W kwietniu 2026 roku wydawnictwo Kultura Gniewu opublikowało nowy komiks Jacka Świdzińskiego zatytułowany Ideo. Warto więc przypomnieć fenomen Festiwalu tego autora, laureata Paszportów „Polityki” z 2023 roku (wyróżnienie sprzed trzech lat całkowicie zdeterminowało sposób myślenia i mówienia o tym albumie). Czy to wyjątkowe dla środowiska komiksowego wydarzenie było równie istotne dla reszty świata kulturalnego w naszym kraju?
Prestiżowa nagroda literacka dla młodych twórców przyznana w kategorii „Literatura” Jackowi Świdzińskiemu za jego komiks dla wielu z pewnością była zaskoczeniem (to pierwsza w historii nominacja za komiks w tej kategorii). Jednych oburzyła, budząc odwieczną (i raczej bezzasadną) dyskusję: „czy komiks to literatura?”, innych skłoniła do sięgnięcia po opowieść w nieznanym im medium. Warto przyjrzeć się samemu Festiwalowi na tle wcześniejszej twórczości Świdzińskiego, a jednocześnie zadać sobie pytanie, czy tak ważna nagroda literacka za historię obrazkową ma szansę zmienić postrzeganie tego medium w Polsce. Czy znaczenie wyróżnienia ogranicza się do jego wartości symbolicznej i wprowadzenia komiksu „na salony” czy może rzeczywiście ma istotniejsze skutki, wpływa na coś więcej niż tylko pozorny prestiż i chwilowy zamęt wśród literatów? Dla środowiska komiksowego było to na pewno jedno z ważniejszych wydarzeń w ostatnich latach – przede wszystkim miało znaczenie symboliczne i stanowiło impuls do refleksji nad statusem polskiego komiksu w szerszym dyskursie literackim.
Festiwal Świdzińskiego powstał jako pochodna pewnego śledztwa. Jak wspomina sam autor w nagraniu zrealizowanym z okazji wystawy Pokój w Galerii Bielskiej BWA (12 kwietnia–2 czerwca 2024, kuratorka: Agata Smalcerz)1, wszystko zaczęło się od audycji w radiu, podczas której usłyszał on o wystawie sztuki antyfaszystowskiej w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Szybko okazało się, że prezentowano tam kopię Guerniki Pabla Picassa namalowaną przez Wojciecha Fangora2, która była jedną z dekoracji wykonanych specjalnie na V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów o Pokój i Przyjaźń w 1955 roku. Jak zauważył Świdziński, Fangor nie stworzył takiego elementu dekoracji, a Guernicę na Festiwal wykonał – na podstawie fotografii tego obrazu – Jerzy Hryniewiecki. Aby to udowodnić, twórca zaczął przekopywać archiwa i czytać wszystko, co wpadło mu w ręce i wiązało się z Festiwalem, w tym z wykorzystanymi tam dekoracjami. Potwierdził swoją tezę (odkopawszy wypowiedź Fangora, w której artysta przyznawał, że wykonał na potrzeby Festiwalu trzy dekoracje i żadna nie była repliką Guerniki Picassa), a przy okazji zagłębił się w fascynującą historię samego wydarzenia. Przenikały się w niej propagandowe relacje i rzeczywiste wspomnienia ludzi kultury. Dla upamiętnienia procesu, który rozpoczął powstanie albumu, wspomniana Guernica została umieszczona na jednej z pierwszych plansz Festiwalu.
Zbieranie materiałów trwało półtora roku. Śledztwo prowadzone z perspektywy czasu pozwoliło dotrzeć również do relacji o charakterze wolnościowym, powstałych po 1989 roku. Czerpanie przez autora garściami z drobiazgowych badań dotyczących epoki sprawia, że Festiwal ukazuje różne punkty widzenia, tworzy więc panoramę PRL. Jest kolażem formalnym i fabularnym, łączącym różne gatunki (esej historyczny, dokument, fabułę). Zresztą zanim Festiwal stał się komiksem, w głowie autora funkcjonował jako reportaż historyczny skupiony na sztuce lub dokument podporządkowany chronologii wydarzeń. W końcu stanęło na fragmentarycznej, fabularyzowanej opowieści bez wyraźnej osi czasu, bo ta za bardzo ograniczała proces twórczy. Opis przedstawionych w albumie wydarzeń oparty jest na wspomnieniach ludzi kultury, sztuki i pracy, wśród których autor wymienia między innymi Marka Hłaskę czy Romana Polańskiego (ten drugi wdał się w bójkę z bileterem), Agnieszkę Osiecką (festiwalową tłumaczkę) czy Jarosława Iwaszkiewicza (będącego gościem specjalnym). Nie tylko odwołania do wspomnień osób znanych i nieznanych, lecz także prasowe wycinki, archiwa fotograficzne, literatura i filmy z epoki oraz drobiazgowe studiowanie sztuki tamtego czasu pozwoliły Świdzińskiemu na stworzenie wielowarstwowego obrazu tego szczególnego wydarzenia.
