W Katowicach nie tylko węgiel jest czarny. Marzycielnia na Piastowskiej

Marzy­ciel­nia? Pomy­słow­nia? Myślar­nia? To nie są prze­kre­ślo­ne notat­ki Rafa­ła Księ­ży­ka do Śnial­ni…, ale róż­ne pro­po­zy­cje tłu­ma­czeń Sokra­te­sa i jego uczniów w Chmu­rach Ary­sto­fa­ne­sa. Zanim ktoś zarzu­ci mi glo­ry­fi­ku­ją­ce porów­na­nie posta­ci Andrze­ja Urba­no­wi­cza do „filo­zo­fa filo­zo­fów”, dodam, że ateń­ski mędrzec w kome­dii Ary­sto­fa­ne­sa miał swo­je za usza­mi, a w samym zesta­wie­niu cho­dzi­ło mi o kło­pot z nazew­nic­twem. Chmu­ry prze­kła­da­ne były bowiem wie­lo­krot­nie, a każ­dy kolej­ny tłu­macz patrzy na tekst przez inny filtr i docie­ra do nowych roz­wią­zań.

Podob­nie jest zapew­ne w przy­pad­ku tak zwa­nej Śnial­ni. Okre­śle­nie to jest spo­lsz­cze­niem wyra­zu „one­iron” (gr. ὄνειρος – marze­nie sen­ne), nazwy rze­czy­wi­ście uży­wa­nej przez gru­pę arty­stów dzia­ła­ją­cych na Gór­nym Ślą­sku. Trze­ba jed­nak przy­znać, że tutaj nie koń­czy się ono­ma­stycz­na przy­go­da, ponie­waż sami człon­ko­wie gru­py nazy­wa­li sie­bie Bez­pre­ten­sjo­nal­nym Świę­tym Kolek­ty­wem Lite­rac­kim, Ligą Spo­strze­żeń Ducho­wych, nama­lo­wa­li Nowe Bez­pre­ten­sjo­nal­ne Pismo Świę­te w Obraz­kach (zwa­ne tak­że Ency­klo­pe­dią albo Czar­ny­mi kar­ta­mi lub – po inge­ren­cji cen­zu­ry – Nowym Bez­pre­ten­sjo­nal­nym cha­osem w obraz­kach, albo zwy­czaj­nie, w skró­cie – Cha­osem lub Lek­sy­ko­nem). Do tego dru­ko­wa­li eks­pe­ry­men­tal­ny art­zin „Nowe Bez­pre­ten­sjo­nal­ne Pismo Świę­te”, pro­wa­dzi­li zapi­ski ze spo­tkań o nazwie Taj­na kro­ni­ka pię­ciu osób, pisy­wa­li Czar­ne tek­sty, wyda­wa­li rów­nież maga­zyn „Ouro­bo­ros. Panop­ti­cum One­iro­nu”. Ponad­to gdy poru­sza się powyż­sze tema­ty, w dys­kur­sie nie­jed­no­krot­nie wspo­mi­na się o pra­cow­ni na Pia­stow­skiej, one­iro­nau­tach i sate­li­tach albo krę­gu One­iro­nu. Co to wszyst­ko zna­czy?

Ktoś mógł­by powie­dzieć, że to idio­lekt awan­gar­do­wej gru­py arty­stycz­nej – i oczy­wi­ście miał­by rację. Nie­mniej okre­śle­nie tego rodza­ju dostar­cza nam zale­d­wie czę­ści infor­ma­cji o gru­pie i jej recep­cji – nie­zwy­kle trud­no nazwać ową gru­pę raz na zawsze, a póź­niej ją zaszu­flad­ko­wać. Czy zatem ostat­nie opra­co­wa­nia Rafa­ła Księ­ży­ka Śnial­nia. Ślą­ski Under­gro­und (2023) i Joan­ny Szwe­dy Lite­ra­tu­ra w krę­gu One­iro­nu (2025) roz­wią­za­ły kwe­stie „czar­no­księż­ni­ków” z Kato­wic?

