Kiedy 21 maja 2024 roku Jenny Erpenbeck stanęła na scenie Tate Modern w Londynie, aby odebrać International Booker Prize, było to wydarzenie historyczne – po raz pierwszy niemieckojęzyczna pisarka zdobyła tę prestiżową nagrodę. Ale dla samej Erpenbeck, urodzonej w 1967 roku w Berlinie Wschodnim, triumf ten miał głębsze znaczenie. Był potwierdzeniem drogi, którą przeszła od autorki niemal niewidzialnej, bohaterki swojego debiutu, do międzynarodowej gwiazdy literatury – drogi naznaczonej zarówno uznaniem, jak i kontrowersjami.
Rodzina, która pisze historię
„Pochodzę z rodziny pisarzy”, powiedziała Erpenbeck podczas ceremonii wręczenia nagrody. To nie była skromna przesada. Jej dziadkowie byli pisarzami i komunistami, którzy przetrwali nazizm na moskiewskim wygnaniu. Babcia, Hedda Zinner, to uznana pisarka NRD. Matka, Doris Kilias, była renomowaną arabistką i tłumaczką dzieł egipskiego noblisty, Naguiba Mahfouza. Ojciec, John Erpenbeck, był fizykiem, filozofem i pisarzem. Po dziadku Fritzu Erpenbecku, także pisarzu, nazwana jest ulica we wschodnim Berlinie, przy której do dziś mieszka jej ojciec.
Mieszkanie Jenny Erpenbeck w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg jest żywym muzeum literackim tej rodzinnej tradycji. Wśród regałów pełnych książek, starych zabawek, kaset i płyt CD znajdują się listy Thomasa Manna i Ericha Mühsama, fragment tapety z pokoju, w którym zmarł Richard Wagner, mały kanister oliwy z oliwek (marki Dante) przywieziony przez dziadków z moskiewskiego wygnania. Jest tam też aparat fotograficzny, którym jej dziadek fotografował György’ego Lukácsa.
To „tradycja mnie kontynuowała”, odpowiedziała kiedyś na stwierdzenie dziennikarza, że jako autorka kontynuuje rodzinną tradycję. Owo zdanie doskonale oddaje jej relację z przeszłością – nie tyle świadomie wybrała pisanie, ile wyrosła z niego organicznie, jak drzewo z korzeni sięgających głęboko w historię niemieckiego XX wieku.
Zniknięcie jako doświadczenie fundamentalne
Gdy w 1989 roku runął mur berliński, Jenny Erpenbeck miała dwadzieścia dwa lata. Państwo, w którym dorastała, przestało istnieć z dnia na dzień. „Wolność nie była darem. Miała swoją cenę, a ceną było całe moje dotychczasowe życie”, powiedziała później1. Jej ojciec w tym czasie porzucił pisanie i, jak sam to określił, udał się „na przyjemną emigrację”. Wtedy jego córka zaczęła pisać. Nazywa to „przekazaniem pałeczki”2.
To doświadczenie zniknięcia – państwa, systemu wartości, fundamentów egzystencji – stało się centralnym tematem jej twórczości3. „Mój dziadek był na liście wydalanych przez nazistów”4, mówi Erpenbeck. Świadomość głębokiej niepewności, możliwości nagłego zniknięcia podstaw życia, jest czymś, co odziedziczyła i przeżyła. Leży u podstaw wszystkich jej książek.
Jej debiutancka powieść Geschichte vom alten Kind (Opowieść o starym dziecku, Znak Literanova 2026, tłum. Eliza Borg), wydana w 1999 roku, opowiada o postaci bez imienia, wieku i przeszłości – pustym człowieku, uchodźcy życia. Dziewczynka nie radzi sobie z życiem, uznaje je za formę konkurencji, więc odmawia udziału w jakichkolwiek walkach życia.
