Efekt afektu. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska przez pokolenia

Listo­pad 2025, dzien­ni­kar­ka Anna Popek (ur. 1968): „my wszyst­kie mówi­ły­śmy Paw­li­kow­ską-Jasno­rzew­ską”1. Gru­dzień 2025, naukow­czy­ni Anna Chro­mik (ur. 1980): „Wzru­sze­nia i wstyd za wzru­sze­nia mogą poka­zy­wać, jak inter­na­li­zu­je­my na przy­kład patriar­chal­ne nar­ra­cje doty­czą­ce kano­nu – uczy­my się wsty­dzić nasto­let­nich fascy­na­cji tymi wszyst­ki­mi Paw­li­kow­ski­mi-Jasno­rzew­ski­mi…”2 oraz „kie­dy odrzu­ci­my roz­róż­nie­nie na «wyra­fi­no­wa­ne, obiek­tyw­ne czy­ta­nie» i «sen­ty­men­tal­ną reak­cję», dostrze­że­my, że nasze afek­ty są nie­odzow­nym kom­po­nen­tem pozna­nia”3.

Od debiu­tu Marii Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej minę­ło ponad sto lat, a jej wier­sze wciąż są czy­ta­ne i nie tra­cą na aktu­al­no­ści. Tomik jej poezji to kobie­cy pre­zent pew­nik dla osób w każ­dym wie­ku, ponie­waż zawsze znaj­dzie się nowe wyda­nie w este­tycz­nej sza­cie gra­ficz­nej albo wzno­wie­nie ze słyn­nym wstę­pem Jerze­go Kwiat­kow­skie­go4, albo zbiór tek­stów opu­bli­ko­wa­nych pośmiert­nie; nadal może­my mieć tak­że nadzie­ję na odna­le­zie­nie jej utwo­rów zagi­nio­nych. Sta­ła obec­ność wier­szy Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej w kano­nie lek­tur szkol­nych nie wzbu­dza spo­łecz­nych dys­ku­sji. Czy wobec tego w pol­skiej kul­tu­rze lite­rac­kiej mamy do czy­nie­nia z poet­ką, któ­rej twór­czość łączy czy­tel­ni­ków ponad podzia­ła­mi poko­le­nio­wy­mi i spo­łecz­ny­mi, czy może, jak ostat­nio iro­ni­zo­wa­ła Anna Chro­mik, ten feno­men wyni­ka wyłącz­nie z sen­ty­men­tu lub nasto­let­nie­go afek­tu odbior­ców?

Trwałość efemerycznego wizerunku

Powszech­ny odbiór, o któ­rym wspo­mi­na Chro­mik, zawdzię­cza­my sta­ra­niom samej poet­ki. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska celo­wo i świa­do­mie pra­co­wa­ła nad tym, by zarów­no jej twór­czość, jak i ona sama jako oso­ba mogły być dobrze przy­ję­te. Z listów rodzin­nych wie­my o pro­ble­mach poet­ki z krę­go­słu­pem, choć dziś nie spo­sób osza­co­wać stop­nia ani cha­rak­te­ru dole­gli­wo­ści5. Joan­na Jur­ga­ła-Jurecz­ka wspo­mi­na o krzy­wej łopat­ce6, Mał­go­rza­ta Czyń­ska zaś wprost pisze o gar­bie7. Wia­do­mo tyle, że poet­ka naj­chęt­niej przyj­mo­wa­ła gości w pozy­cji pół­le­żą­cej, otu­lo­na sza­lem lub futer­kiem8. Wyda­wa­ła się wte­dy deli­kat­na – czy­li młod­sza, co mia­ło dla niej duże zna­cze­nie. Na leżan­ce znie­kształ­co­ne ple­cy były nie­wi­docz­ne, a tiul czy narzut­ka – jak naj­bar­dziej uza­sad­nio­ne, do tego pożą­da­ne. Han­na Mort­ko­wicz-Olcza­ko­wa, wspo­mi­na­jąc poet­kę, pisze o sko­ja­rze­niach z moty­lem i wróż­ką, ze świa­tłem i lek­ko­ścią:

Zawsze mia­łam wra­że­nie, że ta uro­cza i nie­zwy­kła kobie­ta, poet­ka obda­rzo­na cza­ro­dziej­skim darem trans­po­zy­cji wra­żeń i wzru­szeń i tłu­ma­cze­nia ich na język poezji, poru­sza się wśród zja­wisk życia nie dość odpor­na na ich bru­tal­ne natar­cie. Kie­dy otwie­ra­ła skrzy­dła, kie­dy kocha­ła i two­rzy­ła, mogła prze­zwy­cię­żyć wszyst­kie wła­sne opo­ry i cier­pie­nia9.

Podob­nie Mag­da­le­na Samo­zwa­niec, sio­stra Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej, w książ­kach wspo­mnie­nio­wych Maria i Mag­da­le­na oraz Zalot­ni­ca nie­bie­ska odda­je poet­ce hołd10. Póź­niej­sza lite­ra­tu­ra nauko­wa i bio­gra­ficz­na pro­stu­je infor­ma­cje na temat pew­nych wyda­rzeń rodzin­nych opi­sa­nych przez sio­strę11, celem opo­wie­ści Samo­zwa­niec nie było jed­nak wier­ne odtwo­rze­nie sta­nu fak­tycz­ne­go, lecz odda­nie kli­ma­tu, nastro­ju i cha­rak­te­ru cza­sów i ludzi, za któ­ry­mi nie tyl­ko ona tęsk­ni­ła. W porów­na­niu ze skłon­ną do saty­ry, odważ­ną, gło­śną, a przede wszyst­kim wszę­do­byl­ską i żywio­ło­wą Mag­da­le­ną Samo­zwa­niec jej star­sza o trzy lata sio­stra wyda­wa­ła się jesz­cze bar­dziej ete­rycz­na, nie­uchwyt­na i przy­na­leż­na wyłącz­nie do świa­ta wra­żeń. Ówcze­śni czy­tel­ni­cy mogli ją tak odbie­rać, a utrwa­la­nie ich wspo­mnień wpły­wa­ło na recep­cję jej twór­czo­ści. War­to więc zba­dać, jak poet­kę postrze­ga­ła jej róż­no­rod­na publicz­ność. Cho­ciaż nie mamy sze­ro­kie­go dostę­pu do zapi­sów wra­żeń czy­tel­ni­czek i czy­tel­ni­ków wier­szy Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej od jej debiu­tu w 1922 roku aż do dziś, może­my przyj­rzeć się tej kwe­stii przez przy­bli­że­nie spo­so­bu, w jaki z jej dorob­ku czer­pią twór­cy kul­tu­ry popu­lar­nej. W ich przy­pad­ku afekt nie sta­no­wi powo­du do wsty­du. Znaj­dzie­my tu roz­ma­ite przy­kła­dy sta­łe­go i sta­le odra­dza­ją­ce­go się zain­te­re­so­wa­nia. Wszy­scy twór­cy, o któ­rych zaraz napi­szę, czer­pa­li z poezji Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej, czer­piąc tym samym z wła­sne­go prze­ży­cia – z oso­bi­ste­go afek­tu.

