Szybkie pocałunki czeskich pisarzy

To nie jest czas opo­wia­dań. Cho­ciaż wyda­je się, że nie­ustan­ny pośpiech oraz „poka­wał­ko­wa­nie” rze­czy­wi­sto­ści przez media spo­łecz­no­ścio­we powin­ny dziś raczej sprzy­jać krót­kiej for­mie, jako czy­tel­ni­cy wciąż czę­ściej wybie­ra­my powie­ści. Wyda­na wła­śnie w Cze­chach anto­lo­gia zawie­ra­ją­ca naj­lep­sze cze­skie opo­wia­da­nia powsta­łe po 1989 roku na nowo wzbu­dza zain­te­re­so­wa­nie gatun­kiem, któ­ry prze­ży­wał cza­sy swo­jej świet­no­ści, kie­dy na ustach wszyst­kich były nazwi­ska Bohu­mi­la Hra­ba­la, Oty Pavla czy Mila­na Kun­de­ry. To dobry pre­tekst, by przy­glą­da­jąc się wybo­rom pol­skich wydaw­ców, zasta­no­wić się nad tym, czym dziś jest cze­skie opo­wia­da­nie.

Anto­lo­gia, o któ­rej mowa, nosi tytuł Na solar [W czu­ły punkt]. Opu­bli­ko­wa­ło ją brneń­skie wydaw­nic­two Host, a ini­cja­to­rem pomy­słu i redak­to­rem tomu jest pisarz i kry­tyk Jan Němec. Zapy­ta­ny o to, dla­cze­go jego zda­niem opo­wia­da­nia cie­szą się dziś wyraź­nie mniej­szym zain­te­re­so­wa­niem czy­tel­ni­ków, Němec odpo­wia­da:

Myślę, że nie­ma­ła część czy­tel­ni­ków pod­cho­dzi dzi­siaj do ksią­żek jak do seria­lu na Net­flik­sie. To rodzaj eska­pi­zmu, a może, mówiąc łagod­niej: odpo­czyn­ku. A kie­dy już zanu­rza­my się w jakimś świe­cie, chce­my w nim na jakiś czas pozo­stać. Razem z posta­cia­mi, do któ­rych się przy­wią­zu­je­my1.

I doda­je:

Dla­te­go piszę o tym kur­czo­wym uści­sku, w jakim trwa­ją czy­tel­ni­cy z powie­ścią, zamiast pozwo­lić, by opo­wia­da­nie tra­fi­ło ich pro­sto w czu­ły punkt. Ale w przy­pad­ku dobrej powie­ści uścisk ten może być też słod­kim obję­ciem, z któ­re­go czło­wiek nie chce wycho­dzić. Opo­wia­da­nie to tyl­ko szyb­ki poca­łu­nek2.

„Przy­go­da na jed­ną noc”, jak mówi w jed­nym z wywia­dów cze­ska pro­za­icz­ka Bian­ca Bel­lo­vá3. „Wizy­ta, krót­ka, ale inten­syw­na”, twier­dzi pisar­ka Iva­na Myško­vá, powieść z kolei porów­nu­jąc do „wspól­ne­go życia, któ­re ma pra­wo cza­sem męczyć”4.

A prze­cież nie zawsze krót­ka for­ma pozo­sta­wa­ła w Cze­chach na pery­fe­riach zain­te­re­so­wa­nia czy­tel­ni­ków. Cze­skie opo­wia­da­nia mają dłu­gą, boga­tą tra­dy­cję, na co zwra­ca uwa­gę badacz i kry­tyk Petr A. Bílek5. W XIX wie­ku z krót­kich form lite­rac­kich sły­nę­li tacy twór­cy, jak Karel Hynek Mácha – jedy­ny cze­ski przed­sta­wi­ciel roman­ty­zmu – czy Jan Neru­da (to na jego cześć swój pseu­do­nim przy­jął chi­lij­ski poeta i lau­re­at Lite­rac­kiej Nagro­dy Nobla, Pablo Neru­da). W pierw­szej poło­wie XX wie­ku – mię­dzy inny­mi Karel Čapek, Jaro­slav Hašek (tro­chę nie­spra­wie­dli­wie koja­rzo­ny wyłącz­nie z nie­śmier­tel­ny­mi Przy­go­da­mi dobre­go woja­ka Szwej­ka) czy Vla­di­slav Vanču­ra, a w zło­tych latach 60. – Bohu­mil Hra­bal, Ota Pavel czy Milan Kun­de­ra (Śmiesz­ne miło­ści). Nawet jed­no z kano­nicz­nych dzieł lite­ra­tu­ry cze­skiej, Babu­nię Bože­ny Něm­co­vej, Bílek okre­śla jako „bar­dzo dłu­gie opo­wia­da­nie”6.

