Język wybrany. Polskie głosy w literaturze niemieckojęzycznej

Współ­cze­sna kul­tu­ra coraz rza­dziej daje się zamknąć w gra­ni­cach jed­ne­go języ­ka, jed­ne­go kra­ju, jed­nej tra­dy­cji. Lite­ra­tu­ra – jak zawsze czu­ła na zmia­ny spo­łecz­ne – reagu­je na ten ruch wyjąt­ko­wo szyb­ko. Żyje­my w epo­ce nie­ustan­ne­go prze­miesz­cza­nia się: ludzi, idei, języ­ków i nar­ra­cji. Gra­ni­ce, któ­re jesz­cze nie­daw­no wyda­wa­ły się trwa­łe, dziś są płyn­ne, a toż­sa­mość coraz czę­ściej przy­po­mi­na mozai­kę niż mono­lit. Nie jest to zja­wi­sko zupeł­nie nowe. Kul­tu­ry od zawsze prze­ni­ka­ły się i krzy­żo­wa­ły, jed­nak ska­la i tem­po tych pro­ce­sów w ostat­nich deka­dach wyraź­nie przy­spie­szy­ły. Migra­cje, glo­ba­li­za­cja, zmia­ny poli­tycz­ne i eko­no­micz­ne spra­wi­ły, że wie­le osób – w tym pisa­rzy – prze­sta­ło defi­nio­wać się jed­no­znacz­nie jako „stąd” albo „stam­tąd”.

W tej nowej rze­czy­wi­sto­ści lite­ra­tu­ra znaj­du­je się w cią­głym ruchu, a pisarz coraz czę­ściej bywa podróż­ni­kiem, noma­dą, kimś „pomię­dzy”. Współ­cze­sna lite­ra­tu­ra coraz czę­ściej wycho­dzi poza gra­ni­ce jed­ne­go kra­ju czy języ­ka. W opo­wie­ściach spla­ta­ją się wąt­ki wędrów­ki, wyko­rze­nie­nia i poszu­ki­wa­nia wła­sne­go miej­sca, pamięć histo­rycz­na i spo­tka­nia róż­nych kul­tur. To nar­ra­cje, któ­re rodzą się na sty­ku świa­tów i poka­zu­ją, jak płyn­na i wie­lo­wy­mia­ro­wa potra­fi być toż­sa­mość czło­wie­ka. Niem­cy od daw­na są kra­jem imi­gra­cji. Wie­lo­et­nicz­ność i kul­tu­ro­wa róż­no­rod­ność sta­ły się tam codzien­no­ścią – tak­że w lite­ra­tu­rze. Już od lat 70. XX wie­ku, wraz z kolej­ny­mi fala­mi migra­cji, do języ­ka nie­miec­kie­go zaczę­ły napły­wać nowe gło­sy. Według Irm­gard Acker­mann mie­li­śmy wów­czas do czy­nie­nia z nowym eta­pem imi­gra­cji do języ­ka nie­miec­kie­go, któ­ry jest kon­se­kwen­cją wyda­rzeń poli­tycz­nych, przede wszyst­kim nasi­la­ją­ce­go się ruchu migra­cyj­ne­go w Euro­pie1. Twór­czość auto­rów z migra­cyj­nym życio­ry­sem – nie­jed­no­rod­na, hybry­do­wa, wymy­ka­ją­ca się pro­stym kla­sy­fi­ka­cjom – sta­ła się jed­nym z waż­niej­szych nur­tów współ­cze­snej lite­ra­tu­ry nie­miec­ko­ję­zycz­nej. Moż­na zary­zy­ko­wać tezę, że obli­cze nie­miec­ko­ję­zycz­nej lite­ra­tu­ry XX i XXI wie­ku w dużej mie­rze kształ­tu­ją auto­rzy, któ­rych bio­gra­fie nazna­czo­ne są tym wła­śnie prze­ży­ciem. Twór­czość auto­rów i auto­rek okre­śla­nych mia­nem pisa­rzy z „doświad­cze­niem migra­cyj­nym” nie jest już lite­rac­kim mar­gi­ne­sem ani chwi­lo­wą modą, lecz waż­nym nur­tem współ­cze­snej reflek­sji nad toż­sa­mo­ścią, pamię­cią i przy­na­leż­no­ścią. W cią­gu czte­rech dekad twór­czość ta zna­la­zła się w cen­trum uwa­gi nie tyl­ko wydaw­ców i czy­tel­ni­ków, lecz tak­że kry­ty­ków oraz bada­czy lite­ra­tu­ry. Sta­ła się przed­mio­tem żywej deba­ty, ana­liz i spo­rów inter­pre­ta­cyj­nych, a rynek wydaw­ni­czy szyb­ko dostrzegł jej poten­cjał – zarów­no arty­stycz­ny, jak i komer­cyj­ny. Postać migran­ta – a wraz z nią doświad­cze­nie egzy­sten­cji „pomię­dzy” kul­tu­ra­mi i spo­łe­czeń­stwa­mi – od lat znaj­du­je się w cen­trum zain­te­re­so­wa­nia nie­miec­ko­ję­zycz­nej lite­ra­tu­ry współ­cze­snej. To wła­śnie owo trwa­nie w zawie­sze­niu, w prze­strze­ni roz­pię­tej mię­dzy ojczy­zną a nowym miej­scem życia, mię­dzy języ­kiem odzie­dzi­czo­nym a przy­swo­jo­nym, sta­ło się jed­nym z naj­bar­dziej wyra­zi­stych tema­tów pro­zy ostat­nich dekad. Powsta­ją utwo­ry o zróż­ni­co­wa­nym pozio­mie arty­stycz­nym, któ­re spo­ty­ka­ją się z odmien­ny­mi oce­na­mi kry­ty­ków lite­rac­kich – od entu­zja­stycz­nych ana­liz po bar­dziej powścią­gli­we sądy. Nie­za­leż­nie jed­nak od aka­de­mic­kich spo­rów i kla­sy­fi­ka­cji este­tycz­nych tek­sty te cie­szą się nie­słab­ną­cym zain­te­re­so­wa­niem czy­tel­ni­ków. Być może dla­te­go, że opo­wia­da­ją o doświad­cze­niu coraz powszech­niej­szym, bli­skim tak­że pol­skiej wraż­li­wo­ści – o prze­kra­cza­niu gra­nic, budo­wa­niu toż­sa­mo­ści w ruchu, o życiu na sty­ku świa­tów. Nie wszy­scy auto­rzy odno­szą się jed­nak do tej ety­kie­ty z entu­zja­zmem. Część pisa­rzy oba­wia się zaszu­flad­ko­wa­nia i z rezer­wą pod­cho­dzi do okre­śle­nia wła­snej twór­czo­ści mia­nem „lite­ra­tu­ry migra­cyj­nej”. Nie chcą oni iden­ty­fi­ko­wać się z kate­go­rią, któ­rą postrze­ga­ją jako zbyt wąską, uprasz­cza­ją­cą, a nie­kie­dy wręcz styg­ma­ty­zu­ją­cą – i trud­no odmó­wić im racji. W ich prze­ko­na­niu lite­ra­tu­ra powin­na bro­nić się sama, bez dodat­ko­wych przy­miot­ni­ków zawę­ża­ją­cych pole inter­pre­ta­cji.

