To ciało jest swoje. Chodzi, biega, tarza się, wspina po drzewach, zdziera kolana, uderza, przytula, pluje na chodnik, sika na trawnik, pożera, wydala, ociera się, grzebie w ziemi, robi fikołki, śpi, dłubie w nosie, wystawia brzuch na słońce. Oto ciało dziecka, a może jeszcze jakiegoś innego stworzenia, hybrydy zwierząt, liści i strupków. Jeszcze nie wie, że zaraz przestanie należeć tylko do siebie – zacznie być ciałem dziewczynki i dziewczyny.
Koniec z nieokreślonością własnej tożsamości, dzięki której dziecięce ciało, jeszcze wolne od norm kulturowych, jest w tym sensie niebinarne i transgresyjne. Możemy nawet powiedzieć, że antysystemowe, bo wymyka się rolom genderowym. Te jednak w końcu formują mocnymi dłońmi maleńką glinę, zakazując dziewczynkom robienia tego, co mogą robić chłopcy – brudzić się, drzeć, być aktywnymi – chłopcom zaś wzbraniając tego, co jest przypisane dziewczynkom – bawienia się lalkami i „mazania jak baba”. Czy możemy ustalać własne granice, gdy spotykamy się ze sprzeciwem dorosłych, a potem nawet rówieśników?
Ten temat porusza Patrycja Sikora w wierszu genderfluid (Wszyscy o nas mówią, WBPiCAK, 2022):
w podwórkach czai się płeć. jest
głodna i zimna. pływa w kałużach,
chowa się w szczelinach.
foremki do piasku w kształcie ryb płaczą:
Margot to nie Michał.
matki zamykają okna1.
To jednak dziewczynka znajduje się na najniższym szczeblu hierarchii w relacji dzieci–dorośli; jest podwójnie kontrolowana, ponieważ jest zarówno osobą żeńską, jak i dzieckiem2. Chociaż uwarunkowania dorastających dziewczyn mogą się różnić (w takich kwestiach, jak choćby pochodzenie etniczne, klasa społeczna czy tożsamość płciowa), składam najszczersze gratulacje każdej osobie, która zdołała przetrwać ten czas, a może nawet uznała go, w niektórych jego aspektach, za magiczny. Z początku przecież trudno dostrzec, jak mocno dziewczyństwo uwikłane jest w pajęczą sieć społecznych zależności. Wiele kobiet mierzy się z tym problemem w swojej twórczości, gdy próbuje podważyć konstrukty kulturowe – chociażby Asia Mueller w wierszu Przebudzanka dla córek (new nursery rhyme / łże-tłumaczenie) z tomu Hista & her sista (Biuro Literackie, 2021):
What are little girls made of? / Z czego zrobiono dziewczynki małe?
What are little girls made of? / Z czego zrobiono dziewczynki małe?
Sugar and spice and all that’s nice, / Z mocy, wolności, poczucia wartości,
And that are little girls made of. / Z tego zrobione są całe.
[przekład nie przez kolano]3.
Scenariusz i reżyseria: male gaze
Dla kogo dziewczyny miałyby być „zrobione”, jeśli nie dla siebie? Po raz pierwszy zmierzyłam się z tym pytaniem na studiach podczas omawiania obrazu W loży Mary Cassatt (1878). Widzimy na nim kobietę, która obserwuje scenę przez lornetkę operową. Na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy drugiego planu, a to właśnie tam Cassatt ukazuje prawdziwą odgrywaną przez społeczeństwo inscenizację, w którą zostajemy wciągnięci (a może już zostaliśmy w niej nakryci?). W innej loży widzimy bowiem mężczyznę, który również czemuś się przygląda. Jednak to nie scena, a główna bohaterka obrazu staje się dla niego obiektem spektaklu.
