Jestem wroną

Współ­cze­sna cze­ska autor­ka wyda­na przez nie­wiel­ką ofi­cy­nę pod­bi­ła ser­ca czy­tel­ni­ków w Pol­sce – jej powieść Wro­ny sprze­da­ła się u nas w kil­ku­dzie­się­ciu tysią­cach egzem­pla­rzy i tra­fi­ła na listę lek­tur w pol­skich szko­łach. Na czym pole­ga pol­ski feno­men Petry Dvo­řáko­vej? Co spra­wi­ło, że po opo­wieść o dora­sta­ją­cej dziew­czyn­ce tyra­ni­zo­wa­nej przez nar­cy­stycz­ną mat­kę się­gnę­ły tysią­ce pol­skich nasto­la­tek?

Kie­dy pozna­je­my bio­gra­fię Petry Dvo­řáko­vej, trud­no nam uwie­rzyć, że jed­na oso­ba mogła doświad­czyć w życiu tak wie­le bólu. Nie­ła­twe dzie­ciń­stwo i poczu­cie bycia nie­wy­star­cza­ją­cą w oczach rodzi­ców. Wyni­ka­ją­ce z tego pro­ble­my z cie­le­sno­ścią i pew­no­ścią sie­bie. Ano­rek­sja. Lata nasto­let­nie spę­dzo­ne w klasz­to­rze, bez­u­stan­ne poszu­ki­wa­nie wła­sne­go miej­sca, akcep­ta­cji i miło­ści. Dys­funk­cyj­ne mał­żeń­stwo. Dwa lata wal­ki o zdro­wie i życie cho­re­go na bia­łacz­kę syn­ka w pra­skim szpi­ta­lu Motol. Wywo­ła­ny stre­sem kolej­ny sil­ny epi­zod ano­rek­sji. Roz­wód, a po pew­nym cza­sie utra­ta nowe­go part­ne­ra wsku­tek wypad­ku.

Wie­le z tych doświad­czeń zna­la­zło póź­niej odzwier­cie­dle­nie w książ­kach Dvo­řáko­vej. Z wykształ­ce­nia pie­lę­gniar­ka, do świa­ta lite­ra­tu­ry autor­ka ta dosta­ła się tro­chę przy­pad­kiem, a do powsta­nia jej moc­ne­go debiu­tu – wyróż­nio­ne­go pre­sti­żo­wą cze­ską nagro­dą lite­rac­ką Magne­sia Lite­ra – tak­że przy­czy­ni­ło się życio­we doświad­cze­nie. Jej pierw­szą książ­ką był bowiem zbiór roz­mów o wie­rze i Bogu, Zmie­nio­ne sny (wyda­nie pol­skie w 2025 roku w tłu­ma­cze­niu Miro­sła­wa Śmi­giel­skie­go). Jak wyja­śnia autor­ka w tek­ście na łamach jed­ne­go z cze­skich por­ta­li:

Gdy mia­łam cho­re dziec­ko, zada­wa­łam sobie pyta­nie, dla­cze­go bóg, jeśli rze­ko­mo mnie kocha, na to pozwo­lił. Zaczę­łam więc roz­ma­wiać z inny­mi wie­rzą­cy­mi oso­ba­mi, któ­re prze­ży­ły coś bar­dzo trud­ne­go – z nadzie­ją, że u nich znaj­dę odpo­wiedź1.

