Russell Hoban, pisząc Riddleya Walkera, zaczął od wyobrażenia sobie społeczeństwa dwa tysiące lat po apokalipsie. Szybko jednak zgrzytem w jego początkowych fragmentach okazał się język – zbyt elegancki dla ludzi, którzy wrócili do trybu koczowniczego i nie znają pisma. Dopiero po zmianie narracji na językowo „zdegradowaną” i zniekształconą, świat społeczności powieściowej Ingli stawał się całościowy. Dlatego gdy dzisiaj czyta się powieść Russella Hobana, nie sposób oddzielić wydarzeń i bohaterów od ich języka, który dla czytelników jest grząskim gruntem, gdzie trudno się odnaleźć i łatwo wpaść w pułapki. Ostatecznie poznając trudności i nierówności, można oswoić ten język, który nie pozwala od siebie odpocząć i o sobie zapomnieć. Nie staje się jednowymiarowy i prosty, nadal jest grząski i pełen zagrożeń, pułapek i nierówności, ale już poznanych. Tekst jest przez to językowym, ale także narracyjnym labiryntem, bo świat Riddleya czytelnik poznaje razem z nim, ucząc się rozwiązań językowych i próbując poruszać się po tekście literackim jak po świecie przedstawionym, nieznanym i dość odległym od pierwotnych wyobrażeń. Tłumacz Riddleya Walkera, Piotr Siemion, stanął zatem przed zadaniem nie tyle samego przetłumaczenia, ile właściwie stworzenia nowego języka, który będzie jednocześnie zdewastowany, ale pozostanie zrozumiały, a przy tym będzie magnetyczny.
W oryginale Riddley Walker został opublikowany w 1980 roku – podczas zimnowojennego wyścigu zbrojeń i narastających lęków nuklearnych. Hoban nawiązywał do tych kontekstów poprzez stworzenie jaśniejącego Ludzika Adoma, będącego figurą atomu, ale także wykorzystanie motywu białych cieni inspirowanych hiroszimskimi, które pojawiły się w przestrzeni zniszczonej Hiroszimy po zrzuceniu bomb atomowych w 1945 roku. Okres pisania i wydania tej książki to też czas, kiedy na gruncie filozofii lęki nuklearne i apokaliptyczne były jednymi z powracających tematów. Jacques Derrida, pisząc o apokalipsie, przekonywał, że istnieje ona tylko w formie tekstowej, literackiej, a więc mamy do czynienia z jej ciągłą potencjalnością. W momencie, kiedy nastąpiłby koniec, destrukcji uległoby archiwum, a tym samym nie byłoby możliwości mówienia o katastrofie1. W świecie Riddleya koniec języka i archiwum nastąpił tylko pozornie. Destrukcji po wybuchu atomowym uległo całe znane piśmiennictwo poza Legendą o św. Eustachym, która stała się podstawą do stworzenia Historii Jusy. Zamiast ostatecznej nastąpiła częściowa destrukcja, w której wyniku ludzie utracili nie tylko prawie całe archiwum, lecz w konsekwencji także umiejętność pisania i czytania.
Wędrowanie przez świat bez archiwum
Russell Hoban zadaje w związku z tym pytania o świat i język bez archiwum – jego wizja ukazuje brutalne, ale też bardzo niejednoznaczne społeczeństwo, natomiast język jest odzwierciedleniem świata po apokalipsie, w którym bohaterowie muszą zachować czujność, często nie potrafiąc się wzajemnie zrozumieć. Stworzona przez Hobana społeczność próbuje poskładać skrawki mitów, legend, wyobrażeń o przeszłości i na podstawie tych powidoków wiele postaci powieściowej Ingli wypowiada swoje teorie, podkreślając mozaikowatość tego świata. Jednocześnie bohaterowie są świadomi, że wiedza, do której dążą, jest bardzo rozproszona; próbują odtworzyć moment apokalipsy, jej powody, a w gruncie rzeczy zmierzają poprzez to do autodestrukcji. Chęć odkrycia ciągu cyfr, który w wyobrażeniu społeczności Ingli spowodował katastrofę nuklearną (czyli powieściowe „Wielkie BUM”), doprowadza do śmierci dwóch bohaterów. Podejmowane działania podszyte są chęcią zobaczenia, jak dokonuje się ostateczna zagłada, choć ta usilnie nie chce się wydarzyć. Hoban tym samym uwidacznia nie tyle zagrożenie „nadmiarem wiedzy”, ale konsekwencje, jakie mogą się wiązać z niewiedzą, co z tą wiedzą zrobić.
