Studium pamięci: przywracanie głosu Assii Wevill w dyskursie o Sylvii Plath i Tedzie Hughesie

O Assii Wevill naj­czę­ściej wspo­mi­na się w kon­tek­ście mał­żeń­stwa ame­ry­kań­skiej poet­ki Sylvii Plath z bry­tyj­skim poetą Tedem Hughe­sem. Jej śmierć dłu­go sta­no­wi­ła tajem­ni­cę poli­szy­ne­la w krę­gu lite­rac­kim1, a ona sama wystę­po­wa­ła naj­czę­ściej w roli „tej trze­ciej”, swo­istej fem­me fata­le – jak gło­si tytuł jej jedy­nej bio­gra­fii pió­ra Eilat Negev oraz Yehu­dy Kore­na (Fem­me fata­le. Życie i tra­gicz­na śmierć Assii Wevill, rywal­ki Sylvii Plath) – roz­bi­ja­ją­cej rela­cję pary. Autor­ka naj­now­szej książ­ki poświę­co­nej temu związ­ko­wi przy­zna­je, „że więk­szość [arty­ku­łów do stycz­nia 2000 – K.G.] zdaw­ko­wo napo­mi­na­ła o roli Wevill w roz­pa­dzie mał­żeń­stwa Hughe­sów; żaden jed­nak nie infor­mo­wał o śmier­ci jej i Shu­ry [jej cór­ki – K.G.]. […] byłam prze­ko­na­na, że Assia Wevill żyje i ma się dobrze”2.

 Ta „trzecia” w świadomości społecznej

Dopó­ki Eilat Negev oraz Yehu­da Koren nie posta­no­wi­li zająć się jej życio­ry­sem, Assia Wevill led­wie poja­wia­ła się na hory­zon­cie lite­rac­kim. Ted Hughes, co zna­la­zło potwier­dze­nie w bada­niach bio­gra­fów, robił wszyst­ko, co mógł, by swo­ją kochan­kę wyma­zać z kart histo­rii. Widać to zwłasz­cza w tym, co uczy­nił z Wevill oraz ich cór­ką, Shu­rą, po ich samo­bój­czej śmier­ci (dokład­niej było to samo­bój­stwo roz­sze­rzo­ne). Moż­na zna­leźć wzmian­kę, jako­by ich pro­chy dwa lata leża­ły w pla­sti­ko­wej toreb­ce u Hughe­sa na biur­ku, a osta­tecz­nie, jak wyni­ka z inter­pre­ta­cji jego poezji, zosta­ły roz­sy­pa­ne przy ścież­ce w Lumb Bank3. Assia i Shu­ra nie otrzy­ma­ły od męż­czy­zny nawet nagrob­ka, a jej rodzi­na, miesz­ka­ją­ca w Kana­dzie, mia­ła ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści w tym zakre­sie. Dodat­ko­wo Hughes zigno­ro­wał życze­nie Wevill, by po śmier­ci pogrze­bać ją i na pły­cie wyryć napis „tu spo­czy­wa miło­śnicz­ka nie­roz­wa­gi i banit­ka”4. Zamiast tego mat­ka i cór­ka zosta­ły skre­mo­wa­ne (co jest nie­zgod­ne z juda­izmem, wyzna­niem ojca kobie­ty, któ­re nie­kie­dy przy­pi­su­je się tak­że jej samej). Sta­no­wi to dobit­ny dowód na to, że męż­czyź­nie zale­ża­ło, by o kochan­ce w przy­szło­ści nie wspo­mi­na­no.

Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że war­to bli­żej przyj­rzeć się Assii Wevill. Two­rzy­ła ona wier­sze, przy­go­to­wy­wa­ła odno­szą­ce suk­ces kam­pa­nie mar­ke­tin­go­we5 (dłu­go pra­co­wa­ła jako copyw­ri­ter­ka) oraz zaj­mo­wa­ła się tłu­ma­cze­nia­mi lite­rac­ki­mi. Nie­for­tun­ne jest zatem to, że kobie­tę na ogół przed­sta­wia się w kon­tek­ście jej rela­cji z męż­czy­zna­mi, naj­czę­ściej jako kochan­kę Hughe­sa. Tym­cza­sem z pew­no­ścią war­to prze­ana­li­zo­wać jej życio­rys oraz twór­czość sze­rzej, wycho­dząc poza ten ele­ment bio­gra­fii. Poza tym lep­sze pozna­nie Wevill może pozwo­lić rów­nież na głęb­sze zro­zu­mie­nie wciąż fra­pu­ją­cej rela­cji Plath–Hughes.

Życiorys Assii Wevill

Ojciec Wevill, Lonia Gut­mann, pocho­dził z zamoż­nej żydow­skiej rodzi­ny. Ukoń­czył szko­łę medycz­ną na Uni­wer­sy­te­cie Moskiew­skim, ale nie zde­cy­do­wał się na spe­cja­li­za­cję, więc w póź­niej­szym cza­sie zaj­mo­wał się fizjo­te­ra­pią i elek­tro­te­ra­pią. Był okre­śla­ny jako „uro­dzo­ny gawę­dziarz, mie­sza­ją­cy czę­sto fik­cję z rze­czy­wi­sto­ścią, aby zadzi­wiać słu­cha­czy i two­rzyć wokół sie­bie atmos­fe­rę intry­gi”6. Jej mat­ka, Eli­za­beth Ber­tha Mar­ga­re­te Gaede­ke, była za to lute­ran­ką pocho­dzą­cą z nie­miec­kiej miej­sco­wo­ści Kla­den, z rodzi­ny rol­ni­czej. Mał­żeń­stwo zawar­li w 1926 roku, a rok póź­niej, 15 maja 1927 roku, powi­ta­li na świe­cie Assię Esther. Ich młod­sza cór­ka, Celia, uro­dzi­ła się 22 wrze­śnia 1929 roku. W spo­so­bie wycho­wa­nia dziew­cząt ujaw­nił się tem­pe­ra­ment ich mat­ki:

Mia­ła suro­wy cha­rak­ter i takie same meto­dy naucza­nia i kara­nia oraz ugrun­to­wa­ne zda­nie na temat dobra i zła. Łatwo wpa­da­ła w złość, czę­sto wybu­cha­ła gnie­wem, kie­dy jej cór­ki zacho­wy­wa­ły się nie­sto­sow­nie7.

Wpierw rodzi­na miesz­ka­ła w Ber­li­nie. W latach 30. sytu­acja w Niem­czech sta­ła się jed­nak na tyle napię­ta, że Lonia Gut­mann jako rosyj­ski Żyd był nara­żo­ny na prze­śla­do­wa­nia. Opu­ści­li więc kraj w 1933 roku, na pół roku prze­no­sząc się do wło­skiej Pizy. Potem mał­żeń­stwo pod­ję­ło decy­zję o wyjeź­dzie do Pale­sty­ny. Prze­wa­żył fakt, że Gut­mann mógł tam otrzy­mać pra­wo do wyko­ny­wa­nia zawo­du bez dodat­ko­wych egza­mi­nów lub ponow­ne­go roz­po­czę­cia edu­ka­cji.

