Ewa Librowiczowa, moja poprzedniczka w drodze do domu Buddenbrooków, od początku była dla mnie niczym enigma. Z perspektywy czasu oceniałem wprawdzie, że jej opublikowane w 1931 roku tłumaczenie noblowskiej powieści Thomasa Manna z 1901 roku ma wiele bardzo dobrze przełożonych pasaży, a jednak jako całość wydawało mi się nierówne.
Okazało się bowiem, że ów tekst, mimo wielokrotnych wznowień, nie jest wolny od różnego rodzaju mankamentów, wśród których są potknięcia, omyłki, a nawet opuszczenia fragmentów powieści. W wersji porównanej z oryginałem i poprawionej przez Zofię Kanię w ostatnim jeszcze PRL-owskim wydaniu z 1988 roku również nie wyrugowano wszystkich usterek. Warto jednak zaznaczyć, że przynajmniej część z nich można przypisać innym strategiom tłumaczeniowym, zgodnym z dominującym w pierwszej połowie XX wieku zwyczajem, częstokroć bardzo różniącym się od wyznawanych dzisiaj zasad. Kiedy jesienią 2023 roku Grupa Wydawnicza Foksal zwróciła się do mnie z propozycją przygotowania nowego przekładu dla wydawnictwa W.A.B., nie znałem jeszcze wersji Librowiczowej. A zatem autorka pierwszego polskiego tłumaczenia nie z tego powodu była dla mnie enigmą, lecz dlatego że wielokrotnie podejmowane próby uzyskania o niej bardziej szczegółowych informacji spełzały na niczym. Wiedziałem wprawdzie o sygnowanym tym nazwiskiem szkicu zatytułowanym Tomasza Manna „Śmierć w Wenecji” z 1925 roku1, ale już zaliczenie tej osoby na podstawie owego jedynego tekstu do grona „wybitnych polskich literaturoznawców, tłumaczy i krytyków literackich”, na dodatek w jednym szeregu ze Stanisławem Brzozowskim, Witoldem Hulewiczem, Zygmuntem Łempickim czy Egonem Naganowskim2, wydawało się nieuzasadnione. Sytuacja mogła budzić wątpliwości i wywoływać podejrzenia: skoro prawie nic nie wiemy o tłumaczce, sprawa musi mieć drugie dno.
We wprowadzeniu do nowej edycji Buddenbrooków z 2025 roku zdecydowałem się więc napisać:
Librowiczowa jak meteoryt ukazała się na firmamencie i znikła; nie wiemy nawet, czy podana wersja nazwiska jest właściwa, bo w jej innym tłumaczeniu Manna, przekładzie Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull (1922, 1937), zatytułowanym Niebieski ptak (1929, 1937), figuruje jako „Librowiecka”, a przy braku szczegółowych danych na temat tej osoby można by nawet nabrać podejrzenia, czy to nie jest aby pseudonim3.
Fragment ten, dopisany do mojego wstępu już podczas ostatecznej redakcji tekstu, w ostatniej niemal chwili, powiązałem z wezwaniem do germanistów. Apelowałem, żeby – skoro mają teraz do dyspozycji dwa przekłady – „komparatystycznie i całościowo podeszli do tekstu Librowiczowej”4; ów passus był zarazem swoistym chwytem retorycznym, jakąś butadą, a może nawet prowokacją. Najważniejsze jednak, że zabieg odniósł skutek, powiem więcej: reakcja odbiorców przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Na początku stycznia 2026 roku otrzymałem list od pani Marii Mostowskiej, która zaczęła czytać Buddenbroków od mojego wstępu i w związku z rzuconą przeze mnie sugestią, że w przypadku Ewy Librowiczowej może chodzić o pseudonim, zdecydowała się zareagować: „Ewa Librowicz należała do rodziny Kramsztyków, swego czasu licznej rodziny, której wielu członków należało do polskiej elity intelektualnej”5.
