Zapomniane pisarki polskie – odkrywanie utraconego dziedzictwa

Bada­nia nad twór­czo­ścią kobiet, ich auto­bio­gra­ficz­ny­mi nar­ra­cja­mi oraz obec­no­ścią pro­ble­ma­ty­ki kobie­cej w lite­ra­tu­rze od daw­na sta­no­wią waż­ne miej­sce w pol­skim lite­ra­tu­ro­znaw­stwie. Zaj­mu­ją się nimi naukow­cy z wie­lu ośrod­ków aka­de­mic­kich, repre­zen­tu­ją­cy róż­ne inne dys­cy­pli­ny nauko­we, mię­dzy inny­mi histo­rię, socjo­lo­gię, pra­wo czy nauki o kul­tu­rze. Mimo boga­te­go dorob­ku wciąż ist­nie­ją obsza­ry wyma­ga­ją­ce nowych inter­pre­ta­cji i pogłę­bio­nych, czę­sto inter­dy­scy­pli­nar­nych stu­diów. Szcze­gól­nie inte­re­su­ją­ca pozo­sta­je pro­za pol­skich pisa­rek XIX i XX wie­ku – auto­rek zapo­mnia­nych, prze­mil­cza­nych lub nigdy nie­włą­czo­nych do głów­ne­go nur­tu histo­rii lite­ra­tu­ry. To wła­śnie ich twór­czość pozwa­la spoj­rzeć na lite­ra­tu­rę nie tyl­ko jako na zbiór dzieł uzna­nych za kano­nicz­ne, lecz tak­że jako prze­strzeń spo­łecz­ne­go doświad­cze­nia, w któ­rej odbi­ja­ją się codzien­ne pro­ble­my, prze­mia­ny oby­cza­jo­we i kul­tu­ro­we napię­cia. Choć wie­le z tych utwo­rów nie zdo­by­ło trwa­łe­go miej­sca w kano­nie i nie zawsze zachwy­ca arty­stycz­nym czy for­mal­nym kunsz­tem, sta­no­wią one waż­ne świa­dec­two epo­ki. Poka­zu­ją świat widzia­ny z per­spek­ty­wy kobiet, a zara­zem odsła­nia­ją mecha­ni­zmy wyklu­cze­nia, któ­re przez stu­le­cia ogra­ni­cza­ły ich udział w kul­tu­rze.

Histo­ria kobiet pozna­wa­na jest dziś na wie­le spo­so­bów, jed­nak lite­ra­tu­ra oka­zu­je się jed­nym z naj­cie­kaw­szych źró­deł tej wie­dzy. W Pol­sce prze­łom nastą­pił w latach 90. XX wie­ku, gdy zaczę­ły uka­zy­wać się publi­ka­cje nauko­we poświę­co­ne kobie­ce­mu pisar­stwu. Istot­nym momen­tem było rów­nież wyda­nie ency­klo­pe­dycz­ne­go prze­wod­ni­ka Pisar­ki pol­skie od śre­dnio­wie­cza do współ­cze­sno­ści, któ­ry upo­rząd­ko­wał wie­dzę o autor­kach obec­nych na mar­gi­ne­sie lite­rac­kiej pamię­ci. Rów­no­cze­śnie roz­wój badań femi­ni­stycz­nych oraz wzrost zain­te­re­so­wa­nia her­sto­rią – histo­rią opo­wia­da­ną z per­spek­ty­wy kobiet – przy­czy­ni­ły się do ponow­ne­go odkry­wa­nia twór­czyń pomi­ja­nych przez tra­dy­cyj­ne nar­ra­cje.