V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów o Pokój i Przyjaźń – w którym wzięło udział sto pięćdziesiąt tysięcy Polaków i który odwiedziło dwadzieścia pięć tysięcy obcokrajowców ze stu czternastu państw – w wyobraźni Świdzińskiego przybiera postać wspomnienia: fragmentarycznego, poszarpanego, momentami blaknącego w pamięci. Dużo tu dzieje się pomiędzy kadrami (trzeba pamiętać, że sceną wydarzeń jest miasto nie tak dawno zniszczone przez wojnę, bohaterami – ludzie w obliczu kolejnego zagrożenia, tym razem atomowego), a całość została ujęta w formę scenek rodzajowych (niekiedy absurdalnych), w których istotny jest zbiorowy bohater. Składają się na niego cudzoziemcy, prezentujący różny stosunek do Warszawy; artyści (również istniejący naprawdę, choć zaprezentowani w krzywym zwierciadle); starsi panowie, którzy komentują wydarzenia z wnętrza zakładu fryzjerskiego w kluczu „kiedyś były czasy…” (co jest hołdem dla Złego Leopolda Tyrmanda i tamtejszej inwokacji do warszawskich fryzjerów); młodzież szukająca przygód i miłości czy socrealistyczne przodowniczki pracy (w tym stworzona na potrzeby komiksu postać Jadwigi – Festiwal był dla niej spełnieniem marzenia, sama nie miała siły po nie sięgnąć, więc ukradła je koleżance). Każdy z tego wielobarwnego tłumu dokłada swoją cegiełkę do wyjątkowości wydarzenia, stanowiącego zapowiedź nadciągającej politycznej odwilży, a dla wielu młodych ludzi – o czym również mówi Świdziński – szansę na skonstruowanie własnego „ja”, które mogło funkcjonować poza utartymi rolami proponowanymi przez ówczesne władze. W jednym z wywiadów autor zauważa:
Wchodzący w dorosłość człowiek miał w tamtych czasach do wyboru: albo odbudowywać Warszawę, albo iść do fabryki, albo pracować w PGR-ze – a jeśli chciał robić coś innego, to był chuliganem, zbędnym elementem. Aż tu nagle ci wszyscy młodzi z placu budowy zobaczyli na własne oczy, że można też być kimś zupełnie innym i robić inne rzeczy. Chciałem właśnie to opisać3.
Mimo że autor Festiwalu posługuje się pozornie niepoważną i uproszczoną formą, nie ulega pokusie prostej krytyki socrealistycznych czasów lub naznaczonej nostalgią humorystycznej opowieści o ich absurdach. Album wymyka się więc dwóm dominującym strategiom opowiadania o Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jego główna siła wiąże się z realizacją ambicji Świdzińskiego, aby powiedzieć coś ważnego o historii sprzed siedmiu dekad. Dodatkowym atutem publikacji jest jej nietypowa forma. Minimalistyczny styl autora to pochodna inspiracji twórczością Bohdana Butenki i Sławomira Mrożka. Nietypowa kreska i skupienie Świdzińskiego jedynie na elementach, które mają wpływ na rozwój fabuły, mogą być wyzwaniem dla wielu czytelników Festiwalu. Choć twórca jest niezwykle sprawny warsztatowo, jego komiks na pierwszy rzut oka może odpychać z powodu nadmiernej prostoty ujęcia i przyjętej konwencji – tak dalekiej od stylu amerykańskiego i frankofońskiego, ogólnie kojarzonych z omawianym medium.
