Nobliwa sztuka mordobicia. Między ringiem a literaturą

Pra­ca nóg, cel­ność cio­sów, ale rów­nie waż­na umie­jęt­ność uni­ków. Sku­pie­nie i refleks, kon­tra, dystans. To nie zady­ma na wese­lu, gdzie wszel­kie chwy­ty szta­che­tą i butel­ką są dozwo­lo­ne. Boks jest jak balet, każ­dy krok ma swo­ją wagę. A zatem: „Let’s get ready to Rum­ble!”.

Powią­za­nie mię­dzy wal­ka­mi na rin­gu i two­rze­niem lite­ra­tu­ry nie jest od razu takie oczy­wi­ste. Podob­nie jak w ogó­le kul­tu­ra fizycz­na i ta koja­rzą­ca się z muzeum, teatrem lub biblio­te­ką. Ale w naszej histo­rii nie zawsze musie­li­śmy wybie­rać: chleb czy igrzy­ska. Choć­by w dwu­dzie­sto­le­ciu mię­dzy­wo­jen­nym prze­ni­ka­nie się śro­do­wisk spor­tow­ców i ludzi kul­tu­ry sprzy­ja­ło atmos­fe­rze kon­so­li­da­cji i wza­jem­nych inspi­ra­cji. Poeta Kazi­mierz Wie­rzyń­ski był naczel­nym „Prze­glą­du Spor­to­we­go”, lek­ko­atlet­ka Hali­na Kono­pac­ka pisa­ła wier­sze, Janusz Kuso­ciń­ski, lek­ko­atle­ta i meda­li­sta olim­pij­ski w bie­gu na 10 tysię­cy metrów, pra­co­wał jako dzien­ni­karz, a wszy­scy oni prę­dzej czy póź­niej spo­tka­li się w Adrii. Sytu­acja zmie­ni­ła się w momen­cie, kie­dy wiel­ki sport został prze­ję­ty przez wiel­ki biz­nes. Ten bowiem – dzię­ki swo­jej wido­wi­sko­wo­ści – był zawsze bar­dziej atrak­cyj­ny dla kapi­ta­łu niż ope­ra lub obraz. Ale gdy­by tak porów­nać spon­so­rów choć­by walk MMA (że nie wspo­mnę o tak zwa­nych fre­ak figh­tach) i wiel­kich wyda­rzeń kul­tu­ral­nych, to mogło­by się oka­zać, że nie­któ­re fir­my mają dość eklek­tycz­ne podej­ście do tego tema­tu.