Dom nad jeziorem – literatura jako akt posiadania
Temat zniknięcia i pamięci Erpenbeck rozwinęła w jednej ze swoich najbardziej osobistych powieści – Heimsuchung (Klucz do ogrodu, WAB 2020, tłum. Eliza Borg), wydanej w 2008 roku. Inspiracją była utrata domu jej babci nad jeziorem Scharmützelsee w Brandenburgii. „Zastanawiałam się, co straciłam, bo – było oczywiste, że nie chodziło o własność”5, wspomina. Chodziło przede wszystkim o wspomnienia. Spędziła tam znaczną część dzieciństwa, które uważa za szczęśliwe, szczególnie wakacje, a zwłaszcza te dwa miesiące lata, boso, całe dni nad wodą i w lesie. Z tego rodzaju doświadczeń czerpie się, gdy się pisze. Rozpoczęła zbieranie materiałów, badania. I tak podczas gdy teczki wypełniały się listami, wypisami z ksiąg wieczystych, planami budowlanymi i fotografiami, z idylli dzieciństwa z pomostem kąpielowym i ogrodem powstał punkt przecięcia wielu historii, a w końcu książka6.
Prawdziwa historia domu objęła znacznie szersze kręgi niż Erpenbeck kiedykolwiek przypuszczała – poszukiwanie ojczyzny doprowadziło ją aż do Warszawy i RPA. Na jednym ze zdjęć w teczce widać uśmiechniętą dziesięcioletnią dziewczynkę z ciemną grzywką. To była siostrzenica żydowskiego fabrykanta, który kupił część działki nad wodą i w 1935 roku zbudował małą łaźnię. Rok później wyemigrował z żoną do RPA: założyli tam idylliczny ogród, mieli troje dzieci i stworzyli sobie nową ojczyznę. Jeśli w ogóle coś takiego istnieje. Reszta rodziny nie zdążyła wyjechać na czas. Dziewczynka ze zdjęcia miała dwanaście lat, gdy została zamordowana w Treblince.
„Całe życie znam tę łaźnię”, mówi Erpenbeck, „i o tym nie wiedzieliśmy. Zawsze myślałam, że to wszystko należało razem”. Ludzie we wsi opowiadali, gdy o to pytała, że żydowska rodzina wyemigrowała do Szwecji. Tak każdy tworzy sobie swoją prawdę. Także rodzinna tradycja Erpenbecków musiała zostać skorygowana. Były obrazy wroga, były fakty, „przez te badania rzeczy wzajemnie się komentowały”7.
Oczywiście można było potraktować historię domu nad Scharmützelsee w sposób dokumentalny, ale chodziło o coś więcej niż tylko o fakty i wspomnienia. Chodziło o ojczyznę. „Czego właściwie szuka się, gdy szuka się ojczyzny? Na czym polega osiadłość? I dlaczego jest to dla nas tak ważne?”8.
Takie tematy Erpenbeck wpaja swoim postaciom powieściowym: żonie architekta, fabrykantowi tekstyliów, pisarce powracającej z sowieckiego wygnania (wzorowanej na jej babci), skazanemu zbiegowi z Republiki mieszkającemu w łaźni czy chłopcu, który zawsze przychodzi się bawić. Każda z tych bardzo różnych osób mówi własnym głosem i opowiada swoją część historii, z przypisaną jej biografią, planami i więzami, z przyjemnościami nad jeziorem, ze swoim światopoglądem i ślepotą – i tęsknotą za miejscem, do którego się należy.
„Pisanie o domu”, mówi Jenny Erpenbeck (właśnie to chciała powiedzieć na zakończenie), „jest podłym sposobem zawłaszczenia”9.
„Jeszcze nie wieczór” – wariacje na temat historii
W powieści Aller Tage Abend z 2012 roku (Jeszcze nie wieczór, Sonia Draga 2021, tłum. Eliza Borg) Erpenbeck swoje rozważania o losie jednostki w historii posunęła do skrajności. Główna bohaterka rodzi się w 1902 roku w galicyjskim Brodach i umiera w 1990 roku jako wysoko odznaczona pisarka NRD w domu opieki we wschodnim Berlinie. Ale wszystko mogło potoczyć się inaczej.
Powieść składa się z pięciu ksiąg, które są w sobie zamknięte i opowiedziane do końca, ponieważ protagonistka za każdym razem umiera. Mimo to księgi organicznie do siebie nawiązują. Śmierć jest bowiem zawsze tylko jedną z wielu możliwości, a przez nieoczekiwany zwrot historii bohaterka w następnej księdze wymyka się śmierci i po raz kolejny staje twarzą w twarz z XX wiekiem.