O wła­snym dora­sta­niu, ano­rek­sji, rela­cji z rodzi­ca­mi, nie­szczę­śli­wym mał­żeń­stwie i cho­ro­bie syna pisa­ła w swo­jej kolej­nej, wyraź­nie doku­men­tal­nej książ­ce o naj­moc­niej­szym rysie auto­bio­gra­ficz­nym – w Jestem głód (wyda­nie pol­skie w 2023 roku w tłu­ma­cze­niu Miro­sła­wa Śmi­giel­skie­go). Doświad­cze­nia zwią­za­ne z pra­cą w śro­do­wi­sku medycz­nym wyko­rzy­sta­ła w powie­ści Chi­rurg i czę­ścio­wo w zbio­rze Sítě [„Sie­ci”], do wspo­mnień z życia klasz­tor­ne­go wró­ci­ła w wyda­nej po cze­sku w 2025 roku powie­ści Návrat [„Powrót”] (żad­na z trzech publi­ka­cji nie docze­ka­ła się jesz­cze pol­skie­go wyda­nia). Rów­nież w swo­jej twór­czo­ści dla dzie­ci, jak choć­by w wyda­nym po pol­sku Julia łapie za słów­ka (wyda­nie pol­skie w 2023 roku w tłu­ma­cze­niu Julii Róże­wicz), autor­ka poru­sza czę­ścio­wo zna­ne z wła­sne­go życia trud­ne tema­ty – roz­wód rodzi­ców i pró­by funk­cjo­no­wa­nia w nowej, pat­chwor­ko­wej rodzi­nie. „Odkąd mama i tata się roz­wie­dli, powra­ca do mnie sen o spa­da­niu”2 – przy­zna­je tytu­ło­wa boha­ter­ka. W roz­mo­wach doty­czą­cych swo­ich ostat­nich ksią­żek Dvo­řáko­vá pod­kre­śla jed­nak, że nie pisze utwo­rów auto­bio­gra­ficz­nych i że nie pró­bu­je prze­pra­co­wać wła­sne­go życia za pomo­cą pisa­nia. Two­rzy z myślą o innych, chce poka­zać nie­któ­rym czy­tel­ni­kom, że nie są osa­mot­nie­ni w zma­ga­niach ze swo­imi pro­ble­ma­mi. Innym zaś udo­wad­nia, że takie doświad­cze­nia, jak ano­rek­sja czy życie zakon­ne, nie są oczy­wi­ste, ota­cza je bowiem wie­le krzyw­dzą­cych mitów.

Podob­ne prze­ko­na­nie towa­rzy­szy­ło autor­ce pod­czas pisa­nia książ­ki, dzię­ki któ­rej zyska­ła w Pol­sce sta­tus gwiaz­dy. Nie­po­zor­na powieść Wro­ny (wyda­nie pol­skie w 2020 roku w tłu­ma­cze­niu Miro­sła­wa Śmi­giel­skie­go) sprze­da­ła się w nakła­dzie kil­ku­dzie­się­ciu tysię­cy egzem­pla­rzy (co w wypad­ku publi­ka­cji przy­go­to­wa­nej przez małą, nie­za­leż­ną ofi­cy­nę i tłu­ma­czo­nej z języ­ka cze­skie­go – a więc z języ­ka o sto­sun­ko­wo niskiej licz­bie użyt­kow­ni­ków – jest wyni­kiem osza­ła­mia­ją­cym), zosta­ła rów­nież wpi­sa­na na listę lek­tur uzu­peł­nia­ją­cych w pol­skich lice­ach i tech­ni­kach.

Wro­ny to opo­wie­dzia­na z per­spek­ty­wy kil­ku boha­te­rów histo­ria rodzi­ny, w któ­rej na pozór wszyst­ko jest w porząd­ku. Nikt nie ma pro­ble­mów z alko­ho­lem, rodzi­ce pra­cu­ją, poja­wia­ją się na szkol­nych wywia­dów­kach, dba­ją o to, żeby cór­ki nie były głod­ne i mia­ły czy­ste ubra­nia. Za zamknię­ty­mi drzwia­mi roz­gry­wa się jed­nak dra­mat Basi, jed­nej z sióstr, któ­ra nie wpi­su­je się w mat­czy­ne wyobra­że­nia o ide­al­nym dziec­ku – to pięk­na, arty­stycz­na dusza, spon­ta­nicz­na, anga­żu­ją­ca się we wszyst­ko żywio­ło­wo i całą sobą, two­rzą­ca wokół sie­bie lek­ki cha­os. Mat­ka, zde­cy­do­wa­nie naj­sil­niej­sza i naj­bar­dziej domi­nu­ją­ca figu­ra w rodzi­nie, pró­bu­je wci­snąć Basię w wymy­ślo­ny przez sie­bie sche­mat. Na każ­dym kro­ku więc upo­ka­rza cór­kę, krzy­czy na nią, wpę­dza ją w poczu­cie winy, każe mężo­wi sto­so­wać wobec dziew­czy­ny prze­moc fizycz­ną.

