„Starał się”

Mał­go­rza­ta Bugaj: Czy reży­ser teatral­ny potra­fi czy­tać nie­win­nie, bez myśle­nia o sce­nie?

Mar­cin Liber: Czy­tam z poczu­ciem winy od same­go począt­ku, bo bar­dzo czę­sto szu­kam w książ­kach mate­ria­łu do pra­cy nad przed­sta­wie­niem. Nie ma dla mnie lite­ra­tu­ry cał­ko­wi­cie nie­win­nej. Zawsze poja­wia się pyta­nie, czy to jest mate­riał na spek­takl. Temat może czy­hać wszę­dzie. Trud­no prze­wi­dzieć, co czło­wie­ka spo­tka pod­czas lek­tu­ry, bo czy­ta­nie jest przy­go­dą. Im bar­dziej nie­oczy­wi­sty wyda­je się tekst, tym cie­kaw­szy może być jako punkt wyj­ścia do sce­na­riu­sza czy dra­ma­tu.

Się­ga Pan z wybo­ru po rze­czy ciem­ne, nie­wy­po­czyn­ko­we, czy jed­nak myśli Pan cza­sem kate­go­rią let­niej lek­tu­ry?

Dwie moje ulu­bio­ne książ­ki z ostat­nie­go cza­su napraw­dę nada­ją się do czy­ta­nia na waka­cje. To powie­ści Kar­la Ove­go Knaus­går­da Gwiaz­da poran­na, Wil­ki z lasu wiecz­no­ściTrze­cie Kró­le­stwo. Czy­ta­łem je wła­śnie w waka­cje, choć tro­chę dłu­żej, bo są obszer­ne. Szcze­gól­nie dużo myślę o Trze­cim Kró­le­stwie. Te książ­ki pro­po­nu­ją świat, w któ­rym fan­ta­stycz­nie się odnaj­dy­wa­łem. Otwie­ra­łem je i natych­miast byłem w przy­go­dzie, oczy­wi­ście w cudzy­sło­wie, ale wła­śnie tego szu­ka­my w lite­ra­tu­rze, praw­da? Może­my przez chwi­lę zamiesz­kać w rze­czy­wi­sto­ści alter­na­tyw­nej wobec naszej.

Jak tra­fia­ją do Pana książ­ki?

Naj­czę­ściej z pole­ce­nia. Tak było chy­ba z Trze­cim Kró­le­stwem. Praw­do­po­dob­nie wyszło to z roz­mo­wy o black meta­lu, bo ten wątek jest w książ­ce bar­dzo wyraź­ny, a sama powieść dzie­je się w Nor­we­gii. W zeszłym roku podró­żo­wa­li­śmy zresz­tą po niej, więc te rze­czy zaczę­ły się ze sobą łączyć.

Oczywiście są też listy obowiązkowe, nagradzane książki, które piętrzą się przy łóżku. Ale nie zawsze to one okazują się najważniejsze.

Czę­sto waż­niej­sze są lek­tu­ry, któ­re tra­fia­ją do mnie z zupeł­nie inne­go powo­du.

Jakie książ­ki tra­fia­ją do Pana poza tym ofi­cjal­nym obie­giem nagród i reko­men­da­cji?

Jed­ną z takich ksią­żek jest Ostat­nia wie­cze­rza zespo­łu Nagrob­ki. Deathstyle’owa książ­ka kuli­nar­na, ale bar­dzo szcze­gól­na. Są w niej prze­pi­sy, wywia­dy i ankie­ty osób zaprzy­jaź­nio­nych z zespo­łem. Odpo­wia­da­li­śmy tam mię­dzy inny­mi na pyta­nia doty­czą­ce wła­snej sty­py. Co chcie­li­by­śmy zjeść, kogo zapro­sić na pogrzeb, a kogo nie. Bar­dzo lubię takie połą­cze­nie śmier­ci, humo­ru, dystan­su i kon­kre­tu. To książ­ka, któ­ra poważ­ny temat trak­tu­je prze­wrot­nie, a przez to jesz­cze moc­niej.

Czy jest autor, któ­ry ukształ­to­wał Pana jako czy­tel­ni­ka i reży­se­ra?

Kurt Von­ne­gut. Tra­fi­łem na nie­go w liceum, dzię­ki przy­ja­cio­łom. Nauczy­cie­le raczej trzy­ma­li się kano­nu, a wszyst­ko, co napraw­dę moc­no nas wte­dy poru­sza­ło, czy­ta­li­śmy poza szko­łą.

U Von­ne­gu­ta naj­waż­niej­sze były dla mnie poczu­cie humo­ru, dystans i filo­zo­fia. Bar­dzo lubię jego zda­nie: „Jeśli to nie jest miłe, to nie wiem, co jest”. To jest dla mnie moment łapa­nia pięk­nych chwil. Czę­sto do nie­go wra­cam. W jed­nym z ostat­nich przed­sta­wień cyto­wa­li­śmy zresz­tą wykład Von­ne­gu­ta o dra­ma­tur­gii i to zda­nie rów­nież się tam poja­wi­ło.

