Spin-off serii Igrzyska śmierci ukazał się na polskim rynku w marcu 2025 roku, jednak w tamtym czasie nie czułam potrzeby powrotu do świata Panem. Pierwotny sceptycyzm został pokonany przez chęć poznania historii przed seansem tegorocznej adaptacji filmowej. Obecnie mogę ponownie podziękować sobie za przestrzeganie zasady „najpierw książka, potem film”, gdyż dzięki niej odnalazłam powieść, która zachwyca nie fabułą, ale pomysłem oraz bogatą symboliką ptaków.
Wschód słońca w dniu dożynek opublikowano w Polsce w przekładzie Małgorzaty Hesko-Kołodzińskiej oraz Piotra Budkiewicza. W powieści pojawiają się liczne odwołania do wiersza Kruk1 Edgara Allana Poego; utwór ten był wielokrotnie tłumaczony i można toczyć spory, czyjej wersji najbliżej do oryginału (i czy jest to kluczowe dla sztuki przekładu). Choć Hesko-Kołodzińska i Budkiewicz korzystali z wariantu zaproponowanego przez Jolantę Kozak, w tytule mojego szkicu postanowiłam zamieścić fragment przekładu Stanisława Barańczaka. Uważam, że poecie udało się lepiej oddać nastrój stworzony przez Poego. Co więcej, Kozak pozostawiła powtarzające się słowo „Nevermore” nieprzetłumaczone. Zaproponowana przez Barańczaka fraza „Kres i krach” nawiązuje do krakania kruka oraz zapowiada los będący skutkiem pojawienia się ptaka. W powieści autorka odwołuje się również do innych utworów klasycznych, między innymi do Słonecznika Williama Blake’a oraz The Goose and the Common nieznanego autora, jednak nie są one powiązane z omawianą przeze mnie symboliką.
Ptaki odgrywały istotną rolę również w poprzednich częściach serii Igrzysk śmierci. Ostatni spin-off nawet nosił tytuł Ballada ptaków i węży, a w pierwotnej trylogii kosogłos stał się symbolem rebelii. Już samo pochodzenie tego stworzenia jest znaczące, ponieważ, jak tłumaczą bohaterowie powieści Collins, głoskułka była stworzonym przez Kapitol ptakiem, który miał podsłuchiwać buntowników i powtarzać ich rozmowy. Mieszkańcom dystryktów udało się rozpracować podstęp wroga i wykorzystać tę broń, podając fałszywe informacje. Jak wyjaśnia narrator Wschodu słońca w dniu dożynek:
Kapitol wypuścił głoskułki pod koniec wojny, myśląc, że wyginą, i tak się stało, ale zdążyły dać początek całkiem nowemu gatunkowi ptaków, krzyżując się z samcami kosów, dzięki czemu powstały ukochane kosogłosy Lenore Dove2.
Fikcyjny ptak jest dowodem stosowania przez dystrykty różnych metod walki. Jest też znakiem dla Kapitolu – sygnałem, że mimo podejmowanych przez władzę prób zastraszania mieszkańców Panem i przejęcia nad nimi kontroli bohaterowie nie ugną się i przetrwają.
W Igrzyskach śmierci główna bohaterka, Katniss, była wielokrotnie upodabniana do kosogłosa; we Wschodzie słońca w dniu dożynek jej rolę częściowo przejmuje Lenore Dove. Pierwsza część imienia bohaterki została zaczerpnięta z wiersza Poego, natomiast druga jest kojarzona zarówno z gołębiem, jak i kolorem gołębim. Haymitch, główny bohater powieści, tłumaczy to zwyczajem Trupy, która nadaje dzieciom imiona związane z balladami i kolorami. Barwa gołębia przywodzi na myśl nie tylko Lenore Dove, ale również inne postaci (podczas treningów przed Igrzyskami Haymitch zwraca uwagę, że dzieci z Dystryktu Szóstego noszą stroje w kolorze gołębiego niebieskiego). Inną postacią, która zostaje naznaczona ptasimi konotacjami, jest Lou Lou, dziewczynka zajmująca miejsce zmarłej Louelli. Prawdopodobnie pochodzi z Dystryktu Jedenastego, o czym świadczy jej reakcja na pieczywo z tamtego regionu. Bohaterowie podejrzewają, że wszczepiono jej podsłuch, dlatego postanawiają nazywać ją „swoją głoskułką”, która nieświadomie przynosi informacje Kapitolowi. Dziewczynka nie ma złych intencji, została zaprogramowana wbrew własnej woli. Jest jedynie dzieckiem, a „jej serce bije tak szybko jak serduszko pisklaka”3.