Pełnia emocji, pełnia doświadczenia

Peł­na ska­la uczuć wybrzmie­wa w utwo­rze Poca­łun­ki z 1967 roku12, wyko­ny­wa­nym przez uro­dzo­ną w 1941 roku Ewę Demar­czyk. Pio­sen­kar­ka, zwią­za­na wów­czas z Piw­ni­cą Pod Bara­na­mi, była wte­dy u szczy­tu karie­ry, cie­szy­ła się uzna­niem zarów­no kry­ty­ki, jak i publicz­no­ści. Tekst pio­sen­ki jest kom­pi­la­cją trzech wier­szy Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej oraz frag­men­tu wier­sza List Blaise’a Cen­drar­sa, muzy­kę zaś skom­po­no­wał Zyg­munt Koniecz­ny. Taka for­ma pod­kre­śla nar­ra­cyj­ny wymiar wier­szy i zmie­nia je w bal­la­dę, w opo­wieść. Ewa Demar­czyk w swo­im wyko­na­niu z otwar­to­ścią i auten­tycz­no­ścią uka­zu­je całą gamę emo­cji towa­rzy­szą­cych roz­sta­niu: od sza­leń­stwa z roz­pa­czy aż do koń­co­we­go otę­pie­nia w rezy­gna­cji – a słu­cha­cze i słu­chacz­ki prze­cho­dzą przez kolej­ne eta­py histo­rii razem z artyst­ką.

„Zain­spi­ro­wa­łam się inter­pre­ta­cją tego pięk­ne­go tek­stu w wyko­na­niu Ewy Demar­czyk. Bar­dzo chcia­łam napi­sać do nie­go wła­sną melo­dię i tak oto powsta­ły moje Poca­łun­ki13 – napi­sa­ła Sanah (ur. 1997) w 2023 roku. Zna­mien­ne, że artyst­ka nie się­gnę­ła po wier­sze Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej, kie­dy przy­go­to­wy­wa­ła wyda­ną w 2022 roku pły­tę Sanah śpie­wa poezy­je, choć album zawie­ra kom­po­zy­cje z tek­sta­mi pol­skich kla­sy­ków, począw­szy od Juliu­sza Sło­wac­kie­go, na Jac­ku Cyga­nie skoń­czyw­szy14. Ta wer­sja Poca­łun­ków w cią­gu pół­to­ra roku zyska­ła 21 849 669 wyświe­tleń15, z całą pew­no­ścią może­my więc mówić o wyjąt­ko­wo cie­płym przy­ję­ciu. Sanah, wyko­nu­jąc ten utwór, inter­pre­tu­je zarów­no twór­czość Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej, jak i Demar­czyk. Legen­dar­na woka­list­ka sta­je się punk­tem odnie­sie­nia dzia­łań arty­stycz­nych mło­dej pio­sen­kar­ki, a tak­że ele­men­tem tra­dy­cji, z któ­rej war­to czer­pać i któ­rą moż­na prze­twa­rzać, prze­ka­zy­wać dalej. W wer­sji Sanah miej­sce nie­po­ko­ju i roz­pa­czy zaj­mu­je naga praw­da, co spra­wia, że wymo­wa tek­stu sta­je się jesz­cze zim­niej­sza i okrut­niej­sza, a samot­ność bar­dziej przy­tła­cza­ją­ca. Od tej ostat­niej nie moż­na uciec: ani w tłu­mie, ani na moto­rze (choć ów prze­kaz jest nie­co łago­dzo­ny w zakoń­cze­niu tele­dy­sku).

Dwa lata póź­niej Sanah raz jesz­cze zin­ter­pre­to­wa­ła twór­czość Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej. Na pły­cie z 2025 roku nagra­ła utwo­ry pol­skich poetów i poetek wyko­ny­wa­ne do wła­snej muzy­ki z udzia­łem zapro­szo­nych gości, od Micha­ła Bajo­ra po Zespół Mazow­sze. Na krąż­ku zna­la­zła się mię­dzy inny­mi pio­sen­ka Ofe­lia, zre­ali­zo­wa­na w duecie z Kata­rzy­ną Nosow­ską (ur. 1971)16. Pio­sen­kar­ki wybra­ły wiersz, w któ­rym porzu­co­na boha­ter­ka Szek­spi­ra zysku­je wła­sny głos, wła­sną per­spek­ty­wę i pra­wo do bycia kocha­ną. Choć ów wybór wyda­je się bli­ski sko­ja­rze­niom twór­czo­ści poet­ki z afek­ta­mi mło­dych dziew­cząt, Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska zosta­ła tu potrak­to­wa­na z peł­ną powa­gą: jako kon­ty­nu­ator­ka świa­to­wej tra­dy­cji lite­rac­kiej i pol­ska twór­czy­ni rów­nie waż­na jak auto­rzy innych tek­stów nagra­nych na tej pły­cie – by wymie­nić choć­by Ada­ma Mic­kie­wi­cza czy Cze­sła­wa Miło­sza.