Poprzez swój subiek­tyw­ny wybór krót­kich form Jan Němec pró­bu­je dowieść, że tra­dy­cja zna­ko­mi­tych opo­wia­dań jest w Cze­chach wciąż żywa. Tytu­ło­wy solar to dosłow­nie splot sło­necz­ny – cios w to miej­sce zwa­la nas z nóg. Bok­ser­ską meta­fo­rę Němec prze­jął od argen­tyń­skie­go mistrza opo­wia­dań, Julia Cor­táza­ra, któ­ry twier­dził, że powieść może zwy­cię­żyć z czy­tel­ni­kiem na punk­ty, lecz opo­wia­da­nie musi go zno­kau­to­wać. „Opo­wia­da­nie, któ­re nie chwy­ta cię za gar­dło już od pierw­szej stro­ny, nie jest dobrym opo­wia­da­niem”7 – twier­dzi redak­tor anto­lo­gii. I tym kie­ro­wał się przy wybo­rze utwo­rów.

Wśród trzy­dzie­stu opo­wia­dań zamiesz­czo­nych w anto­lo­gii zna­la­zły się rów­nież tek­sty auto­rów zna­nych w Pol­sce, takich jak Michal Ajvaz, Jan Bala­bán, Bian­ca Bel­lo­vá, Sylva Fische­ro­vá, Matěj Hořa­va, Iva­na Myško­vá, Marek Šin­del­ka czy Michal Vie­wegh. Cho­ciaż pol­scy wydaw­cy, podob­nie jak cze­scy, na ogół pod­cho­dzą do krót­kiej for­my z rezer­wą, zbio­ry cze­skich opo­wia­dań wciąż poja­wia­ją się w pol­skich prze­kła­dach. Co nam mówią o cze­skiej sztu­ce two­rze­nia opo­wie­ści? Czy mło­dzi auto­rzy idą w śla­dy daw­nych mistrzów?

Dziwność i niepokój

W ostat­nim cza­sie wro­cław­skie wydaw­nic­two Afe­ra opu­bli­ko­wa­ło dwa zbio­ry opo­wia­dań, któ­re – co stwier­dzi­łam z pew­nym zasko­cze­niem – mają ze sobą spo­ro wspól­ne­go. Z zasko­cze­niem, ponie­waż wyda­je się, że dys­to­pij­na, nie­po­ko­ją­ca pro­za Bian­ki Bel­lo­vej, zdo­byw­czy­ni Nagro­dy Lite­rac­kiej Unii Euro­pej­skiej za powieść Jezio­ro, i humo­ry­stycz­ne opo­wie­ści nie­ży­ją­ce­go już pro­za­ika Petra Šaba­cha to zupeł­nie inna (lite­rac­ka) baj­ka. Tym­cza­sem i autor­ka Takich uryw­ków, i twór­ca zbio­ru o roz­bra­ja­ją­cym tytu­le Ta kurew­ska miłość sta­wia­ją swo­ich boha­te­rów w nie­jed­no­znacz­nych, czę­sto nie­wy­ja­śnio­nych sytu­acjach, budu­jąc przy tym nie­po­ko­ją­cy nastrój, w któ­rym toż­sa­mość posta­ci bywa płyn­na, a boha­te­ro­wie i czy­tel­ni­cy tra­cą roze­zna­nie w tym, co jest jawą, a co snem. Ta lite­rac­ka dziw­ność przy­po­mi­na nie­co post­mo­der­ni­stycz­ne opo­wia­da­nia Micha­la Ajva­za (choć autor ten pusz­cza wodze fan­ta­zji w zde­cy­do­wa­nie więk­szym stop­niu) czy sło­wac­kie­go pro­za­ika Duša­na Mita­ny, chęt­nie wyko­rzy­stu­ją­ce­go w swo­jej twór­czo­ści ele­men­ty hor­ro­ru czy thril­le­ra. Zarów­no Šabach, jak i Bel­lo­va prze­ła­mu­ją też wspo­mnia­ną atmos­fe­rę komi­zmem – czar­ny humor Bel­lo­vej zde­cy­do­wa­nie róż­ni się jed­nak od nie­co rubasz­ne­go i raczej cie­płe­go humo­ru Šaba­cha – i co pewien czas ser­wu­ją nam w grun­cie rze­czy wzru­sza­ją­ce obra­zy, takie jak star­szy pan poszu­ku­ją­cy miło­ści w domu publicz­nym czy dzia­dek pró­bu­ją­cy zro­zu­mieć cier­pią­ce­go na depre­sję wnu­ka.