Assia spę­dzi­ła w Tel Awi­wie dwa­na­ście lat. Lonia, któ­re­mu zale­ża­ło na edu­ka­cji naj­star­szej cór­ki, posłał ją do Tabeetha Scho­ol8, szko­ły z bry­tyj­skim pro­gra­mem naucza­nia, gdzie zaję­cia odby­wa­ły się po angiel­sku. War­to dodać, że był to pią­ty język, któ­re­go kobie­ta się nauczy­ła: z ojcem roz­ma­wia­ła po rosyj­sku, z mat­ką po nie­miec­ku, a prze­pro­wadz­ki spra­wi­ły, że opa­no­wa­ła hebraj­ski oraz nie­co wło­skie­go. Po ukoń­cze­niu szko­ły zde­cy­do­wa­ła się na dal­szą edu­ka­cję. Dosta­ła się do Regent Stre­et Poly­tech­nic Scho­ol of Art, gdzie chcia­ła stu­dio­wać sztu­kę i deko­ra­cję wnętrz. Za wyjaz­dem Assii do Anglii krył się jed­nak dodat­ko­wy powód. Rodzi­ce, zwłasz­cza mat­ka, liczy­li na to, że odnaj­dzie tam ona bry­tyj­skie­go żoł­nie­rza, z któ­rym spo­ty­ka­ła się pod­czas sta­cjo­no­wa­nia obcych wojsk w Pale­sty­nie. John Ste­ele mógł, poprzez ślub z dziew­czy­ną, zapew­nić jej bry­tyj­ski pasz­port. Pomo­gło­by to rodzi­nie w prze­pro­wadz­ce (sytu­acja w Pale­sty­nie z każ­dym dniem sta­wa­ła się coraz bar­dziej napię­ta). Moż­na jed­nak przy­pusz­czać, że wyjazd do obce­go kra­ju i poczu­cie odpo­wie­dzial­no­ści za bez­pie­czeń­stwo i dobro­byt całej rodzi­ny musia­ło być dla zale­d­wie osiem­na­sto­let­niej dziew­czy­ny przy­tła­cza­ją­ce.

Przez pewien czas kon­se­kwent­nie odkła­da­ła na bok myśl o ponow­nym nawią­za­niu kon­tak­tu ze Ste­elem. Myśl o związ­ku z Bry­tyj­czy­kiem była trud­na:

[Assia] bła­ga­ła o litość; nie mogła być zmu­szo­na do kon­ty­nu­owa­na związ­ku, w któ­rym bra­ko­wa­ło uczu­cia, namięt­no­ści, zro­zu­mie­nia i pla­nów na wspól­ną przy­szłość9.

Kobie­ta nie pomy­li­ła się, bo mał­żeń­stwo zawar­te w 1947 roku prze­trwa­ło zale­d­wie trzy lata. Zosta­ła dwu­dzie­sto­trzy­let­nią roz­wód­ką. Co gor­sze – ze Ste­elem opu­ści­ła Anglię, by zamiesz­kać w Kana­dzie (dla kobie­ty był to kosz­mar – przed podró­żą połknę­ła pięć­dzie­siąt aspi­ryn, co czę­sto trak­tu­je się jako jej pierw­szą pró­bę samo­bój­czą)10. Zna­la­zła się ponow­nie na obcym kon­ty­nen­cie. Jedy­nym pozy­ty­wem było to, że cała rodzi­na zno­wu była razem. Assia jed­nak cią­gle marzy­ła o czymś wię­cej. Nie chcia­ła wieść nud­ne­go, pospo­li­te­go życia.

Mał­żeń­stwo z dru­gim mężem, Richar­dem Lip­sey­em, zawar­te w 1952 roku, spra­wi­ło, że kobie­ta mogła wyrwać się z rodzin­ne­go domu (a po czte­rech latach powró­cić nawet do uko­cha­ne­go Lon­dy­nu). Nie­ste­ty, na tym pozy­ty­wy zda­wa­ły się koń­czyć. Jak wspo­mi­nał sam męż­czy­zna po latach:

Gdy­bym spo­tkał ją teraz, powie­dział­bym: zamiesz­kaj ze mną, będzie­my mie­li sza­lo­ny, wspa­nia­ły, namięt­ny romans, a potem roz­sta­nie­my się. Assia była oso­bą, z któ­rą moż­na było poflir­to­wać, ale jako mąż i żona nie byli­śmy dopa­so­wa­ni. Mie­li­śmy inne gusty, wyzna­wa­li­śmy róż­ne war­to­ści11.

Dodat­ko­wo kobie­ta, któ­ra nie ode­bra­ła wyż­sze­go wykształ­ce­nia, czę­sto ima­ła się mało satys­fak­cjo­nu­ją­cych prac, co rów­nież kłó­ci­ło się z jej ocze­ki­wa­nia­mi wobec życia. Roz­pacz mia­ła być tak wiel­ka, że dwu­krot­nie pró­bo­wa­ła popeł­nić samo­bój­stwo w obec­no­ści męża, się­ga­jąc po aspi­ry­nę12.

Los zda­wał się jej jed­nak sprzy­jać, kie­dy przy­pad­kiem, na pokła­dzie stat­ku, pozna­ła Davi­da Wevil­la. Ten uzdol­nio­ny arty­stycz­ne stu­dent histo­rii i lite­ra­tu­ry angiel­skiej w Caius Col­le­ge pręd­ko pod­bił ser­ce kobie­ty. Uczu­cie było odwza­jem­nio­ne. Para nawią­za­ła romans – w tle jed­nak cią­gle był jej mąż, Richard Lip­sey. Assia funk­cjo­no­wa­ła, kur­su­jąc pomię­dzy mężem a kochan­kiem. Z Wevil­lem zda­wa­ła się naj­le­piej dopa­so­wa­na (to po nim zatrzy­ma­ła też nazwi­sko): „W Davi­dzie Assia mia­ła kom­pa­na do wszyst­kie­go, co ją eks­cy­to­wa­ło: obo­je kocha­li sztu­kę i czę­sto szki­co­wa­li sie­bie nawza­jem”13. Decy­zja o roz­wo­dzie wyda­wa­ła­by się w tej sytu­acji oczy­wi­sta. Ona jed­nak z nią zwle­ka­ła. Zim­nym prysz­ni­cem oka­zał się dopie­ro wyjazd Davi­da do Bir­my, gdzie otrzy­mał dwu­let­ni kon­trakt na Uni­wer­sy­te­cie w Man­da­laj, by wykła­dać lite­ra­tu­rę ame­ry­kań­ską i angiel­ską. Assia roz­po­czę­ła pro­ce­du­rę roz­wo­do­wą zanim dołą­czy­ła do kochan­ka, a ofi­cjal­nie orze­cze­nie sądu poja­wi­ło się na począt­ku 1960 roku. W tym samym roku David i Assia wzię­li ślub w Ran­gu­nie (liczy­li na to, że pozwo­li to rów­nież prze­dłu­żyć kon­trakt Davi­da w Bir­mie – nie­ste­ty, nie uda­ło się). Świe­żo upie­cze­ni mał­żon­ko­wie powró­ci­li do Lon­dy­nu.

Assia zaczę­ła wte­dy pra­cę w Notley’s na sta­no­wi­sku copyw­ri­ter­ki. Potem zna­la­zła etat w agen­cji Col­man, Pren­tis and Var­ley (CPV). Jej prze­ło­żo­na, Ange­la Lan­dels, tak opi­sy­wa­ła Wevill:

była nowa­tor­ska, wszyst­ko, co stwo­rzy­ła, mia­ło swój urok, doda­wa­ła odro­bi­nę poezji do przy­ziem­nych rze­czy, takich jak chleb14.

Z dru­giej stro­ny uwa­ża­ła:

[Assia] mani­pu­lu­je ludź­mi, jest nie­prze­wi­dy­wal­na, nie­god­na zaufa­nia, prze­bie­gła, kłó­tli­wa i małost­ko­wa, lecz wciąż była ocza­ro­wa­na jej nie­kon­wen­cjo­nal­ny­mi, czę­sto sza­lo­ny­mi pomy­sła­mi, co było bez­cen­ne w tym zawo­dzie15.

