W powieści Moi przyjaciele Hisham Matar powraca do tematów, które od lat znajdują się w centrum jego twórczości: wygnania, pamięci i relacji między historią a życiem jednostki. Powieść opowiada o losach trzech Libijczyków, których przyjaźń dojrzewa na emigracji w Londynie, w cieniu autorytarnego reżimu Muammara Kaddafiego. Narrator, Khaled, po brutalnych wydarzeniach związanych z demonstracją z 1984 roku zostaje odcięty od rodzinnego Bengazi i zmuszony do budowania życia na obczyźnie. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat Matar śledzi losy przyjacielskich więzi oraz proces stopniowego przeobrażania się tożsamości migrantów żyjących pomiędzy utraconą ojczyzną a nowym miejscem zamieszkania.
Geografia wygnania
Khaled, podobnie jak jego przyjaciele Mustafa i Hosam, istnieje jednocześnie w dwóch przestrzeniach. „Tam” znajduje się Bengazi, miasto dzieciństwa, rodzinny dom, wybrzeże Morza Śródziemnego i świat utracony wskutek politycznej przemocy. Wspomnienia o nim są w powieści miejscami wytchnienia: wracają obrazy biblioteczki ojca, ulic i morza, które tworzą emocjonalną mapę bohatera. Bengazi to przestrzeń, do której Khaled nieustannie powraca w pamięci, nawet jeśli fizyczny powrót okazuje się niemożliwy.
W tle tych rozważań pobrzmiewa długa tradycja arabskiej eksploracji, symbolizowana przez wspominanego w książce Muhammada Ibn Battutę, czternastowiecznego podróżnika z Tangeru, który przemierzył sporą część znanego wówczas świata: Europy, Afryki i Azji. W jego wykonaniu podróż oznaczała poznanie, wolność i ruch między kulturami, a swoje wędrówki Ibn Battuta udokumentował w książce znanej jako Al Rihla. Bohaterowie Matara również przemieszczają się między kontekstami kulturowymi, lecz ich wędrówka ma zupełnie inny charakter. Opuszczenie domu nie jest wyborem, lecz koniecznością, nie prowadzi do odkrywania świata, ale raczej do rozłąki lub utraty miejsca, które można nazwać własnym.
Znamienne, że imię Ibn Battuty nosi dziś nie tylko lotnisko w Tangerze, ale też stacja metra w Dubaju, jednym z najważniejszych współczesnych centrów migracji zarobkowej. Przez tę przestrzeń codziennie przemieszczają się ludzie przybyli do Emiratów w poszukiwaniu pracy i ekonomicznego awansu. Zestawienie to pokazuje, jak zmieniła się geografia migracji. Dla pokolenia Khaleda naturalnym punktem odniesienia był Londyn, miasto wolności politycznej, edukacji i nowych możliwości. Dziś podobną rolę dla wielu mieszkańców Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Azji Południowej odgrywają miasta Zatoki Perskiej. Powieść Matara można więc czytać również jako zapis określonego momentu historycznego, kiedy Londyn był jednym z głównych kierunków arabskiej emigracji.
Jednocześnie Londyn w powieści daleki jest od wizerunku miasta spełnionych obietnic. Bohaterowie nie odnajdują w nim schronienia, lecz walczą o przetrwanie. Jak zauważa narrator, miasto „nie potrafi udzielić spokojnego schronienia komuś nienależącemu do, jak to nazwał, ortodoksji”1 i powtarza swoim mieszkańcom: „Zdobądź pieniądze, zdobądź pieniądze, zdobądź pieniądze, bo jeśli nie, będziesz na zawsze przeklęty”2. Londyn okazuje się przestrzenią obcości, w której migrant musi nieustannie negocjować własną tożsamość. Raya, przyjaciółka Khaleda, może czerpać przyjemność z pobytu w mieście, ponieważ doświadcza go przede wszystkim jako turystka. Khaled i jego przyjaciele żyją natomiast w innym Londynie, mieście wynajmowanych mieszkań, niepewności i ciągłego oczekiwania.