Jedność wobec żywiołu

Podob­nie wiersz Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej o śmier­ci dziew­czy­ny wyko­rzy­sta­ła Kay­ah (ur. 1967). Pły­tą Jaka­Ja­Kay­ah, wyda­ną w 2000 roku, woka­list­ka sym­bo­licz­nie zakoń­czy­ła współ­pra­cę z Gora­nem Bre­go­vi­ciem17. Wybra­ła jedy­nie wła­sne kom­po­zy­cje oraz w więk­szo­ści wła­sne tek­sty, z dwo­ma zale­d­wie wyjąt­ka­mi. Zna­mien­ne, że uzna­na artyst­ka, aby pod­kre­ślić swój głos, przy­wo­ła­ła wiersz Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej:

„[…] Nie zoba­czy już świa­ta” – „Nie szko­dzi…”
– „Nie wyro­śnie na ludzi…” – „To lepiej…”18

Poet­ka pozwa­la tu mówić kot­ce i dziew­czy­nie, któ­re łączy rze­ka i śmierć. Tor­tu­ro­wa­ne zwie­rzę spo­ty­ka taki sam los jak dzie­cię­cą nie­win­ność w dora­sta­ją­cej dziew­czy­nie. Czy w tym kon­tek­ście „wyra­sta­nie na ludzi” ozna­cza wyzby­wa­nie się afek­tu? Dziś, ćwierć wie­ku póź­niej, podob­ne spo­so­by kon­stru­owa­nia prze­ka­zu przez poet­kę oraz związ­ki mię­dzy gatun­ka­mi obec­ne w jej utwo­rach sta­no­wią głów­ny przed­miot badań nad tą twór­czo­ścią, przede wszyst­kim dzię­ki pra­com Elż­bie­ty Hur­ni­ko­wej oraz Mate­usza Kuca­ba. O ile wier­sze Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej są sta­le obec­ne w publi­ka­cjach zwią­za­nych z kry­ty­ką femi­ni­stycz­ną, o tyle nie uwzględ­nia się ich raczej w bada­niach pro­wa­dzo­nych w nur­cie eko­kry­ty­ki, czy­li pro­ble­ma­ty­zu­ją­cych kwe­stię rela­cji mię­dzy isto­ta­mi ludz­ki­mi a śro­do­wi­skiem natu­ral­nym – trwa­ją one jed­nak dopie­ro od kil­ku, kil­ku­na­stu lat, być może więc kolej­na „nowa fala” (tak!) zain­te­re­so­wa­nia poet­ką nadej­dzie wła­śnie dzię­ki tym inter­pre­ta­cjom.

Wrażenia poza tekstem

Zain­te­re­so­wa­nie twór­czo­ścią Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej zauwa­żal­ne w róż­nych poko­le­niach spro­ble­ma­ty­zo­wa­ła pisar­ka Kry­sty­na Sie­sic­ka (ur. 1928) w powie­ści Chwi­lecz­kę, Wale­rio… z roku 1993 roku19. Autor­ka wyko­rzy­sta­ła fakt, że kobie­ty wycho­wa­ne na tej poezji i zaczy­tu­ją­ce się w niej jako nasto­lat­ki w doro­słym życiu wciąż się­ga­ły po nowe książ­ki autor­ki Poca­łun­ków i pod­su­wa­ły jej tomi­ki swo­im cór­kom i wnucz­kom. W powie­ści doj­rza­ła nar­ra­tor­ka razem z nasto­let­nią boha­ter­ką mija­ją wil­lę „Pod Jedla­mi” w Zako­pa­nem. Gdy tyl­ko tytu­ło­wa Wale­ria sły­szy nazwę budyn­ku, zamie­ra. Posta­ci zatrzy­mu­ją się, wymie­nia­ją kil­ka zdań na temat życia poet­ki, ale mimo to jej nazwi­sko nie pada ani razu – nie musi, poro­zu­mie­nie jest bowiem zupeł­ne, nie­za­leż­ne od wszel­kich róż­nic. Ten wspól­ny moment wzru­sze­nia deter­mi­nu­je rela­cję boha­te­rek i sta­je się pre­tek­stem do przy­wo­ły­wa­nia wier­szy Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej na dal­szych eta­pach fabu­ły, dzię­ki cze­mu przed­sta­wia­ne w powie­ści wyda­rze­nia zysku­ją zniu­an­so­wa­ny cha­rak­ter.