Jej wady ujaw­ni­ły się rów­nież w sto­sun­ku do dru­gie­go byłe­go męża. Lip­sey opo­wia­dał, że Assia pró­bo­wa­ła zaata­ko­wać go szty­le­tem, nęka­ła jego i Dia­nę (nową part­ner­kę) głu­chy­mi tele­fo­na­mi i zakłó­ca­ła ich spo­kój na inne spo­so­by16. O tych wyda­rze­niach rzad­ko kie­dy wspo­mi­na się w prze­ka­zach o Assii, trud­no też dociec, jakie inten­cje przy­świe­ca­ły kobie­cie. Jest to jed­nak jedy­ny przy­pi­sy­wa­ny jej epi­zod podob­ne­go typu.

Wevil­lo­wie pozna­li parę poetów – Plath i Hughe­sa, decy­du­jąc się na pod­na­ję­cie ich miesz­ka­nia przy Chal­cot Squ­are 3. Mał­żeń­stwa spo­ra­dycz­nie się ze sobą spo­ty­ka­ły, ale do pierw­sze­go zbli­że­nia mię­dzy Assią a Tedem mia­ło dojść dopie­ro w maju 1962, kie­dy to kobie­ta z mężem odwie­dza­li parę lite­ra­tów w Court Gre­en17. Latem roz­po­czął się ich romans. Oby­dwo­je mał­żon­ko­wie kochan­ków wie­dzie­li, co się dzie­je, a David Wevill w akcie roz­pa­czy pró­bo­wał nawet popeł­nić samo­bój­stwo18. W krę­gu lite­rac­kim hucza­ło od plo­tek. W koń­cu Plath, jak i Hughes oraz David Wevill aktyw­nie publi­ko­wa­li swo­je wier­sze w pra­sie i nale­że­li do uzna­nych auto­rów. Kochan­ko­wie nie kry­li się jed­nak z roman­sem, któ­ry zda­wał się z cza­sem coraz bar­dziej kwit­nąć. Cie­niem na ich rela­cji poło­ży­ło się samo­bój­stwo Sylvii Plath 11 lute­go 1963 roku. Ted był zmu­szo­ny prze­jąć opie­kę nad dwój­ką swo­ich dzie­ci – Frie­dą oraz Nicho­la­sem. O pomoc popro­sił Assię, któ­ra zamiesz­ka­ła z nim w daw­nym miesz­ka­niu Plath. Roz­dar­ta mię­dzy dwo­ma męż­czy­zna­mi, zde­cy­do­wa­ła się na pół­rocz­ną sepa­ra­cję z Davi­dem. Zda­je się jed­nak, że począt­ko­wo żało­wa­ła swo­jej decy­zji:

Davi­dzie. Davi­dzie. Gdzie jesteś? Dla­cze­go nie mogę cię kochać jak kie­dyś? Mój naj­droż­szy Davi­dzie, mój zło­ty chłop­cze, wypro­sto­wa­ny jak łody­ga kuku­ry­dzy, pach­ną­cy tal­kiem i cze­ko­la­dą, zamknię­ty w nie­doj­rza­łym zia­ren­ku. Niko­go bar­dziej nie kocha­łam od cie­bie. Kie­dyś tak było i nigdy o tym nie zapo­mnę19.

Rela­cja z kochan­kiem była burz­li­wa – peł­na spięć, roz­stań i powro­tów. David trwał przy jej boku, licząc, że romans się skoń­czy. Po okre­sie sepa­ra­cji mał­żon­ko­wie ponow­nie ze sobą zamiesz­ka­li. Pro­blem poja­wił się w momen­cie, gdy oka­za­ło się, że kobie­ta spo­dzie­wa się dziec­ka. Jej cór­ka, Ale­xan­dra Tatia­na Eli­se (nazy­wa­na Shu­rą) przy­szła na świat 3 mar­ca 1965 roku. W akcie uro­dze­nia jako ojciec wid­niał Ted Hughes, ale dziew­czyn­ka otrzy­ma­ła nazwi­sko Wevill. Po samo­bój­stwie Plath przyj­ście na świat ich wspól­ne­go dziec­ka przy­wró­ci­ło rela­cję kochan­ków na daw­ne tory. Znów zamiesz­ka­li razem. Assia dodat­ko­wo zde­cy­do­wa­ła się na roz­wód z Davi­dem – ten nie pro­te­sto­wał (mał­żeń­stwem prze­sta­li być ofi­cjal­nie w 1969 roku). Lata spę­dzo­ne z Tedem nie nale­ża­ły jed­nak do naj­ła­twiej­szych. Para nie doga­dy­wa­ła się, pro­ble­mem była też rodzi­na Hughe­sa, któ­ra nie akcep­to­wa­ła Assii. Dodat­ko­wo kobie­ta oba­wia­ła się, że męż­czy­zna wca­le nie ma zamia­ru się z nią oże­nić.

O swo­im poten­cjal­nym samo­bój­stwie mia­ła nie­kie­dy wspo­mi­nać zna­jo­mym, jed­nak nie trak­to­wa­no tego z nale­ży­tą powa­gą. Wevill wraz z cór­ką zmar­ły 23 mar­ca 1969 roku. Przy­czy­ną było zatru­cie gazem – w orga­ni­zmie mat­ki stwier­dzo­no rów­nież obec­ność leków i alko­ho­lu.

Wevill w krzywym zwierciadle romansu

O Assii Wevill szer­sze gro­no osób zain­te­re­so­wa­nych lite­ra­tu­rą usły­sza­ło przez jej rela­cję z Hughe­sem. Zwią­zek z nim spra­wił, że zosta­ła ona zapa­mię­ta­na przede wszyst­kim jako jego kochan­ka czy też – jak to suge­ru­je tytuł jej jedy­nej bio­gra­fii – rywal­ka Sylvii Plath. Sta­wia ją to jed­nak w nie­wła­ści­wej roli, w koń­cu czy­tel­nik od razu za cel tej rywa­li­za­cji obie­ra Teda Hughe­sa. Dopie­ro świe­żo wyda­na książ­ka Emi­ly van Duy­ne Kocha­jąc Sylvię Plath pró­bu­je zmie­nić ste­reo­ty­po­we postrze­ga­nie oby­dwu kobiet. Bio­graf­ka sta­wia poetę w cen­trum wyda­rzeń, opi­su­jąc jego peł­ne prze­mo­cy zacho­wa­nia wobec obu part­ne­rek. W mał­żeń­stwie z Plath:

Zarów­no w publi­ka­cjach – poezji i jedy­nej wyda­nej powie­ści – jak i w pry­wat­nych dzien­ni­kach i kore­spon­den­cji opi­sy­wa­ła lub adap­to­wa­ła powta­rza­ją­ce się akty prze­mo­cy ze stro­ny męża20.

Kon­kret­ny przy­kład moż­na zna­leźć w jej dzien­ni­kach:

Przy­je­cha­łam do Pary­ża […] wyczer­pa­na po bez­sen­nej wynisz­cza­ją­cej nocy z Tedem […]. Umy­łam twarz, zma­sa­kro­wa­ną przez Teda, nazna­czo­ną wiel­kim śliw­ko­wym sinia­kiem, i szy­ję, też obtar­tą i pora­nio­ną21.

Dla Assii stwo­rzył z kolei „dzie­się­cio­punk­to­wą listę wytycz­nych, zawie­ra­ją­cą zasa­dy doty­czą­ce tego, kie­dy Wevill może lub nie może spać, co może lub cze­go nie może nosić i co powin­na goto­wać dla dzie­ci”22. Jemu rów­nież w spo­rej mie­rze zawdzię­cza­my wize­ru­nek kobie­ty jako bez­względ­nej uwo­dzi­ciel­ki oraz fem­me fata­le, któ­ry kre­ował w swo­jej poezji23.