Najważniejsze pozostaje jednak to, co dzieje się między Bengazi a Londynem. Wygnanie nie oznacza wyłącznie oddalenia od ojczyzny, ale stopniową przemianę samego siebie. Bohaterowie próbują urządzić sobie życie za granicą, lecz równocześnie obserwują, jak z każdym dniem zatracają swoją wyjściową tożsamość. Pobyt za granicą to powolne ścieranie się dawnego „ja” pod wpływem czasu, języka i codzienności. Dlatego geografia powieści okazuje się zarazem geografią pamięci i przemiany, mapą ludzi, którzy nie należą już całkowicie ani do „tam”, ani do „tu”. Wymownym podsumowaniem tego doświadczenia są słowa Khaleda:
Rozglądaliśmy się za domami do wynajęcia za granicą, za pracą, którą moglibyśmy podjąć. Przez cały ten czas piasek w klepsydrze się przesypywał. I z każdym dniem stawaliśmy się trochę mniej arabscy, a bardziej angielscy, jak ściana, która pod wpływem czynników atmosferycznych stopniowo traci kolor3.
Nie musiałem tłumaczyć
Jeśli wygnanie oznacza życie pomiędzy miejscami, równie ważne okazuje się życie pomiędzy językami. Nieprzypadkowo jednym z istotnych motywów powieści jest tłumaczenie. Młody Khaled fascynuje się esejem Henry’ego Walbrooka poświęconym przekładowi, by później zostać jego uczniem i przyjacielem. Proces przekładu staje się w powieści środkiem budowania relacji między ludźmi oraz wytyczania granic pamięci i doświadczenia. Najpełniej ujawnia się to w więzi Khaleda i Mustafy. W jednym z najbardziej poruszających fragmentów powieści Khaled wspomina chwilę, w której był przekonany, że nikt nie zna go lepiej niż przyjaciel. „Nie musiałem tłumaczyć”4 – stwierdza. To krótkie zdanie odsłania szczególne rozumienie bliskości obecne w całej powieści. Prawdziwa wspólnota nie wymaga bowiem nieustannych wyjaśnień. Opiera się na współdzielonym doświadczeniu, wzajemnym rozpoznaniu i poczuciu, że druga osoba rozumie więcej, niż zostało wypowiedziane.
Znaczące jest to, że zaraz po tych słowach pojawia się zdanie: „A przemoc wymaga tłumaczenia”5. Dla Khaleda doświadczenie wygnania, postrzału czy utraty ojczyzny należy do tych przeżyć, których nie sposób w pełni przekazać komuś z zewnątrz. Każda próba opowiedzenia o nich oznacza konieczność przekładania własnego doświadczenia na język zrozumiały dla innych. Tłumaczenie staje się więc konsekwencją pęknięcia między ludźmi, znakiem oddalenia tam, gdzie nie wystarczają już wspólna pamięć i wspólny los.
Motyw ten powraca również dalej w relacji Khaleda z Mustafą. W późniejszym fragmencie powieści narrator opisuje twarz przyjaciela jako pełną żalu, jakby ten pragnął, by Khaled wiedział coś bez konieczności tłumaczenia. Utrata bliskości rodzi potrzebę wyjaśnień. To, co wcześniej było oczywiste, zaczyna wymagać interpretacji. W świecie Matara tłumaczenie to świadectwo dystansu, który pojawia się między ludźmi, gdy przestają dzielić ten sam świat.
Jednocześnie powieść nie przedstawia języka wyłącznie jako źródła straty. Khaled wielokrotnie powraca do poezji arabskiej i jej zdolności do „naprawienia zerwanych więzi”6. Szczególne znaczenie mają dla niego poetyckie elegie, których forma opiera się na powtórzeniach i powrotach do wcześniejszych słów. To spostrzeżenie, wykraczając poza refleksję o poezji, staje się jednym z kluczy do całej powieści, w której bohaterowie nieustannie próbują odnaleźć język zdolny połączyć to, co zostało rozdzielone przez przemoc, emigrację i czas.
