Działanie i jeszcze raz działanie: to nasza „Maksyma”

Patryk Kosen­da: Czym jest „Mak­sy­ma”? Pro­szę opo­wie­dzieć o niej kil­ka słów.

Maciej Szu­pi­luk: Bial­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma” to gru­pa, któ­ra zaczy­na­ła dzia­łal­ność ponad czte­ry deka­dy temu. Od sied­miu lat klub zwra­ca się w stro­nę akty­wi­zmu na wie­lu polach: kul­tu­ry, pra­cy spo­łecz­nej oraz spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go, zrze­sza przy tym pasjo­na­tów lite­ra­tu­ry i ludzi chęt­nych do dzia­ła­nia na rzecz Bia­łej Pod­la­skiej, całe­go regio­nu, kra­ju i świa­ta. Więk­szość z nas to lite­ra­ci, nie­któ­rzy są człon­ka­mi mini­ru­chu miej­skie­go, edu­ka­to­ra­mi, spo­łecz­ni­ka­mi, doku­men­ta­li­sta­mi, akty­wi­sta­mi kul­tu­ry. Cza­sem dzia­ła­my nie­za­leż­nie od sie­bie, ale przede wszyst­kim jako kolek­tyw; wspól­nie wypra­co­wu­je­my plan dzia­ła­nia i zmian, ponie­waż jeste­śmy wol­ny­mi ludź­mi o róż­nych świa­to­po­glą­dach. W naszych sze­re­gach są pisa­rze ama­to­rzy, ale i lau­re­aci ogól­no­pol­skich kon­kur­sów lite­rac­kich. Jako „Mak­sy­ma” współ­or­ga­ni­zu­je­my Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie oraz Ogól­no­pol­ski Kon­kurs Lite­rac­ki im. Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go. Do klu­bu przy­cho­dzi­li i przy­cho­dzą ludzie piszą­cy: poezję, pro­zę, dzien­ni­ki, książ­ki o spo­łe­czeń­stwie oby­wa­tel­skim, fan­ta­sty­kę, ese­je, frasz­ki, afo­ry­zmy, książ­ki dla dzie­ci czy sztu­ki teatral­ne. Pocho­dzi­my z róż­nych grup spo­łecz­nych i zawo­do­wych. Są wśród nas: dok­tor pra­wa, przed­się­bior­ca, nauczy­cie­le, dyrek­tor w spół­ce miej­skiej, poli­glo­ta, biblio­te­karz, malar­ka, regio­na­li­ści, woka­li­ści w zespo­łach pun­ko­wych, hard­co­ro­wych i rap-meta­lo­wych, hipho­po­wych. Nie­któ­rzy klu­bo­wi­cze otrzy­ma­li Bial­ską Nagro­dę Kul­tu­ry Anny z San­gusz­ków Radzi­wił­ło­wej. Spo­ty­ka­my się raz na dwa mie­sią­ce w Bial­skim Cen­trum Kul­tu­ry „Piast” przy uli­cy Spół­dziel­czej 4 w Bia­łej Pod­la­skiej. Tam wszyst­ko się zaczę­ło.

Cof­nij­my się o kil­ka­dzie­siąt lat. Jaka jest histo­ria „Mak­sy­my”?

