W ostatnich latach chińska fantastyka naukowa wybuchła jak supernowa – oślepiająca, nieoczywista, fascynująco inna. Jeszcze dwie dekady temu była zjawiskiem marginalnym, traktowanym przez krytyków jako dziwaczny import z Zachodu. Dziś nazywana jest największym kulturalnym eksportem Chin od czasów kung-fu. Problem trzech ciał Liu Cixina stoi na półkach obok dzieł Stanisława Lema i Isaaca Asimova, a film Wędrująca Ziemia (2019, reż. Frant Gwo) przyniósł zysk niemal siedmiuset milionów dolarów w chińskich kinach. To już nie egzotyczna ciekawostka – to głos cywilizacji, która zaczyna wyobrażać sobie przyszłość po swojemu.
Czytając współczesne chińskie science fiction, łatwo odnieść wrażenie, że obcujemy z czymś więcej niż literaturą idei – to raczej laboratorium zbiorowej wyobraźni. W powieściach i opowiadaniach Chińczycy przepracowują własne przyspieszenie modernizacyjne, niepewność jutra, cichy lęk przed nieznanym, a także dumę z odzyskanej sprawczości. Fantastyka pełni tu podwójną funkcję: jest lustrem odbijającym rzeczywistość i projektem proponującym jej możliwe przeobrażenia. Jak mówi jeden z bohaterów Problemu trzech ciał: „W Chinach każda myśl, która ośmieli się bujać w obłokach, spadnie z powrotem na ziemię. Zbyt mocna jest siła przyciągania rzeczywistości”1. Paradoks polega jednak na tym, że to właśnie fantastyka naukowa może chwilowo zawiesić tę grawitację. Pozwala pisarzom i czytelnikom bujać w obłokach bez poczucia zdrady realności, eksperymentować z przyszłością bez utraty kontaktu z teraźniejszością. W ramach fabuły myśl niekiedy wzbija się wysoko, żeby za moment opaść z powrotem na ziemię jako wizja, diagnoza lub ostrzeżenie. Chińskie science fiction stało się więc przestrzenią kontrolowanego lotu: jedynym miejscem, gdzie w społeczeństwie tak silnie zanurzonym w rzeczywistości można bezkarnie testować inne nieba.
W pogoni za Zachodem
Początki chińskiej fantastyki naukowej sięgają pierwszych dekad XX wieku i wiążą się z marzeniem o dogonieniu reszty świata. Pod koniec panowania dynastii Qing (1644–1912), w czasach rosnącego zainteresowania Chin kulturą Zachodu, fantastyka służyła jako narzędzie modernizacji – literackie laboratorium nowych idei. Reformator Liang Qichao wyobrażał sobie przyszłe Chiny jako państwo przewyższające Europę pod względem nauki i moralności. Na początku XX wieku pojawiły się także przekłady zachodnich klasyków – ukazało się tłumaczenie Juliusza Verne’a (Podróż do wnętrza Ziemi), a także fragmenty Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa. Lu Xun, ojciec nowoczesnej literatury chińskiej, we wstępie do przekładu Verne’a ubolewał nad deficytem rodzimej fantastyki: „Fantastyka naukowa jest rzadka jak róg jednorożca, co w pewnym sensie ukazuje intelektualne ubóstwo naszych czasów”2. Wierzył, że opowieści o przyszłości rozbudzą wyobraźnię narodu i pomogą, jak pisał, „reformować umysły ludu”, łącząc popularyzację wiedzy z literacką wizją.
Ale później nadeszły wojny i rewolucje, więc utopijne sny wyparowały. Po 1949 roku fantastyka została podporządkowana celom edukacyjnym i propagandowym – pisano ją głównie dla dzieci, żeby popularyzować naukę. W okresie rewolucji kulturalnej gatunek praktycznie zamarł. Krótki rozkwit nastąpił w latach 1979–1983, kiedy poluzowanie cenzury pozwoliło rozkwitnąć magazynom i klubom science fiction. W 1983 roku krytycy literaccy rozpoczęli jednak zażarty spór o naturę fantastyki – czy ma służyć popularyzacji nauki czy raczej ambicjom artystycznym. Ostatecznie partyjny „People’s Daily” potępił science fiction jako „zanieczyszczenie duchowe” i większość czasopism oraz książek tego gatunku literackiego zniknęła3. Na początku lat 90. XX wieku fantastyka nieśmiało powracała wraz z reformami rynkowymi i globalizacją. W 1991 roku w Chengdu odbyła się doroczna konferencja stowarzyszenia World SF – pierwsza tak duża międzynarodowa konwencja fantastyki naukowej w Chinach. Mimo to przez lata gatunek pozostawał w niszy – fani tworzyli wąską oddaną społeczność, a środowisko literackie patrzyło na science fiction z pobłażaniem. Dopiero złota era lat 90. przyniosła prawdziwy przełom.