Mar­gi­na­li­za­cja kobiet w lite­ra­tu­rze była skut­kiem głę­bo­ko zako­rze­nio­nych struk­tur spo­łecz­nych i kul­tu­ro­wych. Przez wie­ki obo­wią­zy­wał model, w któ­rym kobie­ta mia­ła przede wszyst­kim peł­nić role rodzin­ne i domo­we, a jej aktyw­ność inte­lek­tu­al­na czy arty­stycz­na trak­to­wa­na była jako dru­go­rzęd­na. Ogra­ni­czo­ny dostęp do edu­ka­cji, ste­reo­ty­py płcio­we, kon­ser­wa­tyw­na moral­ność oraz brak moż­li­wo­ści uczest­nic­twa w życiu publicz­nym sku­tecz­nie hamo­wa­ły roz­wój kobie­cej twór­czo­ści. Nawet gdy panie pisa­ły, ich dzie­ła oce­nia­no według innych kry­te­riów niż utwo­ry panów. Kry­ty­ka lite­rac­ka przez dłu­gi czas kon­cen­tro­wa­ła się nie­mal wyłącz­nie na pisar­stwie męskim, uzna­jąc je za bar­dziej uni­wer­sal­ne i war­to­ścio­we. Tema­ty podej­mo­wa­ne przez kobie­ty – codzien­ność, emo­cje, rela­cje rodzin­ne czy życie pry­wat­ne – uzna­wa­no za mniej zna­czą­ce od wiel­kich nar­ra­cji histo­rycz­nych, poli­tycz­nych czy naro­do­wych. W efek­cie wie­le pisa­rek two­rzy­ło na ubo­czu, czę­sto ukry­wa­jąc swo­ją toż­sa­mość pod pseu­do­ni­ma­mi, publi­ku­jąc w cza­so­pi­smach lub bro­szu­rach, a nie­kie­dy pró­bu­jąc naśla­do­wać domi­nu­ją­ce męskie wzor­ce sty­li­stycz­ne. Na ich sytu­ację wpły­wał rów­nież rynek wydaw­ni­czy. Wydaw­cy nie­chęt­nie inwe­sto­wa­li w twór­czość nie­wiast, postrze­ga­jąc ją jako niszo­wą i mało opła­cal­ną. Oba­wia­no się, że lite­ra­tu­ra koja­rzo­na z tema­ty­ką uczu­cio­wą lub domo­wą nie znaj­dzie sze­ro­kie­go gro­na odbior­ców. Histo­ria poka­zu­je jed­nak, że były to czę­sto błęd­ne zało­że­nia. Dobrym przy­kła­dem jest Mie­czy­sła­wa Łuczyń­ska – dziś nie­mal cał­ko­wi­cie zapo­mnia­na powie­ścio­pi­sar­ka, któ­ra w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym cie­szy­ła się spo­rą popu­lar­no­ścią. Jej książ­ki uka­zy­wa­ły się w dużych nakła­dach i szyb­ko zni­ka­ły z księ­gar­nia­nych półek, co dowo­dzi, że czy­tel­ni­cy byli zain­te­re­so­wa­ni lite­ra­tu­rą two­rzo­ną przez kobie­ty, nawet jeśli póź­niej histo­ria nie zacho­wa­ła o niej pamię­ci.

Pisar­ki rzad­ko też mogły liczyć na wspar­cie insty­tu­cjo­nal­ne. Sty­pen­dia, nagro­dy, mece­nat czy człon­ko­stwo w pre­sti­żo­wych orga­ni­za­cjach lite­rac­kich pozo­sta­wa­ły naj­czę­ściej poza ich zasię­giem. Jak zauwa­ży­ła Vir­gi­nia Woolf w słyn­nym ese­ju Wła­sny pokój, twór­czość wyma­ga nie tyl­ko talen­tu, ale tak­że cza­su, prze­strze­ni, pie­nię­dzy i spo­łecz­ne­go uzna­nia. W bio­gra­fiach wie­lu pol­skich auto­rek widać podob­ny sche­mat: obo­wiąz­ki domo­we, brak nie­za­leż­no­ści finan­so­wej i nie­do­sta­tek wspar­cia sym­bo­licz­ne­go spra­wia­ły, że ich dro­ga do lite­ra­tu­ry była znacz­nie trud­niej­sza niż dro­ga współ­cze­snych im męż­czyzn. Para­dok­sal­nie to wiel­kie wyda­rze­nia histo­rycz­ne XIX i XX wie­ku – woj­ny, rewo­lu­cje, prze­mia­ny spo­łecz­ne – otwo­rzy­ły kobie­tom nowe moż­li­wo­ści. Zmniej­sze­nie licz­by męż­czyzn w prze­strze­ni zawo­do­wej i publicz­nej spra­wi­ło, że kobie­ty zaczę­ły przej­mo­wać role dotąd zare­zer­wo­wa­ne dla nich. Zyska­ły więk­szą nie­za­leż­ność, coraz aktyw­niej uczest­ni­czy­ły w życiu spo­łecz­nym i coraz gło­śniej arty­ku­ło­wa­ły wła­sne doświad­cze­nia. Lite­ra­tu­ra sta­ła się jed­nym z naj­waż­niej­szych narzę­dzi eman­cy­pa­cji.