Kramsztyk? Od razu zapaliła mi się lampka ostrzegawcza. Przecież tłumacz pierwszego tomu Czarodziejskiej góry6 to Józef Kramsztyk! Czyżbyśmy mieli do czynienia z jakimś rodzinnym kolektywem tłumaczy, którzy od razu po otrzymaniu przez Manna Literackiej Nagrody Nobla w 1929 roku próbowali zdominować polskie przekłady dzieł pisarza? Józef z pierwszym tomem Czarodziejskiej góry w 1930 roku, a Ewa z Niebieskim ptakiem (Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull, 1922) w 1929 roku i Buddenbrookami w 1931 roku? Jakby w ramach konkurencji z Witoldem Hulewiczem, który w 1929 roku przetłumaczył Królewską Wysokość7?
Dalsza część maila nie pozostawiała wątpliwości: Ewa Librowiczowa naprawdę istniała, a wyrażoną we wstępie do mojego przekładu supozycję, jakoby to nazwisko mogło być pseudonimem kryjącym inną tłumaczkę, tłumacza lub kilkoro z nich, musiałem odłożyć ad acta. Załączony do listu pani Mostowskiej fragment drzewa genealogicznego objaśniał wszystko w szczegółach: tłumacze Manna byli kuzynostwem, ojciec Józefa, Feliks Kramsztyk (1853–1918), i matka Ewy, Natalia Kramsztyk (1857–1922), to brat i siostra. Przy okazji dowiedziałem się, jak brzmi rodowe czy też panieńskie nazwisko Ewy: mężem jej matki Natalii z domu Kramsztyk był Maurycy Ascher (1846–1925); czasem nazwisko podawano w spolszczonym zapisie – Aszer. Jeśli więc chciałem uzyskać informacje o tłumaczce, powinienem był od samego początku szukać raczej „Ewy Teresy Aszer” lub „Ascher”, a nie „Ewy Librowiczowej”. Ta ostatnia figuruje bowiem głównie jako tłumaczka dwóch książek Manna i trudno znaleźć o jej życiu dodatkowe informacje, o pierwszej natomiast można się dowiedzieć o wiele więcej.
Moja korespondentka odesłała mnie do wydanej w 2018 i wznowionej w 2022 roku książki swojego kuzyna Krzysztofa Prochaski Józef Kramsztyk. Pasjans rodzinny, towarzyski, literacki i naukowy. Wskazówka była elektryzująca, więc bez wahania zadzwoniłem na podany w mailu numer pani Mostowskiej i odbyłem z nią niezwykle ciekawą rozmowę, która tylko zaostrzyła mój apetyt na kolejne informacje. W końcu mam doświadczenie w prowadzeniu poszukiwań naukowych, a swoją karierę zaczynałem jako archiwista, młodszy wprawdzie, ale taki był ów pierwszy stopień wtajemniczenia. Natychmiast zamówiłem wzmiankowaną książkę, reklamowaną przez wydawnictwo jako „biografia kontekstowa”8, bo choć jej głównym bohaterem, jak zapowiada już tytuł pracy, jest Józef Kramsztyk, to traktuje ona zarazem o rozgałęzionej rodzinie Kramsztyków, a ponadto o spokrewnionych lub spowinowaconych rodzinach Muttermilchów, Ascherów, Frühlingów, Kramstüków, Nussbaumów czy Zweigbaumów.
Nie czekając na przesyłkę, rozpocząłem przeczesywanie sieci. Okazało się, że już dzięki samej zamianie wyszukiwanego nazwiska z „Librowiecka” na „Aszer”/„Ascher” otrzymałem ciekawe wyniki. Intrygujące informacje znalazłem w różnych źródłach, wśród których były słowniki biograficzne, strona internetowa z drzewem genealogicznym czy materiały wizualne z zakresu sztuk plastycznych.
Zdarzały się tam czasem suche napomknięcia, na przykład Ewa Aszer występuje na liście członków zwyczajnych w sprawozdaniu z 1902 roku Towarzystwa Kolonii Letnich w Warszawie9, ale gdzie indziej można było nawet zobaczyć prace graficzne jej autorstwa. Dzięki stronie artinfo.pl dowiedziałem się, że Galeria i Dom Aukcyjny Nautilus w Krakowie prowadziły w 2012 roku aukcję, na której wystawiono między innymi Tekę fluorofort uczniów Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Autorkami prac były w większości kobiety, w tym Ewa Aszer, a spośród kilku mężczyzn wybijało się nazwisko Konstantego Czurlanisa (Mikołaja Konstantego Čiurlionisa, 1875–1911). Fakt, że Ewa Aszer studiowała w Szkole Sztuk Pięknych, zaskoczył mnie nie mniej niż to, że w tym samym czasie studentem tej instytucji był ów wybitny polsko-litewski kompozytor i nowatorski artysta plastyk. Konsternacja moja była tym większa, że sześć miesięcy wcześniej, latem 2025 roku, przesławszy wydawnictwu kolejną redakcję mojego przekładu Buddenbrooków, wybrałem się na wakacje na Mierzeję Kurońską, by w domu letniskowym Thomasa Manna w Nidzie wziąć udział w dorocznym międzynarodowym festiwalu imienia twórcy; po drodze podziwiałem prace Czurlanisa w kowieńskim Mikalojaus Konstantino Čiurlionio dailės muziejus i słuchałem jego muzyki w sali koncertowej w nadmorskiej Połądze. Jak to się mówi: przypadek? nie sądzę!