Okładka książki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pod tytułem „Wybór poezji”.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Wybór poezji”, oprac. Jerzy Kwiatkowski, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1980.

Póź­niej powie­ścio­wa Wale­ria mówi ze śmie­chem o poet­ce: „mia­ły­śmy wspól­ną ciot­kę!”. Wska­zu­je na swój emo­cjo­nal­ny sto­su­nek do twór­czo­ści Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej, autor­ka wier­szy wyda­je się dziew­czy­nie bli­ska niczym oso­ba z rodzi­ny. Boha­ter­ka odno­si się w ten spo­sób do tek­stu Ciot­ki:

Jedy­nie cio­cia Jola wiot­ka i pach­ną­ca
przy­po­mi­na­ła wróż­kę i pary­ską lal­kę.
Cho­dzi­ła w piór­kach pta­sich i tiu­lach ze słoń­ca,
cało­wa­ła, pod­no­sząc gwiaź­dzi­stą woal­kę…20

Sie­sic­ka na tym poprze­sta­je: po pro­stu koń­czy cytat. Czy­tel­nicz­ki powie­ści nie pozna­ją losu cio­ci Joli, a wię­cej wra­żeń cze­ka wyłącz­nie na te oso­by, któ­re się­gną po peł­ną wer­sję tek­stu. Ostat­nia stro­fa wier­sza zmie­ni­ła­by bowiem zachwyt Wale­rii w gro­zę:

Wkrót­ce ją jakieś wichry żało­sne roz­wia­ły
wśród wio­sen­nych bły­ska­wic i szu­mów ponu­rych…
Zgrzeb­ne ciot­ki pła­ka­ły – lecz nic nie wie­dzia­ły,
jaki był smak miło­ści i… trut­ki na szczu­ry21.

Przed­sta­wio­ne tu „wichry” namięt­no­ści nie koń­czą się melan­cho­lią god­ną Romea i Julii, Wer­te­ra czy Gusta­wa – czy­li god­ną wzru­sze­nia. Trut­ka na szczu­ry jest tak prak­tycz­na jak pozo­sta­łe ciot­ki z wier­sza: „bar­cha­no­we” i peł­ne „jagla­nej siły”. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska roz­wie­wa mit roman­tycz­nej miło­ści, a Sie­sic­ka powstrzy­mu­je się od komen­ta­rza, zosta­wia­jąc prze­strzeń inter­pre­ta­cyj­ną dla swo­ich czy­tel­ni­czek. Poro­zu­mie­nie mię­dzy­po­ko­le­nio­we budu­je na wznio­słej ete­rycz­no­ści. Poprze­sta­je na suge­stii, że wie­le istot­nych tre­ści znaj­du­je się poza tek­stem. I rze­czy­wi­ście, każ­dy, kto się­gnie do źró­dła, zoba­czy, że z wier­sza Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej moż­na wyczy­tać znacz­nie wię­cej niż „wróż­ki” i „woal­ki”.