Symboliczny jest również prezent, który otrzymał główny bohater od swojej dziewczyny w dniu urodzin. Było to krzesiwo przypominające wisiorek, Haymitch mógł więc zabrać je ze sobą na arenę. Podarunek przedstawiał walczącego kosogłosa i węża w blaszanym łuku służącym do rozpalania ognia. W poprzednich powieściach Collins przedstawiciele władzy w Panem byli porównywani do wspomnianego gada, ptak stał się natomiast znakiem rebelii. Krzesiwo może być wskazówką, że przed pojawieniem się Katniss mieszkańcy Dwunastego Dystryktu także uznawali kosogłosy za symbol powstania. Z powieści dowiadujemy się też, że wisiorek Haymitcha i broszka Katniss zostały wytworzone przez tę samą osobę, Tama Ambera.
Imię Lenore, jak już wspomniałam, zostało zaczerpnięte z wiersza Poego. Utwór ten, często powracający w powieści, zapowiada, jak prawdopodobnie zakończą się losy kochanków. W Kruku podmiot siedzi w pokoju, pogrążony w rozmyślaniach o swojej utraconej ukochanej, kiedy względny spokój zakłóca mu pojawienie się kruka. We Wschodzie słońca w dniu dożynek miejsce złowróżbnego ptaka zajmuje prezydent Snow, który jest dla Haymitcha zwiastunem śmierci – jego oraz najbliższych mu osób. W większości interpretacji kruk symbolizuje obłęd podmiotu oraz utraconą miłość bohatera. W powieści Collins postać Snowa z jednej strony przypomina Haymitchowi o jego własnej pozycji, z drugiej – o sprawczości prezydenta, który w odwecie za bunt ukarze bohatera cierpieniem najdroższych mu ludzi. Podobnie jak kruk Poego, Snow wie więcej od bohatera. Nie tylko o specyfice Igrzysk, ale również o Trupie, do której należy Lenore Dove. Podczas powrotu z Kapitolu do Dystryktu Dwunastego Haymitch wyznaje:
To dar od Snowa, ta mleczna śmierć. Los, przeciwko któremu usiłowałem się buntować, odkąd przynieśli mi w pociągu wynaturzony tort urodzinowy, teraz wrócił i już mnie nie opuszcza, jak opisany w wierszu kruk, który wzleciał nad komnaty mojej drzwi i już tam pozostał. Jestem całkowicie we władzy Snowa, może mną sterować. Zostałem jego marionetką, jego pionkiem4.
W ostatnim rozdziale powieści wersy Kruka przeplatają się z akapitami opisującymi życie Haymitcha po powrocie z areny. Związek między dziewiętnastowiecznym utworem a współczesną historią Collins zostaje tu zatem wyraźnie podkreślony.
Ptaki są kojarzone z wolnością, o czym świadczy między innymi frazeologizm „być wolnym jak ptak”. W literaturze znajdziemy wiele przykładów potwierdzających tę obserwację (warto tu wspomnieć choćby o słynnej bajce Ignacego Krasickiego Ptaszki w klatce). W świecie Collins istnieje grupa, która szczególnie uosabia wszelkie ptasie cechy, również potrzebę życia w społeczności nieskrępowanej jakimikolwiek narzuconymi zasadami. Mowa tutaj o Trupie, do której należy Lenore Dove. Grupa odegrała istotną rolę już w Balladzie ptaków i węży, ponieważ jej członkinią była Lucy Gray Baird, jedna z głównych bohaterek książki. We Wschodzie słońca w dniu dożynek Trupa i jej zasady stanowią jedynie tło akcji, jednak w kontekście ptasiej symboliki powieści nie można ich pominąć. Jedną z pierwszych i najważniejszych cech grupy jest potrzeba życia w odosobnieniu, z dala od pozostałych mieszkańców Dwunastego Dystryktu. Jest to spowodowane troską o wspólnotę, chęcią życia w mniejszej społeczności i przestrzegania jej zasad. Drugą cechą Trupy jest zamiłowanie do sztuki i muzyki. Świadczy o tym chociażby wspomniana wcześniej reguła nadawania imion, według której pierwsze imię musi pochodzić z ballady, a drugie nawiązywać do koloru. Poza tym wszyscy członkowie grupy są uzdolnieni muzycznie, a przecież trudno znaleźć atrybut silniej kojarzony z ptakami. Poprzez tworzenie i publiczne śpiewanie piosenek zagrzewających do buntu Trupa nawołuje innych do walki o wolność, zwraca również uwagę na trudną sytuację, w której znajdują się mieszkańcy dystryktów. Muzyka staje się również orężem, po który sięga Haymitch po śmierci Amperta. Owładnięty bezradnością, zaczyna głośno śpiewać jeden z zakazanych utworów, a tym samym sprawia, że ów moment rozpaczy nie zostaje wyemitowany w telewizji. Kapitol nie może sobie bowiem pozwolić na publiczne pokazanie buntu.