Histo­ria spor­tów wal­ki, podob­nie jak histo­ria lite­ra­tu­ry, jest opo­wie­ścią o prze­kra­cza­niu gra­nic spo­łecz­nych, kul­tu­ro­wych i oso­bi­stych. Dobrym przy­kła­dem jest kwe­stia obec­no­ści kobiet. Na począt­ku XX wie­ku powszech­ne było prze­ko­na­nie, że nad­mier­na aktyw­ność fizycz­na kobiet może pro­wa­dzić do poważ­nych pro­ble­mów zdro­wot­nych, od zabu­rzeń pra­cy ser­ca aż po rze­ko­me „upo­śle­dze­nie umy­sło­we”. Twór­cy ruchu olim­pij­skie­go, na cze­le z Pierre’em de Couber­ti­nem, nie prze­wi­dy­wa­li udzia­łu kobiet w ogó­le w spo­rcie, a co dopie­ro na rin­gu. To po pro­stu nie szło w parze. Pró­bo­wa­no jed­nak prze­bić mur ste­reo­ty­pów, na przy­kład pod­czas Let­nich Igrzysk Olim­pij­skich w 1904 roku kobie­ty urzą­dza­ły poka­zo­we wal­ki na pię­ści. Jedy­nym spor­tem, w któ­rym mogły kon­ku­ro­wać w Saint Louis pod­czas ówcze­snych igrzysk, było łucz­nic­two. Kolej­ny raz boks kobiet zawi­tał na olim­pia­dzie dopie­ro w roku 2012 w Lon­dy­nie. Dłu­gą dro­gę musia­ły przejść nasze bab­ki i pra­bab­ki, aby takie oso­bo­wo­ści, jak Joan­na Jędrzej­czyk, Cris Cyborg czy Laila Ali, sta­ły się wzo­rem dla współ­cze­snych dziew­czyn. Dzi­siaj moż­na prze­bie­rać w ofer­tach klu­bów sztuk i spor­tów wal­ki, w któ­rych powsta­ją gru­py spe­cjal­nie dla dziew­czyn i kobiet. Oprócz walo­rów samo­obro­ny pro­mu­je się uczest­nic­two w spor­tach i sztu­kach wal­ki jako meto­dę zwięk­sze­nia spraw­no­ści fizycz­nej i kształ­to­wa­nia cha­rak­te­ru. Boks, bra­zy­lij­ską odmia­nę ju-jit­su, MMA, kara­te – w ofer­cie zajęć moż­na prze­bie­rać, podob­nie jak w kolek­cjach stro­jów i sprzę­tu tre­nin­go­we­go. Baweł­nia­ny t‑shirt i ochra­nia­cze no logo odcho­dzą do lamu­sa. Coraz wię­cej dziew­czyn i kobiet odnaj­du­je się w świe­cie sztuk i spor­tów wal­ki, tym „męskim”, gdzie (teo­re­tycz­nie) nie ma miej­sca na sła­bość, litość czy róż­ne sta­ny emo­cjo­nal­ne. Wie­le się zmie­ni­ło od cza­sów, kie­dy biją­ce się dziew­czy­ny były sen­sa­cją. Przyj­mu­je się, że pierw­sza zare­je­stro­wa­na wal­ka bok­ser­ska kobiet odby­ła się w 1722 roku w Lon­dy­nie pomię­dzy Eli­za­beth Wil­kin­son-Sto­kes (wal­czą­cą na gołe pię­ści) a Mar­thą Jones.

W tym cza­sie nie­wie­le kobiet mogło­by powie­dzieć o sobie, że są peł­no­praw­ny­mi pisar­ka­mi lub poet­ka­mi. Tyl­ko kil­ka z nich weszło do histo­rii, co ma swo­je źró­dło w bra­ku moż­li­wo­ści dzia­ła­nia w sfe­rze publicz­nej. Kobie­ty two­rzą­ce w nur­cie silva rerum czy mistycz­ki prze­trwa­ły w pamię­ci jako nie­peł­no­praw­ne lite­rat­ki. Przez kolej­ne deka­dy pano­wał syn­drom „sio­stry Szek­spi­ra” piszą­cej zamiast sław­ne­go bra­ta – to o niej Vir­gi­nia Woolf pisa­ła w ese­ju Wła­sny pokój. Nie­wi­dzial­ne kobie­ty są cichy­mi twór­czy­nia­mi scho­wa­ny­mi za ple­ca­mi mężów lub hafto­wa­nym ręko­dzie­łem. Nie są autor­ka­mi zna­nych dzieł, ale piszą, pró­bu­ją, nawet jeśli wie­dzą, że nie mają szans na druk. Funk­cjo­nu­ją w niszy lub na obrze­żach „praw­dzi­wej lite­ra­tu­ry”, podob­nie jak te, któ­re chcą upra­wiać sport wykra­cza­ją­cy poza tra­dy­cyj­ne aktyw­no­ści. Potrze­ba było (a mam poczu­cie, że to nadal aktu­al­ne) wie­le ener­gii, aby przy­jąć, że twór­czość kobiet jest peł­no­praw­nym ele­men­tem kul­tu­ry.