Czy dziś książ­ki nadal potra­fią wejść Panu pod skó­rę tak moc­no jak w mło­do­ści?

Mam wra­że­nie, że naj­waż­niej­sze książ­ki prze­czy­ta­łem za mło­du. To wte­dy zda­rza­ją się naj­więk­sze zachły­śnię­cia lite­ra­tu­rą. Ale nadal są pozy­cje, któ­re zosta­ją ze mną na dłu­go. Tak było z Trze­cim Kró­le­stwem Knaus­går­da. Tak było też z Łaska­wy­mi Jona­tha­na Lit­tel­la. To książ­ka, któ­ra zro­bi­ła na mnie ogrom­ne wra­że­nie.

Czy pla­nu­jąc waka­cje, dobie­ra Pan do nich lek­tu­ry?

Naj­pierw pla­nu­ję waka­cje, potem dobie­ram lite­ra­tu­rę. W zeszłym roku była Nor­we­gia i Knaus­gård. Zoba­czy­my, co będzie w tym roku. Być może popro­szę o suge­stie i w ten spo­sób znaj­dzie się rów­nież kie­ru­nek podró­ży.

Co widzi reży­ser, kie­dy czy­ta książ­kę?

Przede wszyst­kim obra­zy i sytu­acje. Inte­re­su­ją mnie momen­ty, któ­re suge­ru­ją moż­li­wość stwo­rze­nia sce­ny. Widzę ludzi w sytu­acjach, napię­cia mię­dzy nimi, dia­lo­gi. Naj­pierw poja­wia się temat, potem obraz, a potem szan­sa zbu­do­wa­nia sce­ny.

Lubię przyglądać się światu, który literatura buduje, a później samemu go trochę zdekonstruować.

Czy są książ­ki tak pry­wat­ne, że nie chciał­by ich Pan prze­no­sić na sce­nę?

Nie ma takich ksią­żek. Ja się wszyst­kim dzie­lę. Wła­śnie to, co bar­dzo oso­bi­ste, pry­wat­ne i doty­ka­ją­ce, wyda­je mi się naj­cie­kaw­sze. Oczy­wi­ście są książ­ki, któ­rych adap­ta­cje czę­sto roz­cza­ro­wu­ją. Tak bywa z Mistrzem i Mał­go­rza­tą. Widzia­łem kil­ka reali­za­cji i więk­szość mnie roz­cza­ro­wa­ła, choć jed­ną uwa­żam za bar­dzo dobrą. To fan­ta­stycz­na książ­ka, ale bar­dzo trud­na do prze­ło­że­nia na sce­nę bez utra­ty magii.

Na co zapro­sił­by Pan widzów w kon­tek­ście lite­ra­tu­ry?

A pro­pos lite­ra­tu­ry zapro­sił­bym na Papry­karz szcze­ciń­ski. Poja­wia się tam wie­le posta­ci z lite­ra­tu­ry i kul­tu­ry: Olga Papry­kar­czuk, Albert Papry­Ca­mus czy David Papry­ka­lynch. Jeśli roz­ma­wia­my o książ­kach, to wła­śnie te posta­ci mogą zachę­cić miło­śni­ków lite­ra­tu­ry do teatru. Pole­cił­bym też Złe baśnie we Wro­cław­skim Teatrze Pan­to­mi­my, spek­takl zro­bio­ny na pod­sta­wie książ­ki Żyli dłu­go i szczę­śli­wie, póki nie umar­li. Nie­zna­ne baśnie bra­ci Grimm w wybo­rze i prze­kła­dzie Eli­zy Pie­ciul-Kar­miń­skiej. To świet­ny mate­riał na waka­cje, zwłasz­cza jeśli lato będzie sło­necz­ne, cie­płe i pogod­ne. Taka lek­tu­ra może być wte­dy fan­ta­stycz­nym kon­tra­punk­tem.

Gdy­by książ­ka o Pana życiu mia­ła tytuł, jak by brzmiał?

Myślę, że tak jak powie­dzia­łem w Ostat­niej wie­cze­rzy, kie­dy pyta­no mnie, co chciał­bym mieć napi­sa­ne na nagrob­ku. Cytu­jąc Kur­ta Von­ne­gu­ta: „Sta­rał się”. Myślę, że książ­ka o moim życiu też mogła­by się tak nazy­wać.

Czytaj także

18.08.2026 Laba

Logika Golema

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z kompozytorem, gitarzystą i wokalistą Mikołajem Żentarą rozmawia Małgorzata Bugaj.

11.08.2026 Laba

Książki zmieniają się razem z nami

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z malarką i autorką komiksów Joanną Karpowicz rozmawia Małgorzata Bugaj.

28.07.2026 Laba

Między szumem drzew a Mankellem

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z wiolonczelistą, kompozytorem i improwizatorem Jakubem Gucikiem rozmawia Małgorzata Bugaj.

21.07.2026 Laba

Latem wracam do Prousta

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z artystką wizualną i malarką Katarzyną Wyszkowską rozmawia Małgorzata Bugaj.