Samokształcenie – malarstwo, literatura, filozofia

Arty­ści kato­wic­kiej sce­ny w latach 50. XX wie­ku nie mie­li goto­wych wzor­ców, z któ­rych moż­na było czer­pać inspi­ra­cje. Dok­try­nal­ny socre­alizm znacz­nie ogra­ni­czał moż­li­wo­ści eks­pe­ry­men­to­wa­nia, a lukra­tyw­ne sta­no­wi­ska uczel­nia­ne pia­sto­wa­li nie­chęt­ni nowo­ściom kapi­ści. Mimo to w 1952 roku w Kato­wi­cach powsta­ła „samo­kształ­ce­nio­wa gru­pa stu­dyj­na” (któ­ra póź­niej prze­ro­dzi­ła się w St-53) – nie­for­mal­na gru­pa stu­den­tów kato­wic­kiej filii PWSSP1, któ­ra z cza­sem się roz­ro­sła. W pew­nym momen­cie dołą­czył do niej Kon­rad Swi­nar­ski, któ­ry przy­wiózł z Łodzi Teo­rię widze­nia Wła­dy­sła­wa Strze­miń­skie­go. To wła­śnie jego myśl i pismo ukształ­to­wa­ły pod­wa­li­ny teo­re­tycz­ne gru­py. Stu­den­ci na wła­sną rękę powie­la­li maszy­no­pis teo­rii, jed­no­cze­śnie pro­wa­dząc wzo­ro­wa­ne na niej ćwi­cze­nia malar­skie i dążąc do jej „prak­tycz­ne­go udo­wod­nie­nia”2. Człon­ki­nią gru­py była wte­dy mło­da Urszu­la Broll, któ­ra po latach cie­pło wspo­mi­na­ła ten czas i rela­cje z inny­mi człon­ka­mi – w tym ze Swi­nar­skim, z któ­rym wymie­nia­ła rów­nież kore­spon­den­cję3. Był to tak­że czas pierw­szych arty­stycz­nych wystaw – głów­nie nie­za­leż­nych. Jedy­ną ofi­cjal­ną wysta­wę Broll wspo­mi­na nastę­pu­ją­co:

Wysta­wa w roku 1956 była jak­by wyj­ściem z pod­zie­mia w świat jesz­cze nie cał­kiem przy­ja­zny, ale już chwie­ją­cy się w swo­jej dotych­cza­so­wej wro­go­ści. Pamię­tam dokład­nie spo­tka­nie po wer­ni­sa­żu z Julia­nem Przy­bo­siem, któ­ry przy­je­chał do nas, oraz z Tade­uszem Kan­to­rem. […] Pew­ne­go dnia pod­szedł do mnie mło­dy wyso­ki chło­piec o wiel­kich lśnią­cych oczach. […] Roz­ma­wia­li­śmy, a póź­niej popro­sił o następ­ne spo­tka­nie. Był to Andrzej Urba­no­wicz, mój przy­szły mąż. I był to rów­no­cze­śnie począ­tek moje­go odej­ścia z gru­py4.

To dla Broll waż­ny okres for­ma­cyj­ny, dla­te­go moż­na przy­pusz­czać, że opi­sy­wa­ne wyda­rza­nia wpły­nę­ły na póź­niej­szy spo­sób orga­ni­za­cji One­iro­nu. St-53. Była to gru­pa stu­den­tów, któ­rzy „chcie­li wię­cej”, inten­syw­nie stu­dio­wa­li Strze­miń­skie­go, ale tak­że pra­gnę­li sys­te­ma­tycz­ne­go samo­roz­wo­ju według idei pra­cy u pod­staw. Regu­lar­ne spo­tka­nia, dys­ku­sje, wspól­na pra­ca – i choć meta­fi­zy­ka ogra­ni­czo­na zosta­ła do teo­rii sztu­ki, Teo­ria widze­nia w swo­jej total­no­ści wykra­cza­ła rów­nież poza postu­la­tyw­ne dekla­ra­cje o tym, jak malo­wać. Joan­na Szwe­da zauwa­ża, że śla­dy teo­rii Strze­miń­skie­go widać zarów­no w pierw­szych wier­szach Andrze­ja, jak i w idio­lek­cie Urszu­li5.

Okładka książki Joanny Szwedy „Literatura w kręgu Oneironu”
Joanna Szweda, „Literatura w kręgu Oneironu”, Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2025.

Kie­dy Broll dosta­ła przy­dział na pra­cow­nię i wybra­ła strych na Pia­stow­skiej 1, w zasa­dzie roz­po­czę­ła się histo­ria One­iro­nu. Mał­żeń­stwo Urba­no­wi­czów wpro­wa­dzi­ło się pomię­dzy dwa wyjąt­ko­we miej­sca w Kato­wi­cach – rynek i sta­ry cmen­tarz radziec­ki (obec­nie Ron­do Sztu­ki)6. Roz­po­czął się pro­ces „stwa­rza­nia okrę­gu”, któ­ry osta­tecz­nie zmie­ścił w sobie twór­czość Urszu­li Broll, Anto­nie­go Halo­ra, Zyg­mun­ta Stu­chli­ka, Andrze­ja Urba­no­wi­cza i Hen­ry­ka Wań­ka. Ponad­to na Pia­stow­ską przy­cho­dzi­li rów­nież tak zwa­ni sate­li­ci, młod­si, star­si, arty­ści, pisa­rze, poeci, reży­se­rzy, póź­niej tak­że bud­dy­ści. Szwe­da w swo­jej książ­ce obszer­nie oma­wia związ­ki One­iro­nu z Ryszar­dem Kry­nic­kim, Jaro­sła­wem Mar­kie­wi­czem, Tade­uszem Sław­kiem i Kry­sty­ną Broll-Jarec­ką. Gru­pa współ­cze­śnie koja­rzo­na jest głów­nie z malar­stwem ze wzglę­du na indy­wi­du­al­ne pra­ce jej poszcze­gól­nych człon­ków oraz jedy­ny wspól­ny, sur­re­ali­stycz­ny z natu­ry pro­jekt pod tytu­łem Czar­ne Kar­ty. Jak wspo­mi­na Waniek:

lite­ra­tu­ra była wio­dą­cym aku­mu­la­to­rem naszych dzia­łań. Bar­dziej nawet niż malar­stwo, któ­re uwa­ża­li­śmy za spra­wę pry­wat­ną, pod­czas gdy lite­ra­tu­ra spa­ja­ła nas […]. Wszy­scy byli­śmy nazna­cze­ni bak­cy­lem lite­ra­tu­ry7.

Nale­ży jed­nak przy­po­mnieć, że lata 60. XX wie­ku nie sprzy­ja­ły lek­tu­ro­wym pere­gry­na­cjom. Książ­ki były blo­ko­wa­ne przez cen­zu­rę, a dru­gi obieg, choć obec­ny, oka­zał się zbyt mało żwa­wy jak na wyma­ga­nia gru­py. Jedy­nym spo­so­bem na dotar­cie do naj­now­szych zachod­nich i wschod­nich pozy­cji było ścią­ga­nie ich z zagra­ni­cy w języ­ku ory­gi­nal­nym, a następ­nie przy­go­to­wy­wa­nie autor­skich tłu­ma­czeń. To istot­na, ale nie­ste­ty cza­sem pomi­ja­na część dzia­łań one­iro­nau­tów, któ­ra jed­no­cze­śnie prze­są­dza o ich barw­no­ści na tle ślą­skiej rze­czy­wi­sto­ści tam­te­go cza­su. Urszu­la Broll wspo­mi­na:

Mia­łam ciot­kę w Ber­li­nie, któ­ra prze­sła­ła mi wów­czas książ­kę Jun­ga „Wspo­mnie­nia, sny, myśli”. Tłu­ma­czy­łam to z nie­miec­kie­go, dość topor­nie, Andrzej zaś „usta­wiał” ten prze­kład lite­rac­ko i prze­pi­sy­wał8.

Innym przy­kła­dem pręż­nej dzia­łal­no­ści gru­py może być fakt, że nie­dłu­go po nie­miec­kim wyda­niu Die Welt als Laby­rinth Gusta­va René Hoc­ke­go one­iro­nau­ci stu­dio­wa­li książ­kę rów­nież w tłu­ma­cze­niu Broll9. Dzię­ki róż­nym zabie­gom w krę­gu poja­wia­ły się tek­sty Fran­za Kaf­ki, Car­la Gusta­va Jun­ga, Gusta­va Mey­rin­ka, J.R.R. Tol­kie­na, Her­man­na Hes­se­go, Julia Cor­táza­ra, Jor­ge­go Luisa Bor­ge­sa i wie­lu innych. War­to odno­to­wać, że póź­niej Tade­usz Sła­wek prze­tłu­ma­czył mię­dzy inny­mi Sutrę sło­necz­ni­ko­wą Alle­na Gins­ber­ga i na bie­żą­co popu­la­ry­zo­wał w krę­gu poezję ame­ry­kań­ską z cza­su „hipi­sow­skie­go dzie­się­cio­le­cia”. Wszyst­kie tego rodza­ju tek­sty, wyda­wa­ne wła­ści­wie cha­łup­ni­czo i roz­sy­ła­ne dalej, wywo­ły­wa­ły żywą dys­ku­sję w pra­cow­ni i nie­raz krą­ży­ły wśród bliż­szych i dal­szych zna­jo­mych one­iro­nau­tów. Wciąż jest to jed­nak zale­d­wie jeden z przy­kła­dów dzia­łań gru­py w dzie­dzi­nie tłu­ma­cze­nia i publi­ko­wa­nia tek­stów. Rów­no­cze­śnie ten rodzaj aktyw­no­ści stał się przy­czyn­kiem do kolej­nych przed­się­wzięć pisar­skich One­iro­nu. Jak wspo­mi­na Waniek:

Urszu­la pisy­wa­ła wier­sze, Urba­no­wicz miał nie­wy­czer­pa­ną potrze­bę pisa­nia, tłu­ma­czy­li­śmy i prze­pi­sy­wa­li­śmy. Andrzej tro­chę z fran­cu­skie­go, ja z angiel­skie­go, Urszu­la z nie­miec­kie­go, któ­ry zna­ła bie­gle, pisał też, rzecz jasna, Anto­ni Halor – sce­na­riu­sze w szcze­gól­no­ści – i Zyg­munt Stu­chlik. Ja też pisa­łem10.