Ciało w spojrzeniu obcego w pewien sposób przestaje należeć do siebie, a zaczyna funkcjonować jako ciało-dla-innych4. Drugi plan obrazu Cassatt jest naznaczony niezbywalną obecnością innego, która towarzyszy kobietom od początku ich procesu dojrzewania. To podwójnie trudne doświadczenie: młoda osoba musi nauczyć się funkcjonować w nowym, zmieniającym się ciele, a jednocześnie to samo ciało, wystawione na ogląd publiczny, przestaje być prywatne. Dziewczyna ma odtąd odgrywać swoją rolę w tym stale obecnym społecznym spektaklu, ale wcale nie jest w nim główną postacią. Balansuje na linie gdzieś między buntem wobec władzy faworyzującej męski punkt widzenia (male gaze) a próbą dopasowania się do hegemonicznych norm społecznych. A tego nie da się zerwać jak strupka na kolanie czy łokciu. Przychodzą mi do głowy skojarzenia: ciało jako lep na muchy, czerwony przycisk, wieczne pole bitwy. Ten problem ironicznie przedstawia Michalina Cendrowska w wierszu miłej zabawy, zamieszczonym w jej debiutanckim tomie Podloty (WBPiCAK, 2025):
kiedyś chciała zostać czarodziejką z księżyca
ale niefortunnie przeobraziła się w kobietę
z twarzy posypał się brokat
błysnęły światła to wcale nie jest koniec dzieciństwa
to jest dopiero początek zabawy5.
Ten początek zabawy, który równie dobrze może okazać się jej końcem, widzimy w Przekleństwach niewinności (reż. Sofia Coppola, 1999). Coppola bierze na warsztat książkę Jeffreya Eugenidesa, nie rezygnuje przy tym z męskiej narracji – choć cała opowieść kręci się wokół sióstr Lisbon, nie poznajemy ich punktu widzenia. Dziewczyny, izolowane przez rodziców, zamieniają się w eksponaty muzealne, a ich smutek i cierpienie są przez chłopców romantyzowane. To sprawia, że siostry stają się odczłowieczonymi obiektami fascynacji, więc ich cierpienie odbierane jest tak, jak ogląda się sztukę – widzimy tragizm postaci, ale nie osób. W jednej z najbardziej ikonicznych scen Cecylia, zapytana przez doktora, jak w jej wieku może mieć jakiekolwiek problemy, odpowiada: „Doktorze, najwyraźniej nigdy nie był pan trzynastoletnią dziewczyną”.
I’m just a girl
Co zatem dzieje się w głowach trzynastolatek? Książka poetycka Anouk Herman Silesian Gothic (GQTTF, 2024) zaczyna się od wiersza prolegomena:
oto jest dziursko, kanion, mózg nastoletniej
dziewczynki. Rzeki, które go znaczą, to strugi
mcflurry – słodki ulepek śluzu i krwi6.
Oto jest dziursko, które powiększa się z każdą wrzuconą tam rzeczą. Filip Matwiejczuk w „Czasie Kultury” (2025, nr 18) pisze o tym wierszu w kontekście wiązania ciała nastoletniej dziewczyny z „kapitalizmem i jego organami, jakimi są produkty, marki”7. Co więcej, te same marki monetyzują feministyczny przekaz w duchu girl power, ukrywając kapitalistyczny zysk pod płaszczem wspólnotowych haseł.
W wierszu Aleksandry Byrskiej girl power (Liberté!, 2025) to femi-hasło funkcjonuje jako wspólnota trudnych doświadczeń związanych z dorastaniem:
ukryj się wycofaj zamilknij dziecko
pozwól bólowi drążyć strużki korytarzy
będzie ci dana samotność sierści
nie mów nikomu8.