Piosenka o piosence

Poza stan­dard się­gnął Cze­sław Nie­men (ur. 1939), któ­ry wybrał dla sie­bie kil­ka róż­no­rod­nych tek­stów poet­ki. Uwa­gę zwra­ca zwłasz­cza pio­sen­ka Pta­szek z 1973 roku, w któ­rej lite­rac­ki żart stał się żar­tem muzycz­nym22:

Pta­szek idio­ta,
głup­szy, niż się zda­je,

[…]

po czym śpie­wa, śpie­wa
głup­stwa nie do wia­ry23.

War­to pamię­tać, że Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska była cenio­na za dow­cip, a jej okra­szo­ne humo­rem dra­ma­ty chęt­nie wysta­wia­no na teatral­nych sce­nach w dwu­dzie­sto­le­ciu mię­dzy­wo­jen­nym24. Nie­men się­gnął po tekst, któ­ry po latach przy­po­mi­na wła­śnie o tym aspek­cie jej twór­czo­ści. Uza­sad­nie­nie impe­ra­ty­wu twór­cze­go przez wspól­no­tę doświad­czeń z ptasz­kiem idio­tą jest prze­wrot­ne i rów­no­cze­śnie auten­tycz­ne. Artyst­ka poet­ka i arty­sta muzyk, obo­je tak jak pta­szek czer­pią­cy radość z two­rze­nia, spo­ty­ka­ją się w pio­sen­ce, któ­ra sta­je się meta­tek­stem. Swo­je wyko­na­nie Nie­men zakoń­czył wir­tu­ozer­ską par­tią: moż­na uznać ją za „głup­stwa nie do wia­ry”. Arty­sta zazna­czył prze­śmiew­czy cha­rak­ter tek­stu, pod­kre­ślił swój dystans do utwo­ru, ale tak­że odczu­wa­ną przy­jem­ność – do dzie­le­nia z nim tej ostat­niej zapra­sza rów­nież słu­cha­czy. Tego rodza­ju sygnał dystan­su do wła­snej twór­czo­ści wyprze­dza depre­cjo­nu­ją­ce komen­ta­rze o rze­ko­mo nad­mier­nie afek­tyw­nych zachwy­cie i rado­ści publicz­no­ści.

Prawo do zaangażowania

Nie tyl­ko krót­kie i cel­ne utwo­ry Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej były cenio­ne przez muzy­ków. Dwie deka­dy póź­niej pio­sen­ka do wier­sza poet­ki kolej­ny raz zna­la­zła się na albu­mie o sta­tu­sie pla­ty­no­wej pły­ty, gdy w 1996 roku zespół Ich Tro­je (z lide­rem Micha­łem Wiśniew­skim, ur. 1972) zaraz po Intro na debiu­tanc­kiej pły­cie umie­ścił utwór Pra­wo25. Obej­mu­je on kil­ka strof z wier­sza Pra­wo nie­uro­dzo­nych, powsta­łe­go w związ­ku z otwar­ciem pierw­szej pol­skiej kli­ni­ki świa­do­me­go macie­rzyń­stwa i wpi­su­ją­ce­go się w spo­łecz­ną dys­ku­sję na temat regu­la­cji poczęć26.

Nasze pra­wo – być dziec­kiem miło­ści,
Powi­ta­nym jak naj­mil­szy z gości.
Bez zapa­łu ku nam się nie spiesz­cie!

[…]

Nasze pra­wo – krew peł­na eks­ta­zy
Pięk­nych dziew­cząt i męż­czyzn bez ska­zy,
I kość cien­ka, i źre­ni­ce czy­ste!27

