mniej mało jest takich osób. Zwy­kle jeste­śmy gdzieś pośrod­ku. W książ­ce oczy­wi­ście sytu­acja jest eks­tre­mal­na, bo cho­dzi o mor­der­stwo.

– tłu­ma­czy swój spo­sób kre­owa­nia posta­ci Kata­rzy­na Puzyń­ska. I może wła­śnie dzię­ki tym nie­jed­no­znacz­no­ściom miło­śni­cy kry­mi­na­łów się­ga­ją po jej książ­ki. Krót­kie stresz­cze­nie Nic takie­go wydru­ko­wa­ne w „Poci­sku” roz­bu­dzi­ło naszą cie­ka­wość. Będzie­my obser­wo­wać roz­wój nowej serii kry­mi­nal­nej!

 

https://www.magazynpocisk.pl/kryminal-sensacja-thriller.html

Okładka czasopisma „Pocisk” 2025, nr 101.
„Pocisk” 2025, nr 101.

– redaktorka, recenzentka literacka.

więcej →

– dziennikarka, publicystka, redaktorka, absolwentka teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.

więcej →

Powiązane teksty