Działanie i jeszcze raz działanie: to nasza „Maksyma”

Patryk Kosen­da: Czym jest „Mak­sy­ma”? Pro­szę opo­wie­dzieć o niej kil­ka słów.

Maciej Szu­pi­luk: Bial­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma” to gru­pa, któ­ra zaczy­na­ła dzia­łal­ność ponad czte­ry deka­dy temu. Od sied­miu lat klub zwra­ca się w stro­nę akty­wi­zmu na wie­lu polach: kul­tu­ry, pra­cy spo­łecz­nej oraz spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go, zrze­sza przy tym pasjo­na­tów lite­ra­tu­ry i ludzi chęt­nych do dzia­ła­nia na rzecz Bia­łej Pod­la­skiej, całe­go regio­nu, kra­ju i świa­ta. Więk­szość z nas to lite­ra­ci, nie­któ­rzy są człon­ka­mi mini­ru­chu miej­skie­go, edu­ka­to­ra­mi, spo­łecz­ni­ka­mi, doku­men­ta­li­sta­mi, akty­wi­sta­mi kul­tu­ry. Cza­sem dzia­ła­my nie­za­leż­nie od sie­bie, ale przede wszyst­kim jako kolek­tyw; wspól­nie wypra­co­wu­je­my plan dzia­ła­nia i zmian, ponie­waż jeste­śmy wol­ny­mi ludź­mi o róż­nych świa­to­po­glą­dach. W naszych sze­re­gach są pisa­rze ama­to­rzy, ale i lau­re­aci ogól­no­pol­skich kon­kur­sów lite­rac­kich. Jako „Mak­sy­ma” współ­or­ga­ni­zu­je­my Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie oraz Ogól­no­pol­ski Kon­kurs Lite­rac­ki im. Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go. Do klu­bu przy­cho­dzi­li i przy­cho­dzą ludzie piszą­cy: poezję, pro­zę, dzien­ni­ki, książ­ki o spo­łe­czeń­stwie oby­wa­tel­skim, fan­ta­sty­kę, ese­je, frasz­ki, afo­ry­zmy, książ­ki dla dzie­ci czy sztu­ki teatral­ne. Pocho­dzi­my z róż­nych grup spo­łecz­nych i zawo­do­wych. Są wśród nas: dok­tor pra­wa, przed­się­bior­ca, nauczy­cie­le, dyrek­tor w spół­ce miej­skiej, poli­glo­ta, biblio­te­karz, malar­ka, regio­na­li­ści, woka­li­ści w zespo­łach pun­ko­wych, hard­co­ro­wych i rap-meta­lo­wych, hipho­po­wych. Nie­któ­rzy klu­bo­wi­cze otrzy­ma­li Bial­ską Nagro­dę Kul­tu­ry Anny z San­gusz­ków Radzi­wił­ło­wej. Spo­ty­ka­my się raz na dwa mie­sią­ce w Bial­skim Cen­trum Kul­tu­ry „Piast” przy uli­cy Spół­dziel­czej 4 w Bia­łej Pod­la­skiej. Tam wszyst­ko się zaczę­ło.

Cof­nij­my się o kil­ka­dzie­siąt lat. Jaka jest histo­ria „Mak­sy­my”?