W pierwszej części bohaterka rodzi się w 1902 roku w mitycznym Brodach na granicy habsbursko-rosyjskiej, podobnie jak Joseph Roth, późniejszy najsłynniejszy kronikarz Galicji, ale umiera już po ośmiu miesiącach. W następnym rozdziale rodzina wraz z ojcem przebywa już w Wiedniu, córka przez przypadek jednak przeżyła i jako siedemnastolatka zostaje wrzucona w niepewności czasu bezpośrednio po pierwszej wojnie światowej.
W tle rozpoznaje się biografię Heddy Zinner, babci Jenny Erpenbeck, jako punkt wyjścia dla fikcyjnych wariacji. Autorka doprowadza historyczne wizje tabula rasa (jak zwłaszcza Heiner Müller inscenizował je jako specyficzną estetykę NRD) do ostatecznej konsekwencji.
Czas lat dwudziestych, różnych kierunków w łonie partii komunistycznej, czas wygnania w Związku Radzieckim jest ściśle spleciony z historią rodziny Jenny Erpenbeck, choć nie jest to konkretnie nazwane. Ponownie wyraziste są tu przypadkowe, ale dalekosiężne zwroty w biografii: to, czy akta wylądują po lewej, czy po prawej stronie biurka, często zależy po prostu od alfabetu, lecz właśnie to decyduje o życiu i śmierci.
Język Jenny Erpenbeck odpowiada wyrafinowanej, precyzyjnie skonstruowanej formie. Nie zna ozdóbek, upiększeń, psychologicznych rozgałęzień, ale stawia sugestywnie na echa, na rezonans. Czy każde słowo się liczyło? – podobnie sformułowana myśl przewija się w kilku centralnych miejscach książki. Opisuje estetykę niezwykle ostrożnie dobierającej słowa autorki, ale również nazywa konkretne niebezpieczeństwa, jakie może mieć złe słowo w historycznie nieprzejrzystych sytuacjach.
Międzynarodowy sukces
Dzisiaj Jenny Erpenbeck jest międzynarodową gwiazdą niemieckiej literatury10. Jej książki przetłumaczono na trzydzieści języków11. Była nominowana do International Booker Prize sześć razy – częściej niż jakikolwiek inny żyjący niemiecki pisarz. W 2015 roku (gdy nagroda nosiła jeszcze nazwę Independent Foreign Fiction Prize) otrzymała ją po raz pierwszy za powieść o uchodźcach Gehen, ging, gegangen (Iść, szedł, poszedł, Sonia Draga 2020, tłum. Eliza Borg)12. „The New York Times” i „The New Yorker” widzą w niej przyszłą laureatkę literackiej Nagrody Nobla. „The Atlantic” napisał entuzjastycznie, że jest rzadkim przypadkiem pisarki, „której przedstawienie rozdartego kraju i stulecia przypomina, że powieściopisarze traktują historię w sposób, w jaki nie potrafią tego uczynić ani historycy, ani politycy”13.
Na łamach prasy autorka zwykle z entuzjazmem opowiada o swoich spotkaniach literackich na świecie. Była w Australii, Syrii, Islandii, Kanadzie, Meksyku, z zachwytem mówi o Dżakarcie, gdzie jej powieść Klucz do ogrodu wystawiono jako sztukę teatralną i z największą oczywistością zrozumiano jako indonezyjski dramat o poszukiwaniu ojczyzny. W Uzbekistanie witano ją flagami i szpalerem. „Pisarze są tam uważani za absolutnie wysoko postawionych i w hierarchii prestiżu plasują się bezpośrednio pod prezydentem”, mówi14. W Korei Południowej otrzymała najważniejsze literackie wyróżnienie kraju, wraz z indyjską pisarką Arundhati Roy.
