W jednym z odcinków programu Kuby Wojewódzkiego gościła Agata Kulesza. Opowiadała w nim, jak kiedyś, zmęczona narzekaniem zaprzyjaźnionego dziecka, które spóźniało się na zajęcia ze snowboardu, nagle zatrzymała samochód, odwróciła się do niego i krzyknęła: „Będziesz cierpiał, w życiu będziesz cierpiał, będzie ci smutno, nie ominie cię to. Zachowaj te emocje na takie momenty, a nie na to, że spóźniasz się na zajęcia”. Odwróciła się do widowni i nagle krzyknęła: „I ja teraz państwu mówię – ZESTARZEJECIE SIĘ”. Rozbiła bańkę, obnażyła tabu: boimy się starości, nic w tym temacie się nie zmieniło.
W tym duchu, wspierając misję głośnego mówienia o starości, wypowiada się Lynne Segal. Urodzona w Australii w 1944 roku pisarka jest działaczką feministyczną i społeczną, profesorką psychologii i gender studies na Wydziale Studiów Psychospołecznych w Birkbeck College, University of London. Jej przewrotnie zatytułowana książka Poza czasem. Przyjemności i przypadłości starzenia się bierze na warsztat jeden z najbardziej stabuizowanych tematów kondycji ludzkiej.
Segal wskazuje, w jaki sposób wygląda nastawienie do kobiecej starości – i nie jest to diagnoza nowa. Podobne rozpoznanie, a nawet podobne przykłady, można znaleźć w eseju Mony Chollet Czarownice, wydanym w Polsce przez Wydawnictwo Karakter w 2017 roku. Segal wskazuje więc za Susan Sontag problem podwójnych standardów starzenia się, przywołuje Sigmunda Freuda i jego niejednoznaczny stosunek do własnej starości. Mimo swojej perspektywy australijskiej sięga najczęściej do przykładów z kręgu kultury i literatury Europy Zachodniej. Podobnie jak Chollet przywołuje przykłady zarówno starzenia się kobiet, jak i mężczyzn.
Nowa jest jednak refleksja, którą badaczka proponuje, wskazując na coś nieoczywistego – nie interesuje jej problem starzejącego się ciała ludzkiego (głównie ciała kobiecego – tekst Segal ma wymiar silnie feministyczny), lecz raczej psychika wewnątrz tego starzejącego się ciała, wzajemne wpływanie na siebie tych dwóch konstrukcji, a więc swoistej powłoki psychocielesnej. Co wyjątkowe, w tym stabuizowanym okresie życia najbardziej zajmuje ją przyjemność; jak podkreśla: „Starość i przyjemność nie wydają się często iść w parze, choć właśnie ta para będzie przewijała się wielorako na kolejnych stronach tej książki”1.
Lęk przed starością
Wśród tematów, które Segal porusza w eseju, pojawia się między innymi temat lęku przed starością. Autorka przytacza przykład Freuda, który w przypisie do kanonicznego tekstu o Niesamowitym opisuje doświadczenie trwogi, której doznał, gdy przypadkowo ujrzał własne odbicie w lustrze w trakcie podróży pociągiem. Ta relacja – społecznego i osobistego – w odczytywaniu własnej starości jest dla Segal istotna i może stanowić dobry punkt wyjścia do wielowymiarowej, również psychoanalitycznej, refleksji nad doświadczeniem starości, a w tym nad doświadczeniem zmierzenia się z lękiem przed śmiercią, a więc z ukochanymi zmarłymi.
I ta – skądinąd ciekawa i wykraczająca poza codzienne troski – perspektywa spotkania z duchami może być pewną wygraną starości, którą Segal podkreśla, przytaczając słowa Christophera Bollasa. Twierdzi on, że przez całe życie spotkania z innymi ludźmi zostawiają w człowieku nieczytelne, pozaświadome ślady, a starość to okres, w którym człowiek „zaczyna coraz bardziej wierzyć w tajemnicę, jaką stanowi życie, oraz w przedziwność istnienia jako istota ludzka”2.
Kobiecość a starość
Stara kobiecość budzi przerażenie i lęk. Ale sama kobiecość ma w sobie wiele cech, które są przypisywane starości. Segal wymienia wśród nich empatię, kruchość, znoszenie częstych upokorzeń, ponoszenie trudu opieki nad innymi (zarówno przy narodzinach, jak w ostatnich momentach przed śmiercią)3. Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni i łatwiej niż mężczyźni godzą się ze starością. Rozkosz w starości jest możliwa, ale jest zadaniem trudniejszym – jest też mierzeniem się z powracającymi wspomnieniami tego, co utracone, w tym byłych relacji.
Ciekawe, choć budzące w niektórych przypadkach wątpliwości, jest powracanie przez autorkę do motywu i narzędzi psychoanalizy. Znamienny jest przedstawiony już w początkowych partiach książki przykład samego Freuda i jego stosunku do starzenia się. Ale pojawiają się również historie bardziej aktualne – wśród nich historia życia Helene Moglen, zafascynowanej psychoanalizą teoretyczki literatury, która po śmierci męża, a tym samym po rozpadzie trwającego czterdzieści cztery lata małżeństwa, postanawia podjąć terapię – co prowadzi ją do odkrycia, że w toku tej relacji i życia utraciła fragmenty siebie, które teraz z uwagą przybliża. Terapia kończy się ponownym zakochaniem, znacznie już innym od poprzedniego. Ten przykład prowadzi do konkretnych wniosków – klucz do zrozumienia mechanizmu starości tkwi w podejmowaniu refleksji nad wielowymiarowością własnego ja:
Pomysł, że wszyscy mamy wewnątrz wiele odrębnych od siebie „ja”, nie jest wcale nowy i nie dotyczy wyłącznie starości. Jednakże pomysł ten daje dostęp do psychicznych zasobów, które wydają mi się szczególnie istotne dla przemyślenia naszych starzejących się „ja”. Nawet gdybyśmy chcieli, nie możemy całkowicie odciąć się od tego, kim lub czym byliśmy, jako że roszczeniowe, skupione na sobie, dawno zapomniane dziecko może w każdej chwili pojawić się znowu, czy to w relacjach intymnych, czy w naszych snach, czy też – wywołując w nas zażenowanie – ukaże się w życiu publicznym, gdzie jest zazwyczaj najbardziej niemile widziane4.
Ta wielowymiarowość „ja” może być kłopotliwa – zarówno dla ludzi starszych, jak i dla obserwujących ich ludzi młodych. Za Doris Lessing autorka zauważa, że starzy ludzie mają taką tajemnicę: przez te wszystkie lata właściwie niewiele się zmienili, zmieniła się tylko ich cielesna powłoka. Ale Segal widzi w tym paradoksie starości okazję do pracy twórczej i kreatywnej, która pozwoli ten paradoks unaocznić. I tu, moim zdaniem, robi się naprawdę ciekawie. Autorka zauważa:
Jednakże przy odrobinie szczęścia nasze starzejące się umysły mogą być bardziej niż kiedykolwiek zajęte tkaniem materii naszych wspomnień, marzeń, knuciem, nawiązywaniem kontaktów, stawianiem oporu, w ramach tego procesu odnajdując niekiedy nasze wcześniejsze żywiołowe „ja”, nawet jeśli czasem dzieje się to poprzez wyciskający łzy bunt5.
Anca Cristofovici dochodzi do wniosku, że nie ma żadnego prawdziwego starego „ja”, lecz mamy do czynienia z sytuacją, w której relacje między młodszymi i starszymi „ja” stale się zmieniają. Segal podpisuje się pod tym wnioskiem i deklaruje, że wiele wątków pojawiających się w tej książce dotyczy właśnie zmieniających się związków między młodszymi a starszymi „ja”, a także płynących z nich przyjemności i utrapień. A to każe ponownie postawić pytanie – z jednej strony o granice starości6, z drugiej o możliwości twórczego eksploatowania tego okresu w życiu człowieka.
(Frank Sinatra playing softly in the background)
My Way jest piosenką często odtwarzaną na pogrzebach. Jest też, jak zauważa autorka, pewną metaforą udanego życia. „Zrobiłam wszystko po swojemu i nie potrzebowałam niczyjej pomocy” – jawi się jako cel i definicja spełnionego życia. Temat zależności to kolejny mocno stabuizowany temat starości. W tym okresie życia bardziej niż w poprzednich możemy potrzebować pomocy przy wykonywaniu codziennych czynności, ale też obecności drugiego człowieka, z którym wspólnie będziemy stawiać czoła samotności. Dlatego autorka skupia się na przemyśleniu na nowo tematów zależności, troski i opieki. W braku takiej refleksji Segal widzi powód ciągłego dystansowania się od tematu starości. Może niezależność wcale nie jest taka cool, może, jak odczytuję dylematy Segal, jest nienaturalna?
Ten problem jest mocno wysondowany przez kapitalizm. Segal przygląda się temu, jak prowadzona jest wojna międzypokoleniowa. We współczesnych mediach można natrafić na wypowiedzi polityków podkreślające cenę, jaką płacą młodsze pokolenia za błędy poprzednich, ale też na seriale czy teleturnieje, które stawiają w opozycji konkretne, zunifikowane grupy wiekowe. Nie jest to jednak zależność nowa – mimo że mówi się, iż kiedyś starość wzbudzała większy szacunek, a osoby starszee były otoczone troską i utożsamiane z mądrością, badania historyczne wskazują na ambiwalentny stosunek do starych osób w różnych epokach historycznych i kontekstach geograficznych. Starość współcześnie staje się również dobrą wymówką i katalizatorem niezadowolenia służącym przykryciu zupełnie innych problemów społecznych – wojna międzypokoleniowa, podbijana przez media, często służy ukryciu poważnych nierówności finansowych będących konsekwencją zmniejszonej kontroli państw nad finansowaniem korporacji oraz wynikającej z tego polityki państwa.
Seks to nie
Jeżeli okres starości jest stabuizowany, to nie wiem, jakiego określenia użyć, żeby opisać stosunek do życia erotycznego osób w podeszłym wieku. W trzeciej części książki Segal przygląda się temu, w jaki sposób pożądanie oraz miłość fizyczna istnieją w starości w zależności od płci. Szuka literackich zapisów oswajania starzejącego się ciała, tego, w jaki sposób w starości przeżywa się pożądanie, jakie są możliwości okazywania czułości i jakie świadectwa na ten temat można znaleźć w kulturze, literaturze i popkulturze.
Wskazuje na różnicę między przeżywaniem tego aspektu życia przez kobiety i przez mężczyzn (w relacjach heteroseksualnych i homoseksualnych), przede wszystkim odwołując się do literatury. Jedną z cech dystynktywnych tej literatury jest narracja – co ciekawe, u kobiet znacznie bardziej optymistyczna, gdy stosunek do starzejącego się ciała kobiecego jest zdecydowanie bardziej surowy. Ten optymizm wynika często z radosnego porzucenia życia erotycznego na rzecz wolności i cieszenia się okresem starości w racjonalnie wybranym celibacie. Segal wskazuje, że ta postawa, pojawiająca się często w mediach i proklamowana między innymi przez znane aktorki (na przykład Virginię Ironside czy Irmę Kurtz), często jest sztuczna i wspiera powtarzanie patriarchalnych wzorców przejścia starej kobiety do kulturowej niewidzialności. Segal twierdzi, że ten model odejścia w celibat i pozorną wolność znacznie zubaża definicje życie erotycznego i ludzkiej seksualności, która, ponownie, powinna zostać poddana namysłowi i zniuansowana. Potrzebujemy definicji, która pomieściłaby szereg seksualnych odczuć, zablokowanych, zapętlonych namiętności, różnych celów namiętności, zaskakujących ścieżek pożądania. Chociaż autorka nie twierdzi, że tego ruchu nie rozumie – nic równie jak stare kobiece ciało nie wywołuje tak zróżnicowanych afektów (w tym wstydu, wstrętu) i nie ma tak bolesnego odbioru społecznego. Warto dodać: mocno ugruntowanego historycznie. Jak wskazuje w innym miejscu eseju: już w starożytnej Grecji wszelkie piękno i heroizm dotyczyły młodości – jak u Arystofanesa, który opisywał seks ze starszymi kobietami jako obcowanie ze śmiercią. Wcale nie lepszy był Shakespeare, który w najdelikatniejszych momentach opisywał stare kobiety jako groźne i niebezpieczne, a w tych gorszych przypadkach jako słabe, odrażające, potrzebujące pomocy i wzbudzające litość. Literatura nie pozostaje obojętna wobec rzeczywistości – za przywoływanymi wizerunkami starych kobiet poszły mechanizmy przemocy i masowych egzekucji, czyli polowania na czarownice. Trzy czwarte ofiar tych procederów z wieków XIV–XVIII stanowiły kobiety niezależne, które przekroczyły próg pięćdziesiątego roku życia7. Ale przeżywane w starości pożądanie i odczuwanie przyjemności w życiu erotycznym też jest obecne – często wiąże się z poszukiwaniem nowych sposobów doświadczania miłości – w poszukiwaniu miłości fizycznej z tą samą płcią lub w akcie twórczym, na przykład w pisaniu poezji.
Aśmiertelność
Ciekawe refleksje towarzyszą też kolejnym omawianym przez Segal aspektom – jednym z nich jest budowanie więzi i relacji, a więc intymność, która niekoniecznie musi mieć na celu konsumowanie dóbr seksualnych. Miłość, skierowana zarówno do istot ludzki, nieludzkich, jak i do procesów twórczych, może znacznie wpływać na przeżywanie starości – a idąc za prezentowaną tu myślą Segal, nie tylko starości, ale każdego momentu w życiu. Może stanowić też remedium albo jakąś potencjalność w konfrontacji z lękiem przed śmiercią. I tymi lękami, zarówno przed śmiercią, jak przed starością, zajmuje się Segal w przedostatnim rozdziale eseju, zatytułowanym „Flagi oporu”, zadając w nim pytanie o to, w jaki sposób sprawić, żeby ten okres uczynić dla siebie możliwie ciekawym. Taką drogą byłyby wdzięczność i docenianie doświadczeń, w tym piękna, bólu, oporu, przy zmienionej wrażliwości na odczuwanie czasu, która wiąże się z posuwaniem się w latach.
Współcześnie stawia się jednak starości bardzo wysokie wymagania – zarówno stylowi życia, który ma przypominać ten znany z młodości, jak i starzejącemu się ciału, które ma zachować wieczną młodość. Segal przywołuje termin wprowadzony przez Catherine Meyer w Amortality: The Pleasures and Perils of Living Agelessly, czyli „aśmiertelność”8, oznaczający zdecydowaną odmowy uznania przeszkód pojawiających się wraz z upływającym czasem. A przecież jest jeszcze inna strona rzeczywistości – żal, żałoba, strata, wyczerpanie, nuda czy wreszcie słabość, uzależnienie od innych – często jednak usuwane w cień kapitalistycznych zapewnień o możliwości zachowania wiecznej młodości. Segal wskazuje na krótkowzroczność i płytkość tej postawy, dostępnej tak naprawdę tylko elitom mogącym sobie zapewnić wszelkiego rodzaju zabiegi i udogodnienia. Jednak te wyzwania, które rzuca starość, uzależnione od uprzywilejowania, można podsumować w podobny sposób – to wyzwania związane przede wszystkim z istnieniem w czasie i wynikająca z tego groźba utraty. Przeżywanie żałoby i oswojenie z tematem utraty jest jednym z istotniejszych zadań postawionych przed człowiekiem w ciągu jego życia.
Jak przeżyć to nasze życie?
To pytanie, które Segal zadaje sobie (oraz czytelnikom i czytelniczkom) w ostatniej części książki, wskazując – nigdy dosyć tego pytania. O sens, o kierunek, o cel. Nawet jeśli wokół już nie będzie nikogo, żeby je usłyszeć. Temat samotności i tego, w jaki sposób przygotować się na starość, także w zakresie relacji, decyzji o założeniu rodziny, ale też pewnej gotowości do podejmowania wyzwań, działań w rzeczywistości, mimo potencjalnego bólu i cierpienia, które mogą za nimi iść, to kwestie, których wspólnym mianownikiem jest przetrwanie, ale też ogólny dobrostan. Segal próbuje się zmierzyć z tym pytaniem (po raz kolejny łącząc wątki z różnych części eseju), ale dobrze zdaje sobie sprawę, że tym, co dostajemy w odpowiedzi na pytanie „jak żyć”, są zwykle banalne konstatacje, ujmujące jednak to, co w ogólnym rozrachunku przynosi w życiu największą satysfakcję (odsyłam do części szóstej eseju: „Pochwała przetrwania”).
Segal wskazuje, że to, w jaki sposób traktujemy osoby zepchnięte na margines, obrazuje kondycję człowieczeństwa – a to wymaga przemyślenia na nowo tematu troski, opieki i zależności. W temacie starości widać pozytywne zmiany: zaczynamy mówić o tym temacie głośno. Ale może jeszcze nie w takim wymiarze, który byłby dla tej kwestii najbardziej wartościowy – a więc wskazania, jak skomplikowanym, pełnym wyzwań, a przez to ciekawym i kreatywnym okresem w życiu człowieka może być starość. Potrzebujemy wojowniczek, które wskażą drogę. Segal jest jedną z nich; deklaruje: „Starość nie jest już przypadłością, której nazwy nie wolno wymawiać, lecz przed nami jeszcze długa droga, zanim będziemy mogły żartować, że starość to tożsamość, której nie sposób uciszyć”9.
Ten esej można czytać na wielu poziomach. Pierwszym z nich jest na pewno rozmowa, jaką Segal toczy z Simone de Beauvoir i jej rozpoznaniami na temat starości. Z drugiej strony jest to próba zmierzenia się z psychoanalitycznym podejściem do tego etapu w życiu. Dla mnie ciekawe są jednak subtelne refleksje w eseju Segal dotyczące tematów, które wskazałam w tej recenzji. Tematów, które na naszych oczach ulegają przemianom i modyfikacjom. Przykładem takiej zmiany jest dla mnie recepcja twórczości Zyty Rudzkiej w Polsce. W 2018 roku Krótka wymiana ognia miała znacznie bardziej ambiwalentną recepcję, a główna bohaterka Roma, stara kobieta z niewygasłym pożądaniem, wzbudzała wstręt. W tym roku do Nagrody Nike została nominowana najnowsza powieść Rudzkiej Tylko durnie żyją do końca, której główna, bohaterka, stara Lida żyje w trójkącie miłosnym, jeździ na motocyklu, pije bimber i nie boi się stawiać czoła księdzu na wsi.
Otwierający ten tekst cytat z Agaty Kuleszy zaczyna – w duchu Segal – nabierać nowych znaczeń: co, jeśli popatrzymy na doświadczenie starości jako na pewnego rodzaju uwolnienie, w tym również uwolnienie do zabawy? Coś, co budzi naszą trwogę, lęk, silne emocje czy wręcz cierpienie, może być też źródłem przyjemności i źródłem innego rodzaju doznań – a tej ciekawości, jak twierdzi Segal, nie wyzbywamy się w dzieciństwie ani w nastoletniości; może ona być w nas obecna również i w tym okresie, który dziś często identyfikujemy z ciemnością, zapomnieniem, wyrzuceniem poza pewien margines jasnej żywotności. Ma to swoje blaski i cienie, ale jest możliwe. Może jesteśmy tym nadąsanym nastolatkiem z tylnej kanapy samochodu – może jakieś „ja” w nas takie jest. Nie mówię: bawmy się myślą o starości. Mówię: pomyślmy, że możemy.
1 L. Segal, Poza czasem. Przyjemności i przypadłości starzenia się, tłum. K. Byłów, Wydawnictwo Glowbook: Sieradz, 2023, s. 51.
2 Tamże, s. 44.
3 „Rzeczywiście kobiety dość wcześnie, jak się wydaje, nabywają szczególnych cech kojarzących się ze starością, jako że wiele doświadczeń i emocji przypisywanych starości od dawna kojarzonych jest ogólnie z kobiecością: począwszy od jej domniemanej kruchości i częstych upokorzeń, na trudzie opieki nad potrzebującymi skończywszy, od narodzin, aż do umierania i samej śmierci”. Tamże, s. 46.
4 Tamże, s. 51.
5 Tamże, s. 54.
6 To problem, z którym boryka się nie tylko współczesna gerontologia – zwyczajowo w wielu krajach przyjmuje się za początek starości wiek emerytalny.
7 Co ciekawe, Segal zaraz po tych rozpoznaniach zapisuje refleksję o tym, jak Hollywood traktuje stare aktorki i bohaterki, często łącząc w przedstawieniach filmowych starość z ohydą.
8 „Cechą definiującą śmiertelników jest to, że żyją oni w ten sam sposób, utrzymując ten sam ton, oddając się tym samym czynnościom i korzystając z tych samych rzeczy od późnego wieku nastoletniego aż do samej śmierci”. Tamże, s. 210.
9 Tamże, s. 59.