Czter­dzie­ści jeden lat temu mło­dzi ludzie marzą­cy o pisa­niu spo­tka­li się w Osie­dlo­wym Domu Kul­tu­ry „Piast”. Gru­pa przy­bra­ła nazwę Pod­la­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma”. Na począt­ku klub two­rzy­li: Zenon Lew­czuk, Ire­ne­usz Wagner, Wie­sław Gro­madz­ki, Ryszard Świą­tek, Boże­na Paw­li­na-Mak­sy­miuk (od nazwi­ska Mak­sy­miuk powsta­ła nazwa klu­bu), Ela Kuc i wie­lu innych. Człon­ko­wie Klu­bu „Mak­sy­ma” wymy­śli­li Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie oraz jeden z naj­star­szych kon­kur­sów lite­rac­kich – Kon­kurs im. Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go. Nazwa Pod­la­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma” zobo­wią­zy­wa­ła, wska­zy­wa­ła też zakres dzia­łań (jeśli cho­dzi o teren), ponie­waż twór­cy pocho­dzi­li z całe­go Pod­la­sia, a Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie były orga­ni­zo­wa­ne w całym regio­nie (cza­sem trwa­ły nawet trzy tygo­dnie) – w szko­łach, domach kul­tu­ry i biblio­te­kach. Uczest­ni­ka­mi byli waż­ni twór­cy, tacy jak Ernest Bryll, Zbi­gniew Jerzy­na, Hania Rani i inni. Klu­bo­wi­cze spo­ty­ka­li się z lite­ra­ta­mi (z podob­ny­mi gru­pa­mi) z całej Pol­ski, mię­dzy inny­mi w Śród­miej­skim Domu Kul­tu­ry w War­sza­wie. Przez sze­re­gi gru­py prze­wi­nę­ło się kil­ka­dzie­siąt – śmia­ło moż­na powie­dzieć: wybit­nych – osób, a naj­wię­cej aktyw­nych było w latach 80. i 90. Klub wydał kil­ka­dzie­siąt ksią­żek. W ostat­nich sied­miu latach oko­ło trzy­dzie­stu pozy­cji, kil­ka sztuk teatral­nych. W całej histo­rii „Mak­sy­ma” opu­bli­ko­wa­ła sześć anto­lo­gii (naj­now­sza, oko­licz­no­ścio­wa, wyda­na w tym roku na pięć­set­le­cie Bia­łej Pod­la­skiej), w tym anto­lo­gię wier­szy o Pod­la­siu Igli­wia smak (Muzeum Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go, 2001) – do jej wyda­nia przy­czy­nił się jej współ­au­tor śp. Wie­sław Gro­madz­ki. To wła­śnie on – poeta, dzien­ni­karz, dzia­łacz kul­tu­ry, czło­nek Związ­ku Lite­ra­tów Pol­skich – peł­nił funk­cję pre­ze­sa klu­bu naj­dłu­żej, aż do 2007 roku. Po śmie­ci Gro­madz­kie­go na cze­le „Mak­sy­my” sta­nął Ire­ne­usz Wagner (poeta, woka­li­sta, per­for­mer, tek­ściarz, dzien­ni­karz, ese­ista), któ­ry z powo­dze­niem kon­ty­nu­ował dzia­ła­nia gru­py. Został jed­nak zmu­szo­ny do emi­gra­cji zarob­ko­wej. Wyjazd pre­ze­sa Wagne­ra prze­rwał na parę lat więk­szą aktyw­ność klu­bu. Wte­dy zaopie­ko­wał się „Mak­sy­mą” pra­cow­nik – ani­ma­tor – domu kul­tu­ry Rado­sław Plan­dow­ski, rów­nież czło­nek gru­py. Dzię­ki dzia­ła­niom Plan­dow­skie­go wresz­cie powsta­ło Sto­wa­rzy­sze­nie Lite­ra­tów i Dzien­ni­ka­rzy „Mak­sy­ma”. Jed­nak ze wzglę­du na to, że pozy­ski­wa­nie gran­tów jest trud­ne i każ­dy z człon­ków oba­wiał się tym zaj­mo­wać, po kil­ku latach sto­wa­rzy­sze­nie zosta­ło wyre­je­stro­wa­ne. Po powro­cie z Wiel­kiej Bry­ta­nii i po wyda­niu książ­ki Aj dont spik inglisz (Wydaw­nic­two Arte, 2020), dzien­ni­ka z emi­gra­cji, Ire­ne­usz Wagner powie­rzył funk­cję pre­ze­sa mnie. Decy­zja ta zosta­ła wcze­śniej zaak­cep­to­wa­na przez wszyst­kich człon­ków klu­bu. Sta­no­wi­sko pia­stu­ję od czerw­ca 2018 roku. Zmie­ni­li­śmy nazwę na Bial­ski Klub Lite­rac­ki „Mak­sy­ma” i otwo­rzy­li­śmy nowy roz­dział w naszej histo­rii.

Cze­go doty­czą bie­żą­ce dzia­ła­nia „Mak­sy­my”, jaka jest jej misja? Jak wyglą­da struk­tu­ra klu­bu?