Świdziński gra we własnej lidze. Album nagrodzony Paszportem „Polityki” to jego najdojrzalszy komiks, który w pewien sposób jest ukoronowaniem artystycznej drogi twórcy – mniej tu postmodernistycznych gier, ironicznego humoru czy przerysowanych teorii spiskowych, a fikcyjne życiorysy znanych ludzi nie służą tylko zabawie (choć bawi się nimi sam Świdziński: osoby przebywające we wspomnianym zakładzie fryzjerskim zostały narysowane inną kreską, nawiązującą do przedwojennych pasków gazetowych; fizjonomia bohaterów była natomiast wzorowana na postaciach wykreowanych przez Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza). Już w Zdarzeniu 1908, A niech Cię, Tesla! czy Wielkiej ucieczce z ogródków działkowych twórca eksperymentował z fabułą i formą, pozostając jednocześnie wiernym swojemu stylowi. Erudycyjne odniesienia, włączanie do fabuł prawdziwych postaci, korzystanie z chwytów charakterystycznych dla powieści szkatułkowej czy wreszcie przewrotne gry z czytelnikiem to strategie artystyczne, które są także widoczne w Festiwalu. Ponadto komiks ten zawiera nowe elementy, dotychczas nieobecne w twórczości Świdzińskiego. Przykładem może być oczywiście wybiórcze (ale nieprzypadkowe) zastosowanie kolorów, dzięki któremu przedstawiana historia zyskuje dodatkowy wymiar. Podobnie działa zmiana stylu rysunków – niekiedy nawet w ramach jednej planszy (wspomniałem o panach z zakładu fryzjerskiego, ale również Jadwiga jest rysowana inaczej niż pozostałe postacie), co tylko uwydatnia wielokulturowość, koloryt i różnorodność samego wydarzenia, o którym opowiada Festiwal. Świdziński przyznaje, że w tym zakresie czerpał inspiracje z japońskiego magazynu „Garo”, drukowanego w latach 70. i 80. XX wieku – na łamach pisma prezentowano komiksy graficznie niespójne, eklektyczne, szalone.
Dwa tygodnie V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów o Pokój i Przyjaźń były wyłomem w Żelaznej Kurtynie, dzięki któremu Warszawa otworzyła się na świat i inne kultury. Podobnie jest w wypadku Festiwalu Jacka Świdzińskiego – komiks stał się bowiem szczeliną, przez którą miłośnicy literatury i sztuki spojrzeli na historie obrazkowe łaskawszym okiem. Sam autor podczas odbierania nagrody żartował z rozbrajającą szczerością: „Myślałem, że jak komiks, to skończy się na nominacji”. Kapituła doceniła jednak album za to, że „znakomicie opowiada [on – red.] epicką, wielowymiarową historię Festiwalu Młodzieży, a także oddaje polskie traumy i lęki tamtej epoki”. Tym samym komiks został doceniony „na salonach”, umieszczony w jednym szeregu z przykładami tak zwanej poważnej sztuki – nawet jeśli wielu komentatorów w odniesieniu do publikacji Świdzińskiego wolało używać dumniej brzmiącego określenia „powieść graficzna” („Nie bójmy się komiksów!”, apelował w kontrze na łamach „Polityki” Jakub Demiańczuk)4. Nagroda zdeterminowała sposób pisania i mówienia o Festiwalu, album zaś stał się dowodem na to, że w formie sekwencyjnej narracji graficznej można poruszać ważne tematy, wcale im nie urągając. Tym samym nagroda ta – przynajmniej w teorii – powinna zmienić schemat myślenia o samym medium. Ten „bękart kultury”, niezmiennie od lat stereotypowo utożsamiany z pozycjami dla dzieci lub „przebrzydłą” popkulturą, przynajmniej na chwilę stał się czymś więcej. Pozostaje się zastanowić, czy sukces Festiwalu rzeczywiście miał moc, aby otworzyć oczy odbiorców na błędne stereotypy dotyczące tej gałęzi sztuki i czy utorował drogę innym polskim twórcom komiksowych publikacji, którzy ambitnie korzystają z możliwości narracyjnych omawianego medium.