Szkoła Sztuk Pięknych, erygowana w Warszawie w 1844 roku, była zatem macierzystą uczelnią tych dwojga – polskiej Żydówki (albo żydowskiej Polki) i polskiego Litwina (albo litewskiego Polaka), choć przecież te narzucające się, lecz powierzchowne kategorie, nawiązujące do wielokulturowości ziem polskich, nie wyczerpują charakterystyki złożonych tożsamości tych osób jako artystów. Zlikwidowaną przez Rosjan po powstaniu styczniowym w 1864 roku instytucję reaktywowano w 1904 roku, a Ewa Aszer uczyła się w niej, podobnie jak Czurlanis, pod kierunkiem symbolisty Ferdynanda Ruszczyca. Na frontyspisie Teki fluorofort jej nazwisko zapisano jako „Aszerówna” – tym samym poznałem kolejną wersję jej nazwiska.
Przyszła tłumaczka Buddenbrooków wraz z innymi kobietami studiowała w odrębnym oddziale, gdyż, jak sformułowano to w regulaminie instytucji:
W razie odpowiedniej liczby kandydatek (nie mniej, jak 30), pragnących studyować w oddzielnej pracowni dla kobiet, pracownia taka może być otwarta na podstawie uchwały Komitetu Opiekuńczego, po porozumieniu się z Radą Pedagogiczną10.
Technika fluoroforty, spopularyzowana przez profesora chemii Tadeusza Estreichera i stosowana z powodzeniem przez Stanisława Wyspiańskiego, Leona Wyczółkowskiego, Józefa Mehoffera czy Ferdynanda Ruszczyca, jest podobna do akwaforty. Różnica polega na tym, że w przypadku fluoroforty zamiast płyty miedzianej używa się płyty ze szkła, kwas azotowy zastępuje się natomiast kwasem fluorowodorowym. Ponieważ ta technika druku wklęsłego okazała się niezbyt praktyczna (farba musiała być rzadka, w procesie wykonywania odbitek zamiast z prasy korzystano ze szczotek, a i tak szkło często pękało), poza tym była niebezpieczna (kwas jest silnie żrący), dość szybko ją zarzucono, co sprawiło, że już w latach 20. XX wieku fluoroforty były cenne. Jak pisał wówczas historyk i popularyzator sztuki Mieczysław Treter:
Na tych wszystkich trudnościach zasadza się też głównie wartość kolekcjonerska tych i tak, z konieczności, rzadkich i w niewielkiej tylko liczbie zazwyczaj odbijanych rycin11.
Fluoroforty Ewy Aszer dane mi było zobaczyć najpierw na stronie Look and Learn. History Picture Archive oraz w zbiorach cyfrowych Muzeum Narodowego w Krakowie, choć tutaj były one jakby głębiej ukryte w wyszukiwarkach. Chodzi o fotografie dwóch prac: Dewotka (nr inw.: MNK III-ryc.-2217) oraz Para (nr inw. MNK III-ryc.-2213). Co ciekawe, jako autorka obu fluorofort widnieje tam „Ewa Aszerówna-Orzechowicz”. Wzbudziło to we mnie konsternację i wywołało nowe wątpliwości. Na dodatek kolejne wyszukiwania doprowadziły mnie do znalezienia jeszcze innego zapisu tego nazwiska: „Ewa Aszer-Librowicz” – chodzi o wzmiankę w artykule Waldemara Delugi Fluorine Etching in Cracow, Warsaw and Vilnius, 1901–2012. Reprodukcje większości grafik z teki fluorofort, zarówno Dewotki Ewy Aszer, jak i Ośnieżonej wsi Czurlanisa, są obecnie dostępne także na stronie Vilniaus Aukcionas13.