Dzia­ła­my na wie­lu polach. Nasz klub liczy obec­nie dzie­więć osób. W prak­ty­ce struk­tu­ra jest hie­rar­chicz­na (mimo że trak­tu­ję wszyst­kich rów­no i każ­dy ma pra­wo gło­su). Jako lider-pre­zes naj­czę­ściej bio­rę za wszyst­ko odpo­wie­dzial­ność i wyzna­czam kie­run­ki dzia­ła­nia. Każ­dy z klu­bo­wi­czów ma pra­wo dzia­łać rów­nież nie­za­leż­nie, sza­nu­je­my to. Zawsze marzy­łem o struk­tu­rze rów­no­rzęd­nej i dzie­le­niu się odpo­wie­dzial­no­ścią po rów­no z człon­ki­nia­mi i człon­ka­mi gru­py, ale to chy­ba jesz­cze przed nami. Od 2018 roku klub nie tyl­ko wyda­je książ­ki, lecz tak­że dzia­ła na rzecz popra­wy ofer­ty kul­tu­ral­nej (wska­zać tu moż­na takie przed­się­wzię­cia, jak ama­tor­skie fil­my doku­men­tal­ne o ludziach Połu­dnio­we­go Pod­la­sia czy orga­ni­za­cja Pod­la­skich Spo­tkań Lite­rac­kich); człon­ko­wie „Mak­sy­my” wal­czą rów­nież o pozy­tyw­ne zmia­ny w mie­ście. Muszę tu wymie­nić dzia­ła­nia kil­ku naszych człon­ków (w tym swo­je, to odpo­wied­nie miej­sce, żeby się pochwa­lić). Są to spra­wy god­ne uwa­gi, wpi­su­ją się przy tym w naszą misję. Jeden z naszych człon­ków, dok­tor pra­wa, Andrzej Halic­ki (nie mylić z poli­ty­kiem Koali­cji Oby­wa­tel­skiej), wydał w cią­gu kil­ku lat sie­dem ksią­żek o spo­łe­czeń­stwie oby­wa­tel­skim i czte­ry tomi­ki poezji. To autor nagra­dza­ny w ogól­no­pol­skich kon­kur­sach lite­rac­kich. Napi­sał ponad sto pety­cji do władz róż­nych miast i innych pod­mio­tów (pety­cje w więk­szo­ści przy­pad­ków roz­pa­trzo­no pozy­tyw­nie). War­to opo­wie­dzieć przede wszyst­kim o dwóch z nich: pierw­sza, wysła­na do Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go, po kil­ku latach zosta­ła pozy­tyw­nie roz­pa­trzo­na, a dru­ga, skie­ro­wa­na do Sej­mu RP, poskut­ko­wa­ła zmia­ną usta­wy. Andrzej Halic­ki dzia­ła też na rzecz schro­ni­ska „Azyl” jako wolon­ta­riusz i poma­ga w pro­ce­sach adop­cyj­nych bez­dom­nych kotów. Z kolei Jacek Dani­luk to przed­się­bior­ca i mece­nas kul­tu­ry, któ­ry pisze książ­ki dla dzie­ci i sztu­ki teatral­ne. W ramach Pod­la­skich Spo­tkań Lite­rac­kich zaaran­żo­wa­ne zosta­ło spo­tka­nie z mło­dzie­żą ze świe­tli­cy śro­do­wi­sko­wej „Dziu­pla”. Jacek Dani­luk opo­wia­dał wów­czas o swo­jej pasji podróż­ni­czej, a zwie­dził ponad sześć­dzie­siąt kra­jów. Grze­gorz Szu­pi­luk to nato­miast poeta (wydał czter­na­ście tomi­ków), poli­glo­ta – posłu­gu­je się bie­gle języ­kiem angiel­skim, zna też hisz­pań­ski, wło­ski i fran­cu­ski – i akty­wi­sta. Wystą­pił na sesji rady mia­sta w obro­nie kina stu­dyj­ne­go, był na spo­tka­niach w obro­nie wol­nych sądów i demo­kra­cji, na Pla­cu Wol­no­ści w naszym mie­ście. Człon­ko­wie „Mak­sy­my” pro­wa­dzą tak­że zaję­cia w przed­szko­lach, szko­łach pod­sta­wo­wych, śred­nich i na uczel­niach. Sam jako pre­zes klu­bu opo­wia­dam w przed­szko­lach i szko­łach o idei współ­pra­cy, bie­dzie, nie­rów­no­ściach, twór­czo­ści i regio­na­li­zmie. Piszę i wyda­ję książ­ki, od pię­ciu lat regu­lar­nie przy­go­to­wu­ję arty­ku­ły do „Pod­la­skie­go Kwar­tal­ni­ka Kul­tu­ral­ne­go”, współ­two­rzę ama­tor­skie fil­my doku­men­tal­ne o ludziach Połu­dnio­we­go Pod­la­sia. Wszy­scy człon­ko­wie i człon­ki­nie przez swo­je dzia­ła­nie, współ­pra­cę przy orga­ni­za­cji Pod­la­skich Spo­tkań Lite­rac­kich i innych wyda­rzeń kul­tu­ral­nych przy­czy­nia­ją się do polep­sza­nia świa­ta.