War­stwa wizu­al­na utwo­ru nada­je mu dodat­ko­wą wymo­wę, ponie­waż tele­dysk zawie­ra uję­cia homo­ero­tycz­ne. War­to zauwa­żyć, że mowa o 1996 roku – to nie­mal trzy­dzie­ści lat po wyko­na­niu Poca­łun­ków przez Demar­czyk i rok przed uro­dze­niem Sanah. Jest to tak­że jeden z pierw­szych przy­kła­dów publicz­ne­go wspar­cia spo­łecz­no­ści LGBTQ+ przez pol­skich arty­stów. W tak rozu­mia­nym uję­ciu wiersz po latach stał się gło­sem ludzi już uro­dzo­nych, zaan­ga­żo­wa­nych w spo­łecz­no-poli­tycz­ną dys­ku­sję o cha­rak­te­rze odmien­nym niż pier­wot­ny. Czy nadal mówi­my o „nasto­let­nim afek­cie” i wier­szach „dla panie­nek z dobrych domów”? Czy może o peł­ni ludz­kie­go doświad­cze­nia i peł­ni spo­łecz­nej odpo­wie­dzial­no­ści?

„La précieuse”

Widzę cię, w futro wtu­lo­ną,
waha­ją­cą się nad małą kału­żą
z chiń­skim pie­skiem pod pachą, z para­so­lem i z różą…
I jak­żeż ty zro­bisz krok w nie­skoń­czo­ność?28

Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska zro­bi­ła „krok w nie­skoń­czo­ność” wła­śnie dzię­ki uważ­no­ści na „mięk­kość futra i zapach róży”. Chcia­ła zostać zapa­mię­ta­na jako deli­kat­na, udu­cho­wio­na i mło­da (koniecz­nie!) kobie­ta, tym­cza­sem jej twór­czość oka­za­ła się więk­sza i bar­dziej zniu­an­so­wa­na niż wize­ru­nek, któ­ry wykre­owa­ła autor­ka. Tego rodza­ju recep­cja roz­wi­ja się w toku badań nad twór­czo­ścią poet­ki w nur­cie eko­kry­ty­ki, a zwłasz­cza eko­fe­mi­ni­zmu oraz postan­tro­po­ce­nu. W powszech­nym obie­gu wier­sze te funk­cjo­nu­ją jako popu­lar­ne pio­sen­ki od nie­mal sześć­dzie­się­ciu lat, lecz wciąż bra­ku­je reflek­sji na temat obec­no­ści Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej w doświad­cze­niu kolej­nych poko­leń. Choć teo­re­tycz­nie wie­my, że w pew­nym okre­sie życia po tek­sty te się­ga­ją „wszyst­kie dziew­czy­ny”, nadal nie uświa­da­mia­my sobie naj­istot­niej­sze­go fak­tu: wspo­mnia­ne wybo­ry lek­tu­ro­we świad­czą nie tyl­ko o upodo­ba­niach odbior­czyń i odbior­ców, lecz tak­że o uni­wer­sal­no­ści i nie­prze­mi­ja­ją­cej aktu­al­no­ści tej poezji.

 

1 Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska. Cza­ru­ją­ca poet­ka, onli­ne: https://www.youtube.com/watch?v=Em0XQ_GgW3M&gt [dostęp: 24.12.2025].

2 A. Chro­mik, post w ser­wi­sie spo­łecz­no­ścio­wym Face­bo­ok, 5.12.2025, onli­ne: https://www.facebook.com/ania.chromik/posts/10241268947047425?ref=embed_post [dostęp: 24.12.2025].

3 Taż, Odcze­pić się od wła­snych łez – do cze­go mogą przy­dać się afek­ty?, onli­ne: https://dziennikliteracki.pl/anna-chromik-odczepic-sie-od-wlasnych-lez-do-czego-moga-przydac-sie-afekty-zuzanna-sala-podawac-w-watpliwosc-wlasne-lzy-piotr-sadzik-zaufac-niektorym-lzom-krytyka-wspolczesna-polska-krytyka-wspolczesn/ [dostęp: 24.12.2025].

4 J. Kwiat­kow­ski, Wstęp [w:] M. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska, Wybór poezji, Wro­cław: Zakład Naro­do­wy im. Osso­liń­skich, 1980.

5 E. Hur­ni­ko­wa, Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska. Zarys mono­gra­ficz­ny, Kato­wi­ce: Wydaw­nic­two Nauko­we Śląsk, 1999, s. 23–24.