To jeden z wcze­snych wier­szy Andrze­ja Urba­no­wi­cza:

domy o ryn­nach zapcha­nych pia­skiem
są jak bez krwi
bez tchu ze ści­śnię­tym gar­dłem
lam­py się koły­szą
czas kie­dy wszyst­kie

 

rogi pozo­sta­ną nie­ru­cho­me

 

czło­wiek nie popa­trzy w lustro

 

na dru­tach linii moskwa­rzym sam bóg leży uśmiech­nię­ty słu­cha
jak wyschnię­ty konar
milk­nie śpiew żyją­cych11.

Utwór Urba­no­wi­cza to coś wię­cej niż juwe­ni­lia, to obraz dusz­nej kato­wic­kiej egzy­sten­cji. Poeta kre­śli wizję mia­sta o zaci­śnię­tym gar­dle, domach „bez krwi” i ryn­nach wypeł­nio­nych pia­chem. W tym opi­sie apo­ka­lip­tycz­ne­go bez­ru­chu, przy­po­mi­na­ją­ce­go kadr fil­mo­wy, poja­wia się intry­gu­ją­cy neo­lo­gizm: „na dru­tach linii moskwa­rzym sam bóg leży uśmiech­nię­ty”. Motyw boga-obser­wa­to­ra uśmie­cha­ją­ce­go się do milk­ną­ce­go świa­ta i roz­pię­te­go mię­dzy poli­tycz­ną Moskwą a ducho­wym Rzy­mem świad­czy o zain­te­re­so­wa­niu auto­ra gno­zą i sur­re­ali­zmem, któ­re póź­niej zosta­je roz­wi­nię­te. Wła­śnie dla­te­go gru­pa pre­zen­to­wa­ła alter­na­ty­wę dla Ślą­ska zdu­szo­ne­go. Odwo­ły­wa­ła się do tego, co nad­re­al­ne, sur­re­ali­stycz­ne. Prze­ja­wia­ło się to oczy­wi­ście w sfe­rze lek­tur, w dzie­dzi­nie prak­tyk arty­stycz­nych przy­po­mi­na­ją­cych écri­tu­re auto­ma­ti­que, a tak­że w fascy­na­cji pra­ca­mi pra­skich dada­istów i sur­re­ali­stów. Waniek stwo­rzył nawet prze­ko­nu­ją­cy pastisz tek­stów Fran­za Kaf­ki, zaty­tu­ło­wa­ny W teatrze, co Szwe­da odno­si do cze­skiej tra­dy­cji humo­ru i misty­fi­ka­cji12. Nie jest to powią­za­nie przy­pad­ko­we, ponie­waż gru­pa mia­ła do owej tra­dy­cji duży sza­cu­nek, co zna­la­zło odzwier­cie­dle­nie w nega­tyw­nym sta­no­wi­sku wobec inter­wen­cji wojsk Ukła­du War­szaw­skie­go w Cze­cho­sło­wa­cji w 1968 roku13. W ukoń­czo­nych w 1969 roku Czte­rech tek­stach poja­wia­ją się moty­wy ryby, akro­ba­ty, kuli, kwa­dra­tu i Janu­sa o dwóch twa­rzach, któ­re Szwe­da odno­si do sym­bo­li­ki wpro­wa­dza­nej przez Jun­ga, ale zwra­ca uwa­gę tak­że na nawią­za­nia do filo­zo­fii wscho­du. Motyw akro­ba­ty odsy­ła rów­nież do lino­skocz­ka z Tako rze­cze Zara­tu­stra Frie­dri­cha Nie­tz­sche­go. Moż­na więc z całą pew­no­ścią stwier­dzić, że pisa­nie one­iro­nau­tów było głę­bo­ko prze­siąk­nię­te lek­tu­ra­mi lite­ra­tu­ry i filo­zo­fii świa­to­wej – że wobec nich się usto­sun­ko­wy­wa­no, nie­ja­ko uzu­peł­nia­jąc je na grun­cie ślą­skim. W 1970 roku pra­cow­nia zmie­ni­ła swój cha­rak­ter. Punk­tem odnie­sie­nia poszu­ki­wań praw­dy – dotych­czas pro­wa­dzo­nych w sfe­rze sztu­ki, lite­ra­tu­ry i ezo­te­ry­ki – stał się bud­dyzm. Na Pia­stow­skiej powsta­ła san­ga bud­dyj­ska, co bez­pow­rot­nie zmie­ni­ło spe­cy­fi­kę spo­tkań. Zyg­munt Stu­chlik wspo­mi­na:

Kie­dy w 1970 roku Andrzej wsta­wił do pra­cow­ni sie­dzą­ce­go Bud­dę, zawie­sił gong i zor­ga­ni­zo­wał pierw­szą impre­zę z cere­mo­nia­łem bud­dyj­skim, prze­sta­łem uczest­ni­czyć w spo­tka­niach gru­py14.