W toku roz­wa­żań nad tek­sta­mi Bel­lo­vej i Šaba­cha pomy­śla­łam rów­nież o wyda­nym w 2018 roku zbio­rze opo­wia­dań Bia­łe zwie­rzę­ta są bar­dzo czę­sto głu­che przed­sta­wi­ciel­ki młod­sze­go poko­le­nia pisa­rzy, Iva­ny Myško­vej. Z auto­ra­mi zbio­rów Takie uryw­kiTa kurew­ska miłość łączy ją fakt, że w jej utwo­rach pierw­sze skrzyp­ce tak­że gra­ją nie­zbyt sym­pa­tycz­ne posta­ci. To tro­chę w duchu przed­wo­jen­nej pro­zy Kare­la Čap­ka, w któ­rej twór­ca czę­sto i chęt­nie przed­sta­wiał ludz­kie przy­wa­ry. Čapek robił to jed­nak z pew­ną czu­ło­ścią i zro­zu­mie­niem, tym­cza­sem auto­rzy, o któ­rych teraz mowa, pod­cho­dzą do tego tema­tu bar­dziej bez­li­to­śnie, bez łago­dze­nia prze­ka­zu iro­nią. Boha­ter opo­wia­da­nia Myško­vej zaty­tu­ło­wa­ne­go Zapach domu to bez­dusz­ny despo­ta, pra­gną­cy żyć w ste­ryl­nym, nowo­cze­snym, luk­su­so­wym świe­cie i nie­zno­szą­cy wszyst­kie­go, co nie wpi­su­je się w te ramy, a co zosta­je w szcze­gól­ny spo­sób uoso­bio­ne przez sta­re­go, scho­ro­wa­ne­go psa rodzi­ny, Astę.

Opowiadania w reakcji na rzeczywistość

Opo­wia­da­nia Myško­vej są nie tyl­ko lite­rac­ką grą z czy­tel­ni­kiem, ale rów­nież komen­ta­rzem do ota­cza­ją­ce­go nas świa­ta. Podob­nie jest w przy­pad­ku tek­stów inne­go pisa­rza młod­sze­go poko­le­nia, Mar­ka Šin­del­ki. Sta­no­wią one dosko­na­łe potwier­dze­nie tezy Jana Něm­ca, że naj­lep­sze opo­wia­da­nia two­rzą auto­rzy będą­cy rów­nież poeta­mi8. Šin­del­ka, któ­ry zade­biu­to­wał w 2005 roku tomi­kiem Strych­nin a jiné básně [Strych­ni­na i inne wier­sze], to autor dwóch wyda­nych po pol­sku zbio­rów opo­wia­dań: Zostań­cie z namiMapa Anny. Pisze w nich o tęsk­no­cie za cie­le­sno­ścią oraz ludz­kim cie­płem, doskwie­ra­ją­cej nam w chłod­nym, ste­ryl­nym świe­cie cyfro­wym. Poru­sza rów­nież takie kwe­stie, jak nie­po­ko­ją­ce obrzy­dze­nie wła­snym cia­łem, poczu­cie uwię­zie­nia w cie­le, znu­dze­nie i kry­zys namięt­no­ści. Wiel­ki­mi tema­ta­mi jego krót­kich form są tak­że współ­cze­sny zgiełk infor­ma­cyj­ny, bana­li­za­cja języ­ka oraz nad­uży­wa­nie słów, skut­ku­ją­ce utra­tą ich pier­wot­ne­go zna­cze­nia. Wszyst­ko to w uję­ciu auto­ra pro­wa­dzi do pro­ble­mów komu­ni­ka­cyj­nych i bra­ku głęb­sze­go poro­zu­mie­nia mię­dzy ludź­mi.