Współ­cze­sne bada­nia nad zapo­mnia­ny­mi pisar­ka­mi mają więc nie tyl­ko wymiar nauko­wy, ale tak­że sym­bo­licz­ny i kul­tu­ro­wy. To pró­ba przy­wra­ca­nia utra­co­nej czę­ści histo­rii, napra­wia­nia daw­nych nie­rów­no­ści i posze­rza­nia naro­do­we­go dzie­dzic­twa lite­rac­kie­go. Odkry­wa­nie auto­rek zepchnię­tych na mar­gi­nes pozwa­la lepiej zro­zu­mieć nie tyl­ko dzie­je lite­ra­tu­ry, lecz tak­że histo­rię spo­łecz­ną Pol­ski1. Waż­ną rolę w tym pro­ce­sie odgry­wa­ją pro­jek­ty cyfro­we (huma­ni­sty­ka cyfro­wa). Jed­nym z wie­lu jest inter­ne­to­wa baza wie­dzy Zapo­mnia­ne pisar­ki pol­skie – odkry­wa­nie utra­co­nej histo­rii2. Tego rodza­ju ini­cja­ty­wy zaj­mu­ją się two­rze­niem nowo­cze­snych archi­wów, któ­re łączą tra­dy­cyj­ne bada­nia nauko­we z moż­li­wo­ścia­mi tech­no­lo­gii cyfro­wych. Dzię­ki bazom danych, zdi­gi­ta­li­zo­wa­nym tek­stom, mate­ria­łom iko­no­gra­ficz­nym i mul­ti­me­dial­nym moż­na nie tyl­ko udo­stęp­niać wie­dzę o autor­kach, ale tak­że sta­le ją uzu­peł­niać i roz­wi­jać. To for­ma archi­wi­sty­ki femi­ni­stycz­nej, któ­ra przy­wra­ca zapo­mnia­ne dzie­ła do obie­gu lite­rac­kie­go, kul­tu­ro­we­go i czy­tel­ni­cze­go. Takie pro­jek­ty mają podwój­ne zna­cze­nie. Z jed­nej stro­ny sta­no­wią narzę­dzie dla bada­czy, dok­to­ran­tów, stu­den­tów i nauczy­cie­li, inspi­ru­jąc do nowych prac nauko­wych, inter­pre­ta­cji i pro­jek­tów. Z dru­giej – popu­la­ry­zu­ją wie­dzę o pisar­kach w szer­szym obie­gu spo­łecz­nym, poka­zu­jąc wkład kobiet w roz­wój lite­ra­tu­ry, kul­tu­ry i toż­sa­mo­ści naro­do­wej. Dzię­ki nim odzy­ski­wa­na jest pamięć o autor­kach repre­zen­tu­ją­cych róż­ne śro­do­wi­ska spo­łecz­ne, świa­to­po­glą­dy i doświad­cze­nia życio­we. Kobie­ce dzie­dzic­two lite­rac­kie to zatem nie tyl­ko temat badaw­czy, ale rów­nież opo­wieść o pamię­ci i zapo­mnie­niu. O tym, kto tra­fia do kano­nu, a kto zosta­je z nie­go wyklu­czo­ny. Odkry­wa­nie twór­czo­ści zapo­mnia­nych pisa­rek poka­zu­je, że histo­ria lite­ra­tu­ry nie jest zamknię­tym zbio­rem nazwisk i dzieł, lecz żywą prze­strze­nią, któ­rą moż­na – i trze­ba – sta­le na nowo odczy­ty­wać.

Portret odzyskany: Maria Morzycka-Obuchowska 

Jed­nym z poru­sza­ją­cych przy­kła­dów „utra­co­nej histo­rii” kobie­ce­go pisar­stwa jest postać Marii Morzyc­kiej-Obu­chow­skiej3, mat­ki Fau­sty­ny Morzyc­kiej, dzia­łacz­ki poli­tycz­nej, nauczy­ciel­ki i pisar­ki. To autor­ka dziś nie­mal nie­obec­na w powszech­nej świa­do­mo­ści lite­rac­kiej, choć jej wspo­mnie­nia sta­no­wią wyjąt­ko­we świa­dec­two życia kobie­ty w XIX wie­ku. Włą­cze­nie jej bio­gra­fii do opo­wie­ści o kobie­cym dzie­dzic­twie lite­rac­kim poka­zu­je, jak waż­ne są nie tyl­ko powie­ści czy poezja, lecz tak­że oso­bi­ste nar­ra­cje auto­bio­gra­ficz­ne, odsła­nia­ją­ce codzien­ność, emo­cje i pro­ces rodze­nia się kobie­cej samo­świa­do­mo­ści.

Maria uro­dzi­ła się w 1841 roku w War­sza­wie, w rodzi­nie zie­miań­sko-inte­li­genc­kiej wywo­dzą­cej się z Woły­nia. Zmar­ła w 1911 w Pio­tro­wi­cach. Wycho­wy­wa­ła się w śro­do­wi­sku, któ­re przy­wią­zy­wa­ło dużą wagę do edu­ka­cji, kul­tu­ry i roz­wo­ju ducho­we­go. Od dzie­ciń­stwa uczy­ła się gry na for­te­pia­nie, czy­ta­ła lite­ra­tu­rę i wcze­śnie zetknę­ła się z książ­ka­mi, któ­re wykra­cza­ły poza typo­wy reper­tu­ar prze­zna­czo­ny dla dziew­cząt. Już ten etap jej życia poka­zu­je para­doks dzie­więt­na­sto­wiecz­ne­go wycho­wa­nia kobiet: z jed­nej stro­ny dba­no o ich ogła­dę i wykształ­ce­nie, z dru­giej – przy­go­to­wy­wa­no przede wszyst­kim do peł­nie­nia ról żony i mat­ki, pod­po­rząd­ko­wa­nych patriar­chal­ne­mu mode­lo­wi rodzi­ny.