Od wielu lat reprezentuje ją agencja literacka The Wylie Agency15 – światowa potęga na międzynarodowym rynku książki, która ma w swoim portfolio wielu międzynarodowych noblistów. Według Erpenbeck oprócz niej jedynie Christian Kracht reprezentowany jest tam jako autor niemieckojęzyczny. Agencja niezwykle starannie wybiera najlepsze możliwe wydawnictwa dla dzieł swoich autorów w poszczególnych krajach. Nie kieruje się w pierwszej kolejności wysokością zaliczek, ale renomą i siłą rynkową w danym kraju oraz perspektywami, jakie oferuje autorce.
W Niemczech książki Jenny Erpenbeck nie zawsze są przyjmowane z wielkim entuzjazmem, zdania krytyków i czytelników bywają podzielone16. Jej najnowsza powieść Kairos (Kairos, Znak Literanova 2025, tłum. Eliza Borg), jedno z najlepszych dzieł literackich o upadku NRD i przewrotach okresu przełomu, nie została nawet nominowana ani do nagrody Leipziger Buchmesse, ani do Deutscher Buchpreis.
Sama Erpenbeck ma swoje wyjaśnienie tej rozbieżności. Wskazuje, że na czele żadnego z wielkich niemieckich działów kulturalnych nie stoi osoba ze wschodnich Niemiec. W obu jurorskich komisjach nagród książkowych w roku wydania powieści Kairos nie było ani jednego członka pochodzącego ze wschodniej części kraju. „Rozumiem dobrze, że moja książka została pominięta”, mówi. I dodaje z uśmiechem: „Ja też nie interesuję się waszymi problemami. Na przykład tysiączną książką o pokoleniu ’68… Chociaż – właściwie są one całkiem interesujące…”17.
Kontrowersje wokół pamięci
Kairos, powieść nagrodzona International Booker Prize w 2024 roku, opowiada historię upadku NRD jako historię straty. Jako historię zniknięcia – bez idealizacji, bez narzekania. Para kochanków, Hans i Katharina – on przekonany komunista, były donosiciel Stasi, znacznie starszy od Kathariny – nie przewidzieli upadku swojego kraju. Nie należeli do demonstrantów, nie byli tymi, którzy chcieli obalić system. Hans straci pracę, wiarę, życie. Katharina zaś jest wystarczająco młoda, żeby przygotować się na nowy początek.
W Niemczech książka wywołała burzę. Część krytyków zarzuciła Erpenbeck idealizację życia w NRD, oskarżono ją o bycie komunistyczną córką przywileju, która „patrzy życzliwie, a nawet z miłością na socjalizm”18. Według niektórych komentatorów dla niej Wschodnie Niemcy, czyli NRD, jawi się jako miejsce tęsknoty i nadziei. Szczególnie kontrowersyjne okazały się opisy Berlina Zachodniego w powieści – dla protagonistki Kathariny RFN nie jest miejscem tęsknoty za wolnością. Wizyta w Kolonii u babci przedstawiona jest jako zderzenie z wulgarnym światem konsumpcji, które ją odpycha.
„W atakach krytykom chodzi przede wszystkim o hegemonię interpretacyjną”, odpowiada Erpenbeck. Ona, jako kobieta i „stara wschodniaczka” z komunistycznymi dziadkami, pozwala sobie opowiadać historię o latach przed i po „przełomie”. „Co za skandal!”19.
Ale czy jest to rzeczywiście tak proste? Erpenbeck podkreśla, że Kairos to powieść, a nie manifest polityczny, a ona sama nie jest historyczką, lecz pisarką. Hans, były informator Stasi, w książce reprezentuje samowolę i manipulację reżimu SED, czyli Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec – wykorzystuje i poniża Katharinę. „Gdzie tu jest idealizacja?”20, pyta.
Głos, który trzeba usłyszeć
Dyskusja wokół Erpenbeck i jej twórczości przypomina spory o Christę Wolf w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy ta ostatnia była ścigana przez felietony jako „poetka państwowa NRD”21. Wolf była – jak dziś Erpenbeck – wymieniana jako kandydatka do literackiej Nagrody Nobla. Nigdy jej nie otrzymała.