Autor­ka zapew­nia nam dostęp nie tyl­ko do per­spek­ty­wy Basi, lecz tak­że mat­ki. Z frag­men­tów tych wyła­nia się postać wręcz kary­ka­tu­ral­nie odra­ża­ją­ca, któ­ra ma w sobie wię­cej z potwo­ra niż czło­wie­ka. Kobie­ta baga­te­li­zu­je akty prze­mo­cy fizycz­nej sto­so­wa­nej wobec Basi, nie wyka­zu­je cie­nia empa­tii – gdy dziew­czyn­ka pła­cze w podusz­kę, mat­ka myśli tyl­ko o tym, że będzie musia­ła zno­wu zmie­nić pościel – a każ­dą sytu­ację odno­si wyłącz­nie do sie­bie i postrze­ga przez pry­zmat wła­sne­go kom­for­tu. Ma to jed­nak swo­ją logi­kę w kon­tek­ście zabu­rzeń nar­cy­stycz­nych, na któ­re, jak dopo­wia­da w wywia­dach autor­ka, cier­pi powie­ścio­wa mat­ka. Boha­ter­ka wyka­zu­je typo­wą cechę oso­bo­wo­ści nar­cy­stycz­nej, czy­li brak auto­re­flek­sji. Co gor­sza, we wła­sną machi­nę upo­ka­rza­nia, prze­mo­cy i mani­pu­la­cji wcią­ga rów­nież swo­ją dru­gą, fawo­ry­zo­wa­ną cór­kę – Kasię. Ta sta­je się gor­li­wą pomoc­ni­cą tyran­ki. Do cza­su – w wyda­nej po pol­sku w 2025 roku powie­ści W rany, sta­no­wią­cej ciąg dal­szy histo­rii przed­sta­wio­nej we Wro­nach (war­to zazna­czyć, że to świa­to­wa pre­mie­ra – pol­ski prze­kład uka­zał się nakła­dem wydaw­nic­twa Sta­ra Szko­ła wcze­śniej niż cze­ska edy­cja), widzi­my, jak mecha­nizm prze­mo­cy, upo­ka­rza­nia i wzbu­dza­nia poczu­cia winy prze­no­si się na daw­niej uwiel­bia­ną przez mat­kę Kasię:

Czu­ję się jak skoń­czo­na idiot­ka i nie­na­wi­dzę sie­bie, bo mama na pew­no ma rację. I strasz­nie się boję, że wszy­scy moi zna­jo­mi też wie­dzą, jaki ze mnie samo­lub, i okrop­nie się tego wsty­dzę3.

W roz­mo­wach na temat książ­ki Dvo­řáko­vá pod­kre­śla, że napi­sa­ła swo­ją powieść, by wes­przeć nasto­lat­ki zma­ga­ją­ce się z podob­nym trak­to­wa­niem, ale rów­nież żeby zwró­cić uwa­gę na sam pro­blem i uka­zać bez­rad­ność sys­te­mu. Nauczy­cie­le i wycho­waw­cy dostrze­ga­ją­cy, że w domu Basi dzie­je się coś nie­po­ko­ją­ce­go (na przy­kład admi­ra­tor talen­tu dziew­czy­ny, nauczy­ciel pla­sty­ki o prze­zwi­sku Fro­do), nie mają żad­nej moż­li­wo­ści inter­wen­cji lub dodat­ko­wo pogłę­bia­ją poczu­cie winy i zagu­bie­nia dziec­ka („Wciąż sły­sza­łam w gło­wie sło­wa wycho­waw­czy­ni i bio­lo­gicz­ki. Że poin­for­mu­ją opie­kę spo­łecz­ną i że to bar­dzo skrzyw­dzi rodzi­ców”)4. W wywia­dach autor­ka zdra­dza, że o moż­li­wo­ści pomo­cy dzie­ciom takim jak Basia pyta­ła wie­lu eks­per­tów – a w ich odpo­wie­dziach dostrze­ga­ła abso­lut­ną bez­rad­ność sys­te­mu.

Dzikuska stłumiona

Przy­stę­pu­jąc do roz­wa­żań o pol­skim feno­me­nie powie­ści Dvo­řáko­vej, war­to zacząć od tego, co ogó­łem może przy­cią­gać odbior­ców – tych cze­skich i tych zagra­nicz­nych – do twór­czo­ści autor­ki. Petra Dvo­řáko­vá pisze w spo­sób bar­dzo przy­stęp­ny, posłu­gu­je się pro­stym sty­lem, a rów­no­cze­śnie ma nie­wąt­pli­wy dar opo­wia­da­nia, wcią­ga­nia czy­tel­ni­ków w powie­ścio­wy świat. Snu­je przy tym histo­rie uni­wer­sal­ne i aktu­al­ne pod każ­dą sze­ro­ko­ścią geo­gra­ficz­ną, doty­czą­ce rela­cji mię­dzy­ludz­kich, w tym rodzin­nych, poszu­ki­wa­nia akcep­ta­cji, dora­sta­nia w poczu­ciu winy, radze­nia sobie z trau­ma­mi. Za każ­dą z tych opo­wie­ści stoi, jak już wspo­mnia­no, oso­bi­ste doświad­cze­nie, któ­re zwięk­sza poczu­cie auten­tycz­no­ści przed­sta­wia­nych przez pisar­kę histo­rii.

