Dziewczyństwo: ciało, podłości i inne śliczności

To cia­ło jest swo­je. Cho­dzi, bie­ga, tarza się, wspi­na po drze­wach, zdzie­ra kola­na, ude­rza, przy­tu­la, plu­je na chod­nik, sika na traw­nik, poże­ra, wyda­la, ocie­ra się, grze­bie w zie­mi, robi fikoł­ki, śpi, dłu­bie w nosie, wysta­wia brzuch na słoń­ce. Oto cia­ło dziec­ka, a może jesz­cze jakie­goś inne­go stwo­rze­nia, hybry­dy zwie­rząt, liści i strup­ków. Jesz­cze nie wie, że zaraz prze­sta­nie nale­żeć tyl­ko do sie­bie – zacznie być cia­łem dziew­czyn­ki i dziew­czy­ny.

Koniec z nie­okre­ślo­no­ścią wła­snej toż­sa­mo­ści, dzię­ki któ­rej dzie­cię­ce cia­ło, jesz­cze wol­ne od norm kul­tu­ro­wych, jest w tym sen­sie nie­bi­nar­ne i trans­gre­syj­ne. Może­my nawet powie­dzieć, że anty­sys­te­mo­we, bo wymy­ka się rolom gen­de­ro­wym. Te jed­nak w koń­cu for­mu­ją moc­ny­mi dłoń­mi maleń­ką gli­nę, zaka­zu­jąc dziew­czyn­kom robie­nia tego, co mogą robić chłop­cy – bru­dzić się, drzeć, być aktyw­ny­mi – chłop­com zaś wzbra­nia­jąc tego, co jest przy­pi­sa­ne dziew­czyn­kom – bawie­nia się lal­ka­mi i „maza­nia jak baba”. Czy może­my usta­lać wła­sne gra­ni­ce, gdy spo­ty­ka­my się ze sprze­ci­wem doro­słych, a potem nawet rówie­śni­ków?

Ten temat poru­sza Patry­cja Siko­ra w wier­szu gen­der­flu­id (Wszy­scy o nas mówią, WBPi­CAK, 2022):

w podwór­kach czai się płeć. jest
głod­na i zim­na. pły­wa w kału­żach,
cho­wa się w szcze­li­nach.

 

forem­ki do pia­sku w kształ­cie ryb pła­czą:
Mar­got to nie Michał.

 

mat­ki zamy­ka­ją okna1.

To jed­nak dziew­czyn­ka znaj­du­je się na naj­niż­szym szcze­blu hie­rar­chii w rela­cji dzieci–dorośli; jest podwój­nie kon­tro­lo­wa­na, ponie­waż jest zarów­no oso­bą żeń­ską, jak i dziec­kiem2. Cho­ciaż uwa­run­ko­wa­nia dora­sta­ją­cych dziew­czyn mogą się róż­nić (w takich kwe­stiach, jak choć­by pocho­dze­nie etnicz­ne, kla­sa spo­łecz­na czy toż­sa­mość płcio­wa), skła­dam naj­szczer­sze gra­tu­la­cje każ­dej oso­bie, któ­ra zdo­ła­ła prze­trwać ten czas, a może nawet uzna­ła go, w nie­któ­rych jego aspek­tach, za magicz­ny. Z począt­ku prze­cież trud­no dostrzec, jak moc­no dziew­czyń­stwo uwi­kła­ne jest w paję­czą sieć spo­łecz­nych zależ­no­ści. Wie­le kobiet mie­rzy się z tym pro­ble­mem w swo­jej twór­czo­ści, gdy pró­bu­je pod­wa­żyć kon­struk­ty kul­tu­ro­we – cho­ciaż­by Asia Muel­ler w wier­szu Prze­bu­dzan­ka dla córek (new nur­se­ry rhy­me / łże-tłu­ma­cze­nie) z tomu Hista & her sista (Biu­ro Lite­rac­kie, 2021):

What are lit­tle girls made of? / Z cze­go zro­bio­no dziew­czyn­ki małe?
What are lit­tle girls made of? / Z cze­go zro­bio­no dziew­czyn­ki małe?
Sugar and spi­ce and all that’s nice, / Z mocy, wol­no­ści, poczu­cia war­to­ści,
And that are lit­tle girls made of. / Z tego zro­bio­ne są całe.

 

[prze­kład nie przez kola­no]3.

Scenariusz i reżyseria: male gaze

Dla kogo dziew­czy­ny mia­ły­by być „zro­bio­ne”, jeśli nie dla sie­bie? Po raz pierw­szy zmie­rzy­łam się z tym pyta­niem na stu­diach pod­czas oma­wia­nia obra­zu W loży Mary Cas­satt (1878). Widzi­my na nim kobie­tę, któ­ra obser­wu­je sce­nę przez lor­net­kę ope­ro­wą. Na pierw­szy rzut oka nie dostrze­ga­my dru­gie­go pla­nu, a to wła­śnie tam Cas­satt uka­zu­je praw­dzi­wą odgry­wa­ną przez spo­łe­czeń­stwo insce­ni­za­cję, w któ­rą zosta­je­my wcią­gnię­ci (a może już zosta­li­śmy w niej nakry­ci?). W innej loży widzi­my bowiem męż­czy­znę, któ­ry rów­nież cze­muś się przy­glą­da. Jed­nak to nie sce­na, a głów­na boha­ter­ka obra­zu sta­je się dla nie­go obiek­tem spek­ta­klu.