Mimo uży­cia w tytu­le bio­gra­fii okre­śle­nia fem­me fata­le, izra­el­scy pisa­rze zre­kon­stru­owa­li wize­ru­nek kobie­ty na tyle, na ile tyl­ko mogli. Mate­riał badaw­czy jest impo­nu­ją­cy: auto­rzy nie tyl­ko się­gnę­li po doku­men­ty archi­wal­ne, ale i prze­pro­wa­dzi­li licz­ne roz­mo­wy z bli­ski­mi kobie­ty (w tym na przy­kład z jej sio­strą, szwa­grem, trze­ma były­mi męża­mi czy też z przy­ja­ciół­mi ze szko­ły w Tel Awi­wie).

Zna­cze­nie tej bio­gra­fii widać wyraź­nie, gdy czy­tel­nik prze­śle­dzi książ­ki o rela­cji Plath–Hughes publi­ko­wa­ne przed uka­za­niem się życio­ry­su Wevill. W publi­ka­cji Janet Mal­colm Mil­czą­ca kobie­ta. Sylvia Plath i Ted Hughes wzmian­ki o Assii poja­wia­ją się na zale­d­wie dzie­wię­ciu stro­nach z pra­wie dwu­stu. Dodat­ko­wo nie­kie­dy jest okre­śla­na mia­nem „innej kobie­ty”24, a poprzez cytat z Plath dowia­du­je­my się o „złej, nie­bez­piecz­nej kobie­cie, nie­rząd­ni­cy, ist­nej Jeza­bel”25 lub po pro­stu o „nie­rząd­ni­cy, któ­ra ukra­dła męża”26. Wevill wspo­mi­na­na jest raczej mimo­cho­dem. Przy­wo­łu­ją ją oso­by, z któ­ry­mi autor­ka roz­ma­wia­ła, a naj­wię­cej dowia­du­je­my się o Assii w tym frag­men­cie:

Następ­nie Anne opo­wie­dzia­ła mi potwor­ną histo­rię o śmier­ci Assii Wevill. Była to nie­zwy­kle pięk­na i nie­zwy­kle pocią­ga­ją­ca kobie­ta, któ­ra przy­spie­szy­ła roz­pad mał­żeń­stwa Hughe­sów. W 1967 roku uro­dzi­ła dziec­ko Teda, dziew­czyn­kę, któ­rą nazwa­ła Shu­ra, a w 1969 zaga­zo­wa­ła się na śmierć w dzi­wacz­nym geście naśla­dow­nic­twa – tyle że zabi­ła jed­no­cze­śnie córecz­kę27.

Już w tym z pozo­ru pro­stym opi­sie zawie­ra się błąd – dziew­czyn­ka przy­szła na świat 3 mar­ca 1965 roku28. Wąt­pli­wo­ści wzbu­dza rów­nież wspo­mnie­nie o domnie­ma­nym „naśla­dow­nic­twie”. Sta­wia to Assiię ponie­kąd w roli naśla­dow­czy­ni Plath, co ma pra­wo wzbu­dzać nie­zgo­dę, bo odbie­ra jej pod­mio­to­wość.

Póź­niej­sza książ­ka Sylvia Plath i Ted Hughes napi­sa­na przez Eri­cę Wagner, tak­że nie odda­je Wevill spra­wie­dli­wo­ści. Wpierw dowia­du­je­my się, że była „przy­ja­ciół­ką” Teda29, by po paru­na­stu stro­nach prze­czy­tać, że „cie­niem na póź­niej­szym życiu Hughe­sa poło­ży­ła się samo­bój­cza śmierć Assii Wevill i ich cór­ki Shu­ry”30. Każ­dy czy­tel­nik wyła­pie w tym pew­ną nie­spój­ność. Być może w tej książ­ce jest wię­cej wzmia­nek o kobie­cie, ale – nie­ste­ty – część infor­ma­cji jest błęd­na. O ile zga­dza się miej­sce i rok jej uro­dze­nia, o tyle wzmian­ka o „uciecz­ce rodzi­ny pod koniec lat trzy­dzie­stych do Tel Awi­wu”31 nie jest praw­dą (nastą­pi­ło to wcze­śniej – rodzi­na opu­ści­ła Niem­cy w 1933 roku). Nie zga­dza się rów­nież róż­ni­ca wie­ku mię­dzy Assią a Davi­dem – wyno­si­ła ona osiem lat (David uro­dził się w 1935 roku w Japo­nii)32, a nie dzie­sięć33. Pobra­li się tak­że po czte­rech latach (w 1960 roku), a nie po trzech, jak Wagner suge­ru­je34.

Nie­po­ro­zu­mie­niem wyda­ją się tak­że frag­men­ty, w któ­rych Wevill jest przed­sta­wia­na jako naśla­dow­czy­ni Plath: „Hughes poka­zu­je, że Wevill, nie­miec­ka emi­grant­ka żydow­skie­go pocho­dze­nia, była tak samo jak Plath zafa­scy­no­wa­na śmier­cią” lub „Rów­nież tam [w wier­szu The Error] ślad uczu­cia fascy­na­cji, jakim Assia darzy­ła praw­do­po­dob­nie Sylvię, pro­wa­dzi nie­uchron­nie, niczym cien­ka struż­ka do śmier­ci”35. Ponow­nie poja­wia się nar­ra­cja, jako­by Wevill była zafa­scy­no­wa­na Plath. Te i podob­ne ustę­py zda­ją się rów­nież suge­ro­wać, że wła­śnie to zain­te­re­so­wa­nie mia­ło być moty­wa­cją do samo­bój­czej śmier­ci (tekst impli­ku­je fascy­na­cję Assii nie tyl­ko Sylvią, ale i umie­ra­niem). Wybrzmie­wa to dość podob­nie do frag­men­tów z poprzed­niej wzmian­ko­wa­nej książ­ki, gdzie jej zgon został opi­sa­ny jako „dzi­wacz­ny gest naśla­dow­nic­twa”. Przy­rów­nu­jąc nie­ustan­nie Wevill do innej kobie­ty, odbie­ra się jej całą pod­mio­to­wość. Nawet jej śmierć nie jest jej śmier­cią. Łatwo to stop­nio­wo prze­no­sić na inne aspek­ty życia – jej poezja nie jest jej poezją, jej sztu­ka nie jest jej sztu­ką, jej miłość do Hughe­sa nie jest jej miło­ścią.

Tym­cza­sem Assia Wevill zasłu­gu­je na to, by przy­glą­dać jej się obiek­tyw­nie – nie przez pry­zmat Plath czy Hughe­sa. Dodat­ko­wo war­to rów­nież wspo­mnieć o tym, że męż­czy­zna miał cał­ko­wi­tą swo­bo­dę kre­owa­nia pośmiert­ne­go wize­run­ku oby­dwu kobiet (obie zmar­ły w latach 60., a on w 1998 roku). Miał wpływ nie tyl­ko na to, któ­re ich tek­sty prze­do­sta­ły się do szer­sze­go gro­na czy­tel­ni­ków (tak jeże­li cho­dzi o wier­sze, jak i pry­wat­ne doku­men­ty, listy lub dzien­ni­ki), ale też mógł dowol­nie ste­ro­wać tym, jak nale­ży te rze­czy inter­pre­to­wać. Obec­nie, posłu­gu­jąc się inną per­spek­ty­wą i pew­nym dystan­sem, moż­na na nowo odko­do­wać te tek­sty oraz doko­nać ich rein­ter­pre­ta­cji. I doty­czy to nie tyl­ko Sylvii Plath, ale też Assii Wevill.