Pierwsze wydanie Festiwalu szybko zostało zastąpione wydaniem drugim, na którego okładce znalazł się dumny napis „LAUREAT PASZPORTU «POLITYKI» 2023”. Czy prestiżowa nagroda realnie wpłynęła na sposób postrzegania komiksu przez polskich czytelników albo na wyniki sprzedażowe komiksów Jacka Świdzińskiego? Zapytałem o to Szymona Holcmana z wydawnictwa Kultura Gniewu, które od 2013 roku publikuje albumy autora Ideo. Holcman stwierdza:
Nie mam pojęcia, czy ktoś za sprawą Paszportu „Polityki” dla „Festiwalu” zaczął czytać komiksy. Natomiast na pewno to wyróżnienie przyciągnęło do tego tytułu uwagę ludzi, którzy na co dzień komiksami nie interesują się jakoś szczególnie. Paszport przyciągnął ich uwagę i [„Festiwal” – J.S.] na chwilę przebił się do szerszej publiczności niż tylko komiksowa. Dwa miesiące po nominacji i potem nagrodzie sprzedaż skoczyła ponad dwukrotnie, mimo że tytuł był już na rynku od kilku miesięcy. Ale też po tych dwóch miesiącach sprzedaż w zasadzie całkowicie wyhamowała. Więc zainteresowanie było dość krótkotrwałe i nie przełożyło się na inne komiksy Jacka, na co mieliśmy nadzieję.
Dodaje:
Można powiedzieć, że dzięki nagrodzie sprzedaliśmy jakieś cztery tysiące egzemplarzy „Festiwalu”. Ale od zaprzyjaźnionych wydawców książkowych wiem, że ta sama nagroda dla książki oznacza sprzedaż rzędu dziesięciu tysięcy egzemplarzy. Widać więc sporą dysproporcję między tradycyjną książką a komiksem, dla którego szklany sufit wisi w Polsce cały czas dość nisko.
Niszowe nakłady polskich komiksów sprawiają, że trudno nie przypomnieć sobie powiedzenia „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Zresztą takich jaskółek było przynajmniej kilka – by wymienić choćby nominację do Nagrody Nike (2013) dla Macieja Sieńczyka za album Przygody na bezludnej wyspie. Oczywiście każde przebicie się poza bańkę jest wartościowe, a im komiks jako równorzędny książce środek wyrazu jest bardziej widoczny w konkursach literackich czy reportażowych, tym lepiej. Pasuje tu chyba określenie „kropla drąży skałę” – po prostu rezultaty nie są (na razie?) spektakularne, a na takie część środowiska komiksowego po cichu liczy od dawna. Na marginesie warto dodać, że powieść graficzna Nasz mały sekret Emily Carrington, opublikowana nakładem Timof Comics, trafiła do finału 17. Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego wraz z czterema innymi tytułami. Zwycięzca zostanie ogłoszony 30 maja na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie.
Kolejna publikacja Świdzińskiego (Ideo) trafiła na półki księgarń w połowie kwietnia. Z kolei między premierą Festiwalu a wydaniem najnowszego komiksu autor na zlecenie Muzeum Karykatury w Warszawie stworzył Brzask – przez jury 36. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi uznany za najlepszy polski album 2025 roku (w powszechnej dystrybucji od marca bieżącego roku). Tym samym Świdziński został nagrodzony w Łodzi trzykrotnie za autorskie publikacje. Jeśli dodać do tego Paszport „Polityki”, masę innych wyróżnień i grono wiernych czytelników, można chyba pokusić się o stwierdzenie, że jest artystą spełnionym. Chciałoby się po prostu, żeby na jego talencie poznało się trochę więcej niż cztery tysiące czytelników.
1 Zob. O „Festiwalu”. Wywiad z Jackiem Świdzińskim, online: https://www.youtube.com/watch?v=JY4hrRe3Im0 [dostęp: 28.05.2026].
2 Zob. W. Fangor, „Guernica” (kopia obrazu Pabla Picassa), 1955, online: https://nigdywiecej.artmuseum.pl/pl/artysta/wojciech-fangor [dostęp: 28.05.2026].
3 Lato przełomu. O V Festiwalu Młodzieży i Studentów z 1955 roku opowiada Jacek Świdziński, rozm. przepr. S. Niemczyk, online: https://culture.pl/pl/artykul/lato-przelomu-o-v-festiwalu-mlodziezy-i-studentow-z-1955-roku-opowiada-jacek-swidzinski-wywiad [dostęp: 28.05.2026].
4 J. Demiańczuk, Paszport dla Jacka Świdzińskiego. Nie bójmy się komiksów!, online: https://www.polityka.pl/podkasty/kulturanaweekend/2242399,1,paszport-dla-jacka-swidzinskiego-nie-bojmy-sie-komiksow.read [dostęp: 28.05.2026].