To samo hasło zostaje równocześnie zawłaszczone przez reklamy marek i social media, w których sprzedaje się dziewczynom produkty mające wpasować je we współczesne i opresyjne standardy dotyczące wyglądu. I choć istnieją marki (głównie lokalne) działające pod szyldem zrównoważonej produkcji oraz troski, nie jest to droga, którą podąża kapitalizm. Koło więc się domyka, a dziewczyny, wabione sisterhoodowymi treściami, wpadają w pułapkę patriarchalnych mechanizmów. Trudno jest też myśleć o wyniszczających planetę skutkach konsumpcjonizmu, gdy algorytmy social mediów bombardują nas Reelsami o tym, czy najpierw nakładać róż czy bronzer, a może je blendować (swoją drogą, nie wiem i zaprząta mi to głowę w większym stopniu, niżbym chciała). No właśnie – dziursko, kanion.
I’m just a girl, prawda? A skoro jesteśmy już przy tym – social media to też zbiór memicznych dziewczyńskich treści, w których makabrycznie zapłakana i roześmiana twarz Mii Goth w filmie Pearl (reż. Ti West, 2022) z podpisem I’m a star pojawia się obok sabatu różowych wróżek z tekstem girls gang albo me and the girls in rehab. To wzbudza reakcję rel i śmiech, który jest śmiechem dobrym, demaskującym wielorakość dziewczyńskich obliczy. Możemy się w nich przejrzeć i poczuć, że łączy nas wspólnota doświadczeń, emocji, wrażliwości. Niestety, ta estetyka ma również swoje drugie dno, jak w przypadku większości trendów. Bardzo łatwo jest zamienić dziewczyńskie girly things w stereotypowe, bezwolne figury. Przykładowo: sformułowanie girls math infantylizuje dziewczyny i pokazuje, że są one nieporadne, gdy chodzi o dziedziny takie jak matematyka. Czy zdarza mi się używać tego określenia? Tak. Czy mam świadomość jego ambiwalencji? O tak. I’m just a girl, prawda? Nie jest tak, że nagle magicznie uświadomimy sobie wszystkie kulturowe układanki i już nigdy nie będziemy umawiać się na seans Zmierzchu, bo Edward to król gaslightingu. Ważna jest świadomość, że pewne mechanizmy zostały nam wpojone. Melissa Febos w Dziewczyństwie (Wydawnictwo Czarne, 2022) przytacza słowa znajomej, która mówi, że tak samo, jak można mieć atak paniki lub serca, można również mieć „atak patriarchatu”9.
Proces uświadamiania sobie patriarchalnego dyskursu może rodzić również wspólny wkurw i sprzeciw wobec marginalizacji kobiet. Choć kategoria płci jest tutaj niewątpliwie ważna, to problematyka dziewczyństwa dotyczy również osób socjalizowanych do tej roli, identyfikujących się lub identyfikowanych jako dziewczyny. Spora część naszego podwórka literackiego rozszerza ją intersekcjonalnie z innymi równie ważnymi czynnikami, takimi jak pochodzenie, tożsamość płciowa, orientacja, sprawność, klasa społeczna. Chodzi mi tutaj głównie o środowisko slamowe, ale też ziny (od warszawskich Girls and Queers to the Front, które prowadzą również niezależne wydawnictwo, przez Slamkę i Poezzin po lubelski zin brokat). Sporo gniewu widać w numerze #12 FIRE (GQTTF, 2025), przykładowo w tekście Magdy Salak:
śni mi się że płonę
właściwie zawsze śnię że nie oddycham (a wiem że tlę się)
więc ostatnio
próbuję czasem śnić też że podpalam10.
W brokatowym zinie też nie zawsze jest brokatowo. Aleksandra Kasprzak robi „Listę rzeczy, które mnie dotknęły, choć tego nie chciałam” (przykładowo włoski na nogach nazywane „antygwałtami”)11, a Adrianna Olejarka w wierszu powrót pisze, że „Moje ciało nie należy do mnie, / rozdzielono je niesprawiedliwie pomiędzy szpital, kościół i cudze spojrzenia”12. Obydwie zresztą wydały w zeszłym roku książki o dorastaniu – Wydrąż mi rodzinę w serze (Kasprzak, Biuro Literackie, 2024) i Gorączki (Olejarka, Fundacja Duży Format, 2024).