 Odkłamywanie pamięci o „femme fatale”

Może to jed­nak sta­no­wić wyzwa­nie dla przy­szłych bada­czy, ponie­waż kobie­ta nie pozo­sta­wi­ła po sobie tak impo­nu­ją­cych zbio­rów jak Sylvia Plath lub Ted Hughes. Spo­ro z jej prac prze­pa­dło: znik­nę­ły ilu­stra­cje do wier­szy Hughe­sa (tema­tem była talia kart)36, Ted więk­szość listów od niej znisz­czył37, a Yehu­da Koren i Eilat Negev na łamach książ­ki mówią, że zacho­wa­ły się po niej jedy­nie czte­ry rysun­ki oraz dwa wier­sze38. Mimo wszyst­ko temat Assii Wevill nie pozo­sta­je wyczer­pa­ny.

W 2021 roku uka­za­ły się jej pisma zebra­ne (The Col­lec­ted Wri­tings of Assia Wevill zre­da­go­wa­ne przez Julie Good­spe­ed-Cha­dwick i Pete­ra K. Ste­in­ber­ga)39. Sta­no­wią nie­by­wa­le inte­re­su­ją­cy mate­riał, a poza tym mogą zapo­cząt­ko­wać pogłę­bio­ne bada­nia nad jej oso­bą. W koń­cu – w prze­ci­wień­stwie do doku­men­tów archi­wal­nych lub wize­run­ku kon­stru­owa­ne­go na pod­sta­wie wypo­wie­dzi zna­ją­cych ją osób – są to tek­sty, któ­re wyszły bez­po­śred­nio od niej. Nie zosta­ły pod­da­ne prak­tycz­nie żad­ne­mu prze­two­rze­niu, cha­rak­te­ry­stycz­ne­mu nawet dla naj­bar­dziej obiek­tyw­nych bio­gra­fii. Dodat­ko­wo cią­gle są one mate­rią raczej sła­bo zna­ną, zwłasz­cza na pol­skim ryn­ku wydaw­ni­czym. Redak­to­rzy pod­ję­li się spo­re­go wyzwa­nia:

zbie­ra­jąc, prze­pi­su­jąc, bada­jąc dzie­więć­dzie­siąt sześć listów, oko­ło dwu­dzie­stu ośmiu wpi­sów w dzien­ni­ku, pięć­dzie­się­ciu jeden wier­szy i czte­rech róż­nych tek­stów, by oddać ducha pisar­stwa Assii w for­mie jak naj­bar­dziej zbli­żo­nej do ory­gi­na­łów, aby wysu­nąć na pierw­szy plan jej wkład lite­rac­ki, nie­zwy­kłą oso­bo­wość i nie­za­prze­czal­ny wpływ na lite­ra­tu­rę, histo­rię i kul­tu­rę40.

Sta­no­wi to ogrom­ny krok w kie­run­ku stwo­rze­nia w histo­rii lite­ra­tu­ry należ­nej prze­strze­ni dla kobie­ty, któ­rej twór­czość zasłu­gu­je na szer­sze roz­po­zna­nie. Z pew­no­ścią ana­li­za oraz inter­pre­ta­cja tych tek­stów pozwo­lą lepiej zro­zu­mieć tę zagad­ko­wą postać, do tej pory intry­gu­ją­cą, zwłasz­cza dla osób zain­te­re­so­wa­nych lite­ra­tu­rą XX wie­ku.

Okładka książki Yehudy Korena i Eilat Negev pod tytułem „Femme fatale. Życie i tragiczna śmierć Assii Wevill, rywalki Sylvii Plath”.
Yehuda Koren, Eilat Negev, „Femme fatale. Życie i tragiczna śmierć Assii Wevill, rywalki Sylvii Plath”, tłum. Katarzyna Stasiuk, Mikołów: Videograf II, 2008.

Miniwywiad z autorami jedynej biografii Assii Wevill, Eilat Negev i Yehudą Korenem

Kata­rzy­na Geo­r­giev: Jakie były naj­więk­sze trud­no­ści w rekon­stru­owa­niu życia Assii Wevill, bio­rąc pod uwa­gę ogra­ni­czo­ne źró­dła? Pro­wa­dzi to do kolej­ne­go pyta­nia: w jakim stop­niu moż­li­we jest oddzie­le­nie fak­tów od lite­rac­kiej mito­lo­gii w przy­pad­ku tej posta­ci?

Eilat Negev, Yehu­da Koren: Prze­waż­nie bio­gra­fie lite­rac­kie piszą ucze­ni. Spo­ro z nich opie­ra się jedy­nie na archi­wach i nie roz­ma­wia z żyją­cy­mi ludź­mi. My pra­co­wa­li­śmy ina­czej: wyko­na­li­śmy dużo pra­cy tere­no­wej, puka­jąc do drzwi ludzi powią­za­nych z Tedem Hughe­sem, Sylvią Plath i Assią Wevill. Krót­ko mówiąc, pra­co­wa­li­śmy jak dzien­ni­ka­rze. I rze­czy­wi­ście, jeste­śmy dzien­ni­ka­rza­mi, choć z lite­rac­kim wykształ­ce­niem: ja (Eilat) obro­ni­łam licen­cjat z lite­ra­tu­ry angiel­skiej na Uni­wer­sy­te­cie Hebraj­skim (oraz uzy­ska­łam tytuł magi­stra w zakre­sie komu­ni­ka­cji maso­wej). Przez dwa­dzie­ścia lat byłam kore­spon­dent­ką lite­rac­ką w „Yedioth Ahro­noth”, naj­waż­niej­szej gaze­cie Izra­ela. Wysy­ła­no mnie, abym prze­pro­wa­dza­ła wywia­dy z wybit­ny­mi pisa­rza­mi na całym świe­cie, taki­mi jak Toni Mor­ri­son, Paul Auster i inni. Uda­ło mi się poroz­ma­wiać z Sal­ma­nem Rush­die, gdy był jesz­cze w ukry­ciu. Zro­bi­łam rów­nież świa­to­wej ran­gi wywiad z Tedem Hughe­sem, w któ­rym po raz pierw­szy mówił o Assii.

Pisząc książ­kę, roz­ma­wia­li­śmy lub kore­spon­do­wa­li­śmy z ponad sie­dem­dzie­się­cio­ma oso­ba­mi na całym świe­cie, któ­re zna­ły Assię. Każ­da z nich przed­sta­wi­ła nam swo­ją per­spek­ty­wę. Wie­le z nich dostar­czy­ło nam mate­ria­łów pisem­nych i zdjęć. Stwo­rzy­li­śmy ukła­dan­kę z róż­nych rela­cji. Kie­dy fak­tycz­nie pisa­li­śmy książ­kę, posta­no­wi­li­śmy „usu­nąć wszyst­kich innych z poko­ju”, aby móc zoba­czyć peł­ny obraz bez bycia przy­cią­ga­nym do jed­nej czy dru­giej nar­ra­cji. Wie­rzy­my, że peł­ny obraz jest dokład­ny.

Spę­dzi­li­śmy dzie­sięć dni w Kana­dzie z Celią Cha­ikin, sio­strą Assii, prze­pro­wa­dzi­li­śmy wywiad z nią oraz z jej mężem i otrzy­ma­li­śmy dostęp do albu­mów ze zdję­cia­mi. Póź­niej przy­je­cha­li do nas w odwie­dzi­ny do Jero­zo­li­my. Poda­ro­wa­li­śmy Celii książ­kę świe­żo po publi­ka­cji. Prze­czy­ta­ła ją w jed­ną noc i powie­dzia­ła, że nie mogła prze­stać pła­kać. Po raz pierw­szy w peł­ni zro­zu­mia­ła swo­ją sio­strę i nie była już zła za to, co zro­bi­ła.