Zerwane korzenie
Temat korzeni przewija się w kontekście pytania o możliwość zerwania z przeszłością i własnym pochodzeniem. W jednym z rozdziałów przywołana zostaje biografia Josepha Conrada, który po przybyciu do Anglii miał spalić dokumenty swojego ojca, wykonując gest symbolicznego odcięcia się od wcześniejszego życia. W powieści Matara taki radykalny czyn wydaje się jednak niemożliwy. Jak zauważa narrator:
Libijczycy nigdy nie opuszczają swojego kraju. Wyjeżdżamy daleko, możemy przebywać na obczyźnie przez kilkadziesiąt lat, ale wciąż jesteśmy z nim związani. Moim zdaniem sztuką nie lada, prawdziwym osiągnięciem, jest zapomnieć o swoim ojcu. Chciałbym tego dokonać. Obudzić się pewnego ranka i zacząć życie bez poświęcania mu choćby jednej myśli7.
Korzenie nie zostają więc zerwane wraz z wyjazdem, lecz trwają jako silna, często nieuświadomiona więź z miejscem pochodzenia, ale zwłaszcza postacią ojca. W tym kontekście pragnienie zapomnienia o ojcu nabiera szczególnego znaczenia. Nie chodzi tu jedynie o jednostkową relację, lecz o fantazję całkowitego rozliczenia się z przeszłością i rozpoczęcia z czystą kartą. Ojciec staje się symbolem tego, co nieusuwalne: pamięci, historii i zobowiązań, które człowiek niesie ze sobą nawet wtedy, gdy opuszcza dom. W powieści pojawia się również inny, bardziej subtelny sposób odchodzenia od korzeni, związany z relacjami z cudzoziemkami. Związki z kobietami spoza wspólnoty pochodzenia można czytać jako próbę symbolicznego odwrócenia się od rodzinnego i kulturowego porządku.
Relacja ojców i synów stanowi jeden z najważniejszych emocjonalnych fundamentów opowieści. Szczególne miejsce zajmuje tu więź Khaleda z ojcem, oparta na zaufaniu, dumie i poczuciu bezpieczeństwa. Ojciec jest powiernikiem, jedyną osobą, przed którą bohater nie musi niczego ukrywać. Może mówić mu rzeczy, których nie powiedziałby matce ani siostrze. W tym sensie staje się on również jedynym członkiem rodziny, który naprawdę wie, kim Khaled jest, także w wymiarze politycznego i egzystencjalnego doświadczenia. Jednocześnie to właśnie ta relacja zostaje naznaczona przez wygnanie i rozłąkę, które przez długi czas uniemożliwia pełne wypowiedzenie wydarzeń z 1984 roku. Polityczny wymiar tego pęknięcia jest w powieści wyraźnie obecny. Reżim Muammara Kaddafiego nie tylko zmusza bohaterów do emigracji, ale także uderza w podstawowe więzi rodzinne, w tym relację ojca i syna. Zerwanie tych więzi staje się formą kontroli i przemocy, która sięga głębiej niż przemoc fizyczna czy polityczna represja. Rozpad relacji rodzinnych oznacza również rozpad ciągłości między przeszłością a teraźniejszością, a więc samej możliwości zakorzenienia.
Ten wątek zyskuje dodatkową głębię w świetle biografii Hishama Matara. Ojciec pisarza, Jaballa Matar, został porwany przez libijski reżim i przez lata jego los pozostawał nieznany. Matar opisuje swoją podróż w poszukiwaniu prawdy o ojcu w książce The Return: Fathers, Sons and the Land in Between, uhonorowanej między innymi Nagrodą Pulitzera. Doświadczenie to kształtuje jego twórczość, w której relacja ojca i syna nieustannie powraca zarówno jako źródło bólu, jak i literackiej siły. W powieści Moi przyjaciele echo tej biografii widoczne jest między innymi w postaci mężczyzny, który po wydarzeniach przed ambasadą Libii pomaga Khaledowi odbudować życie, symbolizując ojcowską opiekę i wsparcie.