W tek­stach Šin­del­ki poja­wia­ją się tak­że wywo­łu­ją­ce ciar­ki na ple­cach gry lite­rac­kie, jak te z opo­wia­dań Cor­táza­ra czy Mita­ny. Utwo­rem tego rodza­ju jest choć­by Powrót ze zbio­ru Zostań­cie z nami; głów­ny boha­ter niczym uwię­zio­ny w pętli budzi się wciąż tego same­go dnia w tej samej sce­ne­rii, w pustym i zamknię­tym na głu­cho, opusz­czo­nym hote­lu. Jed­nak w twór­czo­ści Šin­del­ki nastrój nie­po­ko­ju rzad­ko jest tyl­ko skut­kiem zabie­gu lite­rac­kie­go, czę­ściej wyni­ka z auten­tycz­nej gro­zy ota­cza­ją­cej nas rze­czy­wi­sto­ści. Demo­nicz­ny Komik w opo­wia­da­niu Hitler ze zbio­ru Mapa Anny komen­tu­je:

Ludzie lubią woj­nę, ponie­waż jest łatwa. Dużo prost­sza niż pokój. Nawet pan sobie nie wyobra­ża, jak wie­lu ludzi dziś w tajem­ni­cy tęsk­ni za tota­li­ta­ry­zmem, za tym, żeby zda­rzy­ło się coś strasz­ne­go, ludo­bój­stwo, ter­ror i tym podob­ne9.

Ponie­waż „każ­de zło osta­tecz­nie zamie­nia się w per­wer­syj­ny roman­tyzm. W pro­dukt”10. Zbio­ry opo­wia­dań Šin­del­ki wyróż­nia tak­że to, że są prze­my­śla­ną cało­ścią, żywym orga­ni­zmem, w któ­rym poszcze­gól­ne utwo­ry, posta­ci i wąt­ki są ze sobą powią­za­ne. To z pew­no­ścią jeden z naj­wy­bit­niej­szych dziś cze­skich auto­rów opo­wia­dań.

Tek­sty Myško­vej i Šin­del­ki mogły­by świad­czyć o tym, że młod­sze poko­le­nie twór­ców krót­kiej for­my (ale nie doty­czy to tyl­ko jej; moty­wy zami­ło­wa­nia do krą­gło­ści, gład­ko­ści i ste­ryl­no­ści, mogą­cych sym­bo­li­zo­wać nowo­cze­sność i robo­ty­za­cję, oraz lęku przed wszyst­kim, co chro­po­wa­te, cuch­ną­ce i pul­su­ją­ce – a zara­zem dziw­nej fascy­na­cji tym – poja­wia­ją się tak­że w powie­ści Wyrwy Kláry Vla­sáko­vej) czę­sto reagu­je na wyzwa­nia dzi­siej­szych cza­sów. Potwier­dza się więc kolej­na teza Jana Něm­ca: „opo­wia­da­nia są w sta­nie lepiej reago­wać na aktu­al­ne wyda­rze­nia, i pod tym wzglę­dem podob­ne są do wier­szy”11. Opo­wia­da­nia reagu­ją jed­nak w spo­sób inny niż komen­ta­rze, tek­sty dzien­ni­kar­skie czy publi­cy­stycz­ne, skła­nia­ją nas bowiem do głę­bo­kiej reflek­sji nad tym, co dzie­je się wokół nas. Według Něm­ca pozwa­la­ją tym samym wró­cić lite­ra­tu­rze do jej pod­sta­wo­wej funk­cji, szcze­gól­nie istot­nej wła­śnie dziś:

Według mnie ogól­nie tra­ci­my wyczu­cie tego, czym jest lite­ra­tu­ra. Wszę­dzie tyl­ko publi­cy­sty­ka i info­ta­in­ment, fak­ty i tema­ty, opi­nie i komen­ta­rze. Lite­ra­tu­ra słu­ży do cze­goś inne­go, a my już tro­chę nie wie­my, do cze­go12.

Aż chce się w tym miej­scu zacy­to­wać jed­ną z auto­rek, któ­rej opo­wia­da­nie rów­nież znaj­dzie­my w anto­lo­gii Na solar, Sylvę Fische­ro­vą:

Zła peł­ne były gaze­ty, gdzie język był pozba­wio­ny swe­go celu i funk­cji, to zna­czy odkry­wa­nia tego, co nie jest jaw­ne, co nie jest dostęp­ne od ręki13.