Cia­ło w spoj­rze­niu obce­go w pewien spo­sób prze­sta­je nale­żeć do sie­bie, a zaczy­na funk­cjo­no­wać jako cia­ło-dla-innych4. Dru­gi plan obra­zu Cas­satt jest nazna­czo­ny nie­zby­wal­ną obec­no­ścią inne­go, któ­ra towa­rzy­szy kobie­tom od począt­ku ich pro­ce­su doj­rze­wa­nia. To podwój­nie trud­ne doświad­cze­nie: mło­da oso­ba musi nauczyć się funk­cjo­no­wać w nowym, zmie­nia­ją­cym się cie­le, a jed­no­cze­śnie to samo cia­ło, wysta­wio­ne na ogląd publicz­ny, prze­sta­je być pry­wat­ne. Dziew­czy­na ma odtąd odgry­wać swo­ją rolę w tym sta­le obec­nym spo­łecz­nym spek­ta­klu, ale wca­le nie jest w nim głów­ną posta­cią. Balan­su­je na linie gdzieś mię­dzy bun­tem wobec wła­dzy fawo­ry­zu­ją­cej męski punkt widze­nia (male gaze) a pró­bą dopa­so­wa­nia się do hege­mo­nicz­nych norm spo­łecz­nych. A tego nie da się zerwać jak strup­ka na kola­nie czy łok­ciu. Przy­cho­dzą mi do gło­wy sko­ja­rze­nia: cia­ło jako lep na muchy, czer­wo­ny przy­cisk, wiecz­ne pole bitwy. Ten pro­blem iro­nicz­nie przed­sta­wia Micha­li­na Cen­drow­ska w wier­szu miłej zaba­wy, zamiesz­czo­nym w jej debiu­tanc­kim tomie Pod­lo­ty (WBPi­CAK, 2025):

kie­dyś chcia­ła zostać cza­ro­dziej­ką z księ­ży­ca
ale nie­for­tun­nie prze­obra­zi­ła się w kobie­tę
z twa­rzy posy­pał się bro­kat
bły­snę­ły świa­tła to wca­le nie jest koniec dzie­ciń­stwa
to jest dopie­ro począ­tek zaba­wy5.

Ten począ­tek zaba­wy, któ­ry rów­nie dobrze może oka­zać się jej koń­cem, widzi­my w Prze­kleń­stwach nie­win­no­ści (reż. Sofia Cop­po­la, 1999). Cop­po­la bie­rze na warsz­tat książ­kę Jef­freya Euge­ni­de­sa, nie rezy­gnu­je przy tym z męskiej nar­ra­cji – choć cała opo­wieść krę­ci się wokół sióstr Lis­bon, nie pozna­je­my ich punk­tu widze­nia. Dziew­czy­ny, izo­lo­wa­ne przez rodzi­ców, zamie­nia­ją się w eks­po­na­ty muze­al­ne, a ich smu­tek i cier­pie­nie są przez chłop­ców roman­ty­zo­wa­ne. To spra­wia, że sio­stry sta­ją się odczło­wie­czo­ny­mi obiek­ta­mi fascy­na­cji, więc ich cier­pie­nie odbie­ra­ne jest tak, jak oglą­da się sztu­kę – widzi­my tra­gizm posta­ci, ale nie osób. W jed­nej z naj­bar­dziej iko­nicz­nych scen Cecy­lia, zapy­ta­na przez dok­to­ra, jak w jej wie­ku może mieć jakie­kol­wiek pro­ble­my, odpo­wia­da: „Dok­to­rze, naj­wy­raź­niej nigdy nie był pan trzy­na­sto­let­nią dziew­czy­ną”.

I’m just a girl

Co zatem dzie­je się w gło­wach trzy­na­sto­la­tek? Książ­ka poetyc­ka Ano­uk Her­man Sile­sian Gothic (GQTTF, 2024) zaczy­na się od wier­sza pro­le­go­me­na:

oto jest dziur­sko, kanion, mózg nasto­let­niej
dziew­czyn­ki. Rze­ki, któ­re go zna­czą, to stru­gi
mcflur­ry – słod­ki ule­pek ślu­zu i krwi6.

Oto jest dziur­sko, któ­re powięk­sza się z każ­dą wrzu­co­ną tam rze­czą. Filip Matwiej­czuk w „Cza­sie Kul­tu­ry” (2025, nr 18) pisze o tym wier­szu w kon­tek­ście wią­za­nia cia­ła nasto­let­niej dziew­czy­ny z „kapi­ta­li­zmem i jego orga­na­mi, jaki­mi są pro­duk­ty, mar­ki”7. Co wię­cej, te same mar­ki mone­ty­zu­ją femi­ni­stycz­ny prze­kaz w duchu girl power, ukry­wa­jąc kapi­ta­li­stycz­ny zysk pod płasz­czem wspól­no­to­wych haseł.