Czter­dzie­ści jeden lat temu mło­dzi ludzie marzą­cy o pisa­niu spo­tka­li się w Osie­dlo­wym Domu Kul­tu­ry „Piast”. Gru­pa przy­bra­ła nazwę Pod­la­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma”. Na począt­ku klub two­rzy­li: Zenon Lew­czuk, Ire­ne­usz Wagner, Wie­sław Gro­madz­ki, Ryszard Świą­tek, Boże­na Paw­li­na-Mak­sy­miuk (od nazwi­ska Mak­sy­miuk powsta­ła nazwa klu­bu), Ela Kuc i wie­lu innych. Człon­ko­wie Klu­bu „Mak­sy­ma” wymy­śli­li Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie oraz jeden z naj­star­szych kon­kur­sów lite­rac­kich – Kon­kurs im. Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go. Nazwa Pod­la­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma” zobo­wią­zy­wa­ła, wska­zy­wa­ła też zakres dzia­łań (jeśli cho­dzi o teren), ponie­waż twór­cy pocho­dzi­li z całe­go Pod­la­sia, a Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie były orga­ni­zo­wa­ne w całym regio­nie (cza­sem trwa­ły nawet trzy tygo­dnie) – w szko­łach, domach kul­tu­ry i biblio­te­kach. Uczest­ni­ka­mi byli waż­ni twór­cy, tacy jak Ernest Bryll, Zbi­gniew Jerzy­na, Hania Rani i inni. Klu­bo­wi­cze spo­ty­ka­li się z lite­ra­ta­mi (z podob­ny­mi gru­pa­mi) z całej Pol­ski, mię­dzy inny­mi w Śród­miej­skim Domu Kul­tu­ry w War­sza­wie. Przez sze­re­gi gru­py prze­wi­nę­ło się kil­ka­dzie­siąt – śmia­ło moż­na powie­dzieć: wybit­nych – osób, a naj­wię­cej aktyw­nych było w latach 80. i 90. Klub wydał kil­ka­dzie­siąt ksią­żek. W ostat­nich sied­miu latach oko­ło trzy­dzie­stu pozy­cji, kil­ka sztuk teatral­nych. W całej histo­rii „Mak­sy­ma” opu­bli­ko­wa­ła sześć anto­lo­gii (naj­now­sza, oko­licz­no­ścio­wa, wyda­na w tym roku na pięć­set­le­cie Bia­łej Pod­la­skiej), w tym anto­lo­gię wier­szy o Pod­la­siu Igli­wia smak (Muzeum Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go, 2001) – do jej wyda­nia przy­czy­nił się jej współ­au­tor śp. Wie­sław Gro­madz­ki. To wła­śnie on – poeta, dzien­ni­karz, dzia­łacz kul­tu­ry, czło­nek Związ­ku Lite­ra­tów Pol­skich – peł­nił funk­cję pre­ze­sa klu­bu naj­dłu­żej, aż do 2007 roku. Po śmie­ci Gro­madz­kie­go na cze­le „Mak­sy­my” sta­nął Ire­ne­usz Wagner (poeta, woka­li­sta, per­for­mer, tek­ściarz, dzien­ni­karz, ese­ista), któ­ry z powo­dze­niem kon­ty­nu­ował dzia­ła­nia gru­py. Został jed­nak zmu­szo­ny do emi­gra­cji zarob­ko­wej. Wyjazd pre­ze­sa Wagne­ra prze­rwał na parę lat więk­szą aktyw­ność klu­bu. Wte­dy zaopie­ko­wał się „Mak­sy­mą” pra­cow­nik – ani­ma­tor – domu kul­tu­ry Rado­sław Plan­dow­ski, rów­nież czło­nek gru­py. Dzię­ki dzia­ła­niom Plan­dow­skie­go wresz­cie powsta­ło Sto­wa­rzy­sze­nie Lite­ra­tów i Dzien­ni­ka­rzy „Mak­sy­ma”. Jed­nak ze wzglę­du na to, że pozy­ski­wa­nie gran­tów jest trud­ne i każ­dy z człon­ków oba­wiał się tym zaj­mo­wać, po kil­ku latach sto­wa­rzy­sze­nie zosta­ło wyre­je­stro­wa­ne. Po powro­cie z Wiel­kiej Bry­ta­nii i po wyda­niu książ­ki Aj dont spik inglisz (Wydaw­nic­two Arte, 2020), dzien­ni­ka z emi­gra­cji, Ire­ne­usz Wagner powie­rzył funk­cję pre­ze­sa mnie. Decy­zja ta zosta­ła wcze­śniej zaak­cep­to­wa­na przez wszyst­kich człon­ków klu­bu. Sta­no­wi­sko pia­stu­ję od czerw­ca 2018 roku. Zmie­ni­li­śmy nazwę na Bial­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma” i otwo­rzy­li­śmy nowy roz­dział w naszej histo­rii.

Cze­go doty­czą bie­żą­ce dzia­ła­nia „Mak­sy­my”, jaka jest jej misja? Jak wyglą­da struk­tu­ra klu­bu?

