Wracam do książki Brainarda po latach nie po to, by docenić „szlachetną prostotę” tytułowej formuły i zmusić się do zachwytu (czy to w ogóle możliwe?), lecz by poddać refleksji paradoksalną naturę tego tekstu. Jest to rzecz wybitnie banalna, diabelnie łatwa i konsekwentnie kapryśna – o I Remember Joego Brainarda pisze Jerzy Franczak.