Generałowie oraz ich spadkobiercy
Na początku lat 90. chińska fantastyka weszła w okres nieprzerwanego rozkwitu, dokonującego się za sprawą autorów, którzy przeżyli rewolucję kulturalną Mao Zedonga. Określa się ich mianem „trzech generałów chińskiej science fiction”. To Liu Cixin, Han Song i Wang Jinkang – wszyscy wykształceni w naukach ścisłych. Liu Cixin – dziś najbardziej znany poza Chinami – uczynił kosmos bohaterem swoich epickich historii. W jego prozie wszechświat to gigantyczna maszyna, w której cywilizacje są jak cząstki elementarne dryfujące w obojętnej przestrzeni. Problem trzech ciał to opowieść o pierwszym kontakcie z obcą cywilizacją i jednocześnie metafora chińskiego XX wieku – traumy rewolucji kulturalnej, gorączki industrializacji i otwarcia na świat. Han Song bywa nazywany „chińskim Franzem Kafką”; jego opowiadania pełne są onirycznych, dusznych metafor. Metro, szpital czy biurowiec w jego twórczości zmieniają się w labirynty postępu, który wymknął się spod kontroli. Ponure wizje autora sugerują, że gwałtowna modernizacja może obrócić się w apokalipsę. Atmosfera świata przedstawionego w dziełach Han Songa przypomina grę Control i filmy w rodzaju Pi czy Brazil. Z kolei Wang Jinkang tworzy literackie moralne laboratoria. Interesują go bioetyka, inżynieria życia i granice człowieczeństwa. Jego proza przywodzi na myśl estetykę Ghost in the Shell czy Deus Ex, lecz jest raczej refleksyjna niż rozrywkowa.
Obecnie młodsi twórcy kontynuują tę tradycję, nadając jej jednak globalny puls. Chen Qiufan (znany także jako Stanley Chan) zyskał miano „chińskiego Williama Gibsona”4. Jego powieść Waste Tide to chińska odpowiedź na Blade Runnera – ale bez egzotyzującego, zachodniego spojrzenia. Przyszłość jest tu wyspą tonącą w elektrośmieciach, a postęp pachnie toksycznym odpadem. Chen podejmuje temat kosztów technologicznego „cudu” – od neokolonializmu po podziały klasowe – pytając, kto płaci cenę za „postęp”. Natomiast Hao Jingfang, z wykształcenia astrofizyczka, zdobyła światowy rozgłos nowelą Składany Pekin5. Przedstawia w niej stolicę podzieloną fizycznie na trzy strefy, które zamieniają się miejscami w cyklu dobowym – elity żyją dwadzieścia cztery godziny, klasa średnia szesnaście, a najubożsi zaledwie osiem godzin na dobę. To elegancka metafora nierówności społecznych i ograniczonej mobilności – świat pomyślany geometrycznie i rytmicznie niczym mechanizm zegara. Za Składany Pekin autorka została uhonorowana Nagrodą Hugo (pokonała między innymi Stephena Kinga i jego nominowane wówczas opowiadanie Obits, 2015).
Co istotne, w ostatnich latach chińskie science fiction zdobyło uznanie nie tylko wśród młodzieży, ale również wśród starszej publiczności. Jak zauważył sam Liu Cixin, tradycyjnie czytelnikami fantastyki naukowej w Chinach byli licealiści i studenci6. Problem trzech ciał zmienił ten stan rzeczy – po raz pierwszy powieść science fiction zyskała popularność w szerszych kręgach odbiorców, przyciągnęła uwagę intelektualistów, a nawet przedsiębiorców technologicznych. Na forach internetowych dyskutowano jej koncepty (na przykład ponurą Teorię Ciemnego Lasu jako metaforę brutalnej konkurencji między firmami). Do dyskusji włączyli się naukowcy – fizycy analizowali naukowe aspekty fabuły, inżynierowie kosmiczni stali się oddanymi czytelnikami pisarza, a chińska agencja kosmiczna poprosiła Cixina, żeby opowiedział inżynierom, jak fikcyjne myślenie może inspirować naukę7. Tego rodzaju reakcje – powszechne i niebudzące zdziwienia na Zachodzie – w Chinach były czymś niespotykanym; świadczyły o tym, że chińskie science fiction wyrwało się z popkulturowego getta i trafiło do kultury głównego nurtu. Można powiedzieć, że nastąpiła normalizacja gatunku: fantastyka naukowa, kiedyś marginalizowana, stała się jednym z fundamentów współczesnej kultury literackiej Państwa Środka.