Dzia­ła­my na wie­lu polach. Nasz klub liczy obec­nie dzie­więć osób. W prak­ty­ce struk­tu­ra jest hie­rar­chicz­na (mimo że trak­tu­ję wszyst­kich rów­no i każ­dy ma pra­wo gło­su). Jako lider-pre­zes naj­czę­ściej bio­rę za wszyst­ko odpo­wie­dzial­ność i wyzna­czam kie­run­ki dzia­ła­nia. Każ­dy z klu­bo­wi­czów ma pra­wo dzia­łać rów­nież nie­za­leż­nie, sza­nu­je­my to. Zawsze marzy­łem o struk­tu­rze rów­no­rzęd­nej i dzie­le­niu się odpo­wie­dzial­no­ścią po rów­no z człon­ki­nia­mi i człon­ka­mi gru­py, ale to chy­ba jesz­cze przed nami. Od 2018 roku klub nie tyl­ko wyda­je książ­ki, lecz tak­że dzia­ła na rzecz popra­wy ofer­ty kul­tu­ral­nej (wska­zać tu moż­na takie przed­się­wzię­cia, jak ama­tor­skie fil­my doku­men­tal­ne o ludziach Połu­dnio­we­go Pod­la­sia czy orga­ni­za­cja Pod­la­skich Spo­tkań Lite­rac­kich); człon­ko­wie „Mak­sy­my” wal­czą rów­nież o pozy­tyw­ne zmia­ny w mie­ście. Muszę tu wymie­nić dzia­ła­nia kil­ku naszych człon­ków (w tym swo­je, to odpo­wied­nie miej­sce, żeby się pochwa­lić). Są to spra­wy god­ne uwa­gi, wpi­su­ją się przy tym w naszą misję. Jeden z naszych człon­ków, dok­tor pra­wa, Andrzej Halic­ki (nie mylić z poli­ty­kiem Koali­cji Oby­wa­tel­skiej), wydał w cią­gu kil­ku lat sie­dem ksią­żek o spo­łe­czeń­stwie oby­wa­tel­skim i czte­ry tomi­ki poezji. To autor nagra­dza­ny w ogól­no­pol­skich kon­kur­sach lite­rac­kich. Napi­sał ponad sto pety­cji do władz róż­nych miast i innych pod­mio­tów (pety­cje w więk­szo­ści przy­pad­ków roz­pa­trzo­no pozy­tyw­nie). War­to opo­wie­dzieć przede wszyst­kim o dwóch z nich: pierw­sza, wysła­na do Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go, po kil­ku latach zosta­ła pozy­tyw­nie roz­pa­trzo­na, a dru­ga, skie­ro­wa­na do Sej­mu RP, poskut­ko­wa­ła zmia­ną usta­wy. Andrzej Halic­ki dzia­ła też na rzecz schro­ni­ska „Azyl” jako wolon­ta­riusz i poma­ga w pro­ce­sach adop­cyj­nych bez­dom­nych kotów. Z kolei Jacek Dani­luk to przed­się­bior­ca i mece­nas kul­tu­ry, któ­ry pisze książ­ki dla dzie­ci i sztu­ki teatral­ne. W ramach Pod­la­skich Spo­tkań Lite­rac­kich zaaran­żo­wa­ne zosta­ło spo­tka­nie z mło­dzie­żą ze świe­tli­cy śro­do­wi­sko­wej „Dziu­pla”. Jacek Dani­luk opo­wia­dał wów­czas o swo­jej pasji podróż­ni­czej, a zwie­dził ponad sześć­dzie­siąt kra­jów. Grze­gorz Szu­pi­luk to nato­miast poeta (wydał czter­na­ście tomi­ków), poli­glo­ta – posłu­gu­je się bie­gle języ­kiem angiel­skim, zna też hisz­pań­ski, wło­ski i fran­cu­ski – i akty­wi­sta. Wystą­pił na sesji rady mia­sta w obro­nie kina stu­dyj­ne­go, był na spo­tka­niach w obro­nie wol­nych sądów i demo­kra­cji, na Pla­cu Wol­no­ści w naszym mie­ście. Człon­ko­wie „Mak­sy­my” pro­wa­dzą tak­że zaję­cia w przed­szko­lach, szko­łach pod­sta­wo­wych, śred­nich i na uczel­niach. Sam jako pre­zes klu­bu opo­wia­dam w przed­szko­lach i szko­łach o idei współ­pra­cy, bie­dzie, nie­rów­no­ściach, twór­czo­ści i regio­na­li­zmie. Piszę i wyda­ję książ­ki, od pię­ciu lat regu­lar­nie przy­go­to­wu­ję arty­ku­ły do „Pod­la­skie­go Kwar­tal­ni­ka Kul­tu­ral­ne­go”, współ­two­rzę ama­tor­skie fil­my doku­men­tal­ne o ludziach Połu­dnio­we­go Pod­la­sia. Wszy­scy człon­ko­wie i człon­ki­nie przez swo­je dzia­ła­nie, współ­pra­cę przy orga­ni­za­cji Pod­la­skich Spo­tkań Lite­rac­kich i innych wyda­rzeń kul­tu­ral­nych przy­czy­nia­ją się do polep­sza­nia świa­ta.