Pra­cow­nia wkro­czy­ła w nowy etap, nazna­czo­ny ducho­wym roz­wo­jem. Broll pisa­ła haiku i malo­wa­ła ślą­skie man­da­le. Wów­czas tak­że do Kato­wic zaczy­na­ły zjeż­dżać oso­by z całej Pol­ski, a nawet zna­mie­ni­ci goście z zagra­ni­cy. Jed­nym z nich był spra­woz­daw­ca z pro­ce­sów norym­ber­skich i nauczy­ciel bud­dy­zmu zen Phi­lip Kaple­au. Z nie­wspo­mnia­nych dotąd dzia­łań gru­py war­to wymie­nić pre­kur­sor­ską w kon­tek­ście sztu­ki pocz­ty Koper­to­gra­fi­kę Halo­ra, mani­fe­sty (na przy­kład Ser­ce świa­ta Urba­no­wi­cza) i dzia­ła­nia para­te­atral­ne o cha­rak­te­rze hap­pe­nin­gu (mię­dzy inny­mi Wię­zy w kato­wic­kiej BWA).

Owa migaw­ka z histo­rii poka­zu­je, że „mac­ki Pia­stow­skiej” się­ga­ją dale­ko, czę­sto w spo­sób nie­bez­po­śred­ni. Przede wszyst­kim jed­nak mamy do czy­nie­nia z ośrod­kiem dys­ku­sji, wymia­ny myśli i wza­jem­nych inspi­ra­cji, czy to w pier­wot­nym krę­gu, czy z udzia­łem wspo­mnia­nych sate­li­tów, a póź­niej w ramach dzia­łal­no­ści bud­dyj­skiej. Publi­ka­cje Księ­ży­ka i Szwe­dy powsta­wa­ły nie­za­leż­nie od sie­bie i pre­zen­tu­ją zupeł­nie inne podej­ścia. Księ­żyk opi­sał histo­rię miej­sca zwią­za­ne­go z całym sze­re­giem dzia­łań arty­stycz­nych One­iro­nu, Szwe­da podą­ży­ła tro­pem inspi­ra­cji, nawią­zań i wpły­wów lite­rac­kich, ponie­kąd odkry­wa­jąc jesz­cze dal­szy zasięg gru­py. W oby­dwu pró­bach kano­nicz­nych opo­wie­ści zebra­no roz­pro­szo­ne archi­wa­lia, roz­mo­wy i tek­sty poka­zu­ją­ce, że koń­czy się pewien etap w dzie­jach, któ­ry moż­na pod­su­mo­wać nar­ra­cyj­nie. Jed­no­cze­śnie publi­ka­cje te świad­czą o tym, że my, czy­tel­ni­cy, jeste­śmy owych histo­rii cie­ka­wi. Celem Śnial­ni… było wpro­wa­dze­nie kato­wic­kiej gru­py na pol­skie salo­ny kul­tu­ry, ale książ­kę tę cha­rak­te­ry­zu­je sła­bość typo­wa dla prac prze­kro­jo­wych – jest tyle do opo­wie­dze­nia, że trud­no na dłu­żej zatrzy­mać się nad okre­ślo­nym dzie­łem, momen­tem, nad kon­kret­ną fascy­na­cją. Z kolei Lite­ra­tu­ra w krę­gu One­iro­nu podej­mu­je ten pro­blem, sku­pia się w więk­szej mie­rze na utwo­rach i inter­pre­ta­cjach, ale znów: dzieł i kon­tek­stów jest tyle, że czy­tel­nik zain­te­re­so­wa­ny wybra­ny­mi dzia­ła­nia­mi gru­py gubi się wśród mno­go­ści nawią­zań do lite­ra­tu­ry her­me­tycz­nej – czy­ty­wa­nej współ­cze­śnie raczej przez bada­czy niż przez fascy­na­tów. Tym, cze­go One­iron potrze­bu­je, żeby w peł­ni zaist­nieć, jest wyda­nie tek­stów. Inny­mi sło­wy: już nie trze­ba One­iro­nu opo­wia­dać. Niech teraz One­iron opo­wie się sam. Uda­je się to w przy­pad­ku twór­czo­ści indy­wi­du­al­nej poszcze­gól­nych człon­ków gru­py – szcze­gól­nie tej malar­skiej. Tek­sty lite­rac­kie wciąż cze­ka­ją na swój moment, żeby zaist­nieć dla szer­sze­go gro­na odbior­ców. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że Śląsk, któ­ry we wspo­mnie­niach one­iro­nau­tów pozo­sta­wał kul­tu­ro­wo zaco­fa­ny na tle resz­ty Pol­ski, teraz może się poszczy­cić histo­ria­mi wykra­cza­ją­cy­mi poza trzy pod­sta­wo­we tema­ty koja­rzo­ne z regio­nem: losy robot­ni­ków, węgiel i imi­gra­cję zarob­ko­wą, jed­no­cze­śnie ich nie dez­ak­tu­ali­zu­jąc. Zda­je mi się, że to kolej­ne prze­ja­wy pro­ce­su kształ­to­wa­nia się toż­sa­mo­ści ślą­skiej, zako­rze­nio­nej w histo­rii, ale zer­ka­ją­cej dum­nie w przy­szłość – pro­ces ów już pewien czas temu zauwa­żył Zbi­gniew Roki­ta w Kajś. Opo­wieść o Gór­nym Ślą­sku15. Wie­le histo­rii, rów­nież zwią­za­nych z One­iro­nem i jego człon­ka­mi, cze­ka jesz­cze na opo­wie­dze­nie. Zdzi­wił­bym się, gdy­by cała spra­wa mia­ła zakoń­czyć się na dwóch wspo­mi­na­nych tu książ­kach. Ana­li­za archi­wa­liów, fak­to­gra­ficz­ne uspój­nie­nie i kul­tu­ro­we osa­dze­nie zja­wi­ska zosta­ły wyko­na­ne. Pora zain­te­re­so­wać samą twór­czo­ścią – ponie­waż „czu­cie i wia­ra” sil­niej dzia­ła niż „szkieł­ko i oko”.