Niektórzy krytycy, zwłaszcza ze wschodnich Niemiec, jak historyk Ilko-Sascha Kowalczuk, domagają się, żeby ci, którzy piszą o NRD, pokazywali dysydentów i przeciwników systemu, przypominali o nich oraz o ich cierpieniach. Żądają obrazów przerażenia zamiast obserwacji codzienności. Erpenbeck odpowiada z szacunkiem: „Patrzę z najwyższym respektem na ludzi, którzy w NRD stawiali polityczny opór i ryzykowali więzienie i represje. Nie należałam do nich. To jest całkiem jasne”22.
Autorka często podkreśla, że całe jej twórcze pisarstwo ma na celu unikanie uproszczonych spojrzeń na rzeczywistość. W swoich dziełach zawsze stara się patrzeć na wydarzenia historyczne z wielu różnych czasowych perspektyw i punktów widzenia. Chodzi jej o proces rozumienia i dotarcie do istoty skomplikowanych doświadczeń przez myślenie, badania oraz uwzględnianie kontekstu historycznego i wątków pobocznych. Poszerzanie perspektywy sprawia, że możliwe staje zrozumienie. Literatura może służyć nadawaniu struktury określonym przeżyciom i oswajaniu tego, co nas przytłacza. Ludzie wciąż na nowo spoglądają na te same zdarzenia – w zależności od swojego indywidualnego punktu widzenia i czasu, w którym się znajdują. Pamięć działa jako żywy, dynamiczny system.
Międzynarodowe uznanie dla Kairos i innych dzieł o NRD budzi pytania o zmianę percepcji historii. Wydawca Edwin Frank z New York Review Books mówi o fundamentalnie nowo obudzonym zainteresowaniu literaturą wschodnioniemiecką. Niedawno wydał opowiadania i powieść emigracyjną Transit Anny Seghers (Tranzyt, Czytelnik 2019, tłum. Wanda Jedlicka). Ku jego własnemu zaskoczeniu okazały się wielkimi sukcesami sprzedażowymi. Wydawczyni Erpenbeck w USA, Barbara Epler z New Directions, wyjaśnia, że NRD, a zwłaszcza Berlin Wschodni, dla wielu ludzi w Ameryce to terra incognita, kraj, który dopiero teraz jest odkrywany na nowo23. Po 1989 roku było jasne, że liberalizm Zachodu zwyciężył, nikt specjalnie nie interesował się przeszłością upadłych krajów. To się zmieniło, między innymi dlatego, że młodsze pokolenie patrzy dziś na Zachód z większym krytycyzmem.
Pisanie jako egzystencja
W pokoju obok kuchni w swoim mieszkaniu w Prenzlauer Berg Jenny Erpenbeck pisze swoje powieści24. Regały piętrzą się aż po sufit. Książki są wszędzie. Obok wspomnienia z dzieciństwa, stare zabawki, kasety, płyty CD. Pisarka ppowiada, że zaczyna rano i pracuje do godziny siedemnastej lub osiemnastej. Czasem następuje jeszcze zmiana: od godziny dwudziestej do północy. Pisze na komputerze, dawniej pisała na maszynie.
Obecnie pracuje nad książką po tytułem roboczym: Autobiografia mojego ojca25. Mały kanister oliwy z oliwek Dantego, który przechowuje w domu, jest symbolem tego, jak historia, pamięć i rzeczy przeplatają się w jej życiu i twórczości. Przedmioty nie są dla niej martwymi eksponatami, lecz żywymi świadkami przeszłości, które nieustannie rozmawiają z teraźniejszością. Mieszkanie Erpenbeck jest jednocześnie archiwum i pracownią, miejscem, gdzie wielopokoleniowa pamięć przekształca się w literaturę.
Jenny Erpenbeck jest dziś literackim głosem Niemiec na świecie26. Głosem, który mówi o złożoności historii, o niemożności prostych odpowiedzi, o sile pamięci i bólu straty. Głosem ze wschodnich Niemiec, z rodziny komunistów, którzy przetrwali nazizm, głosem pokolenia, które doświadczyło zniknięcia całego świata – i które z tego doświadczenia uczyniło literaturę. Może właśnie dlatego, że jest to głos trudny, niejednoznaczny, pełen pamięci i bólu, zasługuje na to, by go usłyszeć w całej jego złożoności, bez upraszczania, bez ideologicznych filtrów – po prostu jako wielką literaturę.