Nasza misja to edukowanie społeczeństwa w zakresie kultury (również w kontekście AI), prowadzenie dialogu obywatelskiego i zachowanie otwartej postawy.

Każ­dy może być part­ne­rem „Mak­sy­my” – przed­sta­wi­ciel każ­de­go zawo­du zaan­ga­żo­wa­ny w wal­kę o zmia­ny na lep­sze, nie tyl­ko w obsza­rze kul­tu­ry. Nawią­zu­ję tu ponie­kąd do kul­tu­ry skan­dy­naw­skiej, w któ­rej uni­ka się kon­flik­tów. W gru­pach robo­czych i dys­ku­syj­nych pró­bu­je­my rów­nież przy­go­to­wy­wać wszyst­ko w ten spo­sób, by nawet nie­wiel­kie zmia­ny mogły wejść w życie – ponad podzia­ła­mi, jak w książ­ce Wychy­lo­ne w przy­szłość dok­tor Joan­ny Erbel (Wyso­ki Zamek, 2022). Wyko­rzy­stu­je­my poten­cjał naszych klu­bo­wi­czek i klu­bo­wi­czów, by dzia­ła­nia „Mak­sy­my” były zauwa­żal­ne i pozy­tyw­nie wpły­wa­ły na rze­czy­wi­stość.

Jakie są zain­te­re­so­wa­nia lite­rac­kie człon­kiń i człon­ków „Mak­sy­my”?

W naszym klu­bie powsta­je róż­na lite­ra­tu­ra. Głów­nie jest to poezja, wie­le osób koja­rzy nas tyl­ko z nią, jed­nak człon­ki­nie i człon­ko­wie piszą książ­ki nale­żą­ce do wie­lu gatun­ków, rodza­jów i kon­wen­cji lite­rac­kich: poezję, pro­zę, ese­je, dzien­ni­ki, afo­ry­zmy, książ­ki fan­ta­stycz­ne i oby­wa­tel­skie, w tym o budże­cie oby­wa­tel­skim. Pod­czas spo­tkań oka­zu­je się, że się­ga­my rów­nież po róż­ne tek­sty kul­tu­ry – czy to utwo­ry lite­rac­kie, czy fil­my… Inte­re­su­je nas tra­dy­cja, choć świa­to­po­glą­do­wo bywa­my na róż­nych bie­gu­nach. Na spo­tka­niach cza­sem docho­dzi do spo­rów mery­to­rycz­nych. Wymie­nia­my się doświad­cze­nia­mi i spo­strze­że­nia­mi. Nie ogra­ni­cza­my się wza­jem­nie, czu­je­my więź z mia­stem, regio­nem i całym świa­tem, z miej­sca­mi i spra­wa­mi, któ­re są dla nas waż­ne.

Co moty­wu­je gru­pę do dzia­ła­nia?

Głów­na moty­wa­cja to chęć pisa­nia, two­rze­nia – i zmia­ny świa­ta. Pod­skór­nie rów­nież chęć pozo­sta­wie­nia po sobie cze­goś dobre­go w regio­nie. Pomoc, współ­pra­ca, dzia­ła­nie, two­rze­nie – to pod­sta­wa, któ­rej się trzy­ma­my.