Kolejną pracę Ewy Aszer (pozostańmy przy tej wersji jej nazwiska) odnalazłem w książce o zaskakującym, pięknym tytule Album Kobiece z 1903 roku14. Publikację, podobnie jak kolejne teki studentów Szkoły Sztuk Pięknych (często borykającej się z trudnościami finansowymi), wydawano w celach charytatywnych. W tym wypadku chodziło o „pomnożenie funduszów restauracyji Kościoła Najświęt. Panny Marii Łaskawej (po-pijarskiego) w Warszawie”. Starannie wydany album, oprócz poezji, prozy i aforyzmów (między innymi Marii Konopnickiej, Bronisławy Neufeldówny, Elizy Orzeszkowej, Zofii Seidlerowej czy Gabrieli Zapolskiej), zawierał szereg prac graficznych (na przykład Marii Dulębianki, Marii Nostitz-Wasilkowskiej, Laury Siemieńskiej i Zofii Stankiewicz). W Albumie Kobiece na całej stronie sześćdziesiątej siódmej zamieszczono pracę Ewy Aszer Studyum, przedstawiającą portret brodatego chłopa o grubych rysach i zmierzwionych włosach, ubranego w kamizelkę.
Kolejnym ważnym znaleziskiem było zdjęcie profesorów i studentów Warszawskiej Szkoły Sztuk Plastycznych z 1904 roku, na które natrafiłem w zbiorach biblioteki cyfrowej Polona. Fotografii towarzyszy odręczna lista nazwisk dwunastu wykładowców, między innymi Ksawerego Dunikowskiego i Ferdynanda Ruszczyca, oraz dwunastu studentek, w tym Janiny Bobińskiej (pierwszej kobiety, która uzyskała dyplom tej uczelni), Marii Grodzickiej (Grodzickiej-Styczyńskiej), Sary Lipszyc (Lipskiej; jak głosił dopisek przy jej nazwisku: „Muzy prof. K. Dunikowskiego”), Zofii Piramowicz (wieloletniej narzeczonej Kazimierza Przerwy-Tetmajera). Przy nazwisku Jadwigi Kernbaum, kilimiarki i fotografki, dopisano: „żona prof. M. Handelsmana – historyka”, a ponieważ małżeństwo to zawarto dopiero w 1913 roku, więc należy wnosić, że opis dołączono wiele lat po powstaniu zdjęcia w 1904 roku. Nazwisko Ewy Aszer opatrzono numerem dwunastym, a półprzeźroczysta bibułka z odnośnikami cyfrowymi pozwala stwierdzić, gdzie na tym ujęciu znajduje się przyszła tłumaczka Manna.
Na stronach zagranicznego serwisu genealogicznego znalazłem szczegółowsze dane biograficzne. Ewa Teresa Aszer urodziła się około 1883 roku, a zmarła 8 września 1943 roku w podwarszawskich Tworkach. W listopadzie 1911 roku wyszła za mąż za Bolesława Librowicza (1886–1961), ze związku tego urodziły się dwie córki: Katarzyna Wiktoria (1912–1991) oraz Małgorzata Maria (1913–1990). Ta druga w 1938 roku wyszła za Sydneya Jamesa Reida, małżeństwo to miało jedną córkę. Pierwsza zaś w 1941 roku we Francji poślubiła Daniela Walckera, z którym miała dwie córki.
Sama Ewa natomiast miała młodsze rodzeństwo: Jana (1887–?), o którym niewiele wiadomo, poza tym, że w 1922 roku ożenił się z Różą Szejnwald, a także Jerzego (1884–1943) i Marię (1892–1981), znanych, a w każdym razie rozpoznawalnych dziś dzięki swojej działalności. Warto o nich napisać kilka zdań, gdyż ich życiorysy i działalność pokazują środowisko, z którego pochodziła Ewa.