W obu tych dzie­dzi­nach – spo­rcie i lite­ra­tu­rze – deter­mi­na­cja, upór i bez­czel­ność dają moż­li­wo­ści wywal­cze­nia sobie odpo­wied­nie­go miej­sca w histo­rii. Wycho­dzi na to, że bok­ser­ki muszą wal­czyć, zanim w ogó­le znaj­dą się na rin­gu, a zno­wu lite­rat­ki przez wie­ki rów­nież musia­ły dopo­mi­nać się o pra­wo do publi­ko­wa­nia. Spor­to­wa nomen­kla­tu­ra jest tu nie­zbęd­na. Zresz­tą nie tyl­ko język spor­tu może być zachę­tą do opi­sy­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści, i to nie­za­leż­nie od płci.

Spor­ty wal­ki od daw­na inspi­ru­ją pisa­rzy, ponie­waż ofe­ru­ją nie­zwy­kle suge­styw­ną meta­fo­rę ludz­kie­go losu. Ring bok­ser­ski sta­je się w lite­ra­tu­rze sym­bo­licz­ną prze­strze­nią wal­ki o god­ność, wła­dzę, prze­trwa­nie i wła­sną toż­sa­mość. Boks w opo­wie­ściach lite­rac­kich rzad­ko jest jedy­nie spor­tem, a czę­ściej sta­je się języ­kiem opi­su bru­tal­nych mecha­ni­zmów świa­ta. Jed­nym z naj­bar­dziej wyra­zi­stych przy­kła­dów współ­cze­sne­go lite­rac­kie­go wyko­rzy­sta­nia moty­wu bok­su jest powieść Król (2016) i jej kon­ty­nu­acja Kró­le­stwo (2018) Szcze­pa­na Twar­do­cha. Akcja powie­ści roz­gry­wa się w przed­wo­jen­nej War­sza­wie lat trzy­dzie­stych XX wie­ku, mie­ście napięć spo­łecz­nych, kon­flik­tów poli­tycz­nych oraz roz­wi­ja­ją­cej się prze­stęp­czo­ści. Jed­ną z cen­tral­nych posta­ci jest żydow­ski bok­ser Jakub Sza­pi­ro, któ­ry dzię­ki sile fizycz­nej i bru­tal­nej sku­tecz­no­ści sta­je się jed­nym z naj­waż­niej­szych ludzi w świe­cie prze­stęp­czym. W powie­ści boks funk­cjo­nu­je nie tyl­ko jako sport, sta­je się rów­nież meta­fo­rą wła­dzy oraz narzę­dziem domi­na­cji. Sza­pi­ro wyko­rzy­stu­je swo­je umie­jęt­no­ści pię­ściar­skie jako spo­sób zdo­by­wa­nia auto­ry­te­tu i budo­wa­nia pozy­cji w struk­tu­rach prze­stęp­czych. Ring prze­no­si się sym­bo­licz­nie na uli­ce mia­sta, gdzie wal­ka spor­to­wa mie­sza się z wal­ką o wpły­wy, pie­nią­dze i kon­tro­lę nad prze­strze­nią spo­łecz­ną. Boks w Kró­lu moż­na inter­pre­to­wać rów­nież jako meta­fo­rę bru­tal­nych rela­cji spo­łecz­nych cha­rak­te­ry­stycz­nych dla epo­ki mię­dzy­wo­jen­nej. Widać to rów­nież w seria­lo­wej ekra­ni­za­cji powie­ści (Canal Plus, 2020). Boha­te­ro­wie funk­cjo­nu­ją w świe­cie, w któ­rym obo­wią­zu­je zasa­da siły – wygry­wa ten, kto potra­fi zadać moc­niej­szy cios. W tym sen­sie ring sta­je się minia­tu­rą spo­łe­czeń­stwa: prze­strze­nią, gdzie obo­wią­zu­je hie­rar­chia, rywa­li­za­cja i wal­ka o domi­na­cję. Twar­doch poka­zu­je tak­że psy­cho­lo­gicz­ny wymiar bok­su. Dla Sza­pi­ry wal­ka jest spo­so­bem defi­nio­wa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści. Jako Żyd w anty­se­mic­kiej rze­czy­wi­sto­ści przed­wo­jen­nej Pol­ski boha­ter budu­je swo­ją pozy­cję poprzez fizycz­ną siłę i nie­ustę­pli­wość. Boks sta­je się więc for­mą opo­ru wobec spo­łecz­nych uprze­dzeń oraz spo­so­bem potwier­dze­nia wła­snej war­to­ści. Pra­wy sier­po­wy to spraw­czość, eman­cy­pa­cja i bez­dy­sku­syj­na siła, któ­rej nie oprze się nikt. Inna spra­wa, w jakim stop­niu gra­nie ste­reo­ty­pem sil­ne­go męż­czy­zny łamie sche­mat, a w jakim go pod­trzy­mu­je.