O tym, do jakie­go stop­nia zma­ga­nia Basi były zma­ga­nia­mi samej autor­ki, świad­czą moty­wy z przy­wo­ła­nej już, wyraź­nie doku­men­tal­nej, powsta­łej jede­na­ście lat przed Wro­na­mi książ­ki Jestem głód. War­to zresz­tą wspo­mnieć, że na powią­za­nia obu tek­stów wska­zu­je sam pol­ski wydaw­ca, któ­ry opa­trzył Jestem głód pod­ty­tu­łem: Wro­na wla­tu­je w doro­słe życie. W Pol­sce tekst ten nie wzbu­dził już tak duże­go entu­zja­zmu jak Wro­ny, a szko­da – pod wzglę­dem for­my i bogac­twa tema­tycz­ne­go jest bowiem zde­cy­do­wa­nie cie­kaw­szy, sta­no­wi swe­go rodza­ju mani­fest femi­ni­stycz­ny, a jego lek­tu­ra nada­je uwiel­bia­nej przez pol­skich czy­tel­ni­ków powie­ści nowy, głęb­szy wymiar.

„Kie­dy two­rzy­łam, bru­dzi­łam się far­ba­mi od stóp do głów. Tak mi zosta­ło do dzi­siaj. Kie­dy coś pie­kę, mąkę mam nawet we wło­sach”5 – mówi o sobie nar­ra­tor­ka Jestem głód. I zwie­rza się mię­dzy inny­mi z dora­sta­nia w opre­syj­nej rodzi­nie, z kon­tro­wer­syj­nej rela­cji z mło­dym księ­dzem i pró­bach wej­ścia w rolę przy­kład­nej kato­lic­kiej żony. Opo­wia­da o podej­mo­wa­nych wciąż na nowo wysił­kach stłu­mie­nia wewnętrz­nej „dzi­ku­ski”. Towa­rzy­szą temu poważ­ne pro­ble­my z wła­sną cie­le­sno­ścią, któ­re dopro­wa­dzi­ły do ano­rek­sji – autor­ka poka­zu­je więc zło­żo­ne tło psy­chicz­ne tej cho­ro­by: „Czu­łam się nie­zmier­nie samot­na, żyłam w cią­głym stre­sie, mój żołą­dek cał­ko­wi­cie się skur­czył, a jedze­nie prze­sta­ło mi sma­ko­wać”6. W innym miej­scu pisze: „Głód cał­ko­wi­cie mną zawład­nął. Wrósł w moją oso­bo­wość do tego stop­nia, że w koń­cu uzna­łam, że to ja jestem ano­rek­sją, jestem gło­dem”7. „Moja mat­ka krzy­cza­ła na mnie za moją krew”8, wspo­mi­na nar­ra­tor­ka, odwo­łu­jąc się do swo­ich pierw­szych men­stru­acji, a w innym miej­scu pisze o czu­ło­ści i bli­sko­ści, któ­rych była spra­gnio­na, a któ­rych rodzi­ce nie potra­fi­li jej dać: „Dla moich rodzi­ców był to nie­od­kry­ty ląd”9.

Emocje, spotkania, halucynacje

W Pol­sce twór­czość Dvo­řáko­vej – a przy­naj­mniej naj­po­pu­lar­niej­sza powieść cze­skiej autor­ki, Wro­ny – pod­bi­ła przede wszyst­kim ser­ca mło­dych czy­tel­ni­ków. Popro­szo­na prze­ze mnie o komen­tarz, pisar­ka wyzna­je:

Zawsze chcia­łam, by „Wro­ny” roz­le­cia­ły się po świe­cie i nio­sły wieść o sytu­acji dzie­ci i mło­dych ludzi, któ­rzy żyją w pozor­nie poukła­da­nych rodzi­nach, ale w rze­czy­wi­sto­ści doświad­cza­ją głę­bo­ko trau­ma­ty­zu­ją­ce­go trak­to­wa­nia. I nagle „Wro­ny” rze­czy­wi­ście ruszy­ły w świat, a szcze­gól­nie duży oddźwięk zna­la­zły w Pol­sce, przede wszyst­kim wśród ludzi mło­dych. Muszę przy­znać, że było to dla mnie zasko­cze­niem. W Cze­chach moi czy­tel­ni­cy repre­zen­tu­ją całe spek­trum wie­ko­we, pod­czas gdy w Pol­sce, przy­naj­mniej w trak­cie pod­pi­sy­wa­nia ksią­żek, spo­ty­kam głów­nie mło­dzież.