Maria nie wyszła za mąż, dlatego funkcjonuje często jako „Aszerówna” i pod tym nazwiskiem ma niewielkie hasło w Słowniku pseudonimów pisarzy polskich: „Aszerówna Maria (1892, Warszawa – 1981, Warszawa) autorka wspomnień, działaczka społeczna i polityczna”15. Maria również (przed wojną i po niej) przekładała utwory literackie z rosyjskiego i francuskiego, a swoje tłumaczenia z niemieckiego oraz wspomnienia z wydarzeń politycznych ze swoim udziałem16 opatrywała pseudonimem „Asten” (prawdopodobnie zbitka od „Aszer stenografka”, gdyż taką pracę urzędniczą wykonywała). Moje podejrzenia co do możliwości użycia przez Ewę pseudonimu nie były zatem całkiem bezpodstawne, gdyż wówczas często tak właśnie postępowano. Maria pełniła ważne funkcje w Pogotowiu Bojowym PPS, a w okresie międzywojennym sekretarzowała Warszawskiemu Wydziałowi Kobiecemu PPS. Pracowała w polskim konsulacie w Marsylii i była w składzie polskiej delegacji na konferencję pokojową w Rydze 1920–1921. W czasie okupacji na dokumentach aryjskich była zatrudniona w Pracowni Architektoniczno-Urbanistycznej, a zaproszona przez małżeństwo Żabińskich, przebywała w okresie wakacyjnym także na terenie warszawskiego ZOO. Jej biogram w Wikipedii zawiera ponadto informację, że
[p]o wojnie mieszkała przy ul. Koszykowej 14/6 w mieszkaniu Ludwika Cohna. Prócz niej i Cohna mieszkał tam też adwokat Adam Nagórski. Każdy z tej trójki miał swój pokój, przyjaźnili się ze sobą, wspólnie utrzymywali gosposię17.
Brat Ewy dość konsekwentnie używał nazwiska zapisywanego jako „Ascher”, stąd dane o Jerzym można znaleźć, posługując się taką właśnie pisownią. W okresie 1904–1905 Jerzy Ascher studiował, podobnie jak jego siostra, malarstwo w Szkole Sztuk Plastycznych oraz równolegle architekturę w warszawskim Instytucie Politechnicznym; potem kształcił się jeszcze w Technische Hochschule w Berlinie-Charlottenburgu. Jako architekt był aktywny we Lwowie w latach pierwszej wojny światowej, a wcześniej (1909–1914) pracował nad rekonstrukcją Zamku na Wawelu18. Aktywie włączył się w odbudowę kraju, o czym świadczą na przykład artykuł Strzecha słomiana ogniotrwała19 oraz przygotowany przez Jerzego projekt architektoniczny łaźni ludowej zachowany w książce Odbudowa polskiego miasteczka20. Od 1926 roku brat Ewy przebywał we Francji, gdzie wkrótce ożenił się z Reginą (Rajzlą) Brojdą i całkowicie poświęcił malarstwu. W Paryżu miał kilkakrotnie wystawy indywidualne swoich obrazów. W 1943 roku został deportowany z Francji Vichy i zginął najprawdopodobniej w Majdanku lub Sobiborze, a żona z ich córką Suzanne – w Auschwitz.
Powróćmy jednak do moich poszukiwań. Po trzech dniach przyszła wreszcie zamówiona antykwarycznie książka Prochaski. Z przejęciem zacząłem wertować dość obszerną pracę wzbogaconą wieloma fotografiami i wykresami ilustrującymi rodzinne powiązania. Znalazłem potwierdzenie i rozszerzenie zebranych już informacji o tłumaczce Buddenbrooków, ale także osobiście ważne dla mnie jej zdjęcia: jako młodej osoby z początku XX wieku (z archiwum Madelaine Ricard), sprzed 1941 roku z mężem Bolesławem (z archiwum Krzysztofa Prochaski) oraz późniejsze (ze zbiorów Johanny Walcker). Dowiedziałem się, że tłumaczka była spowinowacona z francuskim filozofem Henrim Bergsonem przez rodzinę jej męża Bolesława (1886–1961), którego dziadek Michał Bergson (1800–1864) był bratem Gabryjela Bergsona (1790–1844) i zarazem dziadkiem Henriego Bergsona (1859–1941). Wyjaśniła się przy okazji zagadkowa zmiana nazwiska w Niebieskim ptaku, przekładzie Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull Thomasa Manna – pozycji wydawanej kilkakrotnie: najpierw w Bibliotece Groszowej w 1929 roku, potem w Wydawnictwie „Kuriera Polskiego” w 1937 roku21. Prochaska przytacza interesujące omówienie tej książki, którego moim zdaniem zabrakło w antologii Tomasz Mann w krytyce i literaturze polskiej. Józef Kramsztyk, recenzując dla „Wiadomości Literackich” tłumaczenie swojej kuzynki, zakończył tekst uwagą:
[…] jedno sprostowanie: przekładu dokonała Ewa Librowiczowa, a nie „Librowiecka”, jak to wydawca samowolnie i ze szkodą tłumaczki podał na karcie tytułowej22.