Okładka książki Rafała Księżyka pod tytułem „Śnialnia. Śląski Underground”.
Rafał Księżyk, „Śnialnia. Śląski Underground”, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2023.

Co zostało w Katowicach po Oneironie?

Oprócz Muzeum Ślą­skie­go i Muzeum Histo­rii Kato­wic, gdzie prze­cho­wy­wa­ne są arte­fak­ty zwią­za­ne z gru­pą, miej­scem, w któ­rym moż­na doświad­czyć żywe­go dzie­dzic­twa One­iro­nu, jest wege­ta­riań­ska restau­ra­cja Zło­ty Osioł, zało­żo­na w 2001 roku z ini­cja­ty­wy Andrze­ja Urba­no­wi­cza i Iwo­ny Sit­ko-Urba­no­wicz. Pro­jekt arty­stycz­ny wnę­trza loka­lu Urba­no­wicz wyko­nał w este­ty­ce cha­rak­te­ry­stycz­nej dla Dale­kie­go Wscho­du. Na ścia­nach bez tru­du moż­na odna­leźć man­da­le, zło­te gwiaz­dy, drze­wo życia, sym­bo­le zodia­kal­ne i wie­le innych ele­men­tów utrzy­ma­nych w kli­ma­cie póź­no­one­iro­no­wym16. Część one­iro­nau­tów zaini­cjo­wa­ła rów­nież powsta­nie dzia­ła­ją­ce­go do dziś w Kato­wi­cach Towa­rzy­stwa Bel­l­mer (Urba­no­wicz, Waniek, Stu­chlik). Do 2017 roku przy Pla­cu Wol­no­ści w Kato­wi­cach dzia­ła­ło Bel­l­mer Cafe.