Jean-Baptiste Roman (1792–1835), „Nisus and Euryalus”, Marble, exhibited at the 1827 Salon. A plaster model was exhibited at the 1822 Salon, Room 105, Cour Puget, Richelieu Wing, Louvre Palace, 1st arrondissement of Paris, Paris Centre, Paris, Grand Paris, Île-de-France, Owned by French State, Collection: Department of Sculptures of the Louvre, Photo: © Marie-Lan Nguyen (user: Jastrow) / Wikimedia Commons.
Jean-Baptiste Roman (1792–1835), „Nisus and Euryalus”, Marble, exhibited at the 1827 Salon. A plaster model was exhibited at the 1822 Salon, Room 105, Cour Puget, Richelieu Wing, Louvre Palace, 1st arrondissement of Paris, Paris Centre, Paris, Grand Paris, Île-de-France, Owned by French State, Collection: Department of Sculptures of the Louvre, Photo: © Marie-Lan Nguyen (user: Jastrow) / Wikimedia Commons.

Motyw wal­ki i spor­tów wal­ki poja­wia się w lite­ra­tu­rze świa­to­wej sto­sun­ko­wo czę­sto, zwłasz­cza w twór­czo­ści pisa­rzy zain­te­re­so­wa­nych tema­ty­ką spo­łecz­ną. Jed­nym z naj­bar­dziej zna­nych przy­kła­dów jest kla­sycz­ny już zbiór opo­wia­dań Jac­ka Lon­do­na wyda­nych w Pol­sce pod tytu­łem Na rin­gu bok­ser­skim zawie­ra­ją­cy czte­ry utwo­ry, mię­dzy inny­mi Kawa­łek ste­ku. Utwór przed­sta­wia histo­rię sta­re­go bok­se­ra Toma Kin­ga, któ­ry sta­je do wal­ki z młod­szym prze­ciw­ni­kiem. Lon­don poka­zu­je bru­tal­ną rze­czy­wi­stość spor­tu zawo­do­we­go. Ring jest miej­scem, gdzie mło­dość wypie­ra doświad­cze­nie, a suk­ces zale­ży nie tyl­ko od talen­tu, lecz tak­że od spo­łecz­nych warun­ków życia. Boks sta­je się tu meta­fo­rą wal­ki o prze­trwa­nie w świe­cie kapi­ta­li­stycz­nej kon­ku­ren­cji. Podob­ne zna­cze­nie ma opo­wia­da­nie Gra, w któ­rej autor opi­su­je fascy­na­cję bru­tal­no­ścią spor­tu oraz cenę, jaką zawod­ni­cy pła­cą za swo­ją karie­rę.

Motyw wal­ki poja­wia się tak­że w twór­czo­ści Erne­sta Hemin­gwaya, choć­by w powie­ści Słoń­ce też wscho­dzi, w któ­rej boks sta­no­wi waż­ny ele­ment kul­tu­ry boha­te­rów i sym­bol męskiej rywa­li­za­cji. Hemin­gway, sam zafa­scy­no­wa­ny bok­sem, wie­lo­krot­nie wyko­rzy­sty­wał obraz wal­ki jako meta­fo­rę kon­fron­ta­cji czło­wie­ka z losem.