Los Marii wpi­su­je się w doświad­cze­nie wie­lu kobiet jej epo­ki. Jako szes­na­sto­lat­ka zosta­ła wyda­na za mąż za znacz­nie star­sze­go Julia­na Morzyc­kie­go. Mał­żeń­stwo nie było wybo­rem podyk­to­wa­nym uczu­ciem, lecz decy­zją rodzin­ną, zgod­ną z oby­cza­jem cza­su. W swo­im pamięt­ni­ku Maria opi­sa­ła ten zwią­zek bez upięk­szeń – jako doświad­cze­nie przy­mu­su, osa­mot­nie­nia i psy­chicz­ne­go znie­wo­le­nia. Jej zapi­ski są nie­zwy­kle odważ­ne: poka­zu­ją mał­żeń­stwo nie jako bez­piecz­ną przy­stań, lecz jako for­mę spo­łecz­nie usank­cjo­no­wa­nej zależ­no­ści, w któ­rej mło­da kobie­ta zosta­je pozba­wio­na pra­wa do samo­sta­no­wie­nia. Wła­śnie dla­te­go jej pamięt­nik ma dziś dużą war­tość. Nie jest jedy­nie kro­ni­ką rodzin­nych wyda­rzeń ani zapi­sem histo­rycz­nych fak­tów. To przede wszyst­kim świa­dec­two wewnętrz­ne­go życia kobie­ty, któ­ra stop­nio­wo odkry­wa wła­sną pod­mio­to­wość. Morzyc­ka-Obu­chow­ska opi­su­je swo­je lęki, roz­cza­ro­wa­nia, poczu­cie uwię­zie­nia, ale też rodzą­cą się potrze­bę nie­za­leż­no­ści. Lite­ra­tu­rę trak­tu­je jako prze­strzeń uciecz­ki i wol­no­ści – czy­ta­nie, a póź­niej pisa­nie, pozwa­la­ją jej nazwać wła­sne doświad­cze­nia i nadać im sens.

Szcze­gól­nie dra­ma­tycz­nym momen­tem jej bio­gra­fii był rok 1863. Po tym, jak jej mąż wziął udział w powsta­niu stycz­nio­wym, został zesła­ny na Sybe­rię, a Maria pod­ję­ła decy­zję, by towa­rzy­szyć mu w tej dro­dze. Wspo­mnie­nia zawie­ra­ją­ce opis tej podró­ży to jeden z naj­cen­niej­szych doku­men­tów epo­ki. Autor­ka zawar­ła w notat­kach nie tyl­ko realia zesła­nia, ale tak­że codzien­ne doświad­cze­nie kobie­ty zmu­szo­nej do funk­cjo­no­wa­nia w eks­tre­mal­nych warun­kach, w cie­niu wiel­kiej poli­ty­ki. Naj­bar­dziej nie­zwy­kłe jest jed­nak to, że Maria nie pozo­sta­ła jedy­nie bier­ną ofia­rą wyda­rzeń. Po latach decy­du­je się odejść od męża – co w XIX wie­ku było aktem nie­mal rewo­lu­cyj­nym. Roz­sta­nie, a póź­niej roz­po­czę­cie nowe­go życia u boku inne­go męż­czy­zny, poka­zu­ją jej nie­zwy­kłą deter­mi­na­cję w wal­ce o oso­bi­stą wol­ność. Choć decy­zje te nio­sły wyso­ką cenę spo­łecz­ną i emo­cjo­nal­ną, świad­czą o stop­nio­wym prze­ła­my­wa­niu patriar­chal­nych norm. Morzyc­ka-Obu­chow­ska jest przy­kła­dem kobie­ty, któ­ra nie godzi się na narzu­co­ny los, lecz pró­bu­je samo­dziel­nie go kształ­to­wać.

Pamięt­nik jej moż­na odczy­ty­wać rów­nież jako szcze­gól­ną for­mę auto­te­ra­pii i aktu auto­in­ter­pre­ta­cji. Zapis doświad­czeń nie słu­ży wyłącz­nie doku­men­to­wa­niu prze­szło­ści, lecz sta­je się narzę­dziem budo­wa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści. Maria ana­li­zu­je swo­je wybo­ry, rela­cje, cier­pie­nie i pra­gnie­nie szczę­ścia. Dzię­ki temu jej tekst wykra­cza poza zwy­kły doku­ment oso­bi­sty – nabie­ra wymia­ru lite­rac­kie­go świa­dec­twa kobie­cej eman­cy­pa­cji. Na tle innych zapo­mnia­nych pisa­rek i dia­ry­stek XIX wie­ku Morzyc­ka-Obu­chow­ska jawi się jako postać szcze­gól­na. Nie była autor­ką powie­ści ani uzna­ną lite­rat­ką, lecz jej wspo­mnie­nia poka­zu­ją, że kobie­ce dzie­dzic­two lite­rac­kie two­rzą rów­nież tek­sty pozo­sta­ją­ce na pogra­ni­czu lite­ra­tu­ry i doku­men­tu. To wła­śnie w takich nar­ra­cjach naj­peł­niej odsła­nia się histo­ria kobiet: pry­wat­na, intym­na, a zara­zem głę­bo­ko zwią­za­na z prze­mia­na­mi spo­łecz­ny­mi i poli­tycz­ny­mi. Przy­wra­ca­nie pamię­ci na przy­kład o Marii Morzyc­kiej-Obu­chow­skiej wpi­su­je się w pro­ces odzy­ski­wa­nia kobie­ce­go gło­su w pol­skiej kul­tu­rze i lite­ra­tu­rze. Zapi­ski tego rodza­ju są tak­że bez­cen­nym źró­dłem wie­dzy o życiu kobiet pod zabo­ra­mi, o doświad­cze­niu mał­żeń­stwa, macie­rzyń­stwa, wygna­nia i samot­no­ści. Poka­zu­ją coś jesz­cze: że histo­ria lite­ra­tu­ry nie koń­czy się na nazwi­skach obec­nych w pod­ręcz­ni­kach. Czę­sto naj­cie­kaw­sze opo­wie­ści ukry­te są w ręko­pi­sach, pamięt­ni­kach i archi­wach rodzin­nych – tam, gdzie przez lata mil­czał głos kobiet.