Dziewczyński Battlefield
Kolejnym kamieniem milowym na mapie dziewczyństwa jest seksualność. Wyobraź sobie (albo przypomnij): niekończące się lato, wysoka trawa, zapach lepkości. Twoja ręka wędruje z nudów po ciele i dociera do majtek. To jeden z pierwszych momentów odkrywania twojej seksualności i ciała, które daje przyjemność. A jednak ten przywołany obraz mógł być również mieszanką poczucia winy, niepewności i wreszcie – wstydu. Dotyka on nie tylko płci, ale też pochodzenia czy klasy społecznej (jak w Ciałach Annie Ernaux, Wydawnictwo Czarne, 2024) i podąża za dziewczynami wchodzącymi w dojrzewanie niczym zawsze obecny cień.
Jednym z jego pierwszych przejawów jest okres, postrzegany podobnie jak sikanie czy defekacja. Mówimy na niego: „TE dni”, ale jest też mnóstwo innych, absurdalnych określeń, jak choćby „ciocia z Ameryki przyjechała” czy „najazd Armii Czerwonej”, bo najwyraźniej fizjologia połowy ludzkości wzbudza niepokój13. To, co zaburza pewien ład i system, stając się czymś dwuznacznym czy mieszanym – budzi wstręt14. Łączy się on z „charakterystyczną dla kultury zachodniej dychotomią kultury i natury, w której to, co kulturowe, a zatem ważne i naukowe, jest dziedziną mężczyzn, podczas gdy okrutna, tajemnicza i organiczna natura zostaje uznana za domenę kobiet”15. Miesiączka zaburza ład ustanowiony przez męską perspektywę, bo należy do strefy żeńskiej. Na marginesie jeszcze dodam, że pierwszy okres to czas, gdy społeczeństwo mówi dziewczynce „jesteś już kobietą”, choć jej ciało, a tym bardziej psychika absolutnie nie są na to jeszcze gotowe. To jednak niesie za sobą dobrze znany, stary i przenoszony na dziewczynki przez dorosłych lęk przed zajściem w nastoletnią ciążę i przed późniejszym wytykaniem całej rodziny paluchami.
Jednocześnie to wcale nie przeszkadza społeczeństwu w seksualizacji dziewczyn. Spotykamy się z tym zjawiskiem na porządku dziennym, w popkulturze, social mediach, reklamach, codziennym języku. To, co podważa status quo, to ich własna, dziewczyńska seksualność – wypierana i piętnowana. Patriarchalna władza nad dziewczynami odbiera im kontrolę nad własną seksualnością, przez co trudno jest ją odkryć w zgodzie z własnym ja. Granice między ciałem prywatnym a publicznym zaczynają się zacierać wraz z postępującym sprowadzaniem dziewczyńskich cech do seksualności.
Motyw dziewczyństwa związanego ze świadomością władzy, którą inni sprawują nad ciałami dziewczyn, pojawia się w tomie Kingi Skwiry Wszystko już było dotykane (WBPiCAK, 2021). Przywołajmy wiersz Realizm dziewczyński:
chłopcy wkładają mi palce tam, gdzie nie chcę,
a ja nie chcę być niemiła. piszą mi też,
co ze mną zrobią, a ja muszę później o tym myśleć,
kiedy kupuję masło orzechowe i tosty
i obwiniać się, że nie zaczęłam rozmowy od „nie”16.
Społeczne oczekiwania względem tożsamości i seksualności bazują na sprzecznych komunikatach, co często ma odzwierciedlenie w dziewczyńskich fantazjach. Odkrywająca swoją seksualność Adela, bohaterka Lata Adeli Agnieszki Wolny-Hamkało (Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2019), zaczyna pożądać męskiej uwagi: „Miała wtedy buzię małej dziewczynki, ale wystarczyło, że jej wzrok spotkał się ze wzrokiem pana – zaraz się cała zmieniała”17. W kolejnych książkach z tej serii Adela znika i nigdy nie poznajemy jej jako dorosłej kobiety.