Po wymianie serdecznych listów z Krzysztofem Prochaską dostałem od niego kopie zdjęć, w tym fotografię z pleneru Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych w Arkadii około 1904 roku. Na zdjęciu widnieje Ewa. Zamówiłem drugie, rozszerzone wydanie książki. I faktycznie jeszcze ładniej i staranniej wydana praca już na wyższym poziomie drobiazgowości uszczegóławia wiele informacji o kolejach życia rodzeństwa: Jerzego Aschera i Ewy Aszer, i o powojennych losach córek tej drugiej, Katarzyny i Małgorzaty. Jest tutaj nieco więcej wiadomości na temat działalności Ewy jako artystki plastyczki. Czytam między innymi, że tłumaczka Thomasa Manna „zmarła 8 września 1943 r. w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie chorych w Pruszkowie i została pochowana na cmentarzu przyszpitalnym”23. Z listu od Krzysztofa Prochaski wynika, że w czasie okupacji Maria umieściła siostrę w Tworkach z powodu „ciężkiej choroby na sklerozę mózgu”, choć dokładna przyczyna śmierci Ewy nie jest znana24. W 1961 roku obok żony pochowano Bolesława Librowicza, który wykonanie swojego testamentu powierzył Ludwikowi Cohnowi. Dziś po grobie i pomniku pozostał tylko ślad w postaci… zdjęcia. Dobrze jednak, że wskutek mojego rekonesansu biograficznego Ewa – Ascher, Aszerówna, Aszer, Aszer-Orzechowicz (?), Aszer-Librowicz, Librowiecka, Librowiczowa – stała się dla mnie konkretnym człowiekiem, osobowością z ciekawą historią, kobietą z krwi i kości, gdyż na większą widzialność zasługują także tłumaczki i tłumacze z przeszłości.
Motto: List Ewy Librowiczowej do córki Katarzyny z dnia 4 sierpnia 1942 roku, tłum. z języka francuskiego J. Seweryńska [w:] K. Prochaska, Józef Kramsztyk. Pasjans rodzinny, towarzyski, literacki i naukowy, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Semper, 2018, s. 121.
1 E. Librowiczowa, Tomasza Manna „Śmierć w Wenecji”, „Przegląd Warszawski. Miesięcznik poświęcony literaturze, sztuce i nauce” 1925, nr 45, s. 317–324. Przedruk [w:] Tomasz Mann w krytyce i literaturze polskiej. Antologia tekstów i dokumentów, wyb. i oprac. R. Dziergwa, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, 2003, s. 150–156. W danych bibliograficznych tej antologii, a także w innych publikacjach powołujących się na nią, zazwyczaj błędnie podawane są dane „Przeglądu Warszawskiego” z 1925 roku – tekst Librowiczowej ukazał się w numerze 45, a nie numerze 32.
2 R. Dziergwa, Polskie obecności Tomasza Manna [w:] Tomasz Mann w krytyce i literaturze polskiej…, s. 13.
3 J. Koch, Jak do tego doszło, że wszedłem w rodzinę Buddenbrooków. Słowo od tłumacza [w:] T. Mann, Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny, tłum., wstęp, przyp. J. Koch, posł. W. Engelking, Warszawa: W.A.B., 2025, s. 19–20.
4 Tamże.
5 Mail z 17 stycznia 2026 roku.
6 T. Mann, Czarodziejska góra (Der Zauberberg, 1924), tłum. t. 1–2 J. Kramsztyk, t. 3 K. Czachowski, t. 4 J. Feldhorn, Kraków: Towarzystwo Wydawnicze „Rój”, 1930.