Portret przywrócony: Zofia Cieszkowska

Do opo­wie­ści o kobie­cym dzie­dzic­twie lite­rac­kim war­to dopi­sać jesz­cze inny zna­czą­cy por­tret – Zofii Ciesz­kow­skiej4, autor­ki dziś nie­mal nie­obec­nej w powszech­nej pamię­ci, choć w pierw­szej poło­wie XX wie­ku nale­ża­ła do poczyt­nych pisa­rek i aktyw­nych uczest­ni­czek życia spo­łecz­ne­go. Jej bio­gra­fia poka­zu­je, że kobie­ce pisa­nie było czę­sto nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ne z dzia­łal­no­ścią spo­łecz­ną, edu­ka­cyj­ną i eman­cy­pa­cyj­ną. Bycie pisar­ką ozna­cza­ło nie tyl­ko two­rze­nie lite­ra­tu­ry, ale rów­nież udział w prze­mia­nach spo­łecz­nych i wal­kę o miej­sce kobiet w prze­strze­ni publicz­nej.

Uro­dzo­na w 1867 roku (zmar­ła w 1946) w zie­miań­skiej rodzi­nie, Ciesz­kow­ska ode­bra­ła sta­ran­ne wykształ­ce­nie i wcze­śnie ujaw­ni­ła zain­te­re­so­wa­nia arty­stycz­ne – malar­stwem, muzy­ką oraz lite­ra­tu­rą. Była nauczy­ciel­ką, publi­cyst­ką, orga­ni­za­tor­ką szkół i czy­tel­ni dla ubo­gich dzie­ci, a zara­zem zaan­ga­żo­wa­ną dzia­łacz­ką na rzecz praw kobiet. Współ­two­rzy­ła śro­do­wi­sko eman­cy­pan­tek, któ­re na prze­ło­mie XIX i XX wie­ku pró­bo­wa­ło prze­ła­mać utrwa­lo­ny porzą­dek spo­łecz­ny, przy­pi­su­ją­cy kobie­tom wyłącz­nie role żon i matek. Jej dzia­łal­ność spo­łecz­na wykra­cza­ła poza pisar­stwo: orga­ni­zo­wa­ła edu­ka­cję dzie­ci wiej­skich, wspie­ra­ła ubo­gich, uczest­ni­czy­ła w deba­tach publicz­nych i zabie­ra­ła głos w spra­wach naro­do­wych. Jej twór­czość lite­rac­ka była wyraź­nie osa­dzo­na w doświad­cze­niu kobiet wcho­dzą­cych w nowo­cze­sność, ale wciąż uwię­zio­nych w patriar­chal­nych struk­tu­rach. Ciesz­kow­ska pisa­ła o boha­ter­kach, któ­re pró­bo­wa­ły zdo­być wykształ­ce­nie, pra­cę, nie­za­leż­ność finan­so­wą i pra­wo do decy­do­wa­nia o wła­snym życiu, jed­nak na każ­dym kro­ku napo­ty­ka­ły opór spo­łecz­ny. W jej powie­ściach eman­cy­pa­cja nie jest pro­stym trium­fem, lecz dłu­gim i bole­snym pro­ce­sem – nazna­czo­nym roz­cza­ro­wa­niem, samot­no­ścią, a cza­sem klę­ską.

Szcze­gól­nie wymow­ne są jej utwo­ry poświę­co­ne kobie­tom uwi­kła­nym w mał­żeń­stwo jako insty­tu­cję nie­rów­no­ści. W powie­ściach takich jak Krzyw­dy dozwo­lo­ne czy Krzyk życia autor­ka poka­zu­je, jak sil­nie miesz­czań­ska moral­ność sprzy­ja­ła męż­czy­znom, tole­ru­jąc ich nie­wier­ność, prze­moc i ego­izm, a jed­no­cze­śnie suro­wo oce­nia­jąc każ­dą pró­bę kobie­ce­go bun­tu. Boha­ter­ki Ciesz­kow­skiej to kobie­ty inte­li­gent­ne, uta­len­to­wa­ne, marzą­ce o samo­re­ali­za­cji, lecz sta­le kon­fron­to­wa­ne z prze­ko­na­niem, że ich ambi­cje są czymś nie­sto­sow­nym lub nie­bez­piecz­nym. Na tym pole­ga wyjąt­ko­wość jej pisar­stwa: nie two­rzy ona boha­te­rek jed­no­znacz­nie wyzwo­lo­nych, ale poka­zu­je kobie­ty uwi­kła­ne w sprzecz­no­ści epo­ki. Są zara­zem kru­che i sil­ne, zależ­ne i samo­dziel­ne, marzą­ce o wiel­kiej miło­ści, lecz świa­do­me, że uczu­cie może stać się narzę­dziem pod­po­rząd­ko­wa­nia. Ciesz­kow­ska traf­nie uchwy­ci­ła moment histo­rycz­ny, w któ­rym kobie­ty uzy­ski­wa­ły dostęp do edu­ka­cji i życia zawo­do­we­go, ale spo­łe­czeń­stwo wciąż nie było goto­we, by zaak­cep­to­wać ich nie­za­leż­ność.