W wier­szu Alek­san­dry Byr­skiej girl power (Liber­té!, 2025) to femi-hasło funk­cjo­nu­je jako wspól­no­ta trud­nych doświad­czeń zwią­za­nych z dora­sta­niem:

ukryj się wyco­faj zamilk­nij dziec­ko
pozwól bólo­wi drą­żyć struż­ki kory­ta­rzy
będzie ci dana samot­ność sier­ści
nie mów niko­mu8.

To samo hasło zosta­je rów­no­cze­śnie zawłasz­czo­ne przez rekla­my marek i social media, w któ­rych sprze­da­je się dziew­czy­nom pro­duk­ty mają­ce wpa­so­wać je we współ­cze­sne i opre­syj­ne stan­dar­dy doty­czą­ce wyglą­du. I choć ist­nie­ją mar­ki (głów­nie lokal­ne) dzia­ła­ją­ce pod szyl­dem zrów­no­wa­żo­nej pro­duk­cji oraz tro­ski, nie jest to dro­ga, któ­rą podą­ża kapi­ta­lizm. Koło więc się domy­ka, a dziew­czy­ny, wabio­ne sister­ho­odo­wy­mi tre­ścia­mi, wpa­da­ją w pułap­kę patriar­chal­nych mecha­ni­zmów. Trud­no jest też myśleć o wynisz­cza­ją­cych pla­ne­tę skut­kach kon­sump­cjo­ni­zmu, gdy algo­ryt­my social mediów bom­bar­du­ją nas Reel­sa­mi o tym, czy naj­pierw nakła­dać róż czy bron­zer, a może je blen­do­wać (swo­ją dro­gą, nie wiem i zaprzą­ta mi to gło­wę w więk­szym stop­niu, niż­bym chcia­ła). No wła­śnie – dziur­sko, kanion.

I’m just a girl, praw­da? A sko­ro jeste­śmy już przy tym – social media to też zbiór memicz­nych dziew­czyń­skich tre­ści, w któ­rych maka­brycz­nie zapła­ka­na i roze­śmia­na twarz Mii Goth w fil­mie Pearl (reż. Ti West, 2022) z pod­pi­sem I’m a star poja­wia się obok saba­tu różo­wych wró­żek z tek­stem girls gang albo me and the girls in rehab. To wzbu­dza reak­cję rel i śmiech, któ­ry jest śmie­chem dobrym, dema­sku­ją­cym wie­lo­ra­kość dziew­czyń­skich obli­czy. Może­my się w nich przej­rzeć i poczuć, że łączy nas wspól­no­ta doświad­czeń, emo­cji, wraż­li­wo­ści. Nie­ste­ty, ta este­ty­ka ma rów­nież swo­je dru­gie dno, jak w przy­pad­ku więk­szo­ści tren­dów. Bar­dzo łatwo jest zamie­nić dziew­czyń­skie gir­ly things w ste­reo­ty­po­we, bez­wol­ne figu­ry. Przy­kła­do­wo: sfor­mu­ło­wa­nie girls math infan­ty­li­zu­je dziew­czy­ny i poka­zu­je, że są one nie­po­rad­ne, gdy cho­dzi o dzie­dzi­ny takie jak mate­ma­ty­ka. Czy zda­rza mi się uży­wać tego okre­śle­nia? Tak. Czy mam świa­do­mość jego ambi­wa­len­cji? O tak. I’m just a girl, praw­da? Nie jest tak, że nagle magicz­nie uświa­do­mi­my sobie wszyst­kie kul­tu­ro­we ukła­dan­ki i już nigdy nie będzie­my uma­wiać się na seans Zmierz­chu, bo Edward to król gasli­gh­tin­gu. Waż­na jest świa­do­mość, że pew­ne mecha­ni­zmy zosta­ły nam wpo­jo­ne. Melis­sa Febos w Dziew­czyń­stwie (Wydaw­nic­two Czar­ne, 2022) przy­ta­cza sło­wa zna­jo­mej, któ­ra mówi, że tak samo, jak moż­na mieć atak pani­ki lub ser­ca, moż­na rów­nież mieć „atak patriar­cha­tu”9.