7 T. Mann, Królewska Wysokość (Königliche Hoheit, 1909), tłum. W. Hulewicz, Lwów: Wydawnictwo Minerwa – Wojciech Gottlieb, 1929.
8 K. Prochaska, Józef Kramsztyk. Pasjans rodzinny, towarzyski, literacki i naukowy [wyd. 2, poszerzone], Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Semper, 2022. Zob. Krzysztof Prochaska, „Józef Kramsztyk” (wyd. II poszerzone), online: https://semper.istore.pl/pl/p/Krzysztof-Prochaska%2C-Jozef-Kramsztyk-wyd.-II-poszerzone/23076397 [dostęp: 5.03.2026].
9 Sprawozdanie z Działalności Towarzystwa Kolonij Letnich w m. Warszawie za Rok 1902, Warszawa: druk Piotra Laskauera i s‑ki, 1903, s. 70–71.
10 Program i wewnętrzny regulamin Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, [b.m.w.] [1902], s. 3.
11 M. Treter, Grafika Leona Wyczółkowskiego, Redakcja „Sztuk Pięknych”, Kraków 1925, s. 16.
12 W. Deluga, Fluorine Etching in Cracow, Warsaw and Vilnius, 1901–20, „Print Quarterly” 2019, vol. 36, nr 2, s. 166.
13 M.K. Čiurlionis, Apsnigtas kaimas, online: https://www.menorinka.lt/kurinys/mikalojus-konstantinas-ciurlionis-apsnigtas-kaimas [dostęp: 23.03.2026].
14 Album Kobiece, Warszawa: Gebethner i Wolff, 1903.
15 Słownik pseudonimów pisarzy polskich. XV w. – 1970, t. 4, Wrocław: ZNiO, 1996, s. 18.
16 Asten, Z dziejów okupacji. Pamiętnik stenografki. Kilka wspomnień o r. 1917, „Wiadomości Literackie”, 11 kwietnia 1926, nr 15, s. 2. Taż, U kolebki skarbu Rzeczpospolitej. Pamiętnik stenografistki, „Nowy Kurier Polski”, 8 lipca 1926, nr 155, s. 4–5. Taż, Pamiętnik stenografistki. Boulogne sur Mer czerwiec 1920, „Nowy Kurier Polski”, 7 lipca 1926, nr 154, s. 4.
17 Maria Aszerówna, online: https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Aszerówna [dostęp: 5.03.2026].
18 Odnawianie Wawelu, „Nowa Reforma”, 15.08.1914, nr 351 (XXXIII), s. 2.
19 J. Ascher, Strzecha słomiana ogniotrwała, „Odbudowa Kraju. Miesięcznik poświęcony sprawom gospodarstwa narodowego. Organ Obywatelskiego Komitetu Odbudowy Wsi i Miast w Krakowie” 1917, nr 4, s. 322–327.
20 Odbudowa polskiego miasteczka. Projekty budynków użyteczności publicznej, Kraków: nakładem Obywatelskiego Komitetu Odbudowy Wsi i Miast, 1918, s. 13–15.
21 Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla, w ostatecznej wersji nadanej powieści przez Thomasa Manna i opublikowanej w 1954 roku, zostały przełożone przez Andrzeja Rybickiego (wiersze tłumaczyła Jadwiga Dackiewicz) i także w tej wersji cieszyły się popularnością, o czym świadczą liczne wydania (PiW 1957, 1961, 1976; Czytelnik 1968, 1969, LSW 1987, Wydawnictwo Dolnośląskie 1998). Fragment tej książki opublikowała także Wanda Kragen – „Przekrój” 1955, nr 36 (543), s. 4–6.
22 K. Prochaska, Józef Kramsztyk. Pasjans rodzinny…, s. 244. Zob. J. Kramsztyk, „Niebieski ptak” Manna, „Wiadomości Literackie”, 27.10.1929, nr 43 (304), s. 3.
23 K. Prochaska, Józef Kramsztyk. Pasjans rodzinny…, s. 119.
24 Mail Krzysztofa Prochaski z 27 stycznia 2026 roku. Więcej informacji na temat dramatycznych okoliczności przyjęcia Ewy Librowiczowej do szpitala pojawi się w drugim, znacznie rozszerzonym wydaniu książki Prochaski Roman Kramsztyk – „Zabili mnie dzisiaj” (Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Semper, 2026).