W społeczności dążącej do odkrycia wiedzy o wybuchu nuklearnym tytułowy Riddley Walker początkowo jednak nie wykazuje zbyt dużego zainteresowania tym, co było „na początku”. Zasadniczo jest przeciwieństwem wielu głównych postaci narracji postkatastroficznych i postapokaliptycznych – nie jest eksploratorem, przywódcą, trudno o nim mówić nawet jako o buntowniku. Gdyby mógł, to stanąłby z boku całej historii, przyglądał się jej, myślał o niej i nie podejmował żadnej aktywności. Największymi sprzymierzeńcami Walkera okazują się psy, z którymi w sposób nieco nieuświadomiony zawiązuje porozumienie. Jak mówi:
Innych psuf niebyło, tylko on. Niedość, żesie wemnie fślipia, dotego jeszcze za czyna murdać po woli ogonem. Potem sieodwraca i od biega, ale sieoglonda namnie, jak by chciał, bym szedł zanim. No to ide. Tyle nato szystko fcionsz czekałem, że gdy jusz siezdażyło, fcale sieniezastanawiałem2.
Przez większość społeczności Ingli psy są traktowane jako zagrożenie, co wynika nie z ich usposobienia, ale z braku wiedzy o tym, jak się porozumiewają i jak funkcjonują w świecie po apokalipsie. Znamienne jest, że zachowanie i instynkt psa nie uległy na skutek katastrofy w rzeczywistości stworzonej przez Hobana takim przeobrażeniem i destrukcji jak świat człowieka. Dla Walkera psy okazują się oparciem w rzeczywistości, w której wchodzi w relacje z różnymi postaciami i, jak mówi, „s pszymieżyćsie z kim tesz jusz niemiałem, dosyć tego. Może tyko spsami. Te fcionsz trfały pszymnie”3. Są dla niego w pewien sposób przewodnikami, informują o nadchodzących zagrożeniach, bez nich jest niczym nieporadny wędrowiec, trochę nieświadomy tego, co się wokół niego dzieje.
Mimo że społeczność, w której żyje, stopniowo przechodzi z trybu koczowniczego w rolniczy, to Walker nie potrafi się z tym oswoić, jego świat opiera się na wędrowaniu, które jest częścią jego tożsamości. Przymus (wewnętrzny albo zewnętrzny) wędrowania jest powracającym motywem narracji postkatastroficznych, z których najbardziej znaną (choć o ponad dwadzieścia lat późniejszą) jest Droga Cormaca McCarthy’ego (Wydawnictwo Literackie, tłum. Robert Sudoł), ale warto też przywołać Lód Anny Kavan (ArtRage, tłum. Agata Ostrowska) czy wydaną w ostatnich latach Północ Merethe Lindstrøm (ArtRage, tłum. Katarzyna Tunkiel). W tych tekstach (choć jest to jedynie niewielki ułamek tego rodzaju narracji i jednocześnie w każdym utworze katastrofa przybiera inny charakter) cel wędrówki jest znany jedynie w zarysie. Ta niedookreśloność wpływa na poczucie niepewności w świecie pokatastroficznym, a w konsekwencji doprowadza do podejmowania usilnych prób znalezienia bezpieczniejszego miejsca. Trudno nie odnieść wrażenia, że postać Riddleya w zamyśle kpi z bohaterów z narracji postkatastroficznych, którzy doskonale wiedzą, co robić, gdzie zdobywać pożywienie albo przynajmniej stwarzają takie pozory. Riddley natomiast nie do końca wie, co robić, i zasadniczo płynie z prądem wydarzeń, a przy tym jest zdziwiony konsekwencjami odkrycia pyłu strzelniczego. Podczas wędrowania ożywa w nim jednak częściowa ciekawość Historią Jusy, która staje się dla niego rodzajem mapy, a dla społeczności źródłem mitów i wierzeń, ale też opowieścią o katastrofie.