Pro­ces uświa­da­mia­nia sobie patriar­chal­ne­go dys­kur­su może rodzić rów­nież wspól­ny wkurw i sprze­ciw wobec mar­gi­na­li­za­cji kobiet. Choć kate­go­ria płci jest tutaj nie­wąt­pli­wie waż­na, to pro­ble­ma­ty­ka dziew­czyń­stwa doty­czy rów­nież osób socja­li­zo­wa­nych do tej roli, iden­ty­fi­ku­ją­cych się lub iden­ty­fi­ko­wa­nych jako dziew­czy­ny. Spo­ra część nasze­go podwór­ka lite­rac­kie­go roz­sze­rza ją inter­sek­cjo­nal­nie z inny­mi rów­nie waż­ny­mi czyn­ni­ka­mi, taki­mi jak pocho­dze­nie, toż­sa­mość płcio­wa, orien­ta­cja, spraw­ność, kla­sa spo­łecz­na. Cho­dzi mi tutaj głów­nie o śro­do­wi­sko sla­mo­we, ale też ziny (od war­szaw­skich Girls and Queers to the Front, któ­re pro­wa­dzą rów­nież nie­za­leż­ne wydaw­nic­two, przez Slam­kę i Poez­zin po lubel­ski zin bro­kat). Spo­ro gnie­wu widać w nume­rze #12 FIRE (GQTTF, 2025), przy­kła­do­wo w tek­ście Mag­dy Salak:

śni mi się że pło­nę
wła­ści­wie zawsze śnię że nie oddy­cham (a wiem że tlę się)
więc ostat­nio
pró­bu­ję cza­sem śnić też że pod­pa­lam10.

W bro­ka­to­wym zinie też nie zawsze jest bro­ka­to­wo. Alek­san­dra Kasprzak robi „Listę rze­czy, któ­re mnie dotknę­ły, choć tego nie chcia­łam” (przy­kła­do­wo wło­ski na nogach nazy­wa­ne „anty­gwał­ta­mi”)11, a Adrian­na Ole­jar­ka w wier­szu powrót pisze, że „Moje cia­ło nie nale­ży do mnie, / roz­dzie­lo­no je nie­spra­wie­dli­wie pomię­dzy szpi­tal, kościół i cudze spoj­rze­nia”12. Oby­dwie zresz­tą wyda­ły w zeszłym roku książ­ki o dora­sta­niu – Wydrąż mi rodzi­nę w serze (Kasprzak, Biu­ro Lite­rac­kie, 2024) i Gorącz­ki (Ole­jar­ka, Fun­da­cja Duży For­mat, 2024).

Dziewczyński Battlefield

Kolej­nym kamie­niem milo­wym na mapie dziew­czyń­stwa jest sek­su­al­ność. Wyobraź sobie (albo przy­po­mnij): nie­koń­czą­ce się lato, wyso­ka tra­wa, zapach lep­ko­ści. Two­ja ręka wędru­je z nudów po cie­le i docie­ra do maj­tek. To jeden z pierw­szych momen­tów odkry­wa­nia two­jej sek­su­al­no­ści i cia­ła, któ­re daje przy­jem­ność. A jed­nak ten przy­wo­ła­ny obraz mógł być rów­nież mie­szan­ką poczu­cia winy, nie­pew­no­ści i wresz­cie – wsty­du. Doty­ka on nie tyl­ko płci, ale też pocho­dze­nia czy kla­sy spo­łecz­nej (jak w Cia­łach Annie Ernaux, Wydaw­nic­two Czar­ne, 2024) i podą­ża za dziew­czy­na­mi wcho­dzą­cy­mi w doj­rze­wa­nie niczym zawsze obec­ny cień.

Jed­nym z jego pierw­szych prze­ja­wów jest okres, postrze­ga­ny podob­nie jak sika­nie czy defe­ka­cja. Mówi­my na nie­go: „TE dni”, ale jest też mnó­stwo innych, absur­dal­nych okre­śleń, jak choć­by „cio­cia z Ame­ry­ki przy­je­cha­ła” czy „najazd Armii Czer­wo­nej”, bo naj­wy­raź­niej fizjo­lo­gia poło­wy ludz­ko­ści wzbu­dza nie­po­kój13. To, co zabu­rza pewien ład i sys­tem, sta­jąc się czymś dwu­znacz­nym czy mie­sza­nym – budzi wstręt14. Łączy się on z „cha­rak­te­ry­stycz­ną dla kul­tu­ry zachod­niej dycho­to­mią kul­tu­ry i natu­ry, w któ­rej to, co kul­tu­ro­we, a zatem waż­ne i nauko­we, jest dzie­dzi­ną męż­czyzn, pod­czas gdy okrut­na, tajem­ni­cza i orga­nicz­na natu­ra zosta­je uzna­na za dome­nę kobiet”15. Mie­siącz­ka zabu­rza ład usta­no­wio­ny przez męską per­spek­ty­wę, bo nale­ży do stre­fy żeń­skiej. Na mar­gi­ne­sie jesz­cze dodam, że pierw­szy okres to czas, gdy spo­łe­czeń­stwo mówi dziew­czyn­ce „jesteś już kobie­tą”, choć jej cia­ło, a tym bar­dziej psy­chi­ka abso­lut­nie nie są na to jesz­cze goto­we. To jed­nak nie­sie za sobą dobrze zna­ny, sta­ry i prze­no­szo­ny na dziew­czyn­ki przez doro­słych lęk przed zaj­ściem w nasto­let­nią cią­żę i przed póź­niej­szym wyty­ka­niem całej rodzi­ny palu­cha­mi.