Jak twier­dzi autor­ka, od czy­tel­ni­ków, z któ­ry­mi ma moż­li­wość roz­mo­wy w Pol­sce, czę­sto sły­szy o doświad­cze­niach podob­nych do tych przed­sta­wio­nych w powie­ścio­wej histo­rii Basi i Kasi. Lek­tu­ra książ­ki dała tym mło­dym ludziom poczu­cie, że wresz­cie ktoś ich dostrze­ga. Dvo­řáko­vá mówi:

Może wła­śnie to odczu­wa­ne napię­cie mię­dzy tym, co widocz­ne, a tym, co skry­te, spra­wia, że powieść do nich tra­fia… Spo­tka­nia z pol­ski­mi czy­tel­ni­ka­mi bywa­ją pięk­ne, inten­syw­ne, ale przy­zna­ję, że rów­nież bole­sne. Widu­ję mnó­stwo mło­dych ludzi w wie­ku moich dzie­ci i nie­rzad­ko powie­rza­ją mi [oni – red.]  wła­sne życio­we histo­rie lub doświad­cze­nia, w któ­rych jest wie­le cier­pie­nia.

To, że pol­scy odbior­cy czę­sto utoż­sa­mia­ją się z boha­ter­ka­mi powie­ści, potwier­dza rów­nież pobież­ny prze­gląd opi­nii zamiesz­cza­nych w ser­wi­sie LubimyCzytać.pl (gdzie książ­kę na swo­ich wir­tu­al­nych pół­kach umie­ści­ło już ponad jede­na­ście tysię­cy użyt­kow­ni­ków).

Na zna­cze­nie oso­bi­stych spo­tkań czy­tel­ni­ków z Petrą Dvo­řáko­vą (głów­nie na pol­skich tar­gach książ­ki, gdzie po jej pod­pi­sy usta­wia­ją się dłu­gie kolej­ki) zwra­ca uwa­gę w swo­im komen­ta­rzu pol­ski wydaw­ca autor­ki, Miro­sław Śmi­giel­ski – zało­ży­ciel nie­wiel­kiej ofi­cy­ny Sta­ra Szko­ła. War­to zazna­czyć, że nie tyl­ko wpro­wa­dził on twór­czość pisar­ki na pol­ski grunt i zna­ko­mi­cie ją roz­pro­pa­go­wał (głów­nie w mediach spo­łecz­no­ścio­wych, co pozwo­li­ło mu dotrzeć do mło­dych czy­tel­ni­ków), ale rów­nież, jako bohe­mi­sta, jest auto­rem jej prze­kła­dów. Zda­niem Śmi­giel­skie­go klu­czo­wą rolę z punk­tu widze­nia feno­me­nu Dvo­řáko­vej odgry­wa nie­zwy­kły ładu­nek emo­cjo­nal­ny jej ksią­żek. Tłu­macz i wydaw­ca nie pomi­ja jed­nak samej pisar­ki. Jak mówi:

Na pew­no istot­ne są rów­nież czę­ste spo­tka­nia Petry z pol­ski­mi czy­tel­ni­ka­mi. W cza­sie spo­tkań urze­ka ona i inspi­ru­je swo­ją nie­zwy­kłą oso­bo­wo­ścią. Jest czło­wie­kiem z nie­zwy­kłym baga­żem i doświad­cze­niem życio­wym, pozwa­la­ją­cym postrze­gać i opi­sy­wać świat w napraw­dę sze­ro­kiej per­spek­ty­wie.