Ton apokaliptyczny i język przestrogi
Sama postać Jusy jest spoiwem świata przed apokalipsą i po niej, figurą człowieka czasów technologii. W świecie Riddleya łączącymi społeczność wydarzeniami są bardzo szczegółowo opisane „pokasy”, które pełnią funkcję edukacyjną, ale mają też cel światopoglądowy i polityczny. Podczas jednego z takich pokazów Jusa został ukazany jako odpowiedzialny za wybuch nuklearny:
Od żekł nato Ludzik: Juso, pomnij sobie, jak po żądałeś Prze Mian wielgich, oto jest 1 z nich. Tyś mnie sam z rdzenia serca drewna matecznika kamienia wy łuskał, tyś mnie sam roz darł na 2 czemści ni czym kurczaka. Tyś sam po spisywał Numery u pot stawy wielgich Psze Mian4.
W konsekwencji Jusa staje się głosem przestrogi: „Radze, żyjcie wy sobie, jak żyjecie, i nie szukajcie wiencej Mocy”5.
Przestrogi podczas pokazów, w Historii Jusy i części monologów bohaterów składają się na krytykę pędu i usilnego poznania tajemnic. Wymownym przykładem jest powieściowe Dobre Bytowanie – utopijna wizja, w której każdy żyje w dostatku, a w zasadzie w naddatku, jednak próba dotarcia do takiej formy społeczeństwa skutkowała destrukcją. W związku z tym wynalezienie bomby atomowej jest w narracji Hobana momentem, kiedy „człek stałsie cfany”6, natomiast ucieleśnieniem sprytu i wyrachowania stał się WPan Cfany – figura nieustającego pędu, postępu, zawłaszczania wiedzy, wykorzystywania Jusy, jego umiejętności i zdolności. WPan Cfany to także przyczyna Złego Czasu i nieosiągnięcia Dobrego Bytowania, zasadniczo koncentruje w sobie wszystkie cechy człowieka zaślepionego celem.
Krytyka pędu i poczucie, że może on doprowadzić do rodzaju końca, eskalacji i jednocześnie język przestrogi są spoiwem większości narracji (post)katastroficznych i (post)apokaliptycznych. Jednym z pierwszych dość wyrazistych kontekstów jest współczesny ton apokaliptyczny związany z kryzysem, katastrofą klimatyczną i wskazywaniem na źródło w postaci nieopanowanej chęci wzrostu gospodarczego, energetycznego i tak dalej (na przykład Milcząca wiosna Rachel Carson, PWN, tłum. Marek Czekański). Podobne powiązania można zaobserwować w okresie zimnowojennym, kiedy nieograniczony niczym wyścig zbrojeń w społecznej, literackiej i filozoficznej narracji musiał skończyć się rodzajem apokalipsy (wspomniany Lód, ale także na przykład wcześniejszy Ostatni brzeg Shute Nevil, tłum. Zofia Kierszys). Jeśli poszukać nieco głębiej w historii, to należałoby wymienić chociażby nurty katastroficzne początku XX wieku, które są związane nie tylko z perspektywą zbliżających się globalnych wojen, ale też obrazują przeciążenia bardzo szybkim tempem rozwoju w XIX i w pierwszych latach XX wieku.
Hoban zatem nie przedstawia żadnej odkrywczej, natchnionej wizji, ale unaocznia rodzaj autodestrukcji ludzkości, która kierowana niepohamowaną chęcią i nieograniczonym pędem nie zważa na wizję przekroczenia granicy, za którą znajduje się urealniona albo utekstowiona katastrofa. U Hobana katastrofa ma dwojakie źródło (choć można mówić o zazębianiu się obu aspektów): rozbicie atomu i stworzenie bomby atomowej, a także zmiany klimatyczne. Z jednej strony bohaterowie powieści Hobana mają poczucie gorszości wobec ludzi sprzed „końca”, ale z drugiej ich intuicja wskazuje, że musi być jakieś źródło utraty mądrości, którego upatrują w kryzysie klimatycznym:
Riddley, z rozum, tamci ludzie byli odnas jacyś lepsi! Mieżyli wysoko, amy ot tamtego czasu u padaliśmy jeszcze jak nisko! Możeto pszes szyskie te bemby, coto nam za truły ziemie. Możeto sieporobiło od dziury, cosie stała w pewnej żeczy, co jomw ufczas na zywali Ołzonem? Ołzon żecz to nie widzialna oczami, lecz to ona pot tszymuje całe to po wietsze, conim od dychamy. Zrup ftej żeczy dziurę, zaras Pssst! Za braknie po wietsza. O powiadano zdawnych czasuf pszekas, że właśnietak siestało, dawno, ale to dawno dawno temu, fczarny czas. Tak, dobrze słyszysz. Muwie, że uf czas był czarnym7.