Jak wcześniej wspomniałam, Collins, opisując bohaterów, często porównuje ich do ptaków. Zwraca uwagę szczególnie na gatunki, które nie stanowią dużego zagrożenia, takie jak: kosogłos, gołąb czy nawet kruk. Nawiązując do wyobrażeń o ptakach i ptasich cech, portretuje ludzi, którzy w pojedynkę niewiele mogą zdziałać. W grupie jednak są siłą, z którą należy się liczyć. Samotny kosogłos nie poniesie melodii daleko, ale wraz z innymi przedstawicielami swojego gatunku może przekazywać powielone dźwięki na duże odległości. Gołąb, chociaż w polskich – a szczególnie krakowskich – kręgach nie zawsze cieszy się sympatią, również bywa przydatny, kiedy przebywa w stadzie. Nawet prezydent Snow, utożsamiany z krukiem, nie miałby takiego wpływu na bohaterów powieści, gdyby działał w pojedynkę. O sile ptaków świadczy także przypadek Maysilee, która została zadziobana przez zmutowane kapitolińskie gęsi. Zazwyczaj ten gatunek ptaka kojarzony jest z lojalnością i opieką; w powieści o gęsi troszczyła się Lenore Dove. Kapitol przekształcił je jednak w zmiechy, których jedynym zadaniem było zabicie trybutki Dwunastego Dystryktu. Samotny zmiech nie byłby w stanie tego dokonać – zarówno Maysilee, jak i ratujący ją Haymitch pokonali wiele z nich. Niestety w starciu ze stadem dziewczyna okazała się bezradna: „Szatkuję zmiechy siekierą i wkrótce ziemia jest zasłana różowymi skrzydłami oraz nogami jak gałązki bazi, ale ptaszysk jest zbyt wiele”5.
W całej powieści pojawia się wiele subtelnych i łatwych do przeoczenia nawiązań do ptaków. Jednym z takich fragmentów jest opis oranżerii Plutarcha. Główny bohater stwierdza, że wewnętrzny ogród mieszkańca Kapitolu jest przykładem tego, co głupota robi z bogactwem. Koncepcja przenoszenia przyrody do jej nienaturalnego środowiska – do zamkniętego pomieszczenia – jest dla Haymitcha zupełnie niezrozumiała. W książce występuje również motyw telefonu w kształcie śpiącego łabędzia. Ptak ten to symbol czystości i miłości, dlatego czytelnika nie zaskakuje fakt, że osobą, do której dzwoni bohater, jest Lenore Dove. Z kolejnym nawiązaniem do Kruka mamy zaś do czynienia wówczas, gdy Plutarch pokazuje bohaterowi doniczkę podpisaną: nepenthes. Oczywiście istnieje roślina dzbanecznik, która nazywa się tak samo, w wierszu sformułowanie to odnosi się jednak do mitycznego leku na zapomnienie. Poe przywołuje je w swoim utworze, mówiąc o zacieraniu się wspomnień o zmarłej Lenore. Haymitch komentuje natomiast obecność mięsożernej rośliny słowami: „tak utopione smutki odchodzą w niepamięć na zawsze”6, co również kieruje uwagę czytelnika na literackie znaczenie nepenthes.
Odkrycie całego bogactwa symboliki ptaków w powieści Collins było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Gdybym ponownie sięgnęła po Igrzyska… oraz Balladę ptaków i węży, z pewnością odnalazłabym wiele przykładów wykorzystania ptasich motywów podobnych do tych omówionych w moim szkicu. Nie tylko symbolika ptaków łączy jednak Igrzyska śmierci ze Wschodem słońca w dniu dożynek – zarówno w trylogii, jak i w najnowszej powieści Collins występują choćby nawiązania do ognia – w Igrzyskach… Katniss zostaje nazwana dziewczyną igrającą z ogniem, we Wschodzie słońca… Haymitch i Lenore Dove wielokrotnie wymieniają zaś między sobą frazę „Kocham cię całym ogniem”.
Żywię głęboką nadzieję, że twórcy tegorocznej ekranizacji pokuszą się o zwrócenie szczególnej uwagi na wyjątkowe znaczenie ptaków w tej historii. Największą szansę na to dostrzegam w ewentualnym połączeniu symboliki kruka z losem kochanków z Dwunastego Dystryktu.
1 S. Sokół, Polskie przekłady wiersza „The Raven”, online: https://home.agh.edu.pl/~szymon/raven.shtml [dostęp: 5.09.2026].
2 S. Collins, Wschód słońca w dniu dożynek, tłum. P. Budkiewicz, M. Hesko-Kołodzińska, Skórzewo: Wydawnictwo Must Read, 2025, s. 164.
3 Tamże, s. 156.
4 Tamże, s. 241.
5 Tamże, s. 324.
6 Tamże, s. 138.