Jed­no­cze­śnie to wca­le nie prze­szka­dza spo­łe­czeń­stwu w sek­su­ali­za­cji dziew­czyn. Spo­ty­ka­my się z tym zja­wi­skiem na porząd­ku dzien­nym, w popkul­tu­rze, social mediach, rekla­mach, codzien­nym języ­ku. To, co pod­wa­ża sta­tus quo, to ich wła­sna, dziew­czyń­ska sek­su­al­ność – wypie­ra­na i pięt­no­wa­na. Patriar­chal­na wła­dza nad dziew­czy­na­mi odbie­ra im kon­tro­lę nad wła­sną sek­su­al­no­ścią, przez co trud­no jest ją odkryć w zgo­dzie z wła­snym ja. Gra­ni­ce mię­dzy cia­łem pry­wat­nym a publicz­nym zaczy­na­ją się zacie­rać wraz z postę­pu­ją­cym spro­wa­dza­niem dziew­czyń­skich cech do sek­su­al­no­ści.

Motyw dziew­czyń­stwa zwią­za­ne­go ze świa­do­mo­ścią wła­dzy, któ­rą inni spra­wu­ją nad cia­ła­mi dziew­czyn, poja­wia się w tomie Kin­gi Skwi­ry Wszyst­ko już było doty­ka­ne (WBPi­CAK, 2021). Przy­wo­łaj­my wiersz Realizm dziew­czyń­ski:

chłop­cy wkła­da­ją mi pal­ce tam, gdzie nie chcę,
a ja nie chcę być nie­mi­ła. piszą mi też,
co ze mną zro­bią, a ja muszę póź­niej o tym myśleć,
kie­dy kupu­ję masło orze­cho­we i tosty
i obwi­niać się, że nie zaczę­łam roz­mo­wy od „nie”16.

Spo­łecz­ne ocze­ki­wa­nia wzglę­dem toż­sa­mo­ści i sek­su­al­no­ści bazu­ją na sprzecz­nych komu­ni­ka­tach, co czę­sto ma odzwier­cie­dle­nie w dziew­czyń­skich fan­ta­zjach. Odkry­wa­ją­ca swo­ją sek­su­al­ność Ade­la, boha­ter­ka Lata Ade­li Agniesz­ki Wol­ny-Ham­ka­ło (Wydaw­nic­two Hokus-Pokus, 2019), zaczy­na pożą­dać męskiej uwa­gi: „Mia­ła wte­dy buzię małej dziew­czyn­ki, ale wystar­czy­ło, że jej wzrok spo­tkał się ze wzro­kiem pana – zaraz się cała zmie­nia­ła”17. W kolej­nych książ­kach z tej serii Ade­la zni­ka i nigdy nie pozna­je­my jej jako doro­słej kobie­ty.

Motyw zni­ka­nia sta­no­wi core Pik­ni­ku pod Wiszą­cą Ska­łą (książ­ka – Joan Lind­say, 1967; ekra­ni­za­cja – Peter Weir, 1975). Widzi­my doj­rze­wa­ją­ce dziew­czę­ta na austra­lij­skiej pen­sji dla panien pro­wa­dzo­nej pod suro­wym okiem pani Appley­ard. Choć są odcię­te od pokus świa­ta zewnętrz­ne­go, żad­ne naka­zy nie mogą powstrzy­mać ich doj­rze­wa­nia. Znik­nię­cie nasto­la­tek na Wiszą­cej Ska­le sym­bo­li­zu­je praw­do­po­dob­nie ini­cja­cję w doro­słość, z któ­rej wra­ca tyl­ko jed­na boha­ter­ka (spo­iler alert). W podob­nym vibie utrzy­ma­na jest powieść Stre­ga szwedz­kiej autor­ki Johan­ne Lyk­ke Holm (Wydaw­nic­two Pau­za, 2022). Tu rów­nież docho­dzi do tajem­ni­cze­go znik­nię­cia jed­nej z dziew­czyn. Choć książ­ka nie daje nam odpo­wie­dzi na pyta­nie, co dokład­nie się wyda­rzy­ło, nar­ra­tor­ka już na pierw­szej stro­nie zary­so­wu­je pro­ble­ma­ty­kę wej­ścia w doro­słość:

Wie­dzia­łam, że życie kobie­ty w każ­dej chwi­li może zmie­nić się w miej­sce zbrod­ni. Jesz­cze nie wie­dzia­łam, że już wte­dy żyłam w środ­ku tego miej­sca zbrod­ni, że miej­scem zbrod­ni nie jest łóż­ko, ale cia­ło, i że zbrod­nia już się doko­na­ła18.