6 Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska. Cza­ru­ją­ca

7 M. Czyń­ska, Zgiełk ser­ca. Opo­wieść o Marii Paw­li­kow­skiej-Jasno­rzew­skiej, Kra­ków: Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, 2025, s. 10.

8 E. Hur­ni­ko­wa, Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska…, s. 58.

9 H. Mort­ko­wicz-Olcza­ko­wa, Bunt wspo­mnień, War­sza­wa: Pań­stwo­wy Insty­tut Wydaw­ni­czy, 1961, s. 186.

10 M. Samo­zwa­niec, Maria i Mag­da­le­na, Kra­ków: Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, 1956; taż, Zalot­ni­ca nie­bie­ska, Kra­ków: Wydaw­nic­two Lite­rac­kie, 1973.

11 E. Hur­ni­ko­wa, Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska…, s. 11.

12 E. Demar­czyk, Ewa Demar­czyk śpie­wa pio­sen­ki Zyg­mun­ta Koniecz­ne­go, Pol­skie Nagra­nia „Muza”, 1967.

13 Sanah, Poca­łun­ki, onli­ne: https://www.youtube.com/watch?v=avrpaTpS5Kc? [dostęp: 24.12.2025].

14 Taż, Sanah śpie­wa poezy­je, Magic Records, 2022.

15 Tam­że.

16 Sanah, Dwo­je Ludzień­ków, Magic Records, 2025.

17 Kay­ah, Jaka­Ja­Kay­ah, BMG Poland, 2000.

18 M. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska, Topie­li­ce [w:] tej­że, Wybór wier­szy, red. M. Wiśniew­ska, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Czy­tel­nik, 1978, s. 98.

19 K. Sie­sic­ka, Chwi­lecz­kę, Wale­rio…, Wro­cław: Wydaw­nic­two Sied­mio­róg, 1993.

20 M. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska, Ciot­ki [w:] tej­że, Wybór wier­szy, s. 71.

21 Tam­że.

22 C. Nie­men, Mario­net­ki, Pol­skie Nagra­nia „Muza”, 1973.

23 M. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska, Pta­szek [w:] tej­że, Wybór wier­szy, s. 33.

24 E. Hur­ni­ko­wa, Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska…, s. 267.

25 Ich Tro­je, Intro, Koch Inter­na­tio­nal Poland, 1996.

26 E. Hur­ni­ko­wa, Maria Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska…, s. 275–276.

27 M. Paw­li­kow­ska-Jasno­rzew­ska, Pra­wo nie­uro­dzo­nych [w:] tej­że, Wybór wier­szy, s. 150.

28 Taż, La précieu­se [w:] tej­że, Wybór wier­szy, s. 43.

Fallback Avatar

– historyczka sztuki i literaturoznawczyni.

więcej →

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

– poetka i dramatopisarka.

więcej →

Powiązane teksty

19.01.2026
Szkice

Z plastikowej Wenus na cyfrowe wydmy Regis III. Adaptacje i gradaptacje beletrystyki Lema

Przed przystąpieniem do analizy gradaptacji dzieła Lema warto zauważyć, że także inni, współcześni mu klasycy literackiej SF nie zawsze mogli liczyć na udane adaptacje swoich fabuł do formuły gry wideo – o teatralnych, filmowych i komputerowych realizacjach twórczości Stanisława Lema piszą Natalia Kańduła, Szymon Piotr Kukulak i Jakub Gomułka.

13.01.2026
Recenzje

W gorsecie z emocji. Zespalanie światów według Maxa Blechera

Wierzę, że spotkanie z prozą Blechera pozostawia w nas głęboki ślad, dotykając naszych największych atawistycznych lęków – tych związanych z chorobą, samotnością, śmiercią. Równocześnie skłania nas do refleksji nad tym, jak korzystać z życia i mimo wszystko dążyć do względnego dobrostanu – o Dziełach zebranych Maxa Belchera pisze Olga Bartosiewicz-Nikolaev.