Na prze­ciw­le­głym bie­gu­nie lite­rac­kim znaj­du­ją się nato­miast opo­wia­da­nia Matěja Hořa­vy ze zbio­ru Palin­ka. Pisarz, któ­ry zaist­niał w Cze­chach dzię­ki swo­jej zja­wi­sko­wej, sen­su­al­nej pro­zie, a tak­że z powo­du spo­wi­ja­ją­cej go aury tajem­ni­cy (kie­dy w roku 2015 za debiu­tanc­ką Palin­kę przy­zna­no mu pre­sti­żo­wą nagro­dę Magne­sia Lite­ra, nikt nie wie­dział, jak wyglą­da lau­re­at i jak napraw­dę się nazy­wa – sta­tu­et­kę ode­brał za nie­go wydaw­ca), izo­lu­je się od świa­ta i jego pro­ble­mów nie tyl­ko fizycz­nie (poprzez uciecz­kę naj­pierw w góry Bana­tu, a póź­niej do Gru­zji), ale i sym­bo­licz­nie – w swo­jej pro­zie. Opo­wia­da­nia Hořa­vy to impre­sje peł­ne wra­żeń zmy­sło­wych – sma­ków, zapa­chów – zwią­za­nych z miej­sca­mi, w któ­re rzu­cił go los; jedy­ne wędrów­ki nar­ra­to­ra to te w głąb sie­bie same­go, ich skut­kiem jest zaś powra­ca­nie uryw­ków nie­chcia­nych wspo­mnień. Tek­sty tego auto­ra wyda­ją się pisa­ne „na gorą­co”, z potrze­by ser­ca, być może nawet w celach tera­peu­tycz­nych. Nie mają wyraź­nej struk­tu­ry, fabu­ły, puen­ty. Jeśli ser­wu­ją nam cios w splot sło­necz­ny, to raczej za spra­wą inten­syw­no­ści uczuć – bo trze­ba przy­znać, że Hořa­va ma wyjąt­ko­wy talent do two­rze­nia oso­bi­stych, prze­szy­wa­ją­cych smut­kiem obra­zów. Łatwo więc wywnio­sko­wać, że twór­cy opo­wia­dań nale­żą­cy do młod­sze­go poko­le­nia mają róż­ną wraż­li­wość i w róż­ny spo­sób lite­rac­ko prze­twa­rza­ją wła­sne doświad­cze­nia. Ele­men­ta­mi wspól­ny­mi ich utwo­rów są nato­miast atmos­fe­ra smut­ku i poczu­cie bez­na­dziei.

Okładka antologii współczesnych opowiadań czeskich pod tytułem „Na solar. Nejlepší české povídky od roku 1989”.
„Na solar. Nejlepší české povídky od roku 1989”, red. Jan Němec, Brno: Wydawnictwo Host, 2025.

Jeszcze więcej mroku

O tym, że lite­ra­tu­ra cze­ska ma swo­je mrocz­ne obli­cze, świad­czą jesz­cze dwie anto­lo­gie wyda­ne w Pol­sce w ostat­nich latach. Jed­na – bar­dzo współ­cze­sna, dru­ga – wręcz prze­ciw­nie. Zbiór opo­wia­dań Pra­ga Noir pod redak­cją Pavla Man­dy­sa to wyjąt­ko­wo cie­ka­wy pro­jekt, ponie­waż roz­po­zna­wal­ni cze­scy auto­rzy (tak­że publi­ko­wa­ni w Pol­sce – są wśród nich wspo­mnia­ny już Petr Šabach, ale tak­że pisar­ki i pisa­rze zna­ni w naszym kra­ju nie­mal wyłącz­nie dzię­ki swo­im powie­ściom, na przy­kład Petra Souku­po­vá, Kate­ři­na Tučko­vá, Mar­kéta Piláto­vá czy Petr Sta­nčík) zosta­li posta­wie­ni przed wyjąt­ko­wym wyzwa­niem: napi­sać opo­wia­da­nie w sty­lu kry­mi­na­łu noir. Ten zaś, co war­to zazna­czyć, nie ma w Cze­chach dłu­giej tra­dy­cji. W dodat­ku do współ­pra­cy zapro­szo­no nie­mal wyłącz­nie auto­rów nie­two­rzą­cych lite­ra­tu­ry kry­mi­nal­nej, za to, jak pisze we wstę­pie redak­tor, „wyko­rzy­stu­ją­cych instru­men­ta­rium typo­we dla tego gatun­ku”14. W ten spo­sób powstał zbiór cie­ka­wy, nie­wie­le mają­cy wspól­ne­go z kla­sycz­nym noir, nato­miast – znów! – utrzy­ma­ny w atmos­fe­rze nie­po­ko­ju, momen­ta­mi bar­dzo współ­cze­sny, nie­kie­dy się­ga­ją­cy w prze­szłość, pra­ski, nawią­zu­ją­cy do tajem­ni­czych i mrocz­nych kart histo­rii sto­li­cy Czech, ale też opro­wa­dza­ją­cy nas po jej nie­bez­piecz­nych zaka­mar­kach (zazna­czo­nych na dołą­czo­nej do książ­ki map­ce).