Nóż, siostro (w serce)

W tek­stach kul­tu­ry doty­czą­cych dziew­czyń­stwa, rów­nież tych, któ­re przy­to­czy­łam wcze­śniej, wykwi­ta motyw homo­ero­ty­zmu. Budzą­ca się sek­su­al­ność przed zaklesz­cze­niem jej w hete­ro­nor­ma­tyw­nym świe­cie jest płyn­na, zacie­ra gra­ni­ce. Rela­cje mię­dzy­dziew­czyń­skie – już nie dzie­cię­ce, ale jesz­cze nie doro­słe – mogą być jed­no­cze­śnie świę­te, obse­syj­ne, destruk­cyj­ne i zabar­wio­ne ero­ty­zmem. Opal Ćwi­kła w wier­szu pośliń (UFOPORNO, Sta­ro­miej­ski Dom Kul­tu­ry, 2023) pisze:

mój język wchło­nął wszyst­ko, co kie­dy­kol­wiek do mnie powie­dzia­łaś
cishe­ty nigdy nie zro­zu­mie­ją głę­bi homo­ero­tycz­nej przy­jaź­ni

 

poca­łuj swo­ją przy­ja­ciół­kę, zoba­czysz
co wykwit­nie na two­im języ­ku19.

Z kolei w tomie Lau­ry Osiń­skiej (Anny Ada­mo­wicz) Zmyśl[ ]zmysł czy­ta­my o les­bij­skiej miło­ści, a począ­tek tej książ­ki zaha­cza o czas dziew­czyń­stwa (Woj­ciech Weiss, Pen­sjo­nar­ki na Plan­tach, 1897):

być pen­sjo­na­recz­ką na spa­ce­rze na Plan­tach, tą
pla­mą bez twa­rzy w ostat­niej parze, ści­skać
dłoń kole­żan­ki z kla­sy odro­bi­nę za moc­no
być pen­sjo­na­recz­ką cału­ją­cą ukrad­kiem
kole­żan­kę z kla­sy […]20.

Rela­cje mię­dzy dziew­czy­na­mi bywa­ją skom­pli­ko­wa­ne i mogą zaha­czać o dwa skraj­ne bie­gu­ny, jaki­mi są obse­sja oraz okru­cień­stwo. Może to być zwią­za­ne z poszu­ki­wa­niem wła­snej toż­sa­mo­ści, jak rów­nież z kara­niem za nie­przy­sta­wal­ność do norm. Taką rela­cję widzi­my w Oślim brzu­chu (ArtRa­ge, 2022), debiu­cie hisz­pań­skiej autor­ki Andrei Abreu, w któ­rym obser­wu­je­my peł­ną pożą­da­nia i prze­mo­cy przy­jaźń dzie­się­cio­let­niej nar­ra­tor­ki, zwa­nej Shit, z wład­czą Iso­rą. Pol­skim przy­kła­dem słod­ko-gorz­kiej paso­żyt­ni­czej rela­cji jest książ­ka Marii Hal­ber Struż­ki (Wydaw­nic­two Cyran­ka, 2023). Nar­ra­tor­ka, któ­rej imię (toż­sa­mość) pozna­je­my dopie­ro na koń­cu książ­ki, tkwi w rela­cji sym­bio­tycz­nej ze swo­ją przy­ja­ciół­ką Kin­gą, tra­cąc sie­bie w mia­rę „pochła­nia­nia Kin­gi”.

Sek­su­al­ność dziew­czyn może być czu­ła, tajem­ni­cza i nio­są­ca radość, ale może też być wywo­ła­na spo­łecz­ną pre­sją i ubra­na w atry­bu­ty doro­sło­ści, nie­in­te­gral­ne z wnę­trzem czy tem­pem dora­sta­nia nasto­la­tek. W świe­cie zdo­mi­no­wa­nym przez męskie ste­reo­ty­py, wyobra­że­nia i kon­struk­ty kul­tu­ro­we trud­no nie pod­dać się spo­łecz­ne­mu naci­sko­wi. Czy Cady z Mean Girls (reż. Mark Waters, 2004) nie zatra­ca swo­jej toż­sa­mo­ści w gru­pie dziew­czyn, któ­rych odrzu­ce­nia i napięt­no­wa­nia się boi? A to kosz­mar i trau­ma każ­dej dziew­czy­ny – jak nóż w ser­ce.

Zagu­bio­ną jed­nost­kę łatwiej jest kon­tro­lo­wać, nato­miast gru­pa potra­fi być nie­zwy­kłą, spraw­czą siłą. Nar­cy­za Żmi­chow­ska już w pierw­szej poło­wie XIX wie­ku na okre­śle­nie wię­zi mię­dzy kobie­ta­mi uży­wa­ła sło­wa „posio­strze­nie”, funk­cjo­nu­ją­ce­go póź­niej w ame­ry­kań­skich ruchach kobie­cych od lat 60. XX wie­ku jako „sio­strzeń­stwo” (sister­ho­od). To wła­śnie w tym duchu wie­le osób dzi­siaj pisze, orga­ni­zu­je spo­tka­nia, sla­my, open-miki czy zawią­zu­je kolek­ty­wy (jak choć­by Sfin­ga, do któ­rej z rado­ścią przy­na­le­żę).