Miro­sław Śmi­giel­ski wspo­mi­na rów­nież o uzna­niu kry­ty­ki i pol­skich pisa­rzy, któ­re dopro­wa­dzi­ło mię­dzy inny­mi do zapro­sze­nia Petry Dvo­řáko­vej na festi­wal Góry Lite­ra­tu­ry w 2024 roku. Spo­tka­nie z pisar­ką popro­wa­dził wów­czas Alek­san­der Kaczo­row­ski – dzien­ni­karz, autor publi­ka­cji poświę­co­nych Cze­chom i cze­skiej kul­tu­rze oraz bio­graf mię­dzy inny­mi Oty Pavla, Bohu­mi­la Hra­ba­la i Vác­la­va Havla. Popro­szo­ny o komen­tarz na temat źró­deł pol­skie­go feno­me­nu autor­ki, zwra­ca on uwa­gę na jej sil­ną wia­rę w to, że książ­ki mogą ule­czyć duszę, co udzie­la się pod­czas lek­tu­ry. Ale jego zda­niem pew­ną rolę odgry­wa­ją tu tak­że kwe­stie for­mal­ne:

Kie­dy roz­ma­wia­li­śmy z Petrą, odkry­li­śmy, że oby­dwo­je uwiel­bia­my wcze­sne­go Mura­ka­mie­go, a naszą ulu­bio­ną książ­ką auto­ra jest „Koniec świa­ta i Hard-boiled Won­der­land” z 1985 roku. Akcja powie­ści roz­gry­wa się w dwóch rów­no­le­głych rze­czy­wi­sto­ściach, któ­rych spo­iwem jest jaźń głów­ne­go boha­te­ra. Petra chęt­nie sto­su­je ten zabieg, na przy­kład we „Wro­nach”; dzię­ki temu łączy bar­dzo współ­cze­sną i reali­stycz­ną pro­ble­ma­ty­kę swo­ich ksią­żek z atrak­cyj­ną, halu­cy­na­cyj­ną fabu­łą. Myślę, że to się może podo­bać mło­dym czy­tel­nicz­kom; jest tam zawsze ten ele­ment nie­pew­no­ści – co tu się dzie­je napraw­dę?

Okładka powieści Petry Dvořákovej pod tytułem „Wrony”.
Petra Dvořáková, „Wrony”, tłum. M. Śmigielski, Wołów: Wydawnictwo Stara Szkoła, 2020.

„Wrony” w katolickiej Polsce

Nie­co inny kon­tekst pol­skiej popu­lar­no­ści Wron poja­wia się w tek­ście Vrány” Petry Dvo­řáko­vé bodu­jí v Pol­sku [„Wro­ny Petry Dvo­řáko­vej trium­fu­ją w Pol­sce”], opu­bli­ko­wa­nym na łamach ser­wi­su Kavár­na wydaw­nic­twa Host – cze­skie­go wydaw­cy Dvo­řáko­vej. Wieść o furo­rze, jaką powieść zro­bi­ła na pol­skim grun­cie, dotar­ła już bowiem do naszych połu­dnio­wych sąsia­dów, a cze­scy dzien­ni­ka­rze czę­sto poru­sza­ją ten temat w wywia­dach z twór­czy­nią. Autor­ka przy­wo­ła­ne­go arty­ku­łu, Klára Kubíčko­vá, pisze o wspo­mnia­nym pol­skim feno­me­nie mię­dzy inny­mi na pod­sta­wie roz­mów z samą pisar­ką oraz z Daną Blat­ną, agent­ką odpo­wie­dzial­ną za sprze­daż praw do prze­kła­du dzieł Dvo­řáko­vej za gra­ni­cą.

W tek­ście autor­ka Wron mówi o moż­li­wym wpły­wie sil­ne­go w Pol­sce kato­li­cy­zmu na odbiór powie­ści:

Być może [powieść – A.M.] tak sil­nie rezo­nu­je w kato­lic­kiej Pol­sce, ponie­waż wie­le rodzin za wszel­ką cenę sta­ra się tam utrzy­mać pozo­ry, że wszyst­ko jest w porząd­ku – bez wzglę­du na to, co dzie­je się za zamknię­ty­mi drzwia­mi10.