Nasza misja to edukowanie społeczeństwa w zakresie kultury (również w kontekście AI), prowadzenie dialogu obywatelskiego i zachowanie otwartej postawy.

Każ­dy może być part­ne­rem „Mak­sy­my” – przed­sta­wi­ciel każ­de­go zawo­du zaan­ga­żo­wa­ny w wal­kę o zmia­ny na lep­sze, nie tyl­ko w obsza­rze kul­tu­ry. Nawią­zu­ję tu ponie­kąd do kul­tu­ry skan­dy­naw­skiej, w któ­rej uni­ka się kon­flik­tów. W gru­pach robo­czych i dys­ku­syj­nych pró­bu­je­my rów­nież przy­go­to­wy­wać wszyst­ko w ten spo­sób, by nawet nie­wiel­kie zmia­ny mogły wejść w życie – ponad podzia­ła­mi, jak w książ­ce Wychy­lo­ne w przy­szłość dok­tor Joan­ny Erbel (Wyso­ki Zamek, 2022). Wyko­rzy­stu­je­my poten­cjał naszych klu­bo­wi­czek i klu­bo­wi­czów, by dzia­ła­nia „Mak­sy­my” były zauwa­żal­ne i pozy­tyw­nie wpły­wa­ły na rze­czy­wi­stość.

Jakie są zain­te­re­so­wa­nia lite­rac­kie człon­kiń i człon­ków „Mak­sy­my”?

W naszym klu­bie powsta­je róż­na lite­ra­tu­ra. Głów­nie jest to poezja, wie­le osób koja­rzy nas tyl­ko z nią, jed­nak człon­ki­nie i człon­ko­wie piszą książ­ki nale­żą­ce do wie­lu gatun­ków, rodza­jów i kon­wen­cji lite­rac­kich: poezję, pro­zę, ese­je, dzien­ni­ki, afo­ry­zmy, książ­ki fan­ta­stycz­ne i oby­wa­tel­skie, w tym o budże­cie oby­wa­tel­skim. Pod­czas spo­tkań oka­zu­je się, że się­ga­my rów­nież po róż­ne tek­sty kul­tu­ry – czy to utwo­ry lite­rac­kie, czy fil­my… Inte­re­su­je nas tra­dy­cja, choć świa­to­po­glą­do­wo bywa­my na róż­nych bie­gu­nach. Na spo­tka­niach cza­sem docho­dzi do spo­rów mery­to­rycz­nych. Wymie­nia­my się doświad­cze­nia­mi i spo­strze­że­nia­mi. Nie ogra­ni­cza­my się wza­jem­nie, czu­je­my więź z mia­stem, regio­nem i całym świa­tem, z miej­sca­mi i spra­wa­mi, któ­re są dla nas waż­ne.

Co moty­wu­je gru­pę do dzia­ła­nia?

Głów­na moty­wa­cja to chęć pisa­nia, two­rze­nia – i zmia­ny świa­ta. Pod­skór­nie rów­nież chęć pozo­sta­wie­nia po sobie cze­goś dobre­go w regio­nie. Pomoc, współ­pra­ca, dzia­ła­nie, two­rze­nie – to pod­sta­wa, któ­rej się trzy­ma­my.

Wiemy, ile jest jeszcze do zrobienia w miejscach, gdzie się uaktywniamy, i jak dużo zależy od naszych możliwości, funduszy i determinacji.