Syreniary

A sko­ro mowa o sfin­gach, przyj­rzyj­my się rów­nież innym potwo­rzy­com – syre­nom. Jess Zim­mer­man (Kobie­ty i inne potwo­ry. Two­rze­nie nowej mito­lo­gii, Wydaw­nic­two Czar­ne, 2023) zauwa­ża, że w dzie­le Home­ra obser­wu­je­my syre­ny jedy­nie z per­spek­ty­wy męskich boha­te­rów21. Podob­nie jest zresz­tą w przy­pad­ku innych mito­lo­gicz­nych potwo­rzyc, takich jak har­pie, medu­zy czy – się­gnij­my po przy­kład spo­za pan­te­onu przed­sta­wio­ne­go przez ame­ry­kań­ską autor­kę – cza­row­ni­ce, uosa­bia­ją­ce patriar­chal­ną kon­tro­lę nad kobie­cą sek­su­al­no­ścią. Odys nie zasta­na­wia się, dla­cze­go syre­ny kuszą swo­ją pie­śnią – wie jedy­nie, że musi je poko­nać. W koń­cu są potwo­ra­mi, praw­da? Gro­te­sko­wą hybry­dą dwóch istot, pół kobie­tą i pół ptakiem/rybą. Zim­mer­man zauwa­ża w tym podej­ście gen­de­ro­we, w któ­rym kobie­ta nie może być zło­żo­na z cze­goś wię­cej niż z tego, co jest jej przy­pi­sa­ne. „W mito­lo­gii syre­na jest tyl­ko pie­śnią”22, a jej toż­sa­mość zosta­je spro­wa­dzo­na do tej jed­nej roli. Tak jak­by jej ist­nie­nie w prze­strze­ni mitu uwa­run­ko­wa­ne było jedy­nie przez obec­ność męskich boha­te­rów, któ­rych ma zwa­bić na zgu­bę.

Być może syre­ny tak napraw­dę śpie­wa­ły dla sie­bie, a hero­si mie­li po pro­stu pecha, że zawę­dro­wa­li w ich rejo­ny. W takim śpie­wa­niu widzę twór­czą moc sta­wa­nia się, szu­ka­nia wła­sne­go gło­su i toż­sa­mo­ści. Cho­dzi mi o praw­dzi­we robie­nie cze­goś dla sie­bie, nie­pod­szy­te „ata­kiem patriar­cha­tu”. Dla przy­kła­du: jesteś dziew­czy­ną i po raz pierw­szy golisz nogi. Ktoś doro­sły mówi ci, żebyś tego nie robi­ła, ale nie dla­te­go, że wca­le nie musisz. Jeśli zaczniesz teraz, to potem wło­ski będą odra­stać coraz tward­sze i dłuż­sze, a więc zakła­da­my, że będziesz się golić w przy­szło­ści. Takie hasła, jak „golę pasz­ki, bo czu­ję się lepiej ze sobą”, albo „malu­ję się dla sie­bie”, odkry­wa­ją mecha­nizm, przed któ­rym trud­no nam uciec. Bo tak napraw­dę robi­my to dla sie­bie czy dla spoj­rze­nia inne­go, któ­re­go nie potra­fi­my już odróż­nić od wła­sne­go? Dziew­czyń­skie cia­ło to moc oddzia­ły­wa­nia na innych, ale rów­nież pułap­ka.

Czym w takim razie jest dla mnie syre­niar­stwo? To coś na kształt codzien­ne­go upra­wia­nia myślo­we­go spor­tu, jakim jest prze­kra­cza­nie nada­nej syre­nom (i dziew­czy­nom) roli. Nie zawsze uda­je im się śpie­wać tak, jak same tego chcą, nie zawsze też wie­dzą, jak taki śpiew powi­nien brzmieć. I to jest okej. Wie­rzę, że w koń­cu do tego doro­sną (doro­śnie­my).

Najbardziej dziewczyńska rzecz ever

Moż­na przy­wo­łać jesz­cze wię­cej zarów­no sta­rych, jak i nowych repre­zen­ta­cji dziew­czyń­sko­ści w dys­kur­sie lite­rac­kim oraz spo­łecz­nym. Ten czas przej­ścia, zacie­ra­nia się gra­nic i kon­stru­owa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści roz­gry­wa się w każ­dej chwi­li – nie tyl­ko na podwór­kach, trze­pa­kach, klat­kach scho­do­wych, w poko­jach, na uli­cach i szkol­nych kory­ta­rzach, ale tak­że w sfe­rze wyobraź­ni.

To, co zacho­dzi w gło­wach, jest tak samo real­ne jak sama rze­czy­wi­stość. Kocioł hor­mo­nów, emo­cji, rela­cji, fan­ta­zji i ocze­ki­wań bywa sil­ną mie­szan­ką wybu­cho­wą, ale może też być nie­sa­mo­wi­tą oka­zją do budo­wa­nia wła­snej pod­mio­to­wo­ści. Trud­no jest walo­ry­zo­wać ten czas (a tak­że oso­by w środ­ku tego hura­ga­nu) pozy­tyw­nie lub nega­tyw­nie – każ­dy przy­pa­dek dziew­czyń­stwa to histo­ria zło­żo­na z wie­lu czyn­ni­ków, róż­nych cza­sów i miejsc akcji.