Wschód vs. Zachód
Chińska fantastyka naukowa różni się od zachodniej nie tylko językiem, ale i punktem ciężkości. Zachodnie utwory science fiction często ukazują przede wszystkim jednostkowego bohatera – niezwykłą postać zmagającą się z systemem lub naturą (Interstellar, Marsjanin, The Expanse). Chińska tradycja literacka i filmowa kładzie większy nacisk na kolektyw. W Wędrującej Ziemi Liu Cixina bohaterem nie jest jeden astronauta, lecz cała ludzkość. Życie jednostki jest ważne, ale ostateczne pytania mają charakter zbiorowy: „jak przetrwamy?”, „kto zostanie poświęcony?”, „czym jest wspólnota w obliczu kosmosu?”. To echo konfucjańskiej etyki relacji, przekonania, że dobro jednostki istnieje wyłącznie w kontekście dobra ogółu. Jak ujęto to w „People’s Daily” przy okazji premiery filmu Wędrująca Ziemia: „nie superbohaterowie ratują świat, lecz ludzkość razem odmienia swój los”8.
Ta różnica nie jest czysto fabularna – wynika z odmiennych doświadczeń kulturowych. Chiny przez dekady przeżywały gwałtowną modernizację, balansując między „dogonieniem Zachodu” a zachowaniem własnej tożsamości. Dlatego chińskie historie pełne są zachwytu nad technologią, a równocześnie nieufności wobec jej skutków. Autorzy z Chin wychodzą z założenia, że nauka i technika nigdy nie są neutralne – zawsze funkcjonują w krajobrazie społecznym, gdzie każdy przełom pociąga za sobą zarówno zmiany cywilizacyjne, jak i moralne.
Chińskie science fiction często operuje więc podwójnym tonem: utopia i dystopia nakładają się tu na siebie. Ten sam wynalazek może ocalić świat i pozbawić ludzi wolności; ta sama wspólnota, która współdziała, może okazać się bezbronna wobec sił większych niż ona sama. Harwardzki badacz literatury David Der-wei Wang9 ukuł nawet termin „heterotopia” na określenie tej specyficznej mieszanki nadziei i katastrofizmu we współczesnej fantastyce chińskiej – ponieważ w chińskim myśleniu utopijnym kluczową rolę odgrywa nadmierna wiara w ewolucjonizm i ekstrawaganckie eksponowanie wspaniałości postępu historycznego, wszechogarniający optymizm w dążeniu do najdoskonalszej wersji świata. W twórczości Liu Cixina kosmos jest bezlitośnie obojętny (wszechświat „najgorszych możliwych praw”), ale Ziemia – dzięki ludzkiej solidarności – może okazać się najlepszym z możliwych światów. Sam Liu pisał, że w swojej trylogii pokazał „najgorszy z możliwych wszechświatów po to, by Ziemia mogła pozostać najlepszą z możliwych”10. To paradoksalny humanizm: skoro wszechświat jest obojętny, sens musimy wymyślić sami – przez współpracę, nie przez podbój.
W zachodniej fantastyce konflikt często wyrasta z buntu jednostki przeciw systemowi. W chińskiej – częściej źródłem jest dramatyczne napięcie między wspólnotą a siłami, które ją przerastają: historią, technologią, kosmosem. Nie jest to prosta propaganda kolektywizmu, lecz refleksja nad tym, jak zachować człowieczeństwo w świecie wymagającym od jednostek nie heroizmu, a umiejętności solidarnego działania. Dlatego chińskie science fiction bywa jednocześnie pesymistyczne i pełne nadziei: pokazuje, że ludzie są mali wobec otchłani kosmosu, ale mogą być wielcy, gdy pomyślą o sobie jako o części większej całości. Ten humanizm nie wynosi na piedestał wybitnej jednostki, lecz przekonanie, że w erze technologicznej jedyną odpowiedzią na obojętność wszechświata jest solidarność.