Jej wła­sna bio­gra­fia współ­gra z tema­ta­mi podej­mo­wa­ny­mi w powie­ściach. Roz­wód, pra­ca zawo­do­wa, dzia­łal­ność spo­łecz­na i uży­wa­nie męskich pseu­do­ni­mów lite­rac­kich – Sariusz czy Sar­jusz – świad­czą o świa­do­mo­ści barier, z jaki­mi mie­rzy­ła się kobie­ta pra­gną­ca zaist­nieć jako pisar­ka. Przy­ję­cie pseu­do­ni­mu było stra­te­gią obron­ną, ale i zna­kiem epo­ki: kobie­ty, by zostać potrak­to­wa­ne poważ­nie, czę­sto musia­ły ukry­wać swo­ją płeć.

Twór­czość Zofii Ciesz­kow­skiej poka­zu­je, że kobie­ce pisar­stwo było nie tyl­ko lite­rac­kim zapi­sem emo­cji, lecz tak­że for­mą spo­łecz­ne­go sprze­ci­wu. To lite­ra­tu­ra, któ­ra odsła­nia mecha­ni­zmy wyklu­cze­nia, ale zara­zem doku­men­tu­je powol­ne doj­rze­wa­nie kobiet do samo­sta­no­wie­nia. Odkry­wa­nie takich auto­rek uświa­da­mia, że pol­ska lite­ra­tu­ra nie skła­da się wyłącz­nie z nazwisk utrwa­lo­nych w pod­ręcz­ni­kach, słow­ni­kach i ency­klo­pe­diach. Rów­nie waż­ne są te pisar­ki, któ­rych dzie­ła zepchnię­to na mar­gi­nes, choć to wła­śnie one naj­peł­niej opo­wia­da­ły o codzien­nym doświad­cze­niu nie­wiast i cenie, jaką pła­ci­ły za pró­bę bycia wol­ny­mi.

Okładka książki Beaty Walęciuk-Dejneki pod tytułem „Kobiece pisanie – trzy portrety. Szkice o mniej znanej (nieznanej) literaturze kobiet przełomu XIX i XX wieku”, część I.
Beata Walęciuk-Dejneka, „Kobiece pisanie – trzy portrety. Szkice o mniej znanej (nieznanej) literaturze kobiet przełomu XIX i XX wieku”, cz. 1, Siedlce: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu w Siedlcach, 2025.

Portret ocalony: Aurelia Wyleżyńska

Aure­lia Wyle­żyń­ska5 nale­ży do tych auto­rek prze­ło­mu XIX i XX wie­ku, któ­rych twór­czość przez dzie­się­cio­le­cia pozo­sta­wa­ła nie­mal cał­ko­wi­cie poza głów­nym nur­tem badań lite­rac­kich. Ta pisar­ka, publi­cyst­ka, dia­ryst­ka i autor­ka kro­nik wojen­nych była oso­bo­wo­ścią wyra­zi­stą, świet­nie wykształ­co­ną, aktyw­nie uczest­ni­czą­cą w życiu inte­lek­tu­al­nym swo­jej epo­ki, a jed­no­cze­śnie – podob­nie jak wie­le kobiet pió­ra tam­te­go cza­su – po woj­nie nie­mal cał­ko­wi­cie usu­nię­tą z pamię­ci kul­tu­ro­wej. Jej bio­gra­fia i doro­bek wpi­su­ją się w pro­ces stop­nio­we­go odzy­ski­wa­nia kobie­ce­go dzie­dzic­twa w histo­rii lite­ra­tu­ry pol­skiej.

Uro­dzo­na w 1881 roku w Okni­cy, na Podo­lu, pocho­dzi­ła ze szla­chec­kiej rodzi­ny o dłu­giej tra­dy­cji. Ode­bra­ła sta­ran­ne wykształ­ce­nie: ukoń­czy­ła war­szaw­ską pen­sję Cecy­lii Pla­ter-Zyber­ków­ny, następ­nie stu­dio­wa­ła na Wyż­szych Kur­sach dla Kobiet w Kra­ko­wie, by osta­tecz­nie pod­jąć naukę na Wydzia­le Filo­zo­ficz­nym Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go. Już w cza­sie stu­diów debiu­to­wa­ła lite­rac­ko i publi­cy­stycz­nie, co poka­zu­je, że od począt­ku świa­do­mie budo­wa­ła wła­sną dro­gę twór­czą. W jej życiu istot­ną rolę ode­gra­ły licz­ne podró­że, szcze­gól­nie wie­lo­let­ni pobyt w Pary­żu, dokąd wyje­cha­ła po roz­pa­dzie dru­gie­go mał­żeń­stwa i gdzie spę­dzi­ła kil­ka­na­ście lat. To wła­śnie tam ukształ­to­wa­ła się jako pisar­ka nowo­cze­sna, sil­nie zwią­za­na z doświad­cze­niem emi­gra­cji, kobie­cej samo­dziel­no­ści i inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści. Zmar­ła w 1944 w War­sza­wie.