W lite­ra­tu­rze XX wie­ku sport czę­sto sta­je się sym­bo­lem awan­su spo­łecz­ne­go. Dobrym przy­kła­dem jest powieść Fat City Leonar­da Gard­ne­ra, któ­ra przed­sta­wia świat bok­se­rów wal­czą­cych o prze­trwa­nie i mini­mal­ne szan­se na suk­ces. Wal­ka jest uciecz­ką od mono­to­nii i tru­dów codzien­no­ści, sta­no­wi też część marzeń o lep­szym życiu, w któ­rym może wresz­cie nastą­pi jakiś prze­łom. Lite­ra­tu­ra i sport spo­ty­ka­ją się w jed­nym wspól­nym punk­cie, czy­li opo­wie­ści o wal­ce. Ring bok­ser­ski jest szcze­gól­nie suge­styw­ną meta­fo­rą, ponie­waż kon­cen­tru­je w sobie pod­sta­wo­we doświad­cze­nia ludz­kie­go życia: rywa­li­za­cję, strach, nadzie­ję na zwy­cię­stwo oraz świa­do­mość poraż­ki. Dla­te­go wła­śnie boks tak czę­sto poja­wia się w lite­ra­tu­rze jako sym­bol życia. Boha­ter wcho­dzą­cy na ring przy­po­mi­na boha­te­ra lite­rac­kie­go sta­ją­ce­go wobec wła­sne­go losu. W obu przy­pad­kach klu­czo­we zna­cze­nie mają odwa­ga, deter­mi­na­cja oraz zdol­ność pod­no­sze­nia się po kolej­nych upad­kach. Histo­ria bok­su, zarów­no w rze­czy­wi­sto­ści spor­to­wej, jak i w lite­ra­tu­rze, jest więc histo­rią ludzi, któ­rzy decy­du­ją się wal­czyć. Cza­sem o zwy­cię­stwo, cza­sem o god­ność, a cza­sem po pro­stu o moż­li­wość pozo­sta­nia sobą.

