Współczesny rynek wydawniczy nigdy nie miał jasnych kryteriów klasyfikowania książek pod względem wieku ich potencjalnych odbiorców; kategoryzacja poszczególnych tytułów jest raczej intuicyjna. Najczęściej korzysta się z systemu PEGI (Pan European Game Information – Ogólnoeuropejski System Klasyfikacji Gier) i grupuje książki według zasad dotyczących gier komputerowych, a jeśli już zamieszcza w stopce jakąkolwiek informację, to głównie ze względu na pytania potencjalnych klientów i klientek. Z jednej strony nie ma żadnego przepisu nakładającego na wydawców obowiązek wprowadzenia oznaczeń kategorii wiekowych na publikacjach, chociaż coraz częściej – wzorem zachodniej literatury – zamieszcza się tak zwane trigger warnings, czyli ostrzeżenia przed treściami, które mogą wywołać niepokój i być trudne zwłaszcza dla osób z doświadczeniem PTSD. Przemoc, samobójstwo, choroby psychiczne, ale i treści obraźliwe lub dyskryminujące oznaczane są w odpowiednich opisach. Z drugiej strony, zwłaszcza w kontekście rozwijającego się w Polsce rynku literatury young adult, coraz częściej dyskutuje się o kwestii nieodpowiednich treści, zwłaszcza dla najmłodszych czytelniczek i czytelników. „Ostrzegacze” w formie oznaczeń kategorii wiekowych mogą być cenną informacją, szczególnie gdy książki kupowane są przez osoby dorosłe.
No dobrze, ale kolejne pokolenia wychowywane są na baśniach braci Grimm, cyklu wierszyków grozy Wesoła gromadka („Nożycami w lewo, w prawo, uciął palec jeden, drugi, aż krew trysła na dwie strugi”), Buce z Muminków i wilkołakach z ekranizacji Akademii Pana Kleksa. Umówmy się, nic nas już nie striggeruje, dojrzewaliśmy w chmurze z Czarnobyla. Czy jednak nie ma sensu powracać do dyskusji o tym, co tak naprawdę przeznaczone jest dla dzieci, a co nie powinno trafić w ręce milusińskich?
Przedmiotem rozważań niech będzie twórczość Haliny Górskiej, jednej z autorek, których los został naznaczony tragiczną historią XX wieku. Jako Żydówka, została rozstrzelana w 1942 roku pod Lwowem. Jej książki, które powstały w czasie II RP, czytane były również po wojnie ze względu na socjalistyczne ideały, ale przede wszystkim z powodu wrażliwości pedagogicznej autorki. Co ciekawe, w okresie dwudziestolecia międzywojennego krytycy zarzucali powieściom Górskiej sentymentalizm, ale współcześnie dziwić może raczej realizm i brutalny świat przedstawiony w tych książkach, które były lekturami szkolnymi i które wykorzystywano jako punkt wyjścia do dyskusji o klasach społecznych. Czy w obecnych czasach powieści te mogłyby być bez przeszkód omawiane na lekcjach?
Myślę, że w udzieleniu odpowiedzi na to pytanie pomocna byłaby refleksja nad tym, jakiego rodzaju intencje przyświecały autorce oraz dlaczego tworzyła ona portrety ubogich dzieci przedwojennej Warszawy.
Halina Górska była aktywną pedagożką i socjolożką. Kim miałaby się zresztą stać, skoro wychowywały ją i edukowały takie postaci polskiej pedagogiki, jak Stefania Sempołowska czy Celina Witkowska. Wzrastała w poczuciu, że praca z dziećmi i młodzieżą jest istotna oraz że – zgodnie z maksymą Sempołowskiej – „Wśród społeczeństwa wolnych obywateli jest tyle systemów nauczania, ilu samodzielnie myślących nauczycieli”. Górska nie tylko starała się dopasować metody wychowawcze do swoich podopiecznych, ale także kładła nacisk na potrzeby najmłodszych, zwłaszcza dotąd niewysłuchanych, pochodzących z ubogich, defaworyzowanych rodzin – z zaułków warszawskiej Pragi czy Powiśla, a w późniejszych latach również lwowskiej Lewandówki, które bynajmniej nie zachęcały do odwiedzin. Jeszcze jako uczennica Górska pracowała w świetlicach, gdzie młodzież robotnicza mogła spędzać czas. Nie, nie tylko po szkole, bo o szkole ci młodzi ludzie mogli co najwyżej pomarzyć. Pobyt w świetlicy był dla nich zwykle chwilą oddechu, przerwą od „chodzenia na lewo”, czyli kradzieży, od różnego rodzaju szwindli – na przykład w grach karcianych – od wyjść do stołówki dla bezrobotnych (tak zwanej głodnej kuchni). Próba socjalizacji podopiecznych oraz ich edukowanie – taki był cel prowadzenia świetlicy.