Paryż był dla Wyle­żyń­skiej nie tyl­ko miej­scem zamiesz­ka­nia, lecz tak­że prze­strze­nią for­ma­cyj­ną. W latach mię­dzy­wo­jen­nych aktyw­nie uczest­ni­czy­ła w życiu pol­skiej emi­gra­cji arty­stycz­nej, pro­wa­dzi­ła salon lite­rac­ki, publi­ko­wa­ła w pra­sie pol­skiej i fran­cu­skiej, wygła­sza­ła odczy­ty oraz utrzy­my­wa­ła kon­tak­ty z krę­ga­mi inte­lek­tu­al­ny­mi. W tej per­spek­ty­wie jawi się jako jed­na z tych kobiet, któ­re prze­kra­cza­ły tra­dy­cyj­ne gra­ni­ce wyzna­cza­ne płci – któ­re podró­żo­wa­ły samot­nie, two­rzy­ły, utrzy­my­wa­ły się z pra­cy inte­lek­tu­al­nej i podej­mo­wa­ły publicz­ną aktyw­ność.

Doro­bek lite­rac­ki Wyle­żyń­skiej obej­mu­je zarów­no powie­ści, jak i tek­sty auto­bio­gra­ficz­ne oraz doku­men­ta­cyj­ne. Wśród jej naj­waż­niej­szych utwo­rów są: U zło­tych wrótNie­spo­dzian­kiKsię­ga udrę­kiBia­ła cza­ro­dziej­kaCza­ro­dziej­skie mia­sto czy Ser­ce podzie­lo­ne na ćwier­ci. Twór­czość ta, choć cenio­na przez współ­cze­snych, po dru­giej woj­nie świa­to­wej nie­mal cał­ko­wi­cie znik­nę­ła z obie­gu czy­tel­ni­cze­go. Zapo­mnie­nie obję­ło rów­nież jej wojen­ne dzien­ni­ki, któ­re dopie­ro współ­cze­śnie, w 2022 roku wyda­no z ręko­pi­sów i przy­wró­co­no bada­czom i czy­tel­ni­kom.

Szcze­gól­ną cechą pisar­stwa Wyle­żyń­skiej jest kon­se­kwent­ne uka­zy­wa­nie kobie­ty jako pod­mio­tu nowo­cze­sno­ści. Jej boha­ter­ki są samot­ne, mobil­ne, prze­miesz­cza­ją się mię­dzy mia­sta­mi, podró­żu­ją, spa­ce­ru­ją, obser­wu­ją prze­strzeń i pró­bu­ją oswo­ić świat na wła­snych warun­kach. W prze­ci­wień­stwie do tra­dy­cyj­ne­go mode­lu kobie­ty zamknię­tej w prze­strze­ni domu, u Wyle­żyń­skiej kobie­ta wycho­dzi na uli­cę, do kawiar­ni, teatru, hote­lu, pocią­gu – sta­je się uczest­nicz­ką życia publicz­ne­go. To bar­dzo waż­ny aspekt jej twór­czo­ści: pisar­ka poka­zu­je nie tyl­ko wewnętrz­ne doj­rze­wa­nie boha­te­rek, ale tak­że ich fizycz­ne prze­miesz­cza­nie się jako for­mę eman­cy­pa­cji. Spa­cer po mie­ście, podróż do obce­go kra­ju czy samot­ne zamiesz­ka­nie w metro­po­lii nie są jedy­nie tłem wyda­rzeń, lecz sta­ją się sym­bo­licz­ny­mi gesta­mi wyj­ścia poza narzu­co­ne role spo­łecz­ne. Nie­wia­sta Wyle­żyń­skiej szu­ka sie­bie w prze­strze­ni – poprzez ruch, doświad­cze­nie mia­sta i kon­takt z kul­tu­rą.

Boha­ter­ki powie­ści Wyle­żyń­skiej są podob­ne do samej autor­ki: wykształ­co­ne, wraż­li­we, świa­do­me wła­snej war­to­ści, ale jed­no­cze­śnie uwi­kła­ne w kon­flik­ty uczu­cio­we i spo­łecz­ne. Poszu­ku­ją miło­ści, lecz nie chcą rezy­gno­wać z wła­snej pod­mio­to­wo­ści. Czę­sto prze­gry­wa­ją w kon­fron­ta­cji z oby­cza­jo­wy­mi ocze­ki­wa­nia­mi, jed­nak ich poraż­ki mają wymiar poznaw­czy – pro­wa­dzą do samo­wie­dzy i dal­sze­go roz­wo­ju. To kobie­ty, któ­re nie miesz­czą się w pro­stych sche­ma­tach epo­ki: są jed­no­cze­śnie deli­kat­ne i nie­za­leż­ne, emo­cjo­nal­ne i inte­lek­tu­al­ne, samot­ne, ale aktyw­ne. Wyle­żyń­ska nale­ży do gro­na pisa­rek, któ­re two­rzy­ły lite­ra­tu­rę kobie­ce­go doświad­cze­nia, a zara­zem doku­men­to­wa­ły prze­mia­ny spo­łecz­ne pierw­szej poło­wy XX wie­ku. Jej twór­czość poka­zu­je, że pro­ces eman­cy­pa­cji nie prze­bie­gał wyłącz­nie poprzez poli­tycz­ne dekla­ra­cje czy dzia­łal­ność spo­łecz­ną, ale rów­nież poprzez sam akt pisa­nia – poprzez opo­wia­da­nie o kobie­cym świe­cie z per­spek­ty­wy samej kobie­ty.