One­iro­nau­ci mie­li odwa­gę śnić w cza­sach bez­sen­no­ści. Nie wszyst­kim się to podo­ba­ło, a i dzi­siaj zapew­ne znaj­dą się prze­ciw­ni­cy tej gru­py. Ezo­te­ry­ka, magicz­ne sym­bo­le, fascy­na­cje ero­tycz­ne i nar­ko­tycz­ne Urba­no­wi­cza, bli­skość Han­sa Bel­l­me­ra – to wszyst­ko dalej roz­grze­wa dys­ku­sję publicz­ną, rów­nie moc­no jak temat węgla. Jed­nak w prze­ci­wień­stwie do czar­ne­go zło­ta temat One­iro­nu – z całą pro­sto­tą – doty­czy znacz­nie mniej­szej licz­by ludzi. Pozo­sta­je on raczej cie­ka­wost­ką dla zain­te­re­so­wa­nych. Trud­no prze­wi­dzieć, czy zakres tego zain­te­re­so­wa­nia się zwięk­szy – licz­ne spo­tka­nia w ramach festi­wa­li i akcji kul­tu­ral­nych suge­ru­ją, że trwa ten­den­cja wzro­sto­wa. Ta twór­czość i histo­ria są war­te uwa­gi – wie­rzę w to, że One­iron dalej będzie inspi­ro­wał twór­ców i twór­czy­nie: bez­po­śred­nio, jak w spek­ta­klu Urszu­la One­iro­nicz­na Zden­ki Psz­czo­łow­skiej z 2019 roku17, albo pośred­nio – przez lek­tu­ry i wpływ się­ga­ją­cy głę­bo­ko do korze­ni pol­skiej kul­tu­ry współ­cze­snej. Oczy­wi­ście naj­waż­niej­szym one­iro­no­wym miej­scem w Kato­wi­cach pozo­sta­je pręż­nie dzia­ła­ją­ca pra­cow­nia, w któ­rej nadal orga­ni­zo­wa­ne są spo­tka­nia i wysta­wy. Pie­czę nad miej­scem spra­wu­je Towa­rzy­stwo Bel­l­mer wraz z Mał­go­rza­tą Borow­ską – w for­mie samo­or­ga­ni­za­cji, w spo­sób poza­in­sty­tu­cjo­nal­ny. Mimo dar­mo­wych wyda­rzeń nie­ustan­ne trwa­ją sta­ra­nia o pozy­ska­nie fun­du­szy na dal­sze funk­cjo­no­wa­nie miej­sca – na przy­kład na ogrze­wa­nie czy remont ze wzglę­du na wymo­gi BHP. Ostat­nio oprócz wystaw odby­wa się tam cykl dys­ku­syj­ny Każ­da [myśl] jest waż­na, w ramach któ­re­go na pod­sta­wie współ­cze­snych tek­stów budo­wa­na jest roz­mo­wa. Do pra­cow­ni przy­cho­dzą waż­ne oso­by ze ślą­skie­go świa­ta kul­tu­ry, miej­sce to może odwie­dzić każ­dy, kto albo chce posłu­chać cie­ka­wych tre­ści, albo sam ma coś do powie­dze­nia. Isto­ta One­iro­nu – dys­ku­sja, wymia­na – jest więc nadal aktu­al­na.

Współczesne powinowactwo artystyczne

Śle­dze­nie współ­cze­snych nawią­zań do One­iro­nu jest zada­niem kar­ko­łom­nym, głów­nie ze wzglę­du na roz­mach dzia­ła­nia gru­py. Nie­mniej pew­ne jest, że odwie­dza­jąc wysta­wy dyplo­mo­we i sla­my poetyc­kie, czę­ściej spo­tka­my się z moty­wa­mi świad­czą­cy­mi o spo­łecz­nym i eko­lo­gicz­nym zaan­ga­żo­wa­niu albo z feno­me­no­lo­gią codzien­no­ści niż z odwo­ła­nia­mi do „ezo­te­rycz­nych dziad­ków” z Pia­stow­skiej. Śląsk zde­cy­do­wa­nie nie cier­pi już z powo­du kul­tu­ro­wej pust­ki – ani w sfe­rze poezji, ani pro­zy, ani malar­stwa. Nie spo­sób wymie­nić tu wszyst­kich tek­stów, któ­re uka­za­ły się w ostat­nich kil­ku latach. Bynaj­mniej nie są to powtó­rze­nia z Offi­ci­na fer­ra­ria Walen­te­go Roź­dzień­skie­go. Żeby jed­nak nie pozo­sta­wiać spra­wy nie­roz­wią­za­nej, wska­żę na publi­ka­cję Ćwi­cze­nia ducho­we Aga­ty Szy­ma­nek18, zawie­ra­ją­cą roz­mo­wy ze współ­cze­sny­mi arty­sta­mi, któ­rzy opo­wia­da­ją o swo­ich związ­kach z magią i ezo­te­ry­ką. Według autor­ki ten kie­ru­nek poszu­ki­wań jest zwią­za­ny z poli­ty­ką w kra­ju i z kata­stro­fą kli­ma­tycz­ną. Szy­ma­nek stwier­dza rów­no­cze­śnie, że cho­dzi o odro­bi­nę inną ezo­te­ry­kę niż ta popu­lar­na w ostat­nich latach ubie­głe­go wie­ku. Ponad­to ten­den­cje tego rodza­ju sty­mu­lu­ją z jed­nej stro­ny coraz sil­niej­szy w Pol­sce femi­nizm, poszu­ku­ją­cy dowar­to­ścio­wa­nia nar­ra­cji z mar­gi­ne­su, z dru­giej – pręż­ny kapi­ta­lizm, któ­ry szar­ga nawet naj­więk­sze sacrum. To wszyst­ko skła­da się na potrze­bę poszu­ki­wa­nia wła­snej dro­gi, zarów­no arty­stycz­nej, jak i ducho­wej. Czy to jesz­cze wpływ One­iro­nu czy zja­wi­sko zupeł­nie nie­za­leż­ne? Odpo­wie­dzi na to pyta­nie lepiej nie for­mu­ło­wać na dro­dze logicz­ne­go wnio­sko­wa­nia. Lepiej ją wyśnić.

