„Emily Brontë zmarła na gruźlicę sto siedemdziesiąt siedem lat temu, a ta adaptacja i tak jest najgorszym, co ją spotkało” – gdy tylko zobaczyłam ten komentarz, jeden z wielu krążących w sieci w momencie premiery najnowszej ekranizacji Wichrowych Wzgórz, wiedziałam, że rozpocznę od niego swój tekst – o filmowych adaptacjach powieści Emily Brontë pisze Aleksandra Kumala.