Odzy­ski­wa­nie syl­wet­ki twór­czej Aure­lii Wyle­żyń­skiej dla histo­rii lite­ra­tu­ry ozna­cza przy­wra­ca­nie pamię­ci nie tyl­ko o zapo­mnia­nej autor­ce, ale tak­że o całym mode­lu kobie­cej obec­no­ści w kul­tu­rze nowo­cze­snej. Jej pisar­stwo sta­no­wi świa­dec­two epo­ki, w któ­rej panie coraz śmie­lej prze­kra­cza­ły gra­ni­ce pry­wat­no­ści, zdo­by­wa­ły wykształ­ce­nie, podró­żo­wa­ły, two­rzy­ły i opi­sy­wa­ły świat wła­snym gło­sem – nawet jeśli przez dłu­gie lata głos ten pozo­sta­wał nie­sły­sza­ny.

***

Wspól­nym mia­now­ni­kiem wszyst­kich trzech por­tre­tów jest uka­za­nie lite­ra­tu­ry jako prze­strze­ni wal­ki o pod­mio­to­wość, poka­za­nie, że kobie­ce pisa­nie tego okre­su nie było jedy­nie lite­rac­kim zapi­sem emo­cji czy pry­wat­nych prze­żyć, lecz for­mą dzia­ła­nia spo­łecz­ne­go i kul­tu­ro­we­go. Pisar­ki te, każ­da na swój spo­sób, podej­mo­wa­ły temat kobie­cej nie­za­leż­no­ści, pra­wa do edu­ka­cji, pra­cy, samo­re­ali­za­cji i miło­ści wol­nej od spo­łecz­ne­go przy­mu­su. I one, i ich boha­ter­ki zma­ga­ły się z ogra­ni­cze­nia­mi epo­ki, ale rów­no­cze­śnie sta­ły się sym­bo­licz­ny­mi figu­ra­mi prze­mia­ny – kobie­ta­mi, któ­re pró­bo­wa­ły prze­kro­czyć narzu­co­ne role i wyzna­czyć wła­sne miej­sce w świe­cie.

 

1 Zob. wię­cej: B. Walę­ciuk-Dej­ne­ka, Kobie­ce pisa­nie – trzy por­tre­ty. Szki­ce o mniej zna­nej (nie­zna­nej) lite­ra­tu­rze kobiet prze­ło­mu XIX i XX wie­ku, Sie­dl­ce: Wydaw­nic­two Nauko­we Uni­wer­sy­te­tu w Sie­dl­cach, 2025, onli­ne:  https://monografie.uws.edu.pl/wnuws/catalog/book/66 [dostęp: 1.08.2026]. Zob. też prze­wod­nik lite­rac­ki po świe­cie zapo­mnia­nych pisa­rek, link w następ­nym przy­pi­sie.

2 Inter­ne­to­wa baza wie­dzy Zapo­mnia­ne pisar­ki pol­skie – odkry­wa­nie utra­co­nej histo­rii, onli­ne: https://zapomnianepisarkipolskie.uws.edu.pl (kie­row­nik mery­to­rycz­ny i koor­dy­na­tor zespo­łu Beata Walę­ciuk-Dej­ne­ka) [dostęp: 1.08.2026].

3 Zob. B. Walę­ciuk-Dej­ne­ka, Kobie­ce pisa­nie – trzy por­tre­ty…, s. 51–61.

4 Zob. tam­że, s. 62–75.

5 Zob. B. Walę­ciuk-Dej­ne­ka, Emi­grant­ka – inte­lek­tu­alist­ka: przy­pa­dek Aure­lii Wyle­żyń­skiej. Wstęp do badań, „Cza­so­pi­smo Nauko­we Insty­tu­tu Stu­diów Kobie­cych” 2023, nr 2 (15), s. 35–46; taż, Kobie­ca emi­gra­cja inte­lek­tu­al­na: „Cza­ro­dziej­skie mia­sto” Aure­lii Wyle­żyń­skiej, „Archi­wum Emi­gra­cji. Stu­dia. Szki­ce. Doku­men­ty” 2022, nr 29, s. 284–292.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej „Inne tradycje”.

Czytaj także

13.08.2026 Laba

Pocztówka znaleziona w trzcinie

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj publikujemy reportaż Krzysztofa Żwirskiego z festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie.

11.08.2026 Laba

Książki zmieniają się razem z nami

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z malarką i autorką komiksów Joanną Karpowicz rozmawia Małgorzata Bugaj.