Warto zauważyć, że zachodnia fantastyka rzadko spogląda na ludzkość i Ziemię z tak czułą afirmacją. Bywa wręcz przeciwnie – popularny jest eskapizm wizji „drugiej Ziemi”, planety B, na której ludzkość mogłaby zacząć od nowa, gdy nasza własna planeta wydaje się stracona. Elon Musk snuje marzenia o kolonizacji Marsa, a wielu pisarzy science fiction z upodobaniem wysyła swoich bohaterów w inne światy. Chińska fantastyka przedstawia kontrapunkt: przypomina, że Ziemia jest niepowtarzalna, a tym samym wyjątkowa jest ludzkość wraz z całym bogactwem jej wytworów: religią, duchowością, wspólnotą, miłością.
Analogiczne tony można znaleźć także na Zachodzie, choć rzadko w literaturze science fiction. W brytyjskiej powieści Orbital (2023, polskie tłumaczenie ukazało się w 2025 roku) autorstwa Samanthy Harvey akcja rozgrywa się na stacji kosmicznej. W książce czytamy: „Ziemia to odpowiedź na każde pytanie. Ziemia to oblicze uradowanej kochanki”11, a zaraz później: „Ale nie ma nowych myśli. Tylko stare myśli zrodzone w nowych chwilach – a w tych chwilach jest myśl: bez tej Ziemi jesteśmy skończeni. Nie przetrwalibyśmy ani sekundy bez jej łaski”12. Brzmi to jak echo intuicji, którą chińscy autorzy czynią fundamentem swoich wizji: przyszłość – jeśli ma być możliwa – wciąż zaczyna się tutaj, na Ziemi.
Spotkanie nauki i duchowości
Dla wielu chińskich pisarzy nauka pełni funkcję nowej religii – ale nie w formie dogmatu, raczej narzędzia przekraczania ludzkich ograniczeń. W Problemie trzech ciał fizyka staje się wręcz metafizyką: opis praw grawitacji i mechaniki orbitalnej urasta do rangi objawienia dotyczącego samej natury życia. W Waste Tide technologia jawi się jako okrutne bóstwo żądające daniny z ludzkich ciał i środowiska. Mimo tej sakralizacji technologii duchowość nie znika z chińskiej fantastyki – przenika ją na głębszym poziomie. Taoistyczna zasada równowagi, konfucjańska etyka obowiązku, buddyjska cykliczność wzlotów i upadków cywilizacji – te elementy wciąż są obecne, choć przefiltrowane przez smog fabryk i blask ekranów.
W chińskich grach i animacjach widać to jeszcze wyraźniej. W popularnej grze Genshin Impact metafizyka taoizmu współistnieje z magią techniki; w uwielbianym w Chinach japońskim RPG NieR: Automata pytanie o duszę androida rezonuje z buddyjską ideą reinkarnacji; w rodzimych grach pokroju Chinese Paladin dawne legendy i mitologia stają się materią do budowania nowych futurystycznych opowieści. Chińska fantastyka rzadko wprost przeciwstawia naukę duchowości. Obydwie raczej współistnieją, czasem się ścierając, kiedy indziej uzupełniając. Przyszłość nie musi oznaczać odcięcia od przeszłości, tak jak postęp nie musi oznaczać wykorzenienia tradycji.
Wielu autorów świadomie czerpie z rodzimych tradycji, traktując je nie jak skansen, lecz jak skarbiec symboli gotowych do przetworzenia. Taki technosynkretyzm to coś więcej niż zabawa stylistyczna – wynika z głębokiego przekonania, że rozwój nie jest linearnym wyścigiem, lecz drogą wymagającą harmonii. Idea zachodniej wyobraźni przyszłości często opiera się na pędzie i rywalizacji, podczas gdy chińska tradycja mówi raczej o znalezieniu właściwego rytmu drogi. Dlatego w chińskim science fiction niemal zawsze pojawia się moment zatrzymania: ktoś nasłuchuje szumu drzew, ktoś kontempluje gwiazdy, ktoś próbuje uchwycić harmonię nawet pośród chaosu.
W rezultacie otrzymujemy literaturę, która łączy laboratorium z klasztorem, nanotechnologię z prastarym mitem, wielkie projekty inżynieryjne z medytacyjną refleksją. Ta hybrydowość nadaje chińskiej fantastyce odrębną tożsamość – przyszłość i przeszłość nie wykluczają się, lecz wzajemnie wzmacniają. Opowieści te nie są wyłącznie nihilistycznymi fantazjami o nadchodzącej erze, ale także komentarzem do tego, co w człowieku pozostaje niezmienne mimo zmieniających się narzędzi, języków i światów.