Utopijnym celem społeczności, a w zasadzie części jej członków, było na powrót scalenie Jaśniejącego Ludzika Adoma, czyli cofnięcie się do ery przedatomowej, zanim „z obu tych połówek Jaśniejoncego Ludzika zwanego Adome roz niosłysie we fsze strony Jasności wielgiemi krengami”8. Wchodzi to jednak w sprzeczność z podejmowanymi działaniami dążącymi do odkrycia cyfr skutkujących wybuchem nuklearnym. Bohaterowie powieści Hobana wydają się wręcz zagubieni, podejmują próby wyciągnięcia wniosków z decyzji ludzi poprzedniej ery, stawiając sobie za cel stworzenie nierealnego świata, w którym nie doszło do rozbicia atomu. Jaśniejący Ludzik Adom mocno ugruntowuje narrację w sferze (post)nuklearnej, jednak nawiązania do ery atomu są przeformułowane przez wyobrażenie tego, jak myślałby człowiek dwa tysiące lat po apokalipsie w jej pełniejszym (choć niecałkowitym) wymiarze. Podstawowymi punktami odniesienia są obrazy (post)nuklearne, które były obecne w kulturze od ataków na Hiroszimę i Nagasaki. Powieść Hobana staje się przez to mozaiką mitów, wyobrażeń, wspomnień i powidoków.
Gorzkość apokalipsy nuklearnej
Jednym z powracających nawiązań nuklearnych jest łączenie katastrofy ze skażeniem, które pojawia się w wizjach i mitach społeczności Ingli. W jednej z legend to psy widzą nadchodzącą katastrofę, towarzyszy temu wyobrażenie, że artykułują swoją przestrogę:
I jęły oba psy głosić żecz o śfiecie, jaki miał teraz nadejść. Tak żekły: Ziemia martfa beńdzie, a ludzie bendomsie po żerać nawzajem. Woda truciznom po dejdzie, tedy ludzie bendom pić kref9.
Martwota ziemi i zatrute wody są skutkiem nuklearnej zagłady, a skażenie w powieści Hobana, ale też w innych narracjach postnuklearnych, łączy się z gorzkością:
Tamci, co po marli szyscy, kiedy spadły białe cienie, oni jusz byli za płacili. Tamci szyscy, kturych ziarno s potforniało, gdy ziemia siestała goszka, oni tak że za płacili10.
Gorzkość, metaliczny posmak są charakterystycznymi objawami dostawania się do organizmu promieniowania radioaktywnego, jednocześnie są też synonimami toksyczności, która staje się częścią organizmów, gleby i powietrza, a tym samym także utekstowionej albo urealnionej katastrofy.
Toksyczność w narracji Hobana łączy dwie skrajności – jasność kojarzoną z wybuchem nuklearnym oraz czerń związaną z apokalipsą, ale też dymem i zgliszczami. Spopielone miasto, duszący pył, który zalega na drodze, ale i jest obecny w powietrzu, zatrzymując dopływ światła słonecznego, jest podstawą wyobrażenia świata pokatastroficznego. W Drodze McCarthy’ego mężczyzna z synem chodzą z założonymi na twarze materiałami imitującymi maski, próbując ochronić się przed pyłem, który całkowicie zawładnął światem, w jakim próbują przetrwać. Natomiast w Czarnym deszczu Masujiego Ibuse (Książka i Wiedza, tłum. Mikołaj Melanowicz) główny bohater po atakach nuklearnych przemieszcza się między Hiroszimą a okolicami, które są spopielone i owładnięte duszącym pyłem przylepiającym się do ciała. Tytułowy czarny deszcz był zlepkiem stopionych materiałów, które już napromieniowane spadały na okolice, stając się częścią postnuklearnego świata.