Ojcowie w powieści Matara stają się punktem wyjścia dla tożsamości, lecz także jej napięcia i załamania. W przypadku Hosama zerwanie więzi z ojcem prowadzi do głębokiego kryzysu, który uniemożliwia mu pisanie i funkcjonowanie jako twórca literatury. U Khaleda sytuacja jest bardziej złożona: pamięć o ojcu dodaje mu sił, ale jednocześnie brak możliwości pełnego zaprezentowania przed nim własnego doświadczenia staje się przyczyną wewnętrznej blokady. W obu przypadkach relacja ojciec–syn okazuje się warunkiem dostępu do języka i opowieści o sobie. W tym sensie ojcowie i synowie w powieści Matara są metaforą relacji między przeszłością a przyszłością. To, co zostaje odziedziczone, nieustannie domaga się opowiedzenia, a jednocześnie nie zawsze daje się w pełni wypowiedzieć. Z jednej strony korzenie okazują się warunkiem bezpieczeństwa, z drugiej zaś elementem nieusuwalnego kryzysu trwania w zawieszeniu między pamiętaniem a budowaniem dalszego życia.
Wojna, literatura i rozpad sensu
Khaled w momencie strzelaniny przed ambasadą nie bierze udziału w żadnym jasno określonym działaniu politycznym. Nie wychodzi na ulicę jako świadomy uczestnik ruchu antyreżimowego, nie myśli o historii ani o szerszym kontekście sprzeciwu. Jego decyzja ma charakter osobisty i niemal przypadkowy. Chce jedynie postąpić właściwie, nie zawieść Mustafy, być obecny tam, gdzie powinien być jako przyjaciel. W tym sensie jego zaangażowanie nie wynika z ideologii, lecz z relacji. Polityka pojawia się nie jako wybór, ale jako sytuacja, która wydarza się wbrew woli. Strzelanina zmienia życie bohaterów w sposób brutalny, nieproporcjonalny. Khaled zostaje poważnie ranny i tym samym doświadcza przemocy, która nie ma nic wspólnego z jego intencjami. Nie obowiązuje tu sprawiedliwy podział konsekwencji. To, co dla Khaleda miało być prostym gestem lojalności, staje się momentem, który definiuje jego dalsze życie. Wojna i przemoc nie rozpoznają motywów – działają poza nimi, traktują wszystkich tak samo niezależnie od tego, co nimi kierowało.
Wojna wpływa również na relacje między bohaterami. W momencie wybuchu antyreżimowego powstania, a później wojny domowej w 2011 roku Khaled oddala się od bezpośredniego zaangażowania w działania wojenne, podczas gdy Hosam i Mustafa zostają wciągnięci w samo ich centrum. Wcześniej tak różni od siebie, zaczynają funkcjonować w jednym układzie odniesienia. Wojna przestawia relacje, zmienia ich strukturę i intensywność. To, co indywidualne, zostaje podporządkowane wspólnemu doświadczeniu, które redefiniuje więzi między ludźmi i stawia Khaleda na peryferiach wspólnoty.
Jako punkt odniesienia dla rozważań o polityce w powieści stale powraca literatura. Pojawiają się At-Tajjib Salih, Dambudzo Marechera, Jean Rhys i V.S. Naipaul, autorzy wywodzący się z różnych przestrzeni postkolonialnych: Salih z Sudanu, Marechera z Zimbabwe (ówczesnej Rodezji Południowej), Rhys z karaibskiej Dominiki, a Naipaul z Trynidadu i Tobago. Ich książki kształtują sposób myślenia bohaterów o przemocy, dominacji i wygnaniu, ale także o samej możliwości opowiadania własnego doświadczenia. Wśród odniesień literackich szczególne miejsce zajmuje Posłanie o przebaczeniu Abu al-Ali al-Ma’arriego, książka określana przez Khaleda jako „mój najcenniejszy skarb”8, przekazany mu przez ojca (polski przekład Marka Dziekana wydany został przez Państwowy Instytut Wydawniczy). Tekst al-Ma’arriego, klasyczne dzieło literatury arabskiej z XI wieku, funkcjonuje tu jako wzorzec dla myślenia o języku, moralności i wyobrażeniu literatury jako przestrzeni refleksji nad winą i przebaczeniem.