W dwudziestoleciu międzywojennym nastąpił zwrot ku pedagogice kultury, także tej, która kładła szczególny nacisk na szacunek dla najmłodszych. Rozwój nowych form edukacji, grup młodzieżowych i nastawienie na oddolną dydaktykę dawały możliwość pełnego zrozumienia tego, czym w istocie jest wychowanie. Być może skutkiem takiego otwartego podejścia były konkretne wybory dokonywane przez młodzież w czasie drugiej wojny światowej. Doświadczenia zdobyte przez młodych ludzi przed 1939 rokiem dzięki zaangażowaniu w życie szkoły, organizacji harcerskich i innych grup były później wykorzystywane w konspiracji, akcjach sabotażowych, powstaniach w gettach czy w powstaniu warszawskim.
Kiedy Górska po powrocie ze studiów socjologicznych w Brukseli zamieszkała ze swoim mężem we Lwowie, zaczęła pracować w Polskim Radiu. Wciąż była zainteresowana pedagogiką, prowadziła cykl audycji dla młodzieży Skrzynka Błękitnych Rycerzy (później również Radio – dzieciom), który pod względem koncepcji trochę przypominał powojenny Klub Niewidzialnej Ręki. Górska prezentowała korespondencję od młodzieży i na podstawie konkretnych historii omawiała problemy nastolatków. W polskich mediach był to jeden z pierwszych programów skierowanych bezpośrednio do niepełnoletnich (listy nadsyłała głównie młodzież, ale audycja cieszyła się szerokim zasięgiem). Podmiotowość była tu kluczowa. Postawa zakładająca traktowanie ludzi młodych na równi z dorosłymi, wcześniej prezentowana choćby przez Stefanię Wilczyńską czy Janusza Korczaka (ten drugi zresztą również prowadził audycję w radiu), sprzyjała rozwojowi relacji pedagogicznych.
Doświadczenia zdobyte dzięki prowadzeniu audycji radiowej Górska wykorzystała w toku prac nad swoją książką opowiadającą o świetlicy przy warszawskiej ulicy Czerniakowskiej (Nad czarną wodą, 1931). W roku wydania tej powieści Górska wystąpiła również na antenie z odczytem dotyczącym katastrofalnej sytuacji ubogich mieszkańców i mieszkanek Lwowa. Zarządzała zbiórką paczek z darami, które gromadziła w swoim mieszkaniu, a następnie rozprowadzała wśród potrzebujących. Dzięki kontaktom z robotnikami wiedziała, gdzie szukać najuboższych osób. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że to tylko kropla w morzu potrzeb, a wielu ubogich ludzi już dawno przestało starać się o pracę, popadło w nałogi i otępienie. Paczki były formą doraźnej pomocy, z pewnością nie systemowym rozwiązaniem problemu. Górska postanowiła więc kontynuować swoją działalność; stworzyła świetlicę dla małoletnich sprzedawców gazet, zbierała także środki na budowę ich domu. Jak łatwo się domyślić, przywołane tu działania nie wpłynęły znacząco na sytuację tej grupy społecznej. Dzieci ulicy nadal żebrały, nazywano je we Lwowie „miaukotami”. Wreszcie wybudowano barak dla najmłodszych w kryzysie bezdomności. Co istotne, ci, którzy mieli tam zamieszkać, pomagali w budowie własnego domu. Niestety, gdy wydawało się, że przedsięwzięcie zostało pomyślnie zrealizowane i można je uznać za sukces, doszło do tragedii, a w pewnym sensie – do pedagogicznej klęski Górskiej. Otóż chłopcy podpalili swój barak; cała ich praca i możliwość zmiany życia na lepsze dosłownie poszły z dymem. Wydarzenie to miało wielki wpływ na Górską, ale nie spowodowało porzucenia przez nią misji propagowania nowoczesnej pedagogiki.
Tu widoczna jest siła tej pisarki i działaczki społecznej, jej determinacja i nieustępliwość. Górska założyła czasopismo Sygnały, działała w Lidze Obrony Praw Człowieka, Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej. W swojej pracy postulowała odejście od kultu jednostki w działaniach, sprzeciw wobec faszyzacji życia czy konieczność uwzględniania różnorodności doświadczeń najmłodszych. W trzech powieściach inspirowanych jej pracą z dziećmi – Nad czarną wodą (1931), Chłopcy z ulic miasta (1934) oraz Druga brama (1935) – podejmowany jest również temat konfliktów narodowościowych (nawiązania do pogromów, kwestie różnic kulturowych i religijnych, oraz napięć między „dwoma plemionami czerwonoskórych: Polaków i Żydów” – obraz zaostrzającego się antysemityzmu). Młodzież nie żyje w próżni, chłonie wszystko niczym gąbka. Bieżące wydarzenia społeczno-polityczne i atmosfera wokół nich kształtują postawy młodych ludzi, ich poglądy, przekonania, wpływają też w dużej mierze na ich relacje.