To cie­ka­we, że każ­dy z naszych roz­mów­ców powie­dział, że książ­ka wier­nie przed­sta­wia Assię – choć całość róż­ni­ła się od wie­lu oddziel­nych opo­wie­ści, któ­re nam prze­ka­za­li. W książ­ce roz­ło­ży­li­śmy na czę­ści pierw­sze lite­rac­kie mity i roze­bra­li­śmy je punkt po punk­cie, opie­ra­jąc się na fak­tach, któ­re odkry­li­śmy.

Media i lite­ra­tu­ra ukształ­to­wa­ły wize­ru­nek Assii jako „tej trze­ciej” w związ­ku Hughe­sa i Plath. Jakie są wasze odczu­cia w tej spra­wie?

Była przed­sta­wia­na jako Lilith, uwo­dzi­ciel­ka, fem­me fata­le (tytuł, któ­ry wybra­li pol­scy wydaw­cy książ­ki). Oczy­wi­ście, z nie­któ­rych punk­tów widze­nia moż­na to tak postrze­gać. Ist­nie­je ten­den­cja do szu­flad­ko­wa­nia jej i uprasz­cza­nia jej wize­run­ku, jako nisz­czy­ciel­ki mał­żeństw, ale obraz jest znacz­nie bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny.

Ludzie, któ­rzy zna­li Assię, mówi­li, że wca­le nie była sek­su­al­na, nie lubi­ła za bar­dzo sek­su, to jej uro­da i cha­ry­zma cza­sa­mi two­rzy­ły takie wra­że­nie. Była kobie­tą, któ­ra podą­ża­ła za miło­ścią, za swo­imi emo­cja­mi. Kie­dy była nasto­lat­ką, spo­ty­ka­ła się z bry­tyj­ski­mi żoł­nie­rza­mi sta­cjo­nu­ją­cy­mi w Tel Awi­wie. Chwa­li­ła się, że mia­ła kochan­ków. W rze­czy­wi­sto­ści była jed­nak „dobrą dziew­czy­ną, tyl­ko strasz­ną paplą”, któ­ra lubi­ła wyobra­żać sobie sie­bie w dra­ma­tycz­nych sytu­acjach. Jej pierw­szy mąż, John Ste­ele, któ­ry miesz­kał w Kana­dzie, kie­dy się do nie­go zwró­ci­li­śmy, prze­ka­zał nam jej listy i podzie­lił się swo­im dzien­ni­kiem z lat 40. XX wie­ku. Dowio­dło to, że gdy się pobra­li, była dzie­wi­cą.

Co cie­ka­we, opusz­cza­ła swo­ich mężów za każ­dym razem, gdy prze­sta­wa­ła ich kochać i pra­gnę­ła iść dalej, ale żaden z nich nie miał jej tego za złe. Kie­dy skon­tak­to­wa­li­śmy się z nimi na począt­ku lat 2000., wszy­scy z nami współ­pra­co­wa­li. Mie­li­śmy wra­że­nie, że cze­ka­li, aż zapu­ka­my do ich drzwi, ponie­waż rów­nież uwa­ża­li, że zosta­ła nie­spra­wie­dli­wie przed­sta­wio­na. Chcie­li oddać jej spra­wie­dli­wość. W ten spo­sób roz­ma­wia­li­śmy ze wszyst­ki­mi: Joh­nem Steele’em, pro­fe­so­rem Richar­dem Lip­sey­em i Davi­dem Wevil­lem. A tak­że z Tedem Hughe­sem, któ­ry był czwar­tym męż­czy­zną w jej życiu i naj­więk­szą miło­ścią ze wszyst­kich.

Jakie mity naro­sły wokół tej posta­ci i któ­re z nich są naj­bar­dziej szko­dli­we?

Naj­bar­dziej szko­dli­we – za każ­dym razem, gdy wyszu­ku­je­my w Google nazwi­sko Assii, poja­wia się w ser­wi­sach doty­czą­cych samo­bójstw, jak­by całe jej życie było przy­ćmio­ne przez spo­sób jej śmier­ci. To smut­ne, że Assia była opi­sy­wa­na jako mor­der­czy­ni. Są też gło­sy, że pró­bo­wa­ła naśla­do­wać Plath i ją prze­ści­gnąć: Plath popeł­ni­ła samo­bój­stwo, ale „była dobrą mat­ką” w tym sen­sie, że chro­ni­ła swo­je dzie­ci i zosta­wi­ła im mle­ko i chleb. Assia za to nie oszczę­dzi­ła swo­jej cór­ki, tyl­ko ją zabi­ła.

Całość jest bar­dziej zło­żo­na: Plath skrzyw­dzi­ła swo­je dzie­ci, zosta­wia­jąc je w tak mło­dym wie­ku, cho­ciaż moż­na uznać za szczę­ście, że ich nie zabi­ła. Przy­pusz­cza­no, że czyn Assii miał na celu uka­ra­nie Teda Hughe­sa. Odkry­li­śmy, że tak nie było. Była tak nim roz­cza­ro­wa­na, że nie ufa­ła mu w kwe­stii opie­ki nad dziec­kiem. Myśla­ła, że odda je do adop­cji lub umie­ści w insty­tu­cie. Jak po śmier­ci Shu­ry powie­dzia­ła jego sio­stra, Olwyn Hughes, nie moż­na było od nie­go ocze­ki­wać, aby zajął się kolej­nym dziec­kiem bez mat­ki (pierw­szych dwo­je to Frie­da i Nicho­las, dzie­ci Sylvii).

Uwa­ża­my, że Assia zabi­ła Shu­rę w akcie despe­ra­cji. Ted miał w tym cza­sie już inne kochan­ki. Nie mia­ła rodzi­ny w Anglii. W swo­im testa­men­cie, napi­sa­nym rok wcze­śniej, przy­go­to­wa­ła pie­nią­dze na podróż Shu­ry do swo­jej sio­stry w Kana­dzie. Ale gdy nad­szedł czas na samo­bój­stwo, poczu­ła, że nie ma inne­go wyj­ścia. Jak napi­sa­ła w swo­im dzien­ni­ku, czu­ła, że Ted popchnął ją do zabi­cia sie­bie i swo­je­go małe­go ja (Shu­ry).

Mówio­no też, że Assia zabi­ła się gazem, naśla­du­jąc Sylvię. Ale wyka­za­li­śmy, że w tam­tym cza­sie naj­częst­szą meto­dą samo­bój­stwa wśród kobiet był gaz kuchen­ki, ponie­waż był on łatwo dostęp­ny.

Kie­dy bada­li­śmy temat fili­cy­diów, czy­li przy­pad­ków, gdy rodzic zabi­ja swo­je dziec­ko, odkry­li­śmy, że jest to znacz­nie częst­sze, niż wcze­śniej sądzo­no. Prze­pro­wa­dzi­li­śmy wywiad z eks­per­tem w tej dzie­dzi­nie (znaj­du­je się w książ­ce). Naj­wy­raź­niej kobie­ty porzu­co­ne przez part­ne­ra, w wie­ku oko­ło czter­dzie­stu lat, takie jak ona, bez wspar­cia rodzi­ny (jej sio­stra była w Kana­dzie), są bar­dziej skłon­ne do zabi­cia swo­je­go dziec­ka i popeł­nie­nia z nim samo­bój­stwa. We wrześniu–październiku 2006 roku, kie­dy przy­je­cha­li­śmy do Lon­dy­nu na pre­mie­rę książ­ki, w cią­gu jed­ne­go tygo­dnia były dwa przy­pad­ki matek, któ­re zabi­ły sie­bie razem z dzieć­mi. Byli­śmy zasko­cze­ni, widząc, że nie jest to wca­le rzad­kie.