Z jaki­mi trud­no­ścia­mi człon­ki­nie i człon­ko­wie „Mak­sy­my” mie­rzą się na co dzień? Co utrud­nia gru­pie dal­szy roz­wój?

Jeste­śmy przed­się­bior­czy, świet­nie sobie radzi­my, jeśli cho­dzi o finan­so­wa­nie naszych dzia­łań i poszu­ki­wa­nie spon­so­rów naszych pro­jek­tów. Środ­ki publicz­ne, na przy­kład pocho­dzą­ce z gran­tów, powin­ny być jed­nak łatwiej dostęp­ne, żeby orga­ni­za­cje takie jak nasza mogły w god­nych warun­kach pra­co­wać na rzecz miesz­kań­ców mia­sta i całe­go spo­łe­czeń­stwa. Obec­nie nawet pod­mio­ty o dłu­giej tra­dy­cji i dużym doświad­cze­niu mie­wa­ją pro­ble­my z pozy­ski­wa­niem fun­du­szy na wła­sną dzia­łal­ność.

Co mogło­by pomóc w roz­wi­nię­ciu dzia­łań klu­bu?

Podam dwa przy­kła­dy, któ­re są bar­dzo inte­re­su­ją­ce. Po pierw­sze: sytu­acja Komu­ny War­sza­wa, teatru i zara­zem inno­wa­cji w kul­tu­rze – insty­tu­cji, jakiej nie ma chy­ba nigdzie indziej w kra­ju. Komu­na War­sza­wa dzię­ki Radzie Mia­sta Sto­łecz­ne­go War­sza­wy dosta­ła na swo­je dzia­ła­nie fun­du­sze na kil­ka kolej­nych lat, może więc pro­wa­dzić pro­jek­ty z dużym roz­ma­chem i funk­cjo­no­wać jako sta­bil­na spo­łecz­na insty­tu­cja kul­tu­ry. To istot­ne, żeby orga­ni­za­cje poza­rzą­do­we nie żyły od gran­tu do gran­tu; sta­bil­ność w dzi­siej­szych cza­sach ma ogrom­ne zna­cze­nie, szcze­gól­nie w kul­tu­rze. Jest to opi­sa­ne w książ­ce Wszyst­ko, co się jesz­cze może zda­rzyć. Komu­na War­sza­wa w poszu­ki­wa­niu nowe­go mode­lu insty­tu­cji (2019–2022) pod redak­cją Zofii Dwo­ra­kow­skiej (Teatr Komu­na War­sza­wa, 2023). Po dru­gie: przy­kład irlandz­ki. Bodaj w 2023 roku wpro­wa­dzo­no w Irlan­dii (pilo­ta­żo­wo) dochód gwa­ran­to­wa­ny dla arty­stów, może­my o tym prze­czy­tać w książ­ce Mia­sto­mi­ja­nie. Histo­ria i współ­cze­sność war­szaw­skie­go mura­lu (Fun­da­cja Pusz­ka, 2024). Wszyst­ko to dzie­je się w świe­cie, w któ­rym Big Tech narzu­ca okre­ślo­ny kształt rze­czy­wi­sto­ści i dyk­tu­je nam, co mamy robić w każ­dej sfe­rze życia. Przy­wo­ła­ne roz­wią­za­nia są może przy­szło­ścią insty­tu­cji takich jak nasza, ale wią­żą się rów­nież z pew­ną zależ­no­ścią, z wymo­giem speł­nie­nia kon­kret­nych kry­te­riów – to cena, któ­rą trze­ba zapła­cić. Jako „Mak­sy­ma” dzia­ła­my nie­za­leż­nie i nie­źle nam to wycho­dzi. Ceni­my sobie tę wol­ność, i to chy­ba jest naj­waż­niej­sze. Myślę, że pora­dzi­my sobie w każ­dych warun­kach, świad­czy o tym histo­ria klu­bu. Gru­pę od począt­ku two­rzy­li i wciąż two­rzą ludzie przed­się­bior­czy, więc nie­strasz­ny nam żaden pro­blem. Czę­sto na przy­kład sami finan­su­je­my nasze publi­ka­cje.

Pro­szę zdra­dzić pla­ny na przy­szłość „Mak­sy­my”.