Wrażliwość autorki na krzywdę ludzką i niesprawiedliwość losu widać już w pierwszej książce Górskiej, O księciu Gotfrydzie, rycerzu Gwiazdy Wigilijnej (1930). To kilkanaście opowieści o uwięzionym w wieży chłopcu, którego od sprawowania władzy odsunął okrutny wujek. Bohater zostaje jednak uratowany przez ptaki, dzięki którym opuszcza więzienie i zaczyna żyć wśród zwykłych ludzi. Motyw mieszania się grup społecznych jest dość częsty w twórczości Górskiej; uwypukla ideę równości, a zarazem umożliwia wyeksponowanie w tekście figury „dobrego i skromnego pana” ratującego ludność przed ciemnymi siłami (w przypadku Gotfryda przed wilkołakami). Za okazane miłosierdzie bohater zostaje nagrodzony: bierze ślub z księżniczką i odzyskuje tron. Nie zapomina jednak o innych ludziach. Dzięki niemu między poddanymi zaczyna panować równość. Obronę słabszych i rezygnację z osobistych ambicji na rzecz dobra ogółu – gesty o chrześcijańskim rodowodzie – pisarka przedstawia w sposób baśniowy, cała ta historia przypomina bowiem baśń o tym, że dobro zwycięża, a jego czynienie przynosi satysfakcję i radość.
Powieść Nad czarną wodą opowiada o świetlicy wzorowanej na ognisku prowadzonym przez Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci – o miejscu, w którym działa Zakon Błękitnych Rycerzy, znany z radiowej audycji. Pozbawiona typowego dydaktycznego tonu, ale jednocześnie nieomijająca trudnych tematów historia, poruszająca takie kwestie, jak: bieda, antysemityzm, samotność dzieci i ich dojrzewanie, została dobrze przyjęta przez krytyków, którzy nazwali książkę powieścią pedagogiczną.
Podobnie było z książką Chłopcy z ulic miasta, napisaną językiem stylizowanym na gwarę miejską (choć pewnie w przypadku tej autorki lepiej określać go jako „język podsłuchany”). Zastosowana przez Górską forma językowa oraz realizm utworu sprawiły, że publikacja stała się głosem pokolenia, o którym opowiada. Pozornie niezwiązane ze sobą narracje o dziecięcych reprezentantach najbardziej dyskryminowanych grup społecznych łączą się tu we wspólną historię niemocy. Kim byli podopieczni świetlicy?
Wszystkich […] niepodobna i tak wyliczyć, choć powinno się właściwie to zrobić, bo każdy jest inny. Są między nimi łobuzy i „porządni”, „miaukacze” i „honorowi”, pracowici i leniwi, uczciwi i „chodzący na lewo”. Są tacy, którzy przychodzą do świetlicy tylko wtedy, gdy jest zimno albo gdy są głodni, i tacy, którzy czekają już na podwórzu na otwarcie i opuszczają świetlicę dopiero wieczorem. Tacy, którzy wpadają, by zmienić książki lub posłuchać pogadanki, i tacy, których przyciągają tylko gry i zabawy[1].
W powieści widzimy różne postawy i strategie przyjmowane przez najmłodszych. Trudno jednoznacznie odnieść do tej książki idealistyczne hasła równości i współpracy, chociaż Górska nie rezygnuje z propagowania idei braterstwa i zgody – mimo niesprzyjających warunków. To nie tyle zaklinanie rzeczywistości, ile swego rodzaju kompas pedagogiczny autorki i jej konsekwencja w wyznawanych poglądach. Jak gdyby Górska mówiła: „owszem, widzę to, co się dzieje na ulicach, ale wierzę również, że możemy wspólnie zmienić tę sytuację”.