Pew­na dzien­ni­kar­ka z Lon­dy­nu, któ­ra prze­pro­wa­dza­ła z nami wywiad, sama będą­ca samot­ną mat­ką, powie­dzia­ła, że utoż­sa­mia się z Assią i tym, co zro­bi­ła – mówi­ła, że rozu­mie despe­ra­cję, któ­ra pchnę­ła ją do tej decy­zji.

Jakie są naj­więk­sze luki w źró­dłach i jak wpły­wa­ją na inter­pre­ta­cję jej oso­by? Czy w rekon­struk­cji jej życia wciąż cze­goś bra­ku­je?

Dla jasno­ści: 80–90% wszyst­kich mate­ria­łów, któ­re obec­nie znaj­du­ją się w archi­wach, w tym tek­sty dzien­ni­ków Assii i listy z The Col­lec­ted Wri­tings of Assia Wevill, zosta­ło odkry­tych przez nas w domach róż­nych ludzi na całym świe­cie. Sta­li się oni naszy­mi roz­mów­ca­mi i powie­rzy­li nam mate­ria­ły. Wśród nich były skar­by: dzie­siąt­ki listów, któ­re Ted Hughes pisał do Assii, jej dzien­ni­ki i jej listy do nie­go. Zro­bi­li­śmy kopie i poje­cha­li­śmy do Kana­dy, do sio­stry Assii, na począt­ku lat 2000. Prze­ka­za­li­śmy wszyst­ko Celii Cha­ikin, a ona osta­tecz­nie sprze­da­ła je Uni­wer­sy­te­to­wi Emo­ry. Nie ma wąt­pli­wo­ści, że gdy­by­śmy ich nie zna­leź­li, zosta­ły­by wyrzu­co­ne na śmie­ci po śmier­ci tych ludzi. Więk­szość z nich już dzi­siaj nie żyje. Tak więc więk­szość obiek­tów zna­nych dziś, a z pew­no­ścią „wła­sny głos Assii”, nie ist­nia­ła­by.

Ale bar­dzo chcie­li­by­śmy mieć wię­cej wpi­sów z dzien­ni­ków, wię­cej listów i wię­cej wier­szy.

Jakie są wasze odczu­cia i opi­nie na temat fak­tu, że Assia jest czę­sto przed­sta­wia­na przez pry­zmat jej związ­ków (nie tyl­ko tego z Tedem, ale tak­że przez pry­zmat rela­cji z męż­czy­zna­mi w ogó­le) i jej wyglą­du zamiast jej rze­czy­wi­stych osią­gnięć, któ­re zwy­kle pozo­sta­ją na mar­gi­ne­sie?

Nale­ży pamię­tać, że Assia żyła w erze pre­fe­mi­ni­stycz­nej. Było cał­ko­wi­cie natu­ral­ne, że defi­nio­wa­li ją męż­czyź­ni w jej życiu. Szcze­rze mówiąc, nie była na tym samym pozio­mie, co Sylvia Plath, któ­rą moż­na było oce­niać według osią­gnięć oso­bi­stych.

W swo­ich wier­szach Sylvia Plath uka­zu­je Assię jako pięk­ną, ale bez­płod­ną. Nato­miast przed­sta­wie­nia Teda Hughe­sa ilu­stru­ją rolę, jaką Assia zaj­mo­wa­ła w jego życiu jako muza, postać zarów­no atrak­cyj­na, jak i odpy­cha­ją­ca. Ale była czymś znacz­nie wię­cej niż fem­me fata­le czy ofia­rą kon­flik­tów mał­żeń­skich i samo­bój­stwa – mia­ła wie­le talen­tów.

W Lon­dy­nie odkry­li­śmy jej listy do przy­ja­cie­la Keitha Gem­sa z Anglii pisa­ne, kie­dy mia­ła szes­na­ście lub sie­dem­na­ście lat (są w The Col­lec­ted Wri­tings of Assia Wevill). Co za styl. Co za poczu­cie humo­ru. Co za dosko­na­ła angielsz­czy­zna! Była nie­zwy­kła. Nie bała się nicze­go.

Jeden z naszych roz­mów­ców pamię­tał, że w wie­ku dwu­dzie­stu kil­ku lat Assia mówi­ła, że chcia­ła­by być saty­rycz­ką. Zapy­tał się jej, kogo lub co by wyśmie­wa­ła, ale ona nie potra­fi­ła odpo­wie­dzieć. Kie­dy zna­leź­li­śmy jej dzien­ni­ki, pomy­śle­li­śmy, że jej pisar­stwo było zna­ko­mi­te, że patrzy­ła wni­kli­wie i uważ­nie. Ale Assia nie była wystar­cza­ją­co sku­pio­na – być może jej życie było zbyt skom­pli­ko­wa­ne, by mogła sku­pić się na pisa­niu, a nie na prze­ży­wa­niu licz­nych kry­zy­sów. Nie sądzi­my jed­no­cze­śnie, aby Assia mogła być napraw­dę wybit­ną pisar­ką na tym samym pozio­mie co Plath i Hughes. Ale mogła­by być dobrą dzien­ni­kar­ką lub dra­ma­to­pi­sar­ką jak jej przy­ja­ciół­ka, Pam Gems, albo powie­ścio­pi­sar­ką jak inna przy­ja­ciół­ka, Fay Weldon.

Dzię­ki publi­ka­cji naszej książ­ki zosta­ły wyda­ne jej zebra­ne pisma. Na ich pod­sta­wie powsta­ły przy­naj­mniej dwie powie­ści pisa­ne z per­spek­ty­wy Assii. Jed­na z nich nosi tytuł Capric­cio, autor­ką jest Dina Davis. Dru­ga to Assia autor­stwa San­dry Simonds.

Uka­za­ły się też trzy inne książ­ki: pro­fe­sor Julie Good­spe­ed-Cha­dwick z Uni­wer­sy­te­tu w India­nie opu­bli­ko­wa­ła w 2019 roku Rec­la­iming Assia Wevill. Sylvia Plath, Ted Hughes, and the Lite­ra­ry Ima­gi­na­tion. Następ­nie, wraz z Pete­rem Ste­in­ber­giem, zre­da­go­wa­li The Col­lec­ted Wri­tings of Assia Wevill, któ­re zawie­ra­ją spo­ro mate­ria­łów odkry­tych przez nas. Napi­sa­li­śmy rów­nież do nich przed­mo­wę. Ostat­nia z ksią­żek Good­spe­ed-Cha­dwick na ten temat poja­wi­ła się w 2025 roku, nosi tytuł Lives Revi­sed. Assia Wevill, Ted Hughes, and Sylvia Plath.

Dzi­siaj, 15 maja, kie­dy to pisze­my, przy­pa­da­ły­by dzie­więć­dzie­sią­te dzie­wią­te uro­dzi­ny Assii. Pro­si­ła, aby na jej nagrob­ku były wyry­te sło­wa: „tutaj spo­czy­wa miło­śnicz­ka nie­roz­wa­gi i banit­ka”. Ted Hughes nie speł­nił jej życze­nia i kazał ją, wraz z Shu­rą, skre­mo­wać. Pisząc książ­kę i nada­jąc jej taki tytuł, jaki nada­li­śmy, czu­je­my, że dali­śmy jej wiecz­ny nagro­bek, o któ­ry pro­si­ła. I nie tyl­ko lokal­nie, na cmen­ta­rzu w bry­tyj­skiej wio­sce, ale w książ­ce, któ­ra zosta­ła prze­tłu­ma­czo­na na kil­ka języ­ków. Jest to bar­dziej trwa­łe.