W stycz­niu ruszy­li­śmy z pro­jek­tem inter­ne­to­wym: pamięć–ludzie–działanie (to mój pomysł, ale w jego reali­za­cję chcę zaan­ga­żo­wać klub). Pra­gnie­my inspi­ro­wać innych do zmian, do dba­nia o swo­je oto­cze­nie i do oka­zy­wa­nia sza­cun­ku tym, któ­rzy trosz­czą się o nasze mia­sto i region. Efek­ty dzia­łań będą pre­zen­to­wa­ne na YouTu­be raz w mie­sią­cu. Za kil­ka mie­się­cy pla­nu­je­my pre­mie­rę kolej­ne­go fil­mu doku­men­tal­ne­go o nie­zwy­kłych ludziach Połu­dnio­we­go Pod­la­sia – Pię­ciu Oby­wa­te­li (film współ­two­rzę od dwóch lat). Pla­nu­je­my w dal­szym cią­gu odwie­dzać pla­ców­ki oświa­to­we, pro­wa­dzić tam spo­tka­nia, dys­ku­sje i lek­cje, żeby pogłę­biać świa­do­mość nasze­go spo­łe­czeń­stwa. Przed nami rów­nież nagra­nie audio­bo­oka i wyda­nie anto­lo­gii powsta­łej z oka­zji rocz­ni­cy wpro­wa­dze­nia budże­tu oby­wa­tel­skie­go w Bia­łej Pod­la­skiej. Będą to tek­sty oby­wa­tel­skie róż­ne­go typu: począw­szy od wier­szy, na ese­jach skoń­czyw­szy. Książ­ka będzie oka­zją do namy­słu nad tym, co to zna­czy być dziś oby­wa­te­lem kra­ju, mia­sta i świa­ta oraz dla­cze­go budżet oby­wa­tel­ski to waż­na spra­wa, o któ­rą war­to się zatrosz­czyć. Wraz z Miej­ską Biblio­te­ką Publicz­ną i Urzę­dem Mia­sta współ­or­ga­ni­zu­je­my 42. Pod­la­skie Spo­tka­nia Lite­rac­kie oraz 42. Ogól­no­pol­ski Kon­kurs Lite­rac­ki im. Józe­fa Igna­ce­go Kra­szew­skie­go. Sam zamie­rzam – jako Zdzie­cin­nia­ły Pajac – wydać pły­tę (long­playa) w kli­ma­cie rap. Z lokal­nym dzien­ni­ka­rzem i arty­stą Pio­trem Fran­kow­skim pla­nu­ję nato­miast wydać skła­dan­kę z muzy­ką zespo­łów lokal­nych od lat 80. do cza­sów naj­now­szych (współ­pra­ca z „Mak­sy­mo­wi­cza­mi” będzie tu zapew­ne potrzeb­na, liczę na ich wspar­cie). Kole­żan­ka z klu­bu, Rena­ta Mar­czuk, wyda­je kolej­ną książ­kę. Pla­nu­ję rów­nież, żeby­śmy w ramach dzia­łań spo­łecz­nych pro­mo­wa­li trans­port publicz­ny i jeż­dże­nie rowe­rem, ponie­waż pla­ne­ta „nie będzie cze­kać”. Przed nami na pew­no jesz­cze wie­le innych pro­jek­tów, któ­re dopie­ro się wykry­sta­li­zu­ją. Dzia­ła­nie i jesz­cze raz dzia­ła­nie – to nasza „Mak­sy­ma”.

Maciej Szupiluk

– poeta, z wykształcenia kulturoznawca, z zawodu bibliotekarz.

więcej →

– poeta, działacz kulturalny. Redaktor „Dziennika Literackiego”. Twórca podkastu Światy czytamy nowe. Współzałożyciel Stowarzyszenia Kultura w Pracy.

więcej →

Powiązane teksty

04.04.2026
Rozmowy

Język odgrywa istotną rolę w odczłowieczaniu. Percival Everett jest tego świadomy

Percival Everett, świadomy magicznej mocy języka, posługuje się nim jako bronią, co jest naturalne, bo polem bitwy jest tu fikcja literacka. Słowo staje się narzędziem wymierzania sprawiedliwości, gdyż nie można w tej sprawie liczyć na naturę, Boga ani historię. Pozostaje trzymać się magii języka – mówi Tomasz Macios, tłumacz Drzew, w rozmowie z Amelią Sarnowską.