Powieść Druga brama to nieco podobna do Dziewcząt z Nowolipek Poli Gojawiczyńskiej (również z 1935 roku) historia dwóch dziewczyn z jednej kamienicy. Losy bohaterek różnią się od siebie, a rozróżnienie to służy przedstawieniu realiów poszczególnych klas społecznych oraz tego, jak ważne jest najbliższe środowisko młodej osoby w jej drodze do dorosłości. W powieści Górskiej dojrzewanie dziewcząt zostało ukazane w realistyczny, wiarygodny sposób. Oprócz problematyki psychologicznej znajdziemy w utworze również poboczne wątki socjalistyczno-niepodległościowe, rozważania o przewrocie politycznym oraz wzmianki o ówczesnych sporach. Fabuła powieści jest zatem osadzona w konkretnym czasie, ale nie skutkuje to dezaktualizacją przesłania książki. Przeciwnie, dzięki przedstawionej w tekście wnikliwej i obiektywnej analizie postępowania bohaterek, Krysi i Adeli, Druga brama zyskuje uniwersalny charakter. Ciekawą strategią literacką jest również ukazywanie przemyśleń, marzeń czy przeżyć postaci z różnych perspektyw: dziecięcej, dorosłej, wszechwiedzącej narratorki. Decyzja o zastosowaniu takiego zabiegu w tekście wynika być może z prywatnych doświadczeń pisarki, zaangażowanej w działania społeczne i wieloletnią pracę z dziećmi. Górska zachęca do nieoceniania, wyzbycia się uprzedzeń i poznawania dziecięcego sposobu myślenia przy jednoczesnym zachowaniu optyki dorosłego człowieka. To właśnie otwartość na różne perspektywy stanowi niewątpliwy atut tej powieści.
Ciekawie na tym tle mogłyby wypaść powojenne opisy realiów warszawskich ulic utrzymane w duchu socjalizmu. Mowa tu oczywiście o powieści Piątka z ulicy Barskiej Kazimierza Koźniewskiego z 1952 roku. W utworze tym grupa młodzieży nie jest w stanie odnaleźć się w powojennej pożodze; próbuje przetrwać, kradnąc i napadając na innych. Sytuację tę może zmienić wyrok sądu nakazujący bohaterom reedukację. Wyznaczony do roli nauczyciela robotnik, uosabiający ideę wychowywania przez kolektyw, ma być gwarantem odnowy moralnej młodzieży. Leopold Tyrmand wypowiadał się negatywnie zarówno o tej socrealistycznej powieści, jak i jej ekranizacji:
Film o młodzieży zrobiony przez urzędników socrealizmu […], którzy sami nigdy młodzieżą nie byli, bo od najwcześniejszych lat «się zapowiadali», więc pojęcia nie mają, co to jest wczesna wódka i wczesny ciow. Ale namiętnie pragną rzucić te motywy na tło wielkiej socjalistycznej odnowy i panoramy, problematyki i walki, bo to dziś zapotrzebowanie i kariera.
A jak to było z powieściami Górskiej, które powstawały w czasach przedwojennych, ale ze względu na zaangażowanie autorki w działalność PPS mogły być nacechowane ideologicznie?
Dzięki adresowanemu do młodzieży przekazowi nawiązującemu do idei braterstwa, współpracy i empatii wartości socjalistyczne zbliżały się do tych chrześcijańskich. W tym kontekście może nas zaskoczyć odpowiedź na pytanie, dlaczego takie powieści jak Druga brama, czytane po latach, są wciąż źródłem wzruszeń i punktem wyjścia do refleksji nad problemami najmłodszych, zwłaszcza tych, którzy dorastali zbyt szybko. Mimo że książki te pisane są przez osobę dorosłą, nie ma w nich protekcjonalności, jest raczej rodzaj współodczuwania z tymi, którzy od urodzenia mieli gorzej od innych. Współczesne „miaukoty” z wyklętych dzielnic mogłyby odnaleźć własne rysy w portretowanych przez Górską postaciach, choć od publikacji książek tej autorki minęło ponad dziewięć dekad.
Bibliografia:
Chomicz Z., 80 lat Polskiego Radia. Kalendarium, Warszawa: Polskie Radio. Centrum Historii Polskiej Radiofonii, 2005.
Chutnik S., Miasto zgruzowstałe. Codzienność Warszawy w latach 1954–1955, Wrocław: Ossolineum, 2020.
Graczyk E., Z zachwytem. O drugiej bramie Haliny Górskiej, „Jednak książki. Gdańskie Czasopismo Humanistyczne” 2017, nr 7.
Hasło: Górska Halina [w:] Polscy Pisarze i Badacze Literatury XX i XXI wieku, online: https://pisarzeibadacze.ibl.edu.pl/haslo/1317/gorska-halina [dostęp: 9.07.2025].
Uljasz A., O wrażliwość społeczną i tolerancję. Wartości wychowawcze w prozie Haliny Górskiej, „Przegląd Nauk Historycznych” 2013, R. XII, nr 1.
[1] H. Górska, Chłopcy z ulic miasta, s. 4, online: https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/gorska-chlopcy-z-ulic-miasta.pdf [dostęp: 9.07.2025].