Ten rodzaj wpły­wu Kościo­ła na spo­łe­czeń­stwo, opar­ty na narzu­ca­niu norm i wzbu­dza­niu poczu­cia winy, Dvo­řáko­vá (dosko­na­le zresz­tą zna­ją­ca kościel­ne mecha­ni­zmy oddzia­ły­wa­nia) okre­śla mia­nem „spo­łecz­ne­go nar­cy­zmu”11. Myśl tę podej­mu­je rów­nież Dana Blat­ná:

Może to kwe­stia tego, że pol­skie spo­łe­czeń­stwo pod pew­ny­mi wzglę­da­mi jest jesz­cze kon­ser­wa­tyw­niej­sze niż nasze. Dziew­czyn­ki nie mają tam komu się zwie­rzyć. Zamiast tego sły­szą w domu czy w koście­le, że mają być posłusz­ne i się nie wychy­lać. To, że czu­ją się «wro­na­mi», to nie jest dobra wia­do­mość, a fakt, że temat książ­ki prze­mó­wił głów­nie do nich, mówi coś smut­ne­go o pol­skim spo­łe­czeń­stwie. W zasa­dzie powin­ni­śmy się mar­twić tym, że Wro­ny są w Pol­sce tak popu­lar­ne12.

Na swój spo­sób kore­spon­du­je to z wciąż żywy­mi wyobra­że­nia­mi Pola­ków o Cze­chach i ich kul­tu­rze – jako kra­ju i naro­dzie bar­dziej wyzwo­lo­nym, libe­ral­nym, postę­po­wym niż my. W obli­czu fak­tów doty­czą­cych mię­dzy inny­mi pozy­cji kobiet w obu kra­jach oby­dwie per­spek­ty­wy wyda­ją się kon­tro­wer­syj­ne. Gło­sy te jed­nak na pew­no zasłu­gu­ją na reflek­sję, rzu­ca­ją bowiem nowe świa­tło na ogrom­ne zain­te­re­so­wa­nie, jakim twór­czość Petry Dvo­řáko­vej cie­szy się wśród pol­skich czy­tel­ni­ków.

Ci zaś, dodaj­my na koniec, nie rekru­tu­ją się wyłącz­nie spo­śród wraż­li­wych, doświad­cza­ją­cych opre­syj­ne­go trak­to­wa­nia nasto­la­tek. W ostat­nim cza­sie dwaj moi zna­jo­mi, wyro­bie­ni czy­tel­ni­cy, męż­czyź­ni, nie­za­leż­nie od sie­bie podzie­li­li się ze mną szcze­rym zachwy­tem nad pro­zą Dvo­řáko­vej. Oby­dwaj zgod­nie zwró­ci­li uwa­gę na pro­sto­tę języ­ka oraz fakt, że książ­ki autor­ki czy­ta się jed­nym tchem, przy całym ich ogrom­nym ładun­ku emo­cjo­nal­nym. I jest to chy­ba coś, cze­go mogli­by­śmy się od Cze­chów – sły­ną­cych zresz­tą z bar­dzo sil­nej lite­ra­tu­ry środ­ka – nauczyć. Być może w trud­nych cza­sach naj­bar­dziej potrze­bu­je­my wcią­ga­ją­cych opo­wie­ści, któ­re poka­żą nam, że nie jeste­śmy sami.

 

Wyko­rzy­sta­ne mate­ria­ły

Dvo­řáko­vá P., Chci, aby Vrány vykráka­ly do světa, co všech­no se může dít ve „spo­řáda­né” rodi­ně, rozm. przepr. R. Štěpánek, Kavár­na nakla­da­tel­ství Host, onli­ne: https://kavarna.hostbrno.cz/clanky/chci-aby-vrany-vykrakaly-do-sveta-co-vsechno-se-muze-dit-ve-sporadane-rodine-rika-petra-dvorakova [dostęp: 25.02.2026].

– , Jestem głód, tłum. M. Śmi­giel­ski, Wołów: Wydaw­nic­two Sta­ra Szko­ła, 2023.

– , Julia łapie za słów­ka, tłum. J. Róże­wicz, Kiel­ce: Wydaw­nic­two Dwu­kro­pek, 2020.

– , Když už se pustím do psa­ní, je to mela, rozm. przepr. R. Štěpánek, Kavár­na nakla­da­tel­ství Host, onli­ne: https://kavarna.hostbrno.cz/clanky/kdyz-uz-se-pustim-do-psani-je-to-mela [dostęp: 25.02.2026].

– , Pobyt v klášte­ře mě naučil tole­ran­ci a lid­sko­sti. Je to nezvy­klá zku­še­nost, říká spi­so­va­tel­ka Dvo­řáko­vá, rozm. przepr. V. Kroc, iRozhlas.cz, onli­ne: https://www.irozhlas.cz/kultura/literatura/spisovatelka-petra-dvorakova-klaster-pobyt-roman_2503020721_ttr [dostęp: 25.02.2026].