Natomiast jasność i przerażający błysk światła są stałymi elementami narracji postnuklearnych, powracają we wspomnieniach mieszkańców Hiroszimy, którzy przeżyli atak w 1945 roku. Rozmówcy Johna Herseya (Hiroszima, Znak, tłum. Jerzy Łoziński) czy też Kenzaburō Ōe (Zapiski z Hiroszimy, Państwowy Instytut Wydawniczy, tłum. Dariusz Latoś) wspominają moment zrzucenia bomb przez Stany Zjednoczone jako chwilę oślepiającego światła, jakiego nigdy wcześniej nie widzieli. Jasność w książce Hobana jest natomiast synonimem promieniowania będącego efektem rozbicia atomu: „Cieńten ot cisneło naścianie tfarde śfiatło, tojest pro mieniowanie. Jaśnienie”11. Jaśnienie, które początkowo mogłoby się kojarzyć z rodzajem oświecenia, raczej pozytywnymi niż negatywnymi kontekstami, staje się symbolem katastrofy. Wybuch nuklearny niszczy zastany porządek, znajome i ugruntowane konteksty, skojarzenia, stając się ich końcem. Jednocześnie w powieści Hobana Jaśnienie nie przemija jak oślepiająca światłość wybuchu bomby atomowej, ale zostaje odciśnięte w przestrzeni w postaci białych cieni – jeden z bohaterów mówi:
Po mny byłem, że syntrum Kunter Bury naj gorzej obe rwało zeszyskich Martfych Miast, botutaj był PunktZero, tu nakażdym muże po zostały białe cienie12.
Nawiązanie do śladów ludzkich sylwetek, jakie pozostały po ataku nuklearnym na murach hiroszimskich budynków, ma na celu unaocznienia nie tylko niewidocznego dla ludzkiego oka promieniowania, ale także trwałej pamięci skutków ludzkiego pędu, wojny i ataków nuklearnych.
Ibuse Masuji w Czarnym deszczu, powieści opowiadającej o losach Hiroszimy i jej mieszkańców w trakcie ataków nuklearnych i krótko po nich, za pomocą metodycznej, zdystansowanej narracji uwidacznia skalę katastrofy. Z kolei Hoban pokazuje, co stałoby się ze światem, gdyby atak nuklearny był jeszcze bardziej druzgocący w skutkach, a „na śfiecie czarno się uczyniło i gnilnie”13. Riddley Walker Russella Hobana jest jedną z tych postkatastroficznych narracji, które w sposób kompletny starają się ukazać świat po apokalipsie – z utraconymi technologią, wiedzą, historią, archiwum i językiem. Kluczowy w powieści jest język, który stanowi barierę wstępną do świata Riddleya, początkowo tak samo trudny do zrozumienia jak społeczność i świat po „końcu”.
W momencie, kiedy w literaturze przeważały wyobrażenia samego momentu „końca” albo świata krótko po nim, to Hoban próbował spojrzeć nieco inaczej. Pytał, jaki wpływ na społeczność miałaby katastrofa niszcząca archiwum oraz w jaki sposób język kształtuje ludzi, ich tożsamość i strukturę światopoglądową. Wizja Hobana ukazuje ludzkość posługującą się wytworzonym na nowo językiem, który wydaje się zdegradowany, ale w zasadzie (podobnie jak rzeczywistość) próbuje się go odbudowywać ze zgliszcz, w jakie zamienił się po katastrofie nuklearnej.
1 Zob. J. Derrida, O apokalipsie, wstęp i oprac. I. Boruszkowska, K. Wojtasik, posł. I. Boruszkowska, M. Koza, Kraków: Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, 2018.
2 R. Hoban, Riddley Walker, tłum. P. Siemion, Warszawa: Wydawnictwo ArtRage, 2026, s. 104.
3 Tamże, s. 226.
4 Tamże, s. 55.
5 Tamże, s. 115.
6 Tamże, s. 32.
7 Tamże, s. 171.
8 Tamże, s. 51.
9 Tamże, s. 52
10 Tamże, s. 280.
11 Tamże, s. 174.
12 Tamże, s. 214.
13 Tamże, s. 52.