Widać to wyraź­nie w róż­no­rod­nych gatun­kach, w któ­rych boks jest opi­sy­wa­ny. Trud­no było­by pomi­nąć prze­cież bio­gra­fie lub repor­ta­że opar­te zwy­kle na przy­bli­ża­niu syl­we­tek wybit­nych bok­se­rów, ale i śro­do­wi­sko­wych realiów czy, sze­rzej, spor­to­we­go świa­ta. Dobrym przy­kła­dem jest tu anto­lo­gia Pol­skie pisa­nie o bok­sie (2021) pod redak­cją Wale­re­go Sztejn­ba­cha. Jest to zbiór tek­stów róż­nych pol­skich auto­rów i auto­rek, któ­rzy podej­mu­ją temat bok­su nie tyl­ko jako dys­cy­pli­ny spor­to­wej, lecz tak­że jako zja­wi­ska kul­tu­ro­we­go i meta­fo­ry ludz­kie­go życia. Książ­ka nie ma jed­nej fabu­ły i skła­da się z repor­ta­ży, ese­jów i opo­wia­dań, któ­re uka­zu­ją świat rin­gu z wie­lu per­spek­tyw. Opi­sy­wa­ne są tu zarów­no kon­kret­ne histo­rie bok­se­rów, kuli­sy walk i tre­nin­gów, jak i szer­szy kon­tekst spo­łecz­ny, w któ­rym funk­cjo­nu­je ten sport. Boks przed­sta­wia­ny jest czę­sto jako dro­ga wyj­ścia z bie­dy, spo­sób na zdo­by­cie uzna­nia, ale też jako bru­tal­na rze­czy­wi­stość wyma­ga­ją­ca ogrom­nych poświę­ceń. W wie­lu tek­stach poja­wia się reflek­sja nad prze­mo­cą, ceną suk­ce­su oraz gra­ni­ca­mi ludz­kiej wytrzy­ma­ło­ści. Auto­rzy poka­zu­ją, że ring obna­ża praw­dę o czło­wie­ku, jego cha­rak­te­rze i deter­mi­na­cji. Jed­no­cze­śnie zwra­ca­ją uwa­gę na to, jak histo­rie bok­se­rów bywa­ją mito­lo­gi­zo­wa­ne i prze­kształ­ca­ne w opo­wie­ści o boha­te­rach. Dzię­ki róż­no­rod­no­ści sty­lów i podejść książ­ka two­rzy wie­lo­wy­mia­ro­wy obraz bok­su, zarów­no reali­stycz­ny, jak i sym­bo­licz­ny. Ale wie­le tu rów­nież kon­kret­nych lite­rac­kich przy­kła­dów, z któ­rych wyni­ka, że pierw­sze wzmian­ki o wal­kach bok­ser­skich poja­wi­ły się już w Ilia­dzie Home­ra, kie­dy opi­sy­wa­ne były rytu­al­ne zawo­dy Acha­jów. Wal­ka Epe­jo­sa z Eury­alo­sem jest przed­sta­wia­na jako rywa­li­za­cja „mężów bogom rów­nych.” We wstę­pie do anto­lo­gii wymie­nia­ny jest cały kanon lite­rac­ki: od George’a Byro­na, Joh­na Keat­sa, przez Alek­san­dra Pusz­ki­na, Wil­lia­ma Hazlit­ta, po Wal­ta Whit­ma­na, Ezrę Poun­da. Była wśród nich rów­nież kobie­ta: Joy­ce Carol Oates, któ­ra w książ­ce O bok­sie (1987) zamie­ści­ła filo­zo­ficz­ne ese­je doty­czą­ce kwe­stii toż­sa­mo­ści etnicz­nej, awan­su spo­łecz­ne­go oraz tra­gicz­nej histo­rii Ame­ry­ki, któ­ra, owszem, daje szan­se, ale sko­rzy­stać z nich mogą nie­licz­ni. Do tej wyli­czan­ki moty­wów wal­ki i lite­ra­tu­ry war­to dołą­czyć pol­skich pisa­rzy, takich jak Leopold Tyr­mand, Ryszard Kapu­ściń­ski (sam wice­mistrz War­sza­wy w wadze kogu­ciej), Tade­usz Kon­wic­ki i Sta­ni­sław Dygat. Tych dwóch ostat­nich pisa­rzy ogra­ni­cza­ło się głów­nie do nie­co iro­nicz­nych spo­strze­żeń, że boks po woj­nie stał się obo­wiąz­ko­wych ele­men­tem roz­mów inte­lek­tu­ali­stów. Za to Józef Hen napi­sał opo­wia­da­nie Bok­ser i śmierć, opar­te na histo­rii pię­ścia­rza Tade­usza Pie­trzy­kow­skie­go, jed­ne­go z pierw­szych więź­niów Auschwitz-Bir­ke­nau, o któ­rym powstał film fabu­lar­ny Mistrz (2020). Listę osób włą­cza­ją­cych boks do swo­jej lite­ra­tu­ry moż­na dłu­go kon­ty­nu­ować: Edward Kurow­ski z opo­wia­da­niem W Barze pod Gon­giem, Leszek Pła­żew­ski z Pojed­na­niem, Jan Skot­nic­ki z Jack Bro­ugh­ton ver­sus Jack Slack czy Jakub Małec­ki w repor­ta­żu Pię­ści i pió­ra. Niżej pod­pi­sa­na jest autor­ką zbio­ru roz­mów Kobie­ty, któ­re wal­czą, w któ­rym zna­leźć moż­na histo­rie rów­nież innych dzie­dzin spor­tów wal­ki. Nato­miast Gra­ży­na Ple­ba­nek, z któ­rą wspól­nie pisze­my felie­to­ny do „Poli­ty­ki” i nasz pierw­szy tekst był wła­śnie o bok­sie, jest autor­ką powie­ści Bok­ser­ka (2014). To histo­ria Lu, mło­dej kobie­ty miesz­ka­ją­cej w Bruk­se­li, któ­ra pró­bu­je poukła­dać sobie życie i lepiej zro­zu­mieć samą sie­bie. Jed­nym z waż­niej­szych ele­men­tów tej histo­rii jest wła­śnie boks, któ­ry oka­zu­je się dla boha­ter­ki czymś znacz­nie wię­cej niż tyl­ko spor­tem. Ple­ba­nek poka­zu­je go jako spo­sób na pora­dze­nie sobie z emo­cja­mi, zwłasz­cza ze zło­ścią. Zamiast ją tłu­mić, boha­ter­ki uczą się ją kon­tro­lo­wać i wyko­rzy­sty­wać w świa­do­my spo­sób. Wej­ście na ring daje im prze­strzeń, w któ­rej mogą być sil­ne, zde­cy­do­wa­ne i nie muszą uda­wać grzecz­nych lub spo­koj­nych. Boks w powie­ści prze­ła­mu­je też ste­reo­ty­py doty­czą­ce kobiet. Zamiast deli­kat­no­ści i bier­no­ści widzi­my tu siłę, odwa­gę i nie­za­leż­ność. Kobie­ty tre­nu­ją­ce boks poka­zu­ją, że mogą same decy­do­wać o sobie i nie muszą wpi­sy­wać się w narzu­co­ne role. Dla Lu tre­nin­gi są rów­nież spo­so­bem na lep­szy kon­takt z wła­snym cia­łem. Dzię­ki nim zaczy­na czuć się pew­niej i odzy­sku­je poczu­cie kon­tro­li nad swo­im życiem. Jej cia­ło prze­sta­je być tyl­ko czymś, co pod­le­ga oce­nie innych, a sta­je się źró­dłem siły. W Bok­ser­ce, podob­nie jak we wcze­śniej przy­wo­ła­nych tytu­łach, boks ma też zna­cze­nie sym­bo­licz­ne i jest jak wal­ka, któ­rą boha­te­ro­wie toczą na co dzień. Dzię­ki temu powieść poka­zu­je, że boks kobiet to nie tyl­ko sport, ale też spo­sób na odna­le­zie­nie sie­bie i swo­jej nie­za­leż­no­ści.