Wśród pisa­rzy z doświad­cze­niem migra­cji szcze­gól­ne miej­sce zaj­mu­ją twór­cy o pol­skich korze­niach. Przez swo­ją obec­ność pod­wa­ża­ją oni daw­ne, mono­kul­tu­ro­we wyobra­że­nie lite­ra­tu­ry nie­miec­ko­ję­zycz­nej i poka­zu­ją ją jako prze­strzeń spo­tka­nia, dia­lo­gu i napię­cia mię­dzy róż­ny­mi doświad­cze­nia­mi. War­to zresz­tą pamię­tać, że tak­że pol­ska kul­tu­ra od same­go począt­ku kształ­to­wa­ła się pod wpły­wem „obcych” impul­sów. Joseph Con­rad, Sta­ni­sław Przy­by­szew­ski, Tade­usz Rit­t­ner, Eva Hof­f­man, Jerzy Kosiń­ski czy Witold Wirp­sza to tyl­ko nie­któ­re nazwi­ska świad­czą­ce o tym, że pol­ska lite­ra­tu­ra wyra­sta­ła z doświad­cze­nia pogra­ni­cza i prze­kra­cza­nia gra­nic języ­ko­wych. Współ­cze­śni pol­sko-nie­miec­cy pisa­rze wpi­su­ją się w tę tra­dy­cję – choć czy­nią to na nowych warun­kach. War­to zazna­czyć, że niniej­szy arty­kuł doty­czy wybra­nych pisa­rzy z doświad­cze­niem migra­cyj­nym – w tek­ście tym trak­tu­ję ich twór­czość jako stu­dia przy­pad­ku, a nie wyczer­pu­ją­cy prze­gląd całe­go zja­wi­ska.

Radek Knapp (ur. 1964 w War­sza­wie), Artur Bec­ker (ur. 1968 w Bar­to­szy­cach), Adam Sobo­czyn­ski (ur. 1975 w Toru­niu), Mat­thias Nawrat (ur. 1979 w Opo­lu), Ale­xan­dra Tobor (ur. 1981 w Tar­now­skich Górach), Emi­lia Sme­chow­ski (ur. 1983 w Wej­he­ro­wie) czy Sabri­na Janesch (ur. 1985 w Gifhorn/RFN) czy to auto­rzy śred­nie­go i młod­sze­go poko­le­nia, któ­rych twór­czość moż­na czy­tać jako lite­ra­tu­rę trans­kul­tu­ro­wą. W ich książ­kach powra­ca pyta­nie o toż­sa­mość: oso­bi­stą, języ­ko­wą, kul­tu­ro­wą. Boha­te­ro­wie tych opo­wie­ści żyją mię­dzy „sta­rą” a „nową” ojczy­zną, mię­dzy języ­kiem dzie­ciń­stwa a języ­kiem doro­słe­go życia, mię­dzy pamię­cią a teraź­niej­szo­ścią. Nie są to jed­nak pro­ste histo­rie o emi­gra­cji. Raczej opo­wie­ści o budo­wa­niu sie­bie na nowo – czę­sto wbrew ste­reo­ty­pom i ocze­ki­wa­niom. Posta­ci tych ksią­żek mają toż­sa­mo­ści wie­lo­war­stwo­we, zmien­ne, cza­sem sprzecz­ne. Są zako­rze­nio­ne w dwóch świa­tach naraz, a cza­sem w żad­nym do koń­ca. Wła­śnie dla­te­go pol­sko-nie­miec­ka lite­ra­tu­ra migra­cyj­na zaj­mu­je pozy­cję szcze­gól­ną: funk­cjo­nu­je jed­no­cze­śnie „w” i „pomię­dzy” dwie­ma lite­ra­tu­ra­mi. Cho­ciaż wszy­scy mają pol­skie pocho­dze­nie, two­rzą głów­nie po nie­miec­ku i są czę­ścią nie­miec­ko­ję­zycz­nej sce­ny lite­rac­kiej.

Wie­lu z tych auto­rów wybra­ło język nie­miec­ki jako narzę­dzie swo­jej twór­czo­ści w peł­ni świa­do­mie2. Być może była to chęć wej­ścia w szer­szy, euro­pej­ski obieg kul­tu­ry; być może potrze­ba dystan­su wobec języ­ka dzie­ciń­stwa. Tak czy ina­czej – ich książ­ki sta­ły się waż­nym ele­men­tem nie­miec­ko­ję­zycz­ne­go ryn­ku lite­rac­kie­go i zosta­ły dostrze­żo­ne zarów­no przez kry­ty­kę, jak i czy­tel­ni­ków. Peter Oli­ver Loew pisał kie­dyś o „nie­wi­dzial­nych Pola­kach” w Niem­czech3. Ich obec­ność – para­dok­sal­nie – wyda­je się tak oczy­wi­sta, że prze­sta­je być zauwa­ża­na. Tym­cza­sem wła­śnie ci „nie­wi­dzial­ni” auto­rzy w zna­czą­cy spo­sób współ­two­rzą dzi­siej­szy (nie­miec­ko­ję­zycz­ny) kra­jo­braz lite­rac­ki. Wie­lu z nich osią­gnę­ło suk­ces, zdo­by­ło nagro­dy, zyska­ło sta­łe miej­sce w obie­gu kul­tu­ry. P. O. Loew pod­kre­śla:

Nie moż­na sobie wyobra­zić Nie­miec bez Pola­ków, od stu­le­ci sta­no­wią oni część spo­łe­czeń­stwa nie­miec­kie­go. Bli­skie sąsiedz­two Pola­ków i Niem­ców dopro­wa­dzi­ło do tego, że ich obec­ność […] już od daw­na jest cał­ko­wi­cie oczy­wi­sta4.

„Nie­wi­dzial­ni” Pola­cy wzbo­ga­ca­ją nie­miec­ko­ję­zycz­ny kra­jo­braz kul­tu­ral­ny, „ide­al­nie wto­pi­li się w nie­miec­kie śro­do­wi­ska arty­stycz­ne”5. Co wię­cej, pol­sko-nie­miec­cy pisa­rze z tak zwa­nym „doświad­cze­niem migra­cyj­nym” sta­li się bar­dzo „widzial­ni” na nie­miec­ko­ję­zycz­nym ryn­ku lite­rac­kim. Choć two­rzą po nie­miec­ku, ich codzien­ne życie roz­gry­wa się w róż­nych zakąt­kach nie­miec­ko­ję­zycz­nej Euro­py – przede wszyst­kim w Repu­bli­ce Fede­ral­nej Nie­miec (Bec­ker, Janesch, Sobo­czyn­ski, Nawrat, Sme­chow­ski, Tobor), a tak­że w Austrii (Knapp).

Artur Bec­ker, Radek Knapp Adam Sobo­czyn­ski, Mat­thias Nawrat, Ale­xan­dra Tobor, Emi­lia Sme­chow­ski, Sabri­na Janesch – każ­dy z nich w innym momen­cie życia, jed­ni jako dzie­ci, inni już jako doro­śli – prze­kro­czy­li sym­bo­licz­ną i real­ną gra­ni­cę mię­dzy Wscho­dem a Zacho­dem. Opu­ści­li Pol­skę, swo­ją pierw­szą ojczy­znę, by zacząć od nowa w Niem­czech lub Austrii. Migra­cja nie była dla nich jedy­nie zmia­ną adre­su czy języ­ka codzien­nych roz­mów. Ozna­cza­ła wej­ście w obcy świat i koniecz­ność ponow­ne­go zde­fi­nio­wa­nia sie­bie – swo­je­go miej­sca, gło­su i przy­na­leż­no­ści. To doświad­cze­nie wędrów­ki, wyko­rze­nie­nia i ponow­ne­go zako­rze­nia­nia się wyraź­nie odci­ska się w ich twór­czo­ści. Boha­te­ro­wie ich ksią­żek tak­że są w dro­dze: prze­kra­cza­ją gra­ni­ce państw, języ­ków i men­tal­no­ści, uczą się życia „pomię­dzy” – daw­nym i nowym domem, pamię­cią a teraź­niej­szo­ścią. Lite­ra­tu­ra sta­je się tu prze­strze­nią nego­cjo­wa­nia toż­sa­mo­ści, zapi­sem życia roz­pię­te­go mię­dzy tym, co odzie­dzi­czo­ne, a tym, co wybra­ne. W twór­czo­ści pisa­rzy funk­cjo­nu­ją­cych mię­dzy Pol­ską a Niem­ca­mi raz po raz powra­ca­ją moty­wy wędrów­ki, powro­tów do miejsc pocho­dze­nia oraz nie­ustan­ne­go nego­cjo­wa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści. Lite­ra­tu­ra ta bywa czy­ta­na przede wszyst­kim przez pry­zmat bio­gra­fii auto­ra – jego korze­ni, doświad­czeń migra­cyj­nych i oso­bi­stej histo­rii. Kry­ty­cy chęt­nie tro­pią w tych utwo­rach śla­dy auto­bio­gra­fii, akcen­tu­jąc wschod­nio­eu­ro­pej­skie, naj­czę­ściej pol­skie, bądź „pogra­nicz­ne” pocho­dze­nie twór­ców, jak w przy­pad­ku Sabri­ny Janesch. Opo­wie­ści o dro­dze z Pol­ski do Nie­miec – i o powro­tach – zesta­wia­ne są z życio­ry­sa­mi auto­rów, a fik­cja lite­rac­ka czę­sto zysku­je ran­gę oso­bi­ste­go świa­dec­twa6. Jako migran­ci w Niem­czech mie­rzą się z poczu­ciem odmien­no­ści, wyko­rze­nie­nia oraz z napię­cia­mi wyni­ka­ją­cy­mi z róż­nic kul­tu­ro­wych. To doświad­cze­nie „inno­ści” – nie­kie­dy bole­sne, nie­kie­dy twór­czo inspi­ru­ją­ce – znaj­du­je bez­po­śred­nie odbi­cie w ich pro­zie. Pisa­rze i pisar­ki wystę­pu­ją zara­zem jako uczest­ni­cy i obser­wa­to­rzy dwóch kul­tur, co nada­je ich tek­stom szcze­gól­ną per­spek­ty­wę: zdy­stan­so­wa­ną, a jed­no­cze­śnie głę­bo­ko oso­bi­stą. Radek Knapp (Fra­nio, 1994; Herrn Kukas Emp­feh­lun­gen, 1999), Artur Bec­ker (Der Dadaj­see, 1997; Kino Muza, 2003; Die Zeit der Stin­te, 2006; Das Herz von Cho­pin, 2006; Wod­ka und Mes­ser. Lied vom Ertrin­ken, 2008; Kosmo­po­len. Auf der Suche nach einem euro­päi­schen Zuhau­se, 2016), Adam Sobo­czyn­ski (Pol­ski Tan­go. Eine Reise durch Deutsch­land und Polen, 2006; Traum­land. Der Westen, der Osten und ich, 2023 ), Mat­thias Nawrat (Die vie­len Tode unse­res Opas Jurek, 2015; Der trau­ri­ge Gast, 2019; Reise nach Maine, 2021), Emi­lia Sme­chow­ski (Wir Stre­ber­mi­gran­ten, 2017; Rück­kehr nach Polen, 2019), Sabri­na Janesch (Kat­zen­ber­ge, 2010; Ambra, 2012), Ale­xan­dra Tobor (Sit­zen vier Polen im Auto. Teu­to­ni­sche Aben­teu­er, 2012; Mini­golf Para­di­so, 2016) się­ga­ją po temat obco­ści, doświad­cze­nia migra­cji i wyzwań zwią­za­nych z adap­ta­cją w nowych kon­tek­stach kul­tu­ro­wych. Są to twór­cy lite­rac­cy, któ­rych języ­kiem ojczy­stym i kul­tu­ro­wym pocho­dze­niem nie jest język nie­miec­ki7, któ­rzy jed­nak poprzez swo­je dzie­ła wno­szą istot­ny wkład do lite­ra­tu­ry nie­miec­ko­ję­zycz­nej. Artur Bec­ker, Adam Sobo­czyn­ski, Mat­thias Nawrat, Radek Knapp, Sabri­na Janesch, Ale­xan­dra Tobor oraz Emi­lia Sme­chow­ski wybra­li język nie­miec­ki jako jedy­ne medium swo­jej lite­rac­kiej wypo­wie­dzi. Wszyst­kim im uda­ło się nie tyl­ko zaist­nieć, lecz tak­że wyraź­nie zazna­czyć swo­ją obec­ność w świe­cie lite­ra­tu­ry nie­miec­ko­ję­zycz­nej – zdo­być uwa­gę czy­tel­ni­ków i uzna­nie kry­ty­ków. Dziś są już auto­ra­mi o usta­lo­nej reno­mie, roz­po­zna­wal­ny­mi nazwi­ska­mi na lite­rac­kiej mapie Nie­miec, Austrii i Szwaj­ca­rii. O ich suk­ce­sie świad­czy zarów­no wier­ne gro­no odbior­ców, jak i nagro­dy oraz pre­sti­żo­we wyróż­nie­nia, któ­re potwier­dza­ją, że ich twór­czość sta­ła się inte­gral­ną czę­ścią nie­miec­ko­ję­zycz­nej sce­ny lite­rac­kiej8.

Spo­ra część czy­tel­ni­ków i kry­ty­ków nie­mal auto­ma­tycz­nie przy­pi­su­je pisa­rzom z tak zwa­nym doświad­cze­niem migra­cyj­nym okre­ślo­ną rolę: ocze­ku­je się od nich, by wciąż na nowo opo­wia­da­li o migra­cji, wyko­rze­nie­niu i wła­snej bio­gra­fii. Tym­cza­sem wie­lu twór­ców – jak Mat­thias Nawrat, Ale­xan­dra Tobor, Emi­lia Sme­chow­ski, Adam Sobo­czyn­ski czy Radek Knapp – od wcze­snych lat życia funk­cjo­nu­je w nie­miec­ko­ję­zycz­nym krę­gu kul­tu­ro­wym, dora­sta­ło z języ­kiem nie­miec­kim jako codzien­nym narzę­dziem myśle­nia i opi­su świa­ta. Inni, jak Sabri­na Janesch, przy­szli na świat już w Niem­czech. Trud­no więc odmó­wić im peł­ne­go pra­wa do bycia postrze­ga­ny­mi po pro­stu jako twór­cy kul­tu­ry nie­miec­ko­ję­zycz­nej, a nie wyłącz­nie jako „auto­rzy od migra­cji”. Róż­ni pisa­rze reagu­ją na ocze­ki­wa­nia swo­ich czy­tel­ni­ków na odmien­ne spo­so­by. Nie­któ­rzy przyj­mu­ją ste­reo­ty­po­we postrze­ga­nie swo­jej twór­czo­ści, zręcz­nie je wyko­rzy­stu­jąc i czy­niąc z nie­go świa­do­mą „stra­te­gię auto­sty­li­za­cji” (Radek Knapp, Artur Bec­ker). Inni nato­miast zde­cy­do­wa­nie odrzu­ca­ją łatwe ety­kie­ty, takie jak „pisarz migra­cyj­ny” czy – w prak­ty­ce – „pisarz nie­nie­miec­ki”, sprze­ci­wia­jąc się ogra­ni­czo­nej i jed­no­znacz­nej recep­cji swo­ich dzieł (Mat­thias Nawrat, Adam Sobo­czyn­ski, Sabri­na Janesch).

Dla Artu­ra Bec­ke­ra powrót do miej­sca uro­dze­nia stał się nie­mal lite­rac­kim pod­pi­sem. Pisarz uro­dził się w Bar­to­szy­cach (daw­niej Bar­ten­ste­in), na War­mii, w pół­noc­nej czę­ści dzi­siej­szej Pol­ski – na obsza­rze nale­żą­cym nie­gdyś do histo­rycz­nych Prus Wschod­nich. To wła­śnie ta zie­mia, nazna­czo­na wie­lo­war­stwo­wą histo­rią i prze­ni­ka­niem się naro­dów, języ­ków oraz tra­dy­cji, sta­no­wi jeden z naj­waż­niej­szych punk­tów odnie­sie­nia w jego twór­czo­ści. Region War­mii i Mazur jest prze­strze­nią szcze­gól­ną – miej­scem sty­ku, a zara­zem napię­cia mię­dzy róż­ny­mi dzie­dzic­twa­mi kul­tu­ro­wy­mi. Bec­ker powra­ca do nie­go w swo­ich utwo­rach z kon­se­kwen­cją i lite­rac­ką pasją, czy­niąc z rodzin­nych stron nie tyl­ko tło wyda­rzeń, lecz tak­że peł­no­praw­ne­go boha­te­ra opo­wie­ści. To kra­jo­braz pamię­ci, pogra­ni­cza i nie­jed­no­znacz­nej toż­sa­mo­ści. Bec­ker czę­sto pisze z per­spek­ty­wy swo­je­go pocho­dze­nia – wyraź­nie zabar­wio­ne­go pol­sko­ścią. Ten kul­tu­ro­wy pier­wia­stek nie pozo­sta­je jedy­nie tłem ich pro­zy, lecz w wywia­dach bywa pod­kre­śla­ny i prze­kształ­ca­ny w świa­do­my ele­ment wła­snej arty­stycz­nej auto­pre­zen­ta­cji. Akcja nie­mal wszyst­kich powie­ści Artu­ra Bec­ke­ra toczy się w okre­ślo­nych prze­strze­niach geo­gra­ficz­nych i kul­tu­ro­wych – przede wszyst­kim w Niem­czech, dokąd migru­ją jego boha­te­ro­wie z Pol­ski, oraz na War­mii i Mazu­rach, regio­nie ich dzie­ciń­stwa i mło­do­ści, do któ­re­go nie­ustan­nie tęsk­nią. W obcym kra­ju poszu­ku­ją szczę­ścia, a rów­no­cze­śnie odkry­wa­ją swo­ją głę­bo­ką, „mazur­sko-war­miń­ską” toż­sa­mość, pró­bu­jąc odzy­skać utra­co­ny świat mło­dzień­czych lat – pró­ba ta jed­nak zawsze oka­zu­je się darem­na.

W prze­ci­wień­stwie do tych twór­ców, któ­rzy od począt­ku czy­nią z doświad­cze­nia migra­cji oś swo­jej lite­ra­tu­ry, są i tacy, któ­rzy do wła­snej „histo­rii prze­miesz­cza­nia się” docho­dzą dopie­ro po latach. Przy­kła­dem może być Mat­thias Nawrat – autor, któ­ry temat migra­cji pod­jął sto­sun­ko­wo póź­no, dopie­ro po publi­ka­cji kil­ku ksią­żek. Jak­by potrze­bo­wał cza­su, dystan­su i pisar­skiej doj­rza­ło­ści, by odwa­żyć się spoj­rzeć wstecz i uczy­nić z oso­bi­ste­go doświad­cze­nia two­rzy­wo lite­rac­kie. W jego przy­pad­ku widać wyraź­nie, że motyw migra­cyj­ny nie był punk­tem wyj­ścia, lecz raczej powra­ca­ją­cym echem – tema­tem, któ­ry musiał „doj­rzeć”, zanim został nazwa­ny i w peł­ni świa­do­mie wpi­sa­ny w nar­ra­cję. To inte­re­su­ją­cy przy­kład, jak bio­gra­fia nie zawsze od razu sta­je się lite­ra­tu­rą – cza­sem potrze­bu­je lat, by wybrzmieć w odpo­wied­niej tona­cji. Są też tacy, któ­rzy się­gnę­li po temat migra­cji jedy­nie prze­lot­nie. Adam Sobo­czyn­ski poświę­cił mu tyl­ko dwa swo­je tek­sty (Pol­ski Tan­go. Eine Reise durch Deutsch­land und Polen,Traum­land. Der Westen, der Osten und ich), Sabri­na Janesch – rów­nież dwa (Kat­zen­ber­ge, Ambra), po czym świa­do­mie odsu­nę­li ten wątek na bok, nie chcąc zamy­kać swo­jej twór­czo­ści w wąskim krę­gu rela­cji pol­sko-nie­miec­kich

Pisa­rze i pisar­ki o migra­cyj­nym tle, two­rzą­cy w języ­ku nie­miec­kim, kie­ru­ją swo­je sło­wo do sze­ro­kie­go krę­gu odbior­ców nie­miec­ko­ję­zycz­nych. Jed­ną z ról, jakie mogą oni przyj­mo­wać, jest rola (trans­kul­tu­ro­we­go) media­to­ra – pośred­ni­ka mię­dzy dwie­ma „rze­czy­wi­sto­ścia­mi”: kra­jem pocho­dze­nia a kra­jem osie­dle­nia. W takiej per­spek­ty­wie lite­ra­tu­ra zysku­je szcze­gól­ny wymiar jako prze­strzeń dia­lo­gu kul­tur, miej­sce spo­tka­nia odmien­nych tra­dy­cji, języ­ków i wraż­li­wo­ści. Twór­cy lite­rac­cy czę­sto peł­nią rolę kul­tu­ral­nych media­to­rów, budu­jąc mosty poro­zu­mie­nia ponad gra­ni­ca­mi i róż­ni­ca­mi. Ich lite­ra­tu­ra obja­śnia, tłu­ma­czy i odsła­nia zło­żo­ne kody kul­tu­ro­we – robi to z wyczu­ciem i świa­do­mą inten­cją. To wła­śnie tutaj wyraź­nie ujaw­nia się jej funk­cja pośred­ni­czą­ca – funk­cja, któ­rą już Johann Wol­fgang von Goethe dostrze­gał i akcen­to­wał w swo­jej kon­cep­cji „lite­ra­tu­ry świa­to­wej”. W jego uję­ciu lite­ra­tu­ra prze­kra­cza gra­ni­ce państw i języ­ków, sta­jąc się wspól­nym polem wymia­ny myśli oraz doświad­czeń. Twór­czość auto­rów o migra­cyj­nym tle szcze­gól­nie inten­syw­nie reali­zu­je tę ideę: łączy to, co lokal­ne, z tym, co uni­wer­sal­ne, i pozwa­la czy­tel­ni­ko­wi uczest­ni­czyć w dia­lo­gu mię­dzy kul­tu­ra­mi, któ­ry nie zno­si róż­nic, lecz czy­ni z nich war­tość. Artur Bec­ker, Radek Knapp, Mat­thias Nawrat czy Emi­lia Sme­chow­ski nie ukry­wa­ją swo­ich korze­ni, w spo­sób świa­do­my afir­mu­ją swo­je kul­tu­ro­we „inne ja”, trak­tu­ją je jako atut i wie­lo­krot­nie pod­kre­śla­ją tę toż­sa­mość w roz­mo­wach i wywia­dach, uka­zu­jąc, że świa­do­mość pocho­dze­nia może stać się źró­dłem lite­rac­kiej siły, widzą sie­bie jako pomost mię­dzy kul­tu­ra­mi, co sta­no­wi fun­da­ment ich lite­rac­kiej i arty­stycz­nej aktyw­no­ści. Nie postrze­ga­ją odmien­no­ści jako prze­szko­dy, lecz raczej jako szan­sę – oka­zję do twór­cze­go dia­lo­gu i wzbo­ga­ce­nia wła­snej per­spek­ty­wy.

W cen­trum nar­ra­cji znaj­du­ją się czę­sto histo­rie rodzin, któ­re w latach 80. opu­ści­ły Pol­skę, by roz­po­cząć życie w Niem­czech czy – w przy­pad­ku Rad­ka Knap­pa – w Austrii. Są to opo­wie­ści o migra­cji, o rela­cjach pol­sko-nie­miec­kich czy pol­sko-austriac­kich, o poszu­ki­wa­niu wła­snej toż­sa­mo­ści i odkry­wa­niu jej na nowo. Auto­rzy bada­ją, jak „sta­ra” ojczy­zna i „nowe” śro­do­wi­sko współ­kształ­tu­ją tak zwa­ną trans­kul­tu­ro­wą toż­sa­mość boha­te­rów. Rów­no­cze­śnie te histo­rie pozo­sta­ją głę­bo­ko zako­rze­nio­ne w pol­skiej rze­czy­wi­sto­ści: opo­wia­da­ją o Pola­kach, ich zwy­cza­jach, men­tal­no­ści i kul­tu­rze, a tak­że o histo­rii kra­ju, któ­ra wciąż odbi­ja się w życiu emi­gran­tów. To lite­rac­kie świa­dec­twa spo­tka­nia dwóch świa­tów, w któ­rych oso­bi­ste doświad­cze­nia łączą się z pamię­cią zbio­ro­wą, a indy­wi­du­al­na toż­sa­mość spla­ta z toż­sa­mo­ścią naro­do­wą9. Posta­ci lite­rac­kie ana­li­zo­wa­ne w tek­stach Bec­ke­ra, Sobo­czyn­skie­go, Nawra­ta, Sme­chow­ski, Janesch i Tobor noszą wyraź­ne pol­skie korze­nie, a ich losy osa­dzo­ne są w prze­strze­niach histo­rycz­nych się­ga­ją­cych od dzie­jów Pol­ski po zło­żo­ne rela­cje nie­miec­ko-pol­skie i nie­miec­kie. Topo­gra­fie lite­rac­kie, jakie odkry­wa­my w ich utwo­rach, roz­po­ście­ra­ją się od War­mii i Mazur, przez Śląsk, daw­ną Gali­cję i Gdańsk, aż po Bre­mę i Ber­lin czy Wie­deń. Te sta­ran­nie wybra­ne miej­sca sta­ją się are­ną spo­tka­nia kul­tur, języ­ków i tra­dy­cji, któ­re w spo­sób natu­ral­ny prze­ni­ka­ją się nawza­jem. Boha­te­ro­wie tych opo­wie­ści to posta­ci migra­cyj­ne o hybry­dycz­nych toż­sa­mo­ściach. Ich zło­żo­ność wyni­ka nie tyl­ko z doświad­czeń współ­cze­snych migra­cji, lecz tak­że z histo­rii regio­nów, z któ­rych pocho­dzą – miejsc, gdzie hybry­dycz­ność i trans­kul­tu­ro­wość kształ­to­wa­ły się przez wie­ki i na trwa­łe wpi­sa­ły się w tkan­kę lokal­nych spo­łecz­no­ści. Takie korze­nie znaj­du­je­my u boha­te­rów Artu­ra Bec­ke­ra w regio­nie War­mii i Mazur, u Sabri­ny Janesch w Gdań­sku i na Ślą­sku, u Ada­ma Sobo­czyn­skie­go na Mazu­rach czy Rad­ka Knap­pa w Wied­niu. Ich losy są świa­dec­twem tego, jak histo­ria, geo­gra­fia i kul­tu­ra spla­ta­ją się w lite­ra­tu­rze, two­rząc mozai­kę toż­sa­mo­ści prze­kra­cza­ją­cych naro­do­we gra­ni­ce. Fabu­ły utwo­rów osa­dzo­ne są w prze­strze­niach nace­cho­wa­nych kul­tu­ro­wo, w któ­rych zna­cze­nia i obra­zy, wytwo­rzo­ne przez zbio­ro­wą świa­do­mość miesz­kań­ców i przy­by­szów, nada­ją miej­scom wyjąt­ko­wą sym­bo­li­kę: w powie­ściach Die vie­len Tode unse­res Opas Jurek/Wszyst­kie śmier­ci dziad­ka Jur­ka Nawra­ta i Kat­zen­ber­ge Janesch – tak zwa­ne Zie­mie Odzy­ska­ne: Dol­ny Śląsk, Opo­le, Wzgó­rza Trzeb­nic­kie; a tak­że byłe Kre­sy Wschod­nie w Kat­zen­ber­ge Sabri­ny Janesch, Opo­le, Niem­cy w Sit­zen vier Polen im Auto:Teutonische Aben­teu­er Ale­xan­dry Tobor. War­to tak­że zazna­czyć, że w powie­ściach Die vie­len Tode unse­res Opas Jurek/Wszystkie śmier­ci dziad­ka Jur­ka Nawra­ta, Kat­zen­ber­ge oraz Ambra Sabri­ny Janesch, Sit­zen vier Polen im Auto: Teu­to­ni­sche Aben­teu­er Ale­xan­dry Tobor, a tak­że My, super­i­mi­gran­ci/Wir Stre­ber­mi­gran­ten Die Rück­kehr nach Polen Emi­lii Sme­chow­ski klu­czo­wą, „toż­sa­mo­ścio­wo­twór­czą” rolę odgry­wa­ją wię­zi rodzin­ne i rela­cje mię­dzy­po­ko­le­nio­we. Podróż boha­te­rów – czę­sto ini­cjo­wa­na przez powrót do miejsc dzie­ciń­stwa rodzi­ców i dziad­ków lub przez rekon­stru­owa­nie ich losów – zysku­je szcze­gól­ną głę­bię: nar­ra­tor­skie „trze­cie poko­le­nie”, wnu­ki, uwi­kła­ne jest w histo­rię swo­ich przod­ków, a wła­śnie ona sta­je się impul­sem do poszu­ki­wa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści. W tych nar­ra­cjach dro­ga nie jest jedy­nie prze­miesz­cze­niem się w prze­strze­ni; sta­je się pro­ce­sem odsła­nia­nia rodzin­ne­go archi­wum pamię­ci. Poko­le­nie dziad­ków oka­zu­je się decy­du­ją­ce w kształ­to­wa­niu men­tal­nej mapy boha­te­rów – to ono prze­cho­wu­je doświad­cze­nie woj­ny, prze­sie­dleń, migra­cji czy powo­jen­nej odbu­do­wy. Ich opo­wie­ści, nie­rzad­ko frag­men­ta­rycz­ne, nazna­czo­ne trau­mą lub mil­cze­niem, wyzna­cza­ją gra­ni­ce wyobraź­ni młod­szych gene­ra­cji. Pamięć i wspo­mnie­nia star­szych pozwa­la­ją na sym­bo­licz­ne „przej­ście” przez prze­strzeń i czas, nada­jąc podró­ży wymiar zara­zem oso­bi­sty i zbio­ro­wy: jed­nost­ko­wa bio­gra­fia spla­ta się z histo­rią wspól­no­ty. Histo­ria rodzin­na funk­cjo­nu­je tu nie tyl­ko w wymia­rze indy­wi­du­al­nym. Zosta­je osa­dzo­na w kon­tek­ście dzie­jów Pol­ski i Euro­py XX wie­ku, wpi­su­jąc oso­bi­ste nar­ra­cje w ramy pol­sko-nie­miec­kich rela­cji mię­dzy­kul­tu­ro­wych, któ­re wykra­cza­ją dale­ko poza pry­wat­ny wymiar doświad­cze­nia. W tle poja­wia­ją się prze­su­nię­cia gra­nic, doświad­cze­nie życia „pomię­dzy” języ­ka­mi, koniecz­ność nego­cjo­wa­nia przy­na­leż­no­ści naro­do­wej i kul­tu­ro­wej. Lite­ra­tu­ra ta poka­zu­je, że toż­sa­mość nie jest dana raz na zawsze, lecz kształ­tu­je się w dia­lo­gu z prze­szło­ścią – czę­sto trud­ną, nie­jed­no­znacz­ną, obcią­żo­ną winą i poczu­ciem stra­ty. Wspól­ne dla twór­czo­ści Mat­thia­sa Nawra­ta, Sabri­ny Janesch i Ale­xan­dry Tobor jest rów­nież to, że ich boha­te­ro­wie dora­sta­ją już w rze­czy­wi­sto­ści Euro­py lat 80. XX wie­ku, w któ­rej fizycz­ne gra­ni­ce powo­li ule­ga­ją zatar­ciu, lecz gra­ni­ce pamię­ci i nar­ra­cji wciąż pozo­sta­ją żywe. Ich „wędro­wa­nie” ma zatem cha­rak­ter podwój­ny: jest powro­tem do źró­deł oraz pró­bą prze­kro­cze­nia odzie­dzi­czo­nych sche­ma­tów myśle­nia. W tym sen­sie rela­cje mię­dzy­po­ko­le­nio­we nie są jedy­nie tłem fabu­lar­nym, lecz sta­no­wią zasad­ni­czy motor nar­ra­cji – to dzię­ki nim moż­li­we sta­je się prze­pra­co­wa­nie prze­szło­ści i wypra­co­wa­nie wła­sne­go, hybry­dycz­ne­go mode­lu toż­sa­mo­ści.

Koń­cząc pre­zen­ta­cję twór­czo­ści pol­skich auto­rów i auto­rek two­rzą­cych w języ­ku nie­miec­kim, war­to zatrzy­mać się przy jesz­cze jed­nym okre­śle­niu, któ­re czę­sto poja­wia się w kon­tek­ście ich lite­rac­kiej aktyw­no­ści. Jak już wspo­mia­no, Adam Sobo­czyn­ski, Mat­thias Nawrat, Emi­lia Sme­chow­ski i Ale­xan­dra Tobor zali­cza­ją się do poko­le­nia, któ­re w dzie­ciń­stwie – decy­zją rodzi­ców – zna­la­zło się w nie­miec­ko­ję­zycz­nej rze­czy­wi­sto­ści, nie­świa­do­me decy­zji, któ­re ktoś inny za nie pod­jął. Gdy dora­sta­ją, sta­ją wobec wszyst­kich kon­se­kwen­cji tej decy­zji – zarów­no tych bole­snych, jak i przy­no­szą­cych nie­ocze­ki­wa­ne korzy­ści – i muszą je przy­jąć jako swo­je wła­sne doświad­cze­nie. Wyje­cha­li z Pol­ski i dora­sta­li w kul­tu­rze nie­miec­ko­ję­zycz­nej, co sil­nie wpły­wa na ich twór­czość. To przed­sta­wi­cie­le tak zwa­nej dru­giej gene­ra­cji migran­tów, wycho­wa­ni pomię­dzy dwie­ma kul­tu­ra­mi, lecz doj­rze­wa­ją­cy przede wszyst­kim w realiach Repu­bli­ki Fede­ral­nej. W zachod­nio­eu­ro­pej­skiej reflek­sji lite­ra­tu­ro­znaw­czej twór­ców tych okre­śla się mia­nem auto­rów „post­mi­gra­cyj­nych” i włą­cza do gro­na, któ­re Ali­ce Bota traf­nie okre­śli­ła mia­nem „nowych Niem­ców” – ludzi, któ­rzy nie porzu­ci­li swo­ich korze­ni, lecz wpi­sa­li je w nową, wie­lo­kul­tu­ro­wą toż­sa­mość współ­cze­snych Nie­miec10. Nie są to emi­gran­ci w kla­sycz­nym sen­sie – nie oni sami podej­mo­wa­li decy­zję o wyjeź­dzie. Wraz z rodzi­na­mi przy­by­li do Nie­miec jako dzie­ci, czę­sto w poszu­ki­wa­niu sta­bi­li­za­cji i lep­szych per­spek­tyw życio­wych. Ich doświad­cze­nie migra­cyj­ne nie ma zatem cha­rak­te­ru świa­do­me­go wybo­ru doro­słe­go czło­wie­ka, lecz jest doświad­cze­niem for­ma­cyj­nym, wpi­sa­nym w pro­ces dora­sta­nia. To wła­śnie w Niem­czech prze­bie­ga­ła ich zasad­ni­cza socja­li­za­cja: w ramach nie­miec­kie­go sys­te­mu edu­ka­cji, w obrę­bie tam­tej­szych insty­tu­cji spo­łecz­nych oraz w krę­gu kul­tu­ry nie­miec­ko­ję­zycz­nej. Tam kształ­to­wa­ła się ich wraż­li­wość, język lite­rac­ki i hory­zont odnie­sień kul­tu­ro­wych. Moż­na ich zali­czyć do poko­le­nia twór­ców trans­na­ro­do­wych – pisa­rzy, któ­rzy świa­do­mie wpi­su­ją swo­ją twór­czość w nurt trans­kul­tu­ro­we­go defi­nio­wa­nia toż­sa­mo­ści. Okre­śle­nie „trans­na­ro­do­wy” nie jest tu jedy­nie ety­kie­tą geo­gra­ficz­ną; odsy­ła raczej do zło­żo­nych pro­ce­sów spo­łecz­nych i kul­tu­ro­wych współ­cze­sno­ści. Dla tego poko­le­nia klu­czo­wym punk­tem odnie­sie­nia pozo­sta­je zako­rze­nie­nie w kul­tu­rze euro­pej­skiej. To wła­śnie ona sta­no­wi prze­strzeń iden­ty­fi­ka­cji, dia­lo­gu i twór­cze­go napię­cia, w któ­rej kształ­tu­je się ich lite­rac­ka wraż­li­wość oraz spo­sób opo­wia­da­nia o świe­cie prze­kra­cza­ją­cym gra­ni­ce państw i języ­ków. Ich twór­czość nie pod­da­je się łatwym kla­sy­fi­ka­cjom ani ety­kie­tom. Pró­by zamknię­cia tej pro­zy w wygod­nej, choć uprasz­cza­ją­cej „szu­fla­dzie lite­ra­tu­ry migra­cyj­nej” oka­zu­ją się chy­bio­ne.

Pol­sko-nie­miec­cy pisa­rze zda­ją się wędro­wać nie tyl­ko w obrę­bie swo­ich opo­wie­ści, lecz tak­że w codzien­nym życiu, prze­ska­ku­jąc z jed­ne­go języ­ka i kul­tu­ry do dru­giej. W tym ruchu rodzi się fascy­nu­ją­ca „trze­cia prze­strzeń” („third spa­ce” Homi Bha­bhy) – punkt prze­cię­cia róż­nych porząd­ków i sys­te­mów, w któ­rym spla­ta­ją się kon­tek­sty kul­tu­ro­we i oso­bi­ste. To wła­śnie dzię­ki temu ich tek­sty odświe­ża­ją pol­sko-nie­miec­ki dia­log lite­rac­ki, ofe­ru­jąc – przy­naj­mniej poten­cjal­nie – nową jakość w roz­mo­wie mię­dzy­kul­tu­ro­wej. Język nie­miec­ki, nie­gdyś powszech­ny w Euro­pie Środ­ko­wo-Wschod­niej, może w ten spo­sób odzy­skać swo­je histo­rycz­ne zna­cze­nie, wykra­cza­jąc poza gra­ni­ce państw nie­miec­ko­ję­zycz­nych. A „nie­wi­dzial­ni” Pola­cy, choć dotąd czę­sto pomi­ja­ni, w tym pro­ce­sie zysku­ją wresz­cie real­ną obec­ność. Współ­cze­sna nie­miec­ko­ję­zycz­na lite­ra­tu­ra pisa­rzy o pol­skich korze­niach nie doma­ga się już legi­ty­ma­cji ani przy­na­leż­no­ści. Nie pyta, czy jest „wystar­cza­ją­co pol­ska” ani „dość nie­miec­ka”. Jest lite­ra­tu­rą wybo­ru, a nie koniecz­no­ści; lite­ra­tu­rą ruchu, a nie wyko­rze­nie­nia. Dla pol­skie­go czy­tel­ni­ka spo­tka­nie z utwo­ra­mi Bec­ke­ra, Sobo­czyn­skie­go, Knap­pa, Nawra­ta, Janesch, Sme­chow­ski czy Tobor to nie tyl­ko lek­tu­ra o migra­cji, lecz tak­że ćwi­cze­nie z patrze­nia na wła­sną kul­tu­rę z dystan­su, któ­ry nie rani, ale uwraż­li­wia. Być może wła­śnie tam – mię­dzy języ­ka­mi – rodzi się dziś naj­cie­kaw­sza opo­wieść o Euro­pie.

 

Lite­ra­tu­ra

Acker­mann I., Die Oster­we­ite­rung in der deut­sch­spra­chi­gen „Migran­ten­li­te­ra­tur“ vor und nach der Wen­de, w: Eine Spra­che – vie­le Hori­zon­te… Die Oster­we­ite­rung der deut­sch­spra­chi­gen Lite­ra­tur. Por­träts einer neu­en euro­päi­schen Gene­ra­tion, red. Micha­ela Bür­ger-Koftis, Wien: Pra­esens Ver­lag, 2008, s.13–22.

Bal­zer V., Zwi­schen den Welten, w: Die Welt, 22.11. 2008, nr 275, s. 2.

Hil­l­gru­ber K., Vom ver­lo­re­nen Spie­gel­bild. Die drei Cha­mis­so-Pre­isträger Artur Bec­ker, Tzve­ta Sofro­nie­va und Maria Ceci­lia Bar­bet­ta über ihre sla­wisch-süda­me­ri­ka­ni­schen Gefüh­le und die deut­sche Gram­ma­tik, w: Frank­fur­ter Rund­schau, 5.03.2009, nr 54, s. 34–35.

Kit­tel S., Alles ist möglich, wenn Gro­ßva­ter es sagt. Sabri­na Janesch ver­mi­scht in ihrem Debüt „Kat­zen­ber­ge“ kun­stvoll aber­gläu­bi­sche Fabel mit einer Ver­tre­ibungs­ge­schich­te, w: Die Welt, 17.07.2010, nr. 164, s.28.

Knapp R., „Wien und War­schau sind für mich zu einer Stadt zusam­men­ge­sch­mol­zen“. Radek Knapp im Gespräch mit Chri­sta Stip­pin­ger, w: Jeder ist ander­swo ein Frem­der. Inter­kul­tu­rel­le Reihe des Vere­ins Exil im Amer­lin­ghaus, red. Ch. Stip­pin­ger, t. 1., Wien 1996, s. 145–148.

Loew P.O., My nie­wi­dzial­ni. Histo­ria Pola­ków w Niem­czech, tłum. J. Gór­ny, War­sza­wa: Wydaw­nic­twa Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go 2017.

Reichwe­in M., Dies­se­its und jen­se­its des Skan­dals. Lite­ra­tu­rver­mit­tlung als zuneh­men­de Insze­nie­rung von Para­te­xten, w: Lite­ra­tur als Skan­dal. Fäl­le – Funk­tio­nen – Fol­gen, red. Johann Hol­zner, Ste­fan Neu­haus, Göt­tin­gen: Wal­l­ste­in Ver­lag, 2007.

Topçu Ö., Bota A., Pham K., Wir neu­en Deut­schen. Wer wir sind, was wir wol­len, Rein­bek bei Ham­burg: Rowohlt Ver­lag, 2012.

 

1 Zob. I. Acker­mann, Die Oster­we­ite­rung in der deut­sch­spra­chi­gen „Migran­ten­li­te­ra­tur” vor und nach der Wen­de [w:] Eine Spra­che – vie­le Hori­zon­te… Die Oster­we­ite­rung der deut­sch­spra­chi­gen Lite­ra­tur. Por­träts einer neu­en euro­päi­schen Gene­ra­tion, red. M. Bür­ger-Koftis, Wien: Pra­esens Ver­lag, 2008, s. 13–22.

2 W przy­pad­ku Artu­ra Bec­ke­ra decy­zja o pisa­niu w języ­ku nie­miec­kim była podyk­to­wa­na chę­cią dotar­cia do nie­miec­kiej publicz­no­ści. (Zob. mię­dzy inny­mi V. Bal­zer, Zwi­schen den Welten „Die Welt” 2008, nr 275, s. 2; K. Hil­l­gru­ber, Vom ver­lo­re­nen Spie­gel­bild. Die drei Cha­mis­so-Pre­isträger Artur Bec­ker, Tzve­ta Sofro­nie­va und Maria Ceci­lia Bar­bet­ta über ihre sla­wisch-süda­me­ri­ka­ni­schen Gefüh­le und die deut­sche Gram­ma­tik, „Frank­fur­ter Rund­schau” 2009, nr 54, s. 34). Podob­nie jak Artur Bec­ker, rów­nież Radek Knapp uwa­ża nie­miec­ki za swój „język robo­czy” (zob. R. Knapp, „Wien und War­schau sind für mich zu einer Stadt zusam­men­ge­sch­mol­zen”. Radek Knapp im Gespräch mit Chri­sta Stip­pin­ger [w:] Jeder ist ander­swo ein Frem­der. Inter­kul­tu­rel­le Reihe des Vere­ins Exil im Amer­lin­ghaus, red. Ch. Stip­pin­ger, t. 1, Wien: Amer­lin­ghaus, 1996, s. 147). W prze­ci­wień­stwie do Artu­ra Bec­ke­ra Adam Sobo­czyn­ski, Mat­thias Nawrat, Radek Knapp, Ale­xan­dra Tobor, Emi­lia Sme­chow­ski z racji bio­gra­fii dora­sta­li w nie­miec­ko­ję­zycz­nym obsza­rze kul­tu­ro­wym. Ich socja­li­za­cja i szkol­na edu­ka­cja odby­wa­ły się więc wła­ści­wie już w nowym kra­ju, w ramach nie­miec­kie­go lub austriac­kie­go (Knapp) – nie­miec­ko­ję­zycz­ne­go krę­gu kul­tu­ro­we­go. Sabri­na Janesch – uro­dzi­ła się w Niem­czech jako cór­ka Niem­ca i Polki. Dla­te­go też w ich przy­pad­ku wybór języ­ka wyda­je się czymś raczej natu­ral­nym i oczy­wi­stym.

3 Zob. P.O. Loew, My nie­wi­dzial­ni. Histo­ria Pola­ków w Niem­czech, tłum. J. Gór­ny, War­sza­wa: Wydaw­nic­twa Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, 2017, s. 9.

4 Tam­że, s. 10.

5 Tam­że, s. 252.

6 Co cie­ka­we, autor jest dziś czę­sto postrze­ga­ny jako mar­ka, a „obcość” lub „egzo­ty­ka” są czę­ścią stra­te­gii budo­wa­nia mar­ki na ryn­ku lite­rac­kim oraz ele­men­tem wize­run­ku medial­ne­go pisa­rza. Wszyst­ko to wpły­wa z kolei na odbiór tek­stu lite­rac­kie­go przez czy­tel­ni­ków. Zob. M. Reichwe­in, Dies­se­its und jen­se­its des Skan­dals. Lite­ra­tu­rver­mit­tlung als zuneh­men­de Insze­nie­rung von Para­te­xten [w:] Lite­ra­tur als Skan­dal. Fäl­le – Funk­tio­nen – Fol­gen, red. J. Hol­zner, S. Neu­haus, Göt­tin­gen: Wal­l­ste­in Ver­lag, 2007.

7 Wyjąt­kiem w tym kon­tek­ście jest Sabri­na Janesch, okre­ślo­na przez jed­ne­go z lite­rac­kich kry­ty­ków mia­nem „Deutsch-Polin” („Niem­ka z pol­ski­mi korze­nia­mi”). Zob. Sören Kit­tel, Alles ist möglich, wenn Gro­ßva­ter es sagt. Sabri­na Janesch ver­mi­scht in ihrem Debüt „Kat­zen­ber­ge“ kun­stvoll aber­gläu­bi­sche Fabel mit einer Ver­tre­ibungs­ge­schich­te, „Die Welt” 2010, nr 164, s. 28.

8 Artur Bec­ker, Radek Knapp i Mat­thias Nawrat zosta­li uho­no­ro­wa­ni mię­dzy inny­mi nagro­dą im. Adel­ber­ta von Cha­mis­so: Knapp w 2001, Bec­ker w 2009, a Nawrat w 2013 roku. Nagro­da była przy­zna­wa­na corocz­nie w latach 1985–2017. Hono­ro­wa­no nią nie­miec­ko­ję­zycz­ne dzie­ła auto­rów, któ­rzy nie byli nie­miec­kie­go pocho­dze­nia. Mat­thias Nawrat otrzy­mał ponad­to mię­dzy inny­mi Kelag‑Preis i Bay­ern 2‑Wortspiele‑Preis (2012–2014), Medal Alfre­da Döbli­na (2016), Lite­rac­ką Nagro­dą Unii Euro­pej­skiej (2020), Fontane‑Literaturpreis (2023) oraz pre­sti­żo­wą Ber­li­ner Lite­ra­tur­pre­is za cało­kształt twór­czo­ści (2026). Adam Sobo­czyn­ski został wyróż­nio­ny mię­dzy inny­mi nagro­dą Axel-Sprin­ger-Pre­is (2005), Nie­miec­ką Nagro­dą Repor­te­rów (Deutsch-Polni­scher Jour­na­li­sten­pre­is, 2005) oraz För­der­pre­is zum Ernst-Robert-Cur­tius-Pre­is (2013). Emi­lia Sme­chow­ski za swój esej o nie­wi­docz­nych w Niem­czech Pola­kach Ich bin wer, den du nicht siehst („Jestem tym, kogo nie widzisz”) zosta­ła wyróż­nio­na w 2016 roku Pol­sko-Nie­miec­ką Nagro­dą Dzien­ni­kar­ską im. Tade­usza Mazo­wiec­kie­go (Jour­na­li­sten­pre­is Deutsch-Polni­scher Tade­usz-Mazo­wiec­ki-Jour­na­li­sten­pre­is), Nie­miec­ką Nagro­dą Repor­te­rów oraz Nagro­dą Dzien­ni­kar­ską im. Kon­ra­da Dude­na (Kon­rad-Duden-Jour­na­li­sten­pre­is). Sabri­na Janesch otrzy­ma­ła nagro­dę im. Mary Cas­sens (Mara-Cas­sens-Pre­is, 2010), nagro­dę im. Anny Seghers (Anna-Seghers-Pre­is, 2011), nagro­dę im. Annet­ty von Dro­ste-Hül­shoff (Annet­te-von-Dro­ste-Hül­shoff-Pre­is, 2017).

9 W tym kon­tek­ście na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­ją – obok powie­ści Artu­ra Bec­ke­ra i Sabri­ne Janesch – Gebrauch­san­we­isung für Polen (2005) Rad­ka Knap­pa oraz Pol­ski Tan­go. Eine Reise durch Deutsch­land und Polen (2006) Ada­ma Sobo­czyn­skie­go. Są to „książ­ki o Pol­sce”. Z jed­nej stro­ny mają one na celu roz­bu­dze­nie w nie­miec­ko­ję­zycz­nych czy­tel­ni­kach chę­ci pozna­nia Pol­ski i jej spe­cy­fi­ki, a z dru­giej łączą w sobie róż­ne per­spek­ty­wy – spoj­rze­nie „z zewnątrz” i „od środ­ka” – na pol­ski obszar kul­tu­ro­wy.

10 Pro­po­zy­cję takie­go uję­cia kwe­stii toż­sa­mo­ści wysu­nę­ła – wspól­nie z dwie­ma inny­mi autor­ka­mi – Ali­ce Bota, dzien­ni­kar­ka uro­dzo­na w 1979 roku w Krap­ko­wi­cach jako Ali­cja Bota. Ta pocho­dzą­ca z Pol­ski repor­ter­ka, od lat obec­na w nie­miec­kiej deba­cie publicz­nej, wno­si do roz­mo­wy o toż­sa­mo­ści per­spek­ty­wę zako­rze­nio­ną zarów­no w doświad­cze­niu Euro­py Środ­ko­wej, jak i w zachod­nim dys­kur­sie medial­nym. Ö. Topçu, A. Bota, K. Pham, Wir neu­en Deut­schen. Wer wir sind, was wir wol­len, Rein­bek bei Ham­burg: Rowohlt Ver­lag, 2012.

– dr hab. prof. UJ w Instytucie Germanistyki i Nordystyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

więcej →

Fallback Avatar

– pisarz, prozaik, eseista i tłumacz polsko‑niemiecki.

więcej →

Fallback Avatar

– niemiecka pisarka polskiego pochodzenia.

więcej →

Fallback Avatar

– austriacki pisarz polskiego pochodzenia.

więcej →

Fallback Avatar

– niemiecki pisarz.

więcej →

Fallback Avatar

– pisarka i dziennikarka.

więcej →

Fallback Avatar

– piszący w języku niemieckim publicysta i prozaik polskiego pochodzenia.

więcej →

Fallback Avatar

– pisarka polskiego pochodzenia.

więcej →

Powiązane teksty

12.04.2026
Szkice

„Później mówiono, że człowiek ten nadszedł od północy od bramy Powroźniczej” – o komiksowych adaptacjach „Wiedźmina”

Wiedźmin i komiks pojawili się w moim świecie mniej więcej w tym samym czasie, choć całkowicie osobno. Wychowywałam się na literaturze fantastycznej, pierwszy numer „Nowej Fantastyki” zakupiłam jako dziecko – o komiksowych adaptacjach Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego pisze Aleksandra Zielińska.