Wiemy, ile jest jeszcze do zrobienia w miejscach, gdzie się uaktywniamy, i jak dużo zależy od naszych możliwości, funduszy i determinacji.

Z jaki­mi trud­no­ścia­mi człon­ki­nie i człon­ko­wie „Mak­sy­my” mie­rzą się na co dzień? Co utrud­nia gru­pie dal­szy roz­wój?

Jeste­śmy przed­się­bior­czy, świet­nie sobie radzi­my, jeśli cho­dzi o finan­so­wa­nie naszych dzia­łań i poszu­ki­wa­nie spon­so­rów naszych pro­jek­tów. Środ­ki publicz­ne, na przy­kład pocho­dzą­ce z gran­tów, powin­ny być jed­nak łatwiej dostęp­ne, żeby orga­ni­za­cje takie jak nasza mogły w god­nych warun­kach pra­co­wać na rzecz miesz­kań­ców mia­sta i całe­go spo­łe­czeń­stwa. Obec­nie nawet pod­mio­ty o dłu­giej tra­dy­cji i dużym doświad­cze­niu mie­wa­ją pro­ble­my z pozy­ski­wa­niem fun­du­szy na wła­sną dzia­łal­ność.

Co mogło­by pomóc w roz­wi­nię­ciu dzia­łań klu­bu?

Podam dwa przy­kła­dy, któ­re są bar­dzo inte­re­su­ją­ce. Po pierw­sze: sytu­acja Komu­ny War­sza­wa, teatru i zara­zem inno­wa­cji w kul­tu­rze – insty­tu­cji, jakiej nie ma chy­ba nigdzie indziej w kra­ju. Komu­na War­sza­wa dzię­ki Radzie Mia­sta Sto­łecz­ne­go War­sza­wy dosta­ła na swo­je dzia­ła­nie fun­du­sze na kil­ka kolej­nych lat, może więc pro­wa­dzić pro­jek­ty z dużym roz­ma­chem i funk­cjo­no­wać jako sta­bil­na spo­łecz­na insty­tu­cja kul­tu­ry. To istot­ne, żeby orga­ni­za­cje poza­rzą­do­we nie żyły od gran­tu do gran­tu; sta­bil­ność w dzi­siej­szych cza­sach ma ogrom­ne zna­cze­nie, szcze­gól­nie w kul­tu­rze. Jest to opi­sa­ne w książ­ce Wszyst­ko, co się jesz­cze może zda­rzyć. Komu­na War­sza­wa w poszu­ki­wa­niu nowe­go mode­lu insty­tu­cji (2019–2022) pod redak­cją Zofii Dwo­ra­kow­skiej (Teatr Komu­na War­sza­wa, 2023). Po dru­gie: przy­kład irlandz­ki. Bodaj w 2023 roku wpro­wa­dzo­no w Irlan­dii (pilo­ta­żo­wo) dochód gwa­ran­to­wa­ny dla arty­stów, może­my o tym prze­czy­tać w książ­ce Mia­sto­mi­ja­nie. Histo­ria i współ­cze­sność war­szaw­skie­go mura­lu (Fun­da­cja Pusz­ka, 2024). Wszyst­ko to dzie­je się w świe­cie, w któ­rym Big Tech narzu­ca okre­ślo­ny kształt rze­czy­wi­sto­ści i dyk­tu­je nam, co mamy robić w każ­dej sfe­rze życia. Przy­wo­ła­ne roz­wią­za­nia są może przy­szło­ścią insty­tu­cji takich jak nasza, ale wią­żą się rów­nież z pew­ną zależ­no­ścią, z wymo­giem speł­nie­nia kon­kret­nych kry­te­riów – to cena, któ­rą trze­ba zapła­cić. Jako „Mak­sy­ma” dzia­ła­my nie­za­leż­nie i nie­źle nam to wycho­dzi. Ceni­my sobie tę wol­ność, i to chy­ba jest naj­waż­niej­sze. Myślę, że pora­dzi­my sobie w każ­dych warun­kach, świad­czy o tym histo­ria klu­bu. Gru­pę od począt­ku two­rzy­li i wciąż two­rzą ludzie przed­się­bior­czy, więc nie­strasz­ny nam żaden pro­blem. Czę­sto na przy­kład sami finan­su­je­my nasze publi­ka­cje.