 

1 K. Jędru­sik, St-53. „Śląsk” 1996–2003, R. 2, nr 3, s. 61–64.

2 Tam­że.

3 J. Gaw­kow­ski, Cisza jest wska­za­na. Roz­mo­wa z Urszu­lą Broll, „Dwu­ty­go­dnik” 2020, nr 285, onli­ne: https://www.dwutygodnik.com/artykul/9004-cisza-jest-wskazana.html [dostęp: 10.01.2026].

4 U. Broll, St 53. Jak było [w:] Kato­wic­ki Under­gro­und Arty­stycz­ny po 1953 roku, red. J. Zagrodz­ki, oprac. S. Ruk­sza, Kato­wi­ce: Gale­ria Sztu­ki Współ­cze­snej BWA w Kato­wi­cach, 2004, s. 171.

5 J. Szwe­da, Lite­ra­tu­ra w krę­gu One­iro­nu, Gdańsk: słowo/obraz tery­to­ria, 2025, s. 18–19.

6 R. Księ­żyk, Śnial­nia. Ślą­ski Under­gro­und, Kra­ków: Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, 2023, s. 63.

7 J. Szwe­da, Roz­mo­wa z Hen­ry­kiem Wań­kiem, War­sza­wa 23.08.2019 [w:] tej­że, Lite­ra­tu­ra w krę­gu One­iro­nu, Gdańsk: słowo/obraz tery­to­ria, 2025, s. 5.

8 Taż, Roz­mo­wa z Urszu­lą Broll, Prze­sie­ka 20.07.2019 [w:] tej­że, Lite­ra­tu­ra w krę­gu…, s. 359.

9 Taż, Lite­ra­tu­ra w krę­gu

10 Taż, Roz­mo­wa z Hen­ry­kiem Wań­kiem…, s. 365.

11 A. Urba­no­wicz, *** [Domy o ryn­nach zapcha­nych…] [w:] J. Szwe­da, Lite­ra­tu­ra w krę­gu…, s. 351.

12 J. Szwe­da, Lite­ra­tu­ra w krę­gu…, s. 103.

13 Tam­że, s. 90.

14 J. Szwe­da, Roz­mo­wa z Zyg­mun­tem Stu­chli­kiem, Orze­sze 4.09.2019 [w:] tej­że, Lite­ra­tu­ra w krę­gu…, s. 371.

15 Z. Roki­ta, Kajś. Opo­wieść o Gór­nym Ślą­sku, Woło­wiec: Wydaw­nic­two Czar­ne, 2020.

16 J. Szwe­da, Lite­ra­tu­ra w krę­gu…, s. 344.

17 Tam­że, s. 341.

18 A. Szy­ma­nek, Ćwi­cze­nia ducho­we, Kato­wi­ce: ASP Kato­wi­ce, 2020, onli­ne: https://sbc.org.pl/Content/420623/PDF/Agata%20Szymanek%20%E2%80%93%20%C4%86wiczenia%20duchowe%20b.pdf [dostęp: 10.01.2026].

Jakub Jakubik

– historyk sztuki i literaturoznawca.

więcej →

Powiązane teksty

19.01.2026
Szkice

Z plastikowej Wenus na cyfrowe wydmy Regis III. Adaptacje i gradaptacje beletrystyki Lema

Przed przystąpieniem do analizy gradaptacji dzieła Lema warto zauważyć, że także inni, współcześni mu klasycy literackiej SF nie zawsze mogli liczyć na udane adaptacje swoich fabuł do formuły gry wideo – o teatralnych, filmowych i komputerowych realizacjach twórczości Stanisława Lema piszą Natalia Kańduła, Szymon Piotr Kukulak i Jakub Gomułka.

13.01.2026
Recenzje

W gorsecie z emocji. Zespalanie światów według Maxa Blechera

Wierzę, że spotkanie z prozą Blechera pozostawia w nas głęboki ślad, dotykając naszych największych atawistycznych lęków – tych związanych z chorobą, samotnością, śmiercią. Równocześnie skłania nas do refleksji nad tym, jak korzystać z życia i mimo wszystko dążyć do względnego dobrostanu – o Dziełach zebranych Maxa Belchera pisze Olga Bartosiewicz-Nikolaev.