W świe­cie mor­do­bi­cia dla pie­nię­dzy i kli­kal­no­ści fre­ak show fights, gdzie wypa­cza się wszel­kie zasa­dy spor­to­we, opo­wie­ści lite­rac­kie o bok­ser­skich zma­ga­niach brzmią niczym opo­wieść o wysu­bli­mo­wa­nym świe­cie reguł i hono­ru. Nawet te naj­bar­dziej bru­tal­ne zwra­ca­ją nam nadzie­ję, że gdzieś jesz­cze wie­rzy się w zdro­wą rywa­li­za­cję i spor­to­we emo­cje.

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej „Inne tradycje”.

Czytaj także

14.01.2026 Recenzje

Za pamięć

Monolok jest utworem, w którym autor łapie swój własny, stabilny ton. To książka o oswajaniu świata, który znika, ale zostawia ślady w języku, w porównaniach, w tych śmiesznych i strasznych historiach – żywych, o ile ktoś poniesie je w opowieści – o najnowszej książce Pawła Sołtysa pisze Sylwia Chutnik.

09.07.2025 Szkice

Miaukoty z ulic miasta

Przedmiotem rozważań niech będzie twórczość Haliny Górskiej, jednej z autorek, których los został naznaczony tragiczną historią XX wieku. Jako Żydówkę, rozstrzelano ją w 1942 roku pod Lwowem. Jej książki, które powstały w czasie II RP, czytane były również po wojnie ze względu na socjalistyczne ideały, ale przede wszystkim z powodu wrażliwości pedagogicznej autorki.