Co wię­cej: Hughes odno­sił się do Shu­ry jako „jej cór­ki”. Jak­by nie była napraw­dę jego. Dzię­ki naszej pra­cy jej pocho­dze­nie nie może już być ukry­wa­ne. Shu­ra będzie zawsze pamię­ta­na jako cór­ka Teda Hughe­sa i Assii Wevill. Pod­su­mo­wu­jąc, uwa­ża­my, że dali­śmy Assii miej­sce, na któ­re zasłu­gu­je. Nie moż­na jej już wykre­ślić z histo­rii życia Hughe­sa ani z histo­rii Plath.

 

1 Zob. E. van Duy­ne, Kocha­jąc Sylvię Plath, tłum. A. Ostrow­ska, Kra­ków: Znak Lite­ra­no­va, 2026, s. 138.

2 Tam­że, s. 108

3 Zob. tam­że, s. 323, 336.

4 Tam­że, s. 321. Moż­na rów­nież zna­leźć tłu­ma­cze­nie: „Tu leży kochan­ka obłę­du i wygna­nia”.

5 Assia Wevill w 1965 roku napi­sa­ła sce­na­riusz słyn­nej dzie­więć­dzie­się­cio­se­kun­do­wej rekla­my farb kolo­ry­zu­ją­cych Sea Witch pod tytu­łem Zagi­nio­na wyspa (Lost Island). Rekla­mę moż­na obej­rzeć onli­ne: https://www.youtube.com/watch?v=F1Zs7ag9VaM [dostęp: 25.07.2026].

6 Y. Koren, E. Negev, Fem­me fata­le. Życie i tra­gicz­na śmierć Assii Wevill, rywal­ki Sylvi Plath, tłum. K. Sta­siuk, Cho­rzów: Vide­ograf II, 2008, s. 13.

7 Tam­że, s. 15.

8 Szko­ła pro­te­stanc­ka, wyróż­nia­ją­ca się w tam­tym cza­sie wyso­kim pozio­mem naucza­nia. Dziew­czę­ta uczęsz­cza­ją­ce do niej zdo­by­wa­ły wie­dzę z róż­nych dzie­dzin, ale też naby­wa­ły prak­tycz­ne umie­jęt­no­ści, któ­re mia­ły im się przy­dać w życiu gospo­dyń domo­wych. Kie­dy Assia roz­po­czy­na­ła naukę, wśród uczen­nic prze­wa­ża­ły dziew­czę­ta z zamoż­nych arab­skich rodzin, mogą­cych pozwo­lić sobie na wyso­kie cze­sne.

9 Y. Koren, E. Negev, Fem­me fata­le…, s. 57.

10 Zob. tam­że, s. 63.

11 Tam­że, s. 76.

12 Tam­że, s. 83.

13 Tam­że, s. 93.

14 Tam­że, s. 111.

15 Tam­że.

16 Zob. tam­że, s. 111–112.

17 Tam­że, s. 125.

18 Zob. tam­że, s. 136.

19 Tam­że, s. 172.

20 E. van Duy­ne, Kocha­jąc Sylvię Plath…, s. 196.

21 S. Plath, Dzien­ni­ki 1950–1962, tłum. J. Urban, P. Sta­chu­ra, War­sza­wa: Mar­gi­ne­sy, 2019, s. 627–628; cyt. za: E. van Duy­ne, Kocha­jąc Syl­wię Plath…, s. 196.

22 Tam­że, s. 98.

23 Zob. tam­że, s. 122, 124.

24 J. Mal­colm, Mil­czą­ca kobie­ta. Sylvia Plath i Ted Hughes, tłum. M. Micha­łow­ska, Poznań: Zysk i S‑ka, 1998, s. 11.

25 Tam­że, s. 177.

26 Tam­że, s. 185.

27 Tam­że, s. 95.

28 Zob. Y. Koren, E. Negev, Fem­me fata­le…, s. 196.

29 E. Wagner, Sylvia Plath i Ted Hughes, tłum. T. Kunz, Kra­ków: Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, 2004, s. 6.

30 Tam­że, s. 23.

31 Tam­że, s. 185.

32 Y. Koren, E. Negev, Fem­me fata­le…, s. 88.

33 E. Wagner, Sylvia Plath i Ted Hughes…, s. 185.

34 Tam­że, s. 185.

35 Tam­że, s. 171.

36 Zob. Y. Koren, E. Negev, Fem­me fata­le…, s. 199.

37 Zob. tam­że, s. 187.

38 Zob. tam­że, s. 93, 98. Wier­sze noszą tytu­ły Magni­fi­cat oraz Win­ter End, Hert­ford­shi­re.

39 War­to dodać, że to nie­je­dy­na pozy­cja lite­rac­ka na temat Assii Wevill, któ­ra uka­za­ła się w ostat­nich latach. Do innych zali­cza­ją się cho­ciaż­by: powieść Assia poet­ki San­dry Simonds oraz Lives Revi­sed. Assia Wevill, Ted Hughes, and Sylvia PlathRec­la­iming Assia Wevill. Sylvia Plath, Ted Hughes, and the Lite­ra­ry Ima­gi­na­tion Julie Good­spe­ed-Cha­dwick. Wymie­niam jed­nak przede wszyst­kim The Col­lec­ted Wri­tings of Assia Wevill jako poten­cjal­nie cie­ka­wy badaw­czo temat, ponie­waż odda­ją głos bez­po­śred­nio boha­ter­ce.

40 The Col­lec­ted Wri­tings of Assia Wevill, red. J. Good­spe­ed-Cha­dwick, P.K. Ste­in­berg, Baton Rouge: Louisia­na Sta­te Uni­ver­si­ty Press, 2021, s. 1–2 [tłu­ma­cze­nie wła­sne].

W zamiesz­czo­nym powy­żej mini­wy­wia­dzie wszyst­kie odpo­wie­dzi na pyta­nia pocho­dzą z kore­spon­den­cji e‑mailowej z Eilat Negev i Yehu­dą Kore­nem, pro­wa­dzo­nej w języ­ku angiel­skim w kwiet­niu i maju 2026 roku [tłu­ma­cze­nie wła­sne].

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w ramach dotacji celowej „Inne tradycje”.

Czytaj także

04.11.2025 Szkice

„Samotna kobieta, gdy tworzy, nie wygląda pięknie” – o czterech aktach cierpienia pisarki

Pisze się w samotności. Samotność jest niezbędna do sprawnej pracy. Ale z samotnością miało nie być kobiecie do twarzy. Już sam zbitek słów „samotna kobieta” brzmi jak obraźliwy epitet, a wyobrażenie, że kobieta może coś samotnie zdziałać, jest trudne do przyjęcia nawet dla niej samej – o zjawisku samotności w utworach artystek pisze Aleksandra Ewa Furtak.

13.08.2026 Laba

Pocztówka znaleziona w trzcinie

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj publikujemy reportaż Krzysztofa Żwirskiego z festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie.

11.08.2026 Laba

Książki zmieniają się razem z nami

Laba i lato: najlepsza para pod słońcem. Szykujemy się na letnie przygody z książkami – ruszajcie z nami! W cyklu wakacyjnych tekstów prezentujemy pocztówki literackie, reportaże z wydarzeń kulturalnych (uwaga na wypowiedzi publiczności!), rozmowy o letnich lekturach. Dzisiaj z malarką i autorką komiksów Joanną Karpowicz rozmawia Małgorzata Bugaj.