Dru­ga z publi­ka­cji się­ga dużo dalej wstecz i przy­bli­ża nie­któ­re nazwi­ska wspo­mnia­ne przez Petra Bíl­ka, takie jak Karel Hynek Mácha czy Jan Neru­da. Opo­wie­ści nie­sa­mo­wi­te z języ­ka cze­skie­go pod redak­cją Andrze­ja S. Jago­dziń­skie­go, czy­li cze­ska odsło­na cyklu Opo­wie­ści nie­sa­mo­wi­te wydaw­nic­twa PIW, to znacz­nie roz­sze­rzo­na i odświe­żo­na wer­sja wyda­nej jesz­cze w 1989 roku anto­lo­gii cze­skich opo­wia­dań gro­zy z XIX i począt­ków XX wie­ku, zaty­tu­ło­wa­nej Czas i śmierć. Cze­skie Opo­wie­ści nie­sa­mo­wi­te, pre­zen­tu­ją­ce wie­le wybit­nych nazwisk, łącz­nie z jedy­nym cze­skim zdo­byw­cą Lite­rac­kiej Nagro­dy Nobla, Jaro­sla­vem Seifer­tem, sta­no­wią zapro­sze­nie do podró­ży w cza­sie: do epo­ki, w któ­rej krót­ka for­ma kró­lo­wa­ła w cze­skim pisar­stwie – powsta­wa­ły nawet jej spe­cy­ficz­ne odmia­ny (takie jak roma­net­to Jaku­ba Arbe­sa, dzie­więt­na­sto­wiecz­ne­go auto­ra, w Pol­sce nie­mal zupeł­nie nie­zna­ne­go). To podróż do korze­ni cze­skie­go opo­wia­da­nia. Jed­no­cze­śnie, jak pod­kre­śla we wstę­pie redak­tor i twór­ca anto­lo­gii, są to tek­sty, któ­re „nawet cze­cho­fi­lom nie sko­ja­rzą się z wyda­wa­nym w Pol­sce «kano­nem» cze­skiej lite­ra­tu­ry”15. Andrzej S. Jago­dziń­ski cytu­je rów­nież we wstę­pie do anto­lo­gii sło­wa Joan­ny Gosz­czyń­skiej – autor­ki publi­ka­cji o zna­mien­nym tytu­le Mrocz­ne obli­cze cze­skiej lite­ra­tu­ry:

Dziś chcia­ło­by się powie­dzieć: dość pro­pa­go­wa­nia jed­no­stron­ne­go obra­zu cze­skiej lite­ra­tu­ry jako prze­sy­co­nej humo­rem, czę­sto z dodat­kiem „spe­cy­ficz­nym cze­skim humo­rem”, albo jako lite­ra­tu­ry opie­wa­ją­cej codzien­ność i „małe­go cze­skie­go czło­wie­ka”. Pora odsło­nić rów­nież jej mrocz­ne obli­cze, jakie zosta­ło wypar­te przez ste­reo­ty­po­we spoj­rze­nie16.

Co z humorem i „ciepłą ironią”?