– , Vrány mě nene­cha­jí v kli­du spát, hod­ně to rezo­nu­je, rozm. przepr. A. Císa­řo­vská, Pokec Bowl / YouTube.com, onli­ne: https://www.youtube.com/watch?v=lsOrW15Lr0U [dostęp: 25.02.2026].

– , W rany, tłum. M. Śmi­giel­ski, Wołów: Wydaw­nic­two Sta­ra Szko­ła, 2025.

– , Wro­ny, tłum. M. Śmi­giel­ski, Wołów: Wydaw­nic­two Sta­ra Szko­ła, 2020.

Kubíčko­vá K., Vrány Petry Dvo­řáko­vé bodu­jí v Pol­sku, Kavár­na nakla­da­tel­ství Host, onli­ne: https://kavarna.hostbrno.cz/clanky/vrany-petry-dvorakove-boduji-v-polsku [dostęp: 25.02.2026].

 

1 P. Dvo­řáko­vá, S muži to moc neu­mím, rozm. przepr. M. Mitro­fa­no­vo­vá, Novinky.cz, onli­ne: https://www.novinky.cz/clanek/zena-styl-petra-dvorakova-s-muzi-to-moc-neumim-40028729 [dostęp: 25.02.2026]. Cyta­ty z cze­skich źró­deł – tłum. A. Maślan­ka.

2 Taż, Julia łapie za słów­ka, tłum. J. Róże­wicz, Kiel­ce: Wydaw­nic­two Dwu­kro­pek, 2020, s. 22.

3 Taż, W rany, tłum. M. Śmi­giel­ski, Wołów: Wydaw­nic­two Sta­ra Szko­ła, 2025, s. 23.

4 Taż, Wro­ny, tłum. M. Śmi­giel­ski, Wołów: Wydaw­nic­two Sta­ra Szko­ła, 2020, s. 100.

5 Taż, Jestem głód, tłum. M. Śmi­giel­ski, Wołów: Wydaw­nic­two Sta­ra Szko­ła, 2023, s. 31.

6 Tam­że, s. 42.

7 Tam­że, s. 122.

8Tam­że, s. 26.

9 Tam­że, s. 23.

10 K. Kubíčko­vá, Vrány Petry Dvo­řáko­vé bodu­jí v Pol­sku, „Kavár­na nakla­da­tel­ství Host”, onli­ne: https://kavarna.hostbrno.cz/clanky/vrany-petry-dvorakove-boduji-v-polsku [dostęp: 25.02.2026].

11 P. Dvo­řáko­vá, Pobyt v klášte­ře mě naučil tole­ran­ci a lid­sko­sti. Je to nezvy­klá zku­še­nost, říká spi­so­va­tel­ka Dvo­řáko­vá, rozm. przepr. V. Kroc, onli­ne: https://www.irozhlas.cz/kultura/literatura/spisovatelka-petra-dvorakova-klaster-pobyt-roman_2503020721_ttr [dostęp: 25.02.2026].

12 K. Kubíčko­vá, Vrány Petry Dvo­řáko­vé…

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej „Inne tradycje”.

Czytaj także

30.04.2026 Cykl antologijny

Szybkie pocałunki czeskich pisarzy

Omawiana antologia, zawierająca najlepsze czeskie opowiadania powstałe po 1989 roku, na nowo wzbudza zainteresowanie gatunkiem, który przeżywał czasy swojej świetności, kiedy na ustach wszystkich były nazwiska Bohumila Hrabala, Oty Pavla czy Milana Kundery. To dobry pretekst, by zastanowić się nad tym, czym dziś jest czeskie opowiadanie – o książce Na solar pisze Anna Maślanka.

02.12.2025 Prasówka

Samotność środkowoeuropejska

W Przez noc bohaterowie brną ulicami wymarłego miasta, Pragi listopadowej, przytłaczającej mrokiem, gdzie każdy ich krok śledzą zastępy austriackich, niemieckich lub sowieckich żołnierzy i gdzie nawet światło jest trupie i zimne, pojawia się na chwilę i zaraz gaśnie – o komiksie Jaroslava Rudiša i Nicolasa Mahlera pisze Anna Maślanka.

13.08.2026 Laba

Pocztówka znaleziona w trzcinie

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj publikujemy reportaż Krzysztofa Żwirskiego z festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie.