W ostatnich latach obserwujemy wzmożone zainteresowanie powieściami z gatunku romantasy. Świadczą o tym choćby zestawienia najlepiej sprzedających się książek – na liście „The New York Times Hardcover Fiction Bestseller List” z 2024 roku co czwarty tytuł wpisuje się we wspomniany gatunek. Wiele osób spoza społeczności fanów i twórców literatury popularnej i gatunkowej nie wie jednak, czym charakteryzuje się ta kategoria, jakiego typu książki do niej zaliczamy. Skąd zatem wzięło się romantasy, czym jest i które pozycje wydawnicze z polskiego podwórka można wskazać jako przykład realizacji tej konwencji?
Gatunek powstał z potrzeby dookreślenia i sklasyfikowania tak zwanych młodzieżowych powieści fantasy z wątkiem romantycznym (parafraza terminu zaczerpniętego od youtube’owego twórcy z kanału Strefa Czytacza). Książki trafiające do tej roboczej kategorii musiały spełniać trzy kryteria. Były to:
- młodzieżowość – tematyka publikacji dostosowana do młodego odbiorcy, bohaterowie i bohaterki zazwyczaj są w podobnym wieku jak docelowy czytelnik, co pozwala mu utożsamić się z postaciami literackimi i ich przeżyciami;
- fantastyczność – akcja powieści rozgrywa się w świecie fantastycznym, występują w nich magiczne istoty, częstym motywem jest przenikanie się świata rzeczywistego (znanego czytelnikowi) z tym nierealnym;
- romantyczność – podobnie jak w romansach, miłość jest jednym z głównych tematów tekstów (jest co najmniej tak istotna jak pozostałe wątki).
Wojtek Dyrda na stronie We need YA, jednego z głównych wydawców tego gatunku na polskim rynku, o romantasy pisze następująco:
Termin […] funkcjonuje w środowisku książkowym i wydawniczym. Powstał z połączenia dwóch samodzielnych gatunków: romansu i fantasy. W pewnym sensie nie jest to określenie bardzo stare. Wykształciło się wraz z oczekiwaniami osób czytających na przestrzeni ostatnich lat1.
Z kolei portal Audioteka, zajmujący się tworzeniem i udostępnianiem audiobooków, w swoim przewodniku definiuje romantasy jako: „gatunek, w którym romans i świat fantasy są równie ważne – fabuła łączy emocjonalną relację bohaterów z rozbudowaną akcją i magią”2.
Osobiście uważam, że matką (niekoniecznie królową) romantasy jest Sarah J. Maas (podobnie jak w przypadku Stephenie Meyer i romansu paranormalnego). Chociaż jej powieści nie grzeszą oryginalnością, to pisarka ta zdecydowanie najbardziej przyczyniła się do spopularyzowania omawianego gatunku. Skupię się na dwóch seriach wydawniczych jej autorstwa, które (teoretycznie) były skierowane do nastoletniego czytelnika. Pierwsza z nich to Szklany tron, wydawana w Polsce przez Uroboros w latach 2012–2018. Początkowo ukazywała się na portalu FictionPress jako fanfik/retelling baśni o Kopciuszku. Jak przyznała Maas w wywiadzie dołączonym do pierwszego polskiego wydania, pomysł na historię narodził się wraz z myślą: „Kim była Kopciuszek-zabójczyni i skąd się wzięła?”. Chociaż oryginał (zatytułowany Queen of Glass) został dawno temu usunięty przez autorkę, to w internecie wciąż można znaleźć jego kopie. Szklany tron opowiada o Celaenie Sardothien, nastoletniej zabójczyni skazanej za liczne przestępstwa i odbywającej karę w kopalni soli. Po roku od zapadnięcia wyroku dziewczynę wzywa przed swoje oblicze książę Dorian, który proponuje jej układ – zostanie uwolniona, jednak w zamian będzie zobowiązana do wzięcia udziału w turnieju o tytuł Królewskiej Obrończyni. Bohaterka oczywiście przystaje na propozycję, a tym samym zabiera czytelnika w podróż przez kolejne siedem tomów (każdy liczy minimum pięćset stron) oraz zbiór opowiadań.
Kolejna seria (początkowo trylogia, jednak z czasem została wzbogacona o kolejne części) to Dwory. Podstawowa trylogia w Polsce była wydawana przez Uroboros w latach 2015–2018. W pierwszym tomie, Dworze cierni i róż, poznajemy dziewiętnastoletnią Feyrę Archeron, mieszkającą wraz z ojcem i siostrami w części świata przeznaczonej dla ludzi. Za ogromnym murem rozciąga się kraina zamieszkiwana przez fantastyczne stworzenia, z którymi ludzie przed laty zawarli warunkowy pakt o zawieszeniu broni (o ile każdy pozostanie po swojej części muru). Podczas polowania główna bohaterka zabija wilka, który okazał się jednym z Fae, zamieszkujących świat po drugiej stronie. W ramach kary za swoją zbrodnię oddaje się w niewolę władcy Dworu Wiosny, z którego pochodziła zgładzona przez bohaterkę istota. W przypadku tej serii również można zauważyć skłonność autorki do reinterpretowania znanych opowieści, ponieważ pierwszy tom jest retellingiem baśni o Pięknej i Bestii, drugi – mitu o Hadesie i Persefonie, a ostatni łączy w sobie baśnie o Kościeju Nieśmiertelnym oraz Żar-Ptaku.
Omawiając twórczość Maas, nie można uniknąć tematu zanikania młodzieżowego wymiaru romantasy. Chociaż bohaterowie książek wciąż mają maksymalnie dwadzieścia kilka lat (poza głównym partnerem romantycznym protagonistki, ten bowiem zazwyczaj musi liczyć sobie co najmniej pięćset wiosen, a budową ciała przypominać trzydrzwiową szafę), to poruszane w tych historiach wątki nie są już przeznaczone dla niepełnoletnich czytelników. Z jednej strony mamy do czynienia z bezwzględnym i brutalnym światem, z drugiej – ze scenami erotycznymi rodem z pikantnych harlequinów naszych mam. Wcześniej wspomniałam o teoretycznym kierowaniu powieści do młodego czytelnika – warto przyjrzeć się temu zagadnieniu na podstawie twórczości Maas. W pierwszych tomach Szklanego tronu sceny intymne pojawiają się sporadycznie i nie są szczegółowo opisywane, jednak im dalej w las, tym jest ich coraz więcej. W Dworach już od pierwszej części mamy do czynienia z odważnymi opisami zbliżeń, które nie powinny znajdować się w powieściach dla młodzieży. Dopiero po latach autorka oraz wydawca zmienili kategorię przypisywaną do jej twórczości (z Young Adult na literaturę dla dorosłego odbiorcy). W Polsce ta kategoria nie była aż tak problematyczna, ponieważ w sieciowych księgarniach czy Empiku powieści Maas znajdowały się na półkach z literaturą fantastyczną.
Zmiana tematyki na przeznaczoną dla starszego odbiorcy nie jest jedyną, która zaszła przez lata ewolucji tego gatunku. Za punkt wyjścia rozważań nad rozwojem romantasy warto przyjąć Czerwoną królową (2015) Victorii Aveyard. Chociaż jest to powieść dystopijna, pojawiają się w niej motywy znane z dzisiejszego romantasy (na przykład postać protagonistki-wybrańczyni czy główni bohaterowie uwikłani w konflikt polityczny oraz trójkąt miłosny). Kolejny na liście jest Okrutny książę (2018) Holly Black, chociaż wielu fanów serii nie zgadza się z kategoryzowaniem ich ulubionej trylogii jako romantasy (często wynika to z obaw przed umniejszeniem powieści), jednak trudno się tutaj z nimi zgodzić. Przede wszystkim, podobnie jak w Dworach, mamy tu do czynienia z podziałem na świat ludzi i ten magiczny – w tym wypadku rządzony przez elfy. Główna bohaterka, Jude, jest człowiekiem, jednak przenosi się do fantastycznej krainy, w której czekają ją walka o władzę oraz romans z tytułowym księciem. Jude jest również idealnym przykładem głównej bohaterki romantasy – pyskata i przebiegła nastolatka, która z czasem zyskuje coraz większą sprawczość (lub po prostu odkrywa w sobie magiczną moc). Zaledwie dwa lata po opublikowaniu Okrutnego księcia ukazuje się Gołąb i wąż (2020) Shelby Mahurin, czyli historia młodej czarownicy i łowcy czarownic. W opowieści tej również pojawia się motyw często wykorzystywany w romantasy – enemies to lovers. W Gołębiu… autorka posuwa się o krok dalej, korzysta bowiem z innej znanej kliszy, z motywu udawanego związku: czarownica i łowca zostają zmuszeni do zawarcia małżeństwa i przekonywania innych o jego prawdziwości. Na tym etapie rozwoju gatunku zaczynają pojawiać się coraz śmielsze opisy scen erotycznych, jednak dopiero Czwarte skrzydło (2024) Rebekki Yarros przynosi romantasy, które znamy dziś. Bohaterowie są młodymi dorosłymi (mają około dwudziestu lat), a powieść zdecydowanie jest skierowana do starszego odbiorcy. Główny problem stanowią opisy scen intymnych; co więcej, wydaje się, że świat fantasy przeplata się z realnym również w sferze erotycznej, ponieważ niejednokrotnie to, co wyprawiają bohaterowie, przeczy wszelkim prawom fizyki.
Po rozpoznaniu, w jaki sposób gatunek romantasy rozwijał się w literaturze zagranicznej (głównie anglojęzycznej), postanowiłam przyjrzeć się, jak prezentuje się on na polskim gruncie. Wiele polskich utworów pod względem konstrukcji fabularnej nie różni się od tekstów zagranicznych. Podobnie jak za granicą, romantasy w Polsce jest wydawane od dawna – choć nie zawsze było tak określane. Zazwyczaj posługiwano się kategorią „fantasy”, chociaż nierzadko blurby i opisy na stronach internetowych wydawców świadczyły o kluczowej funkcji wątku romantycznego w danej publikacji.
Powieścią, na którą warto zwrócić uwagę w kontekście polskiego romantasy, jest Tonąc w mroku Agnieszki Zawadki, książka opublikowana nakładem wydawnictwa We need YA. Autorka ta ma na koncie sporo publikacji z gatunku romansów fantastycznych. Tonąc w mroku opowiada o Dalii, alchemiczce, która zostaje wplątana w intrygę sułtana i przyrzeczona okrytemu złą sławą czarnoksiężnikowi z obcej i niebezpiecznej krainy. Podobnie jak pierwszy tom Dworów, historia Zawadki jest przedstawiana jako retelling baśni o Pięknej i Bestii, jednak moim zdaniem to kompletnie nietrafiony opis. Z klasycznej opowieści zaczerpnięte zostały jedynie motywy klątwy (działającej inaczej niż w baśni), oddania do niewoli oraz (standardowo) enemies to lovers. Na tych trzech elementach kończą się podobieństwa. Choć niespełniona obietnica retellingu nieco mnie rozczarowała, ostatecznie powieść wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Niestety jest przewidywalna i schematyczna (jak większość romantasy) – Dalia oczywiście musi być sprytną i pyskatą mieszkanką podziemnego świata (oraz „zaginioną” córką sułtana), a Davhar (czarnoksiężnik) – pochmurnym i pozornie niedostępnym mężczyzną. Jednak decydując się na lekturę powieści z tego gatunku, nie można mieć zbyt dużych oczekiwań. Zazwyczaj po przeczytaniu minimum dwóch romansów fantastycznych jesteśmy w stanie przewidzieć fabułę każdego kolejnego. Tonąc w mroku spełnia wszystkie nieoficjalne kryteria romantasy: akcja toczy się w świecie fantasy, a wątek romantyczny jest tu na pierwszym planie. Jedną z zalet historii jest spokojny rozwój relacji między głównymi bohaterami, którzy potrzebują czasu, aby się poznać i do siebie przekonać. Kwestia ewentualnego romansu również nie jest jedyną sprawą zaprzątającą myśli bohaterów. Równie istotne jest dla nich rozwiązanie intrygi sułtana oraz pokonanie innych wrogów, czyhających zarówno na życie czarnoksiężnika, jak i alchemiczki. Autorka nie bombarduje czytelnika długimi opisami intymnych zbliżeń bohaterów, zamiast tego stawia na slow burn, pozwalający poznać Dalię i Davhara jako oddzielne postaci. W czasie lektury Tonąc w mroku miałam wrażenie, że wracam do wczesnego romantasy, na które składały się trzy opisane wcześniej filary.
Polskojęzyczne romantasy ma się dobrze. Nie jest idealną kopią anglojęzycznego, chociaż korzysta z tych samych schematów. To połączenie polskiego fantasy i polskiego romansu, pisane zupełnie inaczej niż jego zagraniczny odpowiednik.
Jak łatwo zaobserwować, w ostatnich latach romantasy osiągnęło szczyt popularności. Wcześniej przeszło jednak wiele zmian – od początkowych młodzieżowych powieści fantasy z wątkiem romantycznym po dzisiejszą rezygnację z młodzieżowości i skupienie się na wątkach romantyczno-erotycznych w konwencji fantasy. Jestem ciekawa, jak dalej będzie się rozwijać ten gatunek, zwłaszcza że już mówi się o jego odłamach, między innymi o horrormantasy (tak określono Dom Bestii Michelle Wong, jedną z tegorocznych premier wydawnictwa We need YA). Być może nie jest to zmierzch romantasy, ale zapowiedź jego kolejnej przemiany.
1 W. Dyrda, Czym jest romantasy?, online: https://weneedya.pl/2023/02/24/czym-jest-romantasy/ [dostęp: 5.05.2026].
2 Z. Białas, Czym różni się romantasy od fantastyki z wątkiem romantycznym albo od fantasy romance? Przewodnik po gatunkach, online: https://audioteka.com/pl/blog/czym-rozni-sie-romantasy-od-fantastyki-z-watkiem-romantycznym-albo-od-fantasy-romance-przewodnik-po-gatunkach [dostęp: 5.05.2026].