No wła­śnie – sko­ro mówi­my o lite­ra­tu­rze cze­skiej, gdzie podzia­ły się humor, iro­nia i lek­kość, z któ­ry­mi w Pol­sce z regu­ły koja­rzy­my to pisar­stwo? We wspo­mnia­nych do tej pory tek­stach humor z pew­no­ścią nie jest lite­rac­ką domi­nan­tą, a ich lek­tu­ra nie przy­no­si odprę­że­nia ani roz­ba­wie­nia, tak czę­sto ocze­ki­wa­nych przez pol­skie­go odbior­cę się­ga­ją­ce­go po cze­ską książ­kę. Czy współ­cze­śni cze­scy twór­cy opo­wia­dań są aż tak poważ­ni? A może to sys­te­mo­wy plan pol­skich wydaw­ców, któ­rzy za wszel­ką cenę chcą nam poka­zać, że lite­ra­tu­ra cze­ska to jed­nak coś wię­cej niż spe­cy­ficz­ny humor, opie­wa­nie codzien­no­ści i „małe­go cze­skie­go czło­wie­ka”?

Uspo­ka­jam: wciąż są auto­rzy, któ­rych opo­wia­da­nia wywo­łu­ją uśmiech na twa­rzy i wydo­by­wa­ją pięk­no ze zwy­czaj­nych rze­czy – tacy jak Zde­něk Svěrák (Opo­wia­da­nia i wiersz) czy wspo­mnia­ny Petr Šabach (w swo­jej bar­dziej kla­sycz­nej odsło­nie, na przy­kład w zbio­rze Gów­no się pali). Są auto­rzy, któ­rzy na wzór Hra­ba­la z czu­ło­ścią przy­glą­da­ją się ludziom „na mar­gi­ne­sie” i na wzór Haška piszą nad piwem w knaj­pie, two­rząc w ten spo­sób cudow­ne tra­gi­ko­micz­ne tek­sty – jak autor ukry­wa­ją­cy się pod pseu­do­ni­mem Gre­en Scum (Nusel­ski punk). Są auto­rzy, któ­rzy przed­sta­wia­ją świat w iro­nicz­ny, a zara­zem reflek­syj­ny spo­sób, przy­wo­dzą­cy na myśl spo­sób pisa­nia Jose­fa Škvo­rec­kie­go czy Mila­na Kun­de­ry – jak choć­by cyto­wa­na już Sylva Fische­ro­vá (Cud). Są też auto­rzy, dla któ­rych pisa­nie jest przede wszyst­kim prze­pysz­ną zaba­wą i oka­zją, by dać upust nie­po­skro­mio­nej fan­ta­zji. Ci ostat­ni – jak Jiří Kamen (Świe­ce w pogań­skim gaju) – roz­bra­ja­ją humo­rem nawet naj­trud­niej­sze tema­ty. Ele­ment komi­zmu, iro­nii, zaba­wy pozo­sta­je waż­ną czę­ścią cze­skich tra­dy­cji lite­rac­kich.

Młod­si cze­scy twór­cy opo­wia­dań kształ­tu­ją jed­nak inne tra­dy­cje i nada­ją nowe zna­cze­nia okre­śle­niu „cze­skie opo­wia­da­nie”. War­to wziąć to pod uwa­gę.

 

Zbio­ry opo­wia­dań wspo­mnia­ne w tek­ście

Bel­lo­vá B., Takie uryw­ki, tłum. A. Radwan-Żbi­kow­ska, J. Róże­wicz, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2025.

Fische­ro­vá S., Cud, tłum. A. Tar­naw­ska, Wro­cław: Wydaw­nic­two Atut, 2008.

Gre­en Scum, Nusel­ski punk, tłum. K. Rej­mer, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Pró­szyń­ski i S‑ka, 2019.

Hořa­va M., Palin­ka, tłum. A. Radwan-Żbi­kow­ska, Wro­cław: Wydaw­nic­two Książ­ko­we Kli­ma­ty, 2017.

Kamen J., Świe­ce w pogań­skim gaju, tłum. E. Zim­na, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Dowo­dy, 2021.

Myško­vá I., Bia­łe zwie­rzę­ta są bar­dzo czę­sto głu­che, tłum. E. Zim­na, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Dowo­dy, 2018.

Na solar. Nej­le­pší české povíd­ky od roku 1989, red. J. Němec, Brno: Wydaw­nic­two Host, 2025.