Jednocześnie wiara w literaturę zostaje przez bohaterów podważona. Mustafa pyta: „Dlaczego wszyscy pisarze, których podziwiamy, nas zawodzą?”9. W tym pytaniu zamyka się rozpoznanie granicy literatury. Literatura nie nadąża za doświadczeniem przemocy i rozłąki, nie potrafi domknąć tego, co zostało rozbite. To, co wcześniej wydawało się narzędziem rozwoju, zaczyna ujawniać swoją niewystarczalność.
Tłumaczenie to podróż w jedną stronę
W procesie tłumaczenia każdy ruch nie tylko prowadzi dalej, ale też oddala od punktu wyjścia. Oryginał rozmywa się, by zaraz bezpowrotnie zniknąć. Khaled najpełniej doświadcza tej nieodwracalności. Jego życie w Londynie przypomina przekład Bengazi na inny język codzienności, który jednak nie zachowuje sensów i znaczeń poprzedniego świata. Kiedy próbuje wrócić myślą do miejsca, z którego wyszedł, okazuje się, że nie istnieje ono już w tej samej formie. Powrót do domu staje się więc próbą dotarcia do tekstu, który zmienił się w trakcie przekładu.
Przyjaciele Khaleda funkcjonują w odmiennej od jego samego rzeczywistości. Hosamowi to, co stabilne i bezpieczne, nie daje oparcia. Jego uwagę przyciągają miejsca przemocy, jakby tylko tam mogła jeszcze pojawić się intensywność doświadczenia, które wydaje mu się bliskie. Przemoc i represje utrwalają stan, w którym spokój staje się nie do zniesienia. Hosam potrafi funkcjonować w napięciu, ale nie odnajduje się w jego braku. Mustafa natomiast żyje w ruchu, którego trajektoria zawsze zakłada powrót. Londyn jest dla niego miejscem przejściowym, a każde działanie wpisuje się w narrację powrotu, nadającą sens kolejnym etapom pobytu z dala od domu. Raya z kolei doświadcza podróży w odmienny sposób, nieporównywalny do doświadczeń reszty. Dla niej pobyt w Anglii nie wiąże się z ryzykiem ani z koniecznością odzyskiwania utraconego. Świat pozostaje dostępny, a przemieszczanie się nie niesie ciężaru, który określa doświadczenie Khaleda czy Mustafy. W tym sensie jej obecność w ich historii należy do innego porządku, w którym ruch nie wymaga tłumaczenia.
Khaled, jak przystało na tłumacza, jest jedyną postacią, dla której droga nie prowadzi z powrotem. Nie wraca do „oryginału”, ponieważ ten zmienia się wraz z jego odejściem. Khaled uświadamia sobie, że każda próba powrotu dotyczy już innego świata, innego języka i innej wersji siebie. Mustafa mówi o powrocie jako o powrocie z martwych i oddechu świeżego powietrza. Dla Khaleda powrót nie niesie tej obietnicy, jest raczej próbą dotknięcia czegoś, co już zniknęło.
Tłumaczenie, podobnie jak migracja, okazuje się ruchem nieodwracalnym: przejściem z „tam” do „tu”, które nie pozostawia możliwości powrotu do stanu wyjściowego. Nie jest neutralnym transferem znaczeń, lecz procesem, który zmienia zarówno język, jak i podmiot, a wraz z nimi relacje i pamięć. To, co zostaje przeniesione, nie zachowuje swojej pierwotnej formy, ponieważ, zgodnie z założeniem eseju Walbrooka, który tak zainspirował Khaleda, świat po przekładzie jest już innym światem, a dawnego życia nie sposób odzyskać.
1 H. Matar, Moi przyjaciele, tłum. H. Jankowska, Wydawnictwo Czarne: Wołowiec, 2026, s. 359.
2 Tamże, s. 360.
3 Tamże, s. 261.
4 Tamże, s. 208.
5 Tamże, s. 208.
6 Tamże, s. 251.
7 Tamże, s. 306.
8 Tamże, s. 493.
9 Tamże, s. 258.