1 J. Erpenbeck, Grenzbereiche [wykład z 9 maja 2021 roku] [w:] Dresdner Reden, 2021, s. 9, online: https://www.staatsschauspiel-dresden.de/download/17458/dresdner_rede_jenny_erpenbeck_09052021.pdf [dostęp: 19.03.2026].
2 V. Weidermann, Eine Art Wunder, „Die Zeit”, 22.05.2024, online: https://www.zeit.de/kultur/literatur/2024–05/jenny-erpenbeck-international-booker-prize-literaturpreis [dostęp: 19.03.2026].
3 J. Erpenbeck, Grenzbereiche, s. 13.
4 V. Weidermann, Sie weiß sehr genau, woher sie kommt, „Die Zeit”, 21.05.2024, online: https://www.zeit.de/kultur/literatur/2024–04/jenny-erpenbeck-schriftstellerin-literatur-biografie [dostęp: 19.03.2026].
5 Großmutters klein Häuschen, „Die Zeit”, 29.05.2008, online: https://www.zeit.de/2008/23/L‑Erpenbeck-NL/komplettansicht [dostęp: 19.03.2026].
6 S. Costagli, Die kollektive Autobiographie. Familienerinnerung in den Romanen von Julia Franck, Jenny Erpenbeck und Eugen Ruge, „Modern Languages Open” 2017, nr 4, s. 1–11.
7 Großmutters klein Häuschen…
8 Tamże.
9 Tamże.
10 A. Biendarra, Über den Erfolg der Weltautorin Jenny Erpenbeck, „Text und Kritik” 2025, t. 246, s. 80–89.
11 L. Hui, Kulturvermittlung im Spannungsfeld von Texttreue und äußeren Kontrollfaktoren. Eine vergleichende Untersuchung der englischen und chinesischen Übersetzung des Romans Heimsuchung von Jenny Erpenbeck, „Interkulturelles Forum der deutsch-chinesischen Kommunikation” 2025, vol. 5, nr 1, s. 138–158.
12 R. Pokrywka, Die Metaphern des Exils im neuesten deutschsprachigen Roman. „Gehen, ging, gegangen” von Jenny Erpenbeck, „Ohrfeige” von Abbas Khider, „Das Mädchen mit dem Fingerhut” von Michael Köhlmeier, „Tematy i Konteksty” 2017, nr 7 (12),
s. 412–425.
13 V. Weidermann, Sie weiß sehr genau…
14 Tamże.
15 Lista klientów agencji jest dostępna online: https://wylieagency.com/clients.html [dostęp: 19.03.2026].
16 C. Gansel, Ausradiert? Wie die Literatur der DDR verschwand, Lipsk: Reclam, 2026.
16 V. Weidermann, Sie weiß sehr genau…
18 C. Würfel, Guten Tag, was ist hier eigentlich los, „Die Zeit”, 15.08.2024, online: https://www.zeit.de/2024/35/jenny-erpenbeck-schriftstellerin-ddr-kritik [dostęp: 19.03.2026].
19 Tamże.
20 Tamże.
21 M. Wolting, „Zukunft? Das ist das gründlich Andere” – Zu Aspekten der Rezeptionsgeschichte von Christa Wolf in Polen [w:] Zwischen Moskauer Novelle und Stadt der Engel. Neue Perspektiven auf das Lebenswerk von Christa Wolf, red. T. Hörnigk, C. Gansel, Berlin: VBB, 2015, s. 151.
22 C. Würfel, Guten Tag…
23 A. Soboczynski, Die Auferstehung, „Die Zeit”, 16.06.2024, online: https://www.zeit.de/2024/26/ddr-literatur-ostdeutschland-usa-grossbritannien [dostęp: 19.03.2026].
24 C. Würfel, Guten Tag…
25 V. Weidermann, Sie weiß sehr genau…
26 K. Elstermann, Laudatio auf Jenny Erpenbeck, „Thomas Mann Jahrbuch” 2017, vol. 30, s. 179.