Opo­wia­da­nie o dziew­czyń­stwie to pró­ba prze­ję­cia wła­sne­go doświad­cze­nia i odzy­ska­nia wła­dzy nad swo­im cia­łem oraz swo­ją toż­sa­mo­ścią. To wresz­cie two­rze­nie wymia­ru wspól­no­to­we­go – dzie­li­my się opo­wie­ścia­mi, aby inne oso­by mogły się w nich przej­rzeć. To odzy­ski­wa­nie gło­su, śpie­wa­nie dla sie­bie, wycho­dze­nie poza rolę i pie­lę­gno­wa­nie pod­mio­to­wo­ści, któ­ra ma szan­sę wybrzmieć na tle dziew­czyń­skie­go kolek­ty­wu wyobraź­ni.

Naj­bar­dziej dziew­czyń­ska rzecz ever to wspól­no­ta.

 

1 P. Siko­ra, Wszy­scy o nas mówią, Poznań: WBPi­CAK, 2022, s. 32.

2 A.M. Czer­now, Kosz­mar­ne dziew­czyn­ki. Dziew­czę­ce trans­gre­sje w kla­sy­ce lite­ra­tu­ry dla dzie­ci, „Czas Kul­tu­ry” 2022, nr 2, s. 48.

3 J. Muel­ler, Hista & her sista, Koło­brzeg: Biu­ro Lite­rac­kie, 2021, s. 39.

4 M. Febos, Dziew­czyń­stwo, Woło­wiec: Wydaw­nic­two Czar­ne, 2022, s. 51. Cyt. za: T. Fuchs, The Phe­no­me­no­lo­gy of Sha­me, Guilt and the Body in Body Dys­mor­phic Disor­der and Depres­sion, „Jour­nal of Phe­no­me­no­lo­gi­cal Psy­cho­lo­gy” 2022, vol. 33, no. 2, s. 223–243.

5 M. Cen­drow­ska, Pod­lo­ty, Poznań: WBPi­CAK, 2025, s. 6.

6 A. Her­man, Sile­sian Gothic, War­sza­wa: Girls and queers to the front, 2024, s. 6.

7 F. Matwiej­czuk, PO NIE-W-CZASIE: Nowe este­ty­ki potrze­bu­ją sta­rych budyn­ków, „Czas Kul­tu­ry” 2025, nr 18, onli­ne: https://czaskultury.pl/artykul/po-nie-w-czasie-nowe-estetyki-potrzebuja-starych-budynkow/ [dostęp: 17.10.2025].

8 A. Byr­ska, girl power, „Liber­té!” 2025, onli­ne: https://liberte.pl/wiersz-wolny-aleksandra-byrska-girl-power/ [dostęp: 17.10.2025].

9 M. Febos, Dziew­czyń­stwo, Woło­wiec: Wydaw­nic­two Czar­ne, 2022, s. 182.

10 M. Salak, samo­za­płon, „Girls and Queers to the Front zine #12 FIRE”, s. 54–55.

11 A. Kasprzak, Lista rze­czy, któ­re mnie dotknę­ły, zin „Bro­kat” 2024.

12 A. Ole­jar­ka, powrót [w:] tam­że.

13 Zob. A. Kasprzak, „Jaz­da wiel­kim czer­wo­nym cadil­la­kiem przez alej­kę kobie­co­ści” i 27 innych dziw­nych okre­śleń na okres, „ASZ:dziennik” 2023, onli­ne: https://aszdziennik.pl/145049,27-dziwnych-okreslen-na-miesiaczke [dostęp: 17.10.2025].

14 J. Kri­ste­va, Potę­ga obrzy­dze­nia. Esej o wstrę­cie, Kra­ków: Wydaw­nic­two Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, 2007, s. 10.

15 M. Lan­ge-Hensz­ke, Wsty­dli­wa pamięć Annie Ernaux, „Czas Kul­tu­ry” 2022, nr 2, s. 182.

16 K. Skwi­ra, Wszyst­ko już było doty­ka­ne, Poznań: WBPi­CAK, 2021, s. 30.

17 A. Wol­ny-Ham­ka­ło, Lato Ade­li, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Hokus-Pokus, 2019, s. 20.

18 J.L. Holm, Stre­ga, War­sza­wa: Wydaw­nic­two Pau­za, 2022, s. 7.

19 O. Ćwi­kła, UFOPORNO, War­sza­wa: Sta­ro­miej­ski Dom Kul­tu­ry, 2023, s. 11.

20 L. Osiń­ska, Zmyśl[ ]zmysł, Koło­brzeg: Biu­ro Lite­rac­kie, 2022, s. 8.

21 J. Zim­mer­man, Kobie­ty i inne potwo­ry. Two­rze­nie nowej mito­lo­gii, Woło­wiec: Wydaw­nic­two Czar­ne, 2023, s. 99.

22 Tam­że, s. 110.

– poetka, typiarka i syreniara.

więcej →

Powiązane teksty