Przyszłość zaczyna się na Ziemi
Chińska fantastyka naukowa nie obiecuje, że ludzie staną się wszechmocnymi bohaterami kosmosu. Skłania raczej do zadawania pytań o to, jak pozostać ludźmi – we wszechświecie wobec nas obojętnym, który mimo to potrafimy wypełnić znaczeniem, uczuciem i odpowiedzialnością. Przywoływane opowieści poruszają, ponieważ pokazują przyszłość jako przedłużenie teraźniejszości, nie ucieczkę od niej. W świecie Wędrującej Ziemi ludzkość dosłownie niesie swój dom przez kosmos; nie szuka nowego, lecz ratuje ten jedyny, który ma.
Być może dlatego literatura ta oddziałuje dziś tak silnie także poza Chinami. Przedstawia odmienny, czuły punkt widzenia naszego miejsca we wszechświecie. Przypomina, że zanim spojrzymy w gwiazdy, szukając wybawienia, powinniśmy dostrzec cud własnej planety. Przyszłość – nawet ta najdalsza, międzygwiezdna – wciąż zaczyna się tutaj, ponieważ musiało dojść do nieskończonej liczby procesów i przypadków, żeby powstała Ziemia, niesamowita planeta, na której rosną dynie. Z nich zaś możemy przyrządzić zupę, żeby okazać czułość i troskę osobie, którą kochamy.
1 L. Cixin, Problem trzech ciał, tłum. A. Jankowski, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis, 2016, s. 18.
2 L. Xun, przedmowa do chińskiego przekładu powieści Juliusza Verne’a From the Earth to the Moon (月界旅行, 1903). Cyt. za: The Rise and Rise of Chinese Science Fiction, „Factor Daily” 2019, online: https://archive.factordaily.com/china-science-fiction/ [dostęp: 22.01.2026].
3 R.G. Wagner, Lobby Literature. The Archaeology and Present Functions of Science Fiction in the People’s Republic of China [w:] After Mao. Chinese Literature and Society 1978–1981, red. J.C. Kinkley, Cambridge, MA: Harvard University Press, 1985, s. 53–55.
4 A. Zheng, The Future in the Trash. China’s William Gibson on the Power of Sci-Fi, „Fast Company” 2019, online: https://www.fastcompany.com/90349062/sci-fi-author-chen-qiufan-on-waste-tech-and-china-future [dostęp: 22.01.2026].
5 Opowiadanie w tłumaczeniu Grzegorza Komerskiego pojawiło się w wydaniu specjalnym „Fantastyki”.
6 L. Cixin, The Worst of All Possible Universes and the Best of All Possible Earths. Three Body and Chinese Science Fiction, „Reactor Magazine” 2014, online: https://reactormag.com/repost-the-worst-of-all-possible-universes-and-the-best-of-all-possible-earths-three-body-and-chinese-science-fiction/#:~:text=Let%20me%20give%20a%20few,feeling%20that%20they%20couldn%E2%80%99t%20ignore [dostęp: 22.01.2026].
7 J. Fan, Liu Cixin’s War of the Worlds, „The New Yorker” 2019, online: https://www.newyorker.com/magazine/2019/06/24/liu-cixins-war-of-the-worlds?utm_source=chatgpt.com [dostęp: 22.01.2026].
8 People’s Daily (in Chinese, China), 14 II 2019. Cyt. za: The Wandering Earth, online: https://en.wikipedia.org/wiki/The_Wandering_Earth [dostęp: 22.01.2026].
9 Ten sposób myślenia David Der-wei Wang zapożycza od Woltera i definiuje jako panglosjanizm. Z perspektywy historycznej zawsze powinien on wiązać się z innym sposobem myślenia: „ciemną świadomością”, antycypacją złowrogich, katastroficznych wydarzeń i znacznie szerszym światopoglądem, obejmującym zarówno to, co najlepsze, jak i to, co najgorsze, utopię i dystopię. Zob. D. Der-wei Wang, Q. Liang, Y. Zhang, Utopia and Utopianism in the Contemporary Chinese Context. Texts, Ideas, Spaces, Hong Kong: Hong Kong University Press, 2020, s. 53–70.
10 C. Liu, The Worst of All Possible Universes…
11 S. Harvey, Orbita, tłum. K. Gucio, Warszawa: Wydawnictwo Wielka Litera, 2025, s. 9.
12 Tamże, s. 16.