Opo­wie­ści nie­sa­mo­wi­te z języ­ka cze­skie­go, tłum. pra­ca zbio­ro­wa, War­sza­wa: Pań­stwo­wy Insty­tut Wydaw­ni­czy, 2024.

Pra­ga Noir, red. P. Man­dys, tłum. D. Dobrew, A. Radwan-Żbi­kow­ska, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Cla­ro­scu­ro, 2019.

Svěrák Z., Opo­wia­da­nia i wiersz, tłum. D. Dobrew, J. Węglow­ski, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2023.

Šabach P., Gów­no się pali, tłum. J. Róże­wicz, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2011.

Šabach P., Ta kurew­ska miłość, tłum. J. Róże­wicz, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2026.

Šin­del­ka M., Mapa Anny, tłum. A. Wanik, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2020.

Šin­del­ka M., Zostań­cie z nami, tłum. A. Wanik, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2016.

 

1 J. Němec, Povíd­ka je rychlá pusa, říká spi­so­va­tel Jan Němec, kte­rý sesta­vil anto­lo­gii těch nej­le­pších poli­sto­pa­do­vých, rozm. przepr. K. Eder, „Deník N”, onli­ne: https://denikn.cz/1887425/povidka-je-rychla-pusa-rika-spisovatel-jan-nemec-ktery-sestavil-antologii-nejlepsich-polistopadovych/ [dostęp: 30.04.2026]. Cyta­ty z cze­skich źró­deł (jeśli nie poda­no ina­czej) – tłum. A.M.

2 Tam­że.

3 B. Bel­lo­vá, Spi­so­va­tel­ka Bian­ca Bel­lo­vá: Povíd­ka je avan­týra na jed­nu noc, píše se z vole­je, rozm. przepr. J. Pod­skal­ská, „Deník.cz”, onli­ne: https://www.denik.cz/literatura/bianca-bellova-rozhovor-kniha-20210329.html [dostęp: 30.04.2026].

4 J. Němec, Short sto­ry; niko­li small sto­ry [w:] Na solar. Nej­le­pší české povíd­ky od roku 1989, red. J. Němec, Brno: Wydaw­nic­two Host, 2025, s. 15.

5 P.A. Bílek, Umíme pěsto­vat bon­sa­je? Co vyčte­me z českých pore­vo­lu­čních povídek, „Respekt”, onli­ne: https://www.respekt.cz/tydenik/2026/10/umime-pestovat-bonsaje [dostęp: 30.04.2026].

6 Tam­że.

7 J. Němec, Povíd­ka je rychlá pusa

8 Ten­że, Short sto­ry; niko­li small sto­ry…, s. 16.

9 M. Šin­del­ka, Hitler [w:] tegoż, Mapa Anny, tłum. A. Wanik, Wro­cław: Wydaw­nic­two Afe­ra, 2020, s. 49.

10 Tam­że, s. 40.

11 J. Němec, Povíd­ka je rychlá pusa

12 J. Zbo­řil, Nej­le­pší české povíd­ky napsa­li Šin­del­ka či Bel­lo­vá. Čte­nář z nich jde do kolen, „Seznam Zprávy”, onli­ne: https://www.seznamzpravy.cz/clanek/kultura-na-solar-povidky-jan-nemec-294729 [dostęp: 30.04.2026].

13 S. Fische­ro­vá, Teo­dy­cea [w:] tej­że, Cud, tłum. A. Tar­naw­ska, Wro­cław: Wydaw­nic­two Atut, 2008, s. 42.

14 P. Man­dys, Wstęp. Noir? W Pra­dze?, tłum. D. Dobrew [w:] Pra­ga Noir, red. P. Man­dys, tłum. D. Dobrew, A. Radwan-Żbi­kow­ska, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Cla­ro­scu­ro, 2019, s. 14.

15 A.S. Jago­dziń­ski, Poza cze­skim kano­nem [w:] Opo­wie­ści nie­sa­mo­wi­te z języ­ka cze­skie­go, tłum. pra­ca zbio­ro­wa, War­sza­wa: Pań­stwo­wy Insty­tut Wydaw­ni­czy, 2024, s. 5.

16 J. Gosz­czyń­ska, Mrocz­ne obli­cze cze­skiej lite­ra­tu­ry, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Elip­sa, 2021, s. 7.

– inżynierka i bohemistka, doktorka literaturoznawstwa, tłumaczka literacka.

więcej →