Pro­szę zdra­dzić pla­ny na przy­szłość „Mak­sy­my”.

W stycz­niu ruszy­li­śmy z pro­jek­tem inter­ne­to­wym: pamięć–ludzie–działanie (to mój pomysł, ale w jego reali­za­cję chcę zaan­ga­żo­wać klub). Pra­gnie­my inspi­ro­wać innych do zmian, do dba­nia o swo­je oto­cze­nie i do oka­zy­wa­nia sza­cun­ku tym, któ­rzy trosz­czą się o nasze mia­sto i region. Efek­ty dzia­łań będą pre­zen­to­wa­ne na YouTu­be raz w mie­sią­cu. Za kil­ka mie­się­cy pla­nu­je­my pre­mie­rę kolej­ne­go fil­mu doku­men­tal­ne­go o nie­zwy­kłych ludziach Połu­dnio­we­go Pod­la­sia – Pię­ciu Oby­wa­te­li (film współ­two­rzę od dwóch lat). Pla­nu­je­my w dal­szym cią­gu odwie­dzać pla­ców­ki oświa­to­we, pro­wa­dzić tam spo­tka­nia, dys­ku­sje i lek­cje, żeby pogłę­biać świa­do­mość nasze­go spo­łe­czeń­stwa. Przed nami rów­nież nagra­nie audio­bo­oka i wyda­nie anto­lo­gii powsta­łej z oka­zji rocz­ni­cy wpro­wa­dze­nia budże­tu oby­wa­tel­skie­go w Bia­łej Pod­la­skiej. Będą to tek­sty oby­wa­tel­skie róż­ne­go typu: począw­szy od wier­szy, na ese­jach skoń­czyw­szy. Książ­ka będzie oka­zją do namy­słu nad tym, co to zna­czy być dziś oby­wa­te­lem kra­ju, mia­sta i świa­ta oraz dla­cze­go budżet oby­wa­tel­ski to waż­na spra­wa, o któ­rą war­to się zatrosz­czyć. Wraz z Miej­ską Biblio­te­ką Publicz­ną i Urzę­dem Mia­sta współ­or­ga­ni­zu­je­my 42. Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie oraz 42. Ogól­no­pol­ski Kon­kurs Lite­rac­ki im. Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go. Sam zamie­rzam – jako Zdzie­cin­nia­ły Pajac – wydać pły­tę (long­playa) w kli­ma­cie rap. Z lokal­nym dzien­ni­ka­rzem i arty­stą Pio­trem Fran­kow­skim pla­nu­ję nato­miast wydać skła­dan­kę z muzy­ką zespo­łów lokal­nych od lat 80. do cza­sów naj­now­szych (współ­pra­ca z „Mak­sy­mo­wi­cza­mi” będzie tu zapew­ne potrzeb­na, liczę na ich wspar­cie). Kole­żan­ka z klu­bu, Rena­ta Mar­czuk, wyda­je kolej­ną książ­kę. Pla­nu­ję rów­nież, żeby­śmy w ramach dzia­łań spo­łecz­nych pro­mo­wa­li trans­port publicz­ny i jeż­dże­nie rowe­rem, ponie­waż pla­ne­ta „nie będzie cze­kać”. Przed nami na pew­no jesz­cze wie­le innych pro­jek­tów, któ­re dopie­ro się wykry­sta­li­zu­ją. Dzia­ła­nie i jesz­cze raz dzia­ła­nie – to nasza „Mak­sy­ma”.

Maciej Szupiluk

– poeta, z wykształcenia kulturoznawca, z zawodu bibliotekarz.

więcej →

– poeta, działacz kulturalny. Redaktor „Dziennika Literackiego”. Twórca podkastu Światy czytamy nowe. Współzałożyciel Stowarzyszenia Kultura w Pracy.

więcej →

Powiązane teksty