Motyw znikania stanowi core Pikniku pod Wiszącą Skałą (książka – Joan Lindsay, 1967; ekranizacja – Peter Weir, 1975). Widzimy dojrzewające dziewczęta na australijskiej pensji dla panien prowadzonej pod surowym okiem pani Appleyard. Choć są odcięte od pokus świata zewnętrznego, żadne nakazy nie mogą powstrzymać ich dojrzewania. Zniknięcie nastolatek na Wiszącej Skale symbolizuje prawdopodobnie inicjację w dorosłość, z której wraca tylko jedna bohaterka (spoiler alert). W podobnym vibie utrzymana jest powieść Strega szwedzkiej autorki Johanne Lykke Holm (Wydawnictwo Pauza, 2022). Tu również dochodzi do tajemniczego zniknięcia jednej z dziewczyn. Choć książka nie daje nam odpowiedzi na pytanie, co dokładnie się wydarzyło, narratorka już na pierwszej stronie zarysowuje problematykę wejścia w dorosłość:
Wiedziałam, że życie kobiety w każdej chwili może zmienić się w miejsce zbrodni. Jeszcze nie wiedziałam, że już wtedy żyłam w środku tego miejsca zbrodni, że miejscem zbrodni nie jest łóżko, ale ciało, i że zbrodnia już się dokonała18.
Nóż, siostro (w serce)
W tekstach kultury dotyczących dziewczyństwa, również tych, które przytoczyłam wcześniej, wykwita motyw homoerotyzmu. Budząca się seksualność przed zakleszczeniem jej w heteronormatywnym świecie jest płynna, zaciera granice. Relacje międzydziewczyńskie – już nie dziecięce, ale jeszcze nie dorosłe – mogą być jednocześnie święte, obsesyjne, destrukcyjne i zabarwione erotyzmem. Opal Ćwikła w wierszu pośliń (UFOPORNO, Staromiejski Dom Kultury, 2023) pisze:
mój język wchłonął wszystko, co kiedykolwiek do mnie powiedziałaś
cishety nigdy nie zrozumieją głębi homoerotycznej przyjaźni
pocałuj swoją przyjaciółkę, zobaczysz
co wykwitnie na twoim języku19.
Z kolei w tomie Laury Osińskiej (Anny Adamowicz) Zmyśl[ ]zmysł czytamy o lesbijskiej miłości, a początek tej książki zahacza o czas dziewczyństwa (Wojciech Weiss, Pensjonarki na Plantach, 1897):
być pensjonareczką na spacerze na Plantach, tą
plamą bez twarzy w ostatniej parze, ściskać
dłoń koleżanki z klasy odrobinę za mocno
być pensjonareczką całującą ukradkiem
koleżankę z klasy […]20.
Relacje między dziewczynami bywają skomplikowane i mogą zahaczać o dwa skrajne bieguny, jakimi są obsesja oraz okrucieństwo. Może to być związane z poszukiwaniem własnej tożsamości, jak również z karaniem za nieprzystawalność do norm. Taką relację widzimy w Oślim brzuchu (ArtRage, 2022), debiucie hiszpańskiej autorki Andrei Abreu, w którym obserwujemy pełną pożądania i przemocy przyjaźń dziesięcioletniej narratorki, zwanej Shit, z władczą Isorą. Polskim przykładem słodko-gorzkiej pasożytniczej relacji jest książka Marii Halber Strużki (Wydawnictwo Cyranka, 2023). Narratorka, której imię (tożsamość) poznajemy dopiero na końcu książki, tkwi w relacji symbiotycznej ze swoją przyjaciółką Kingą, tracąc siebie w miarę „pochłaniania Kingi”.
Seksualność dziewczyn może być czuła, tajemnicza i niosąca radość, ale może też być wywołana społeczną presją i ubrana w atrybuty dorosłości, nieintegralne z wnętrzem czy tempem dorastania nastolatek. W świecie zdominowanym przez męskie stereotypy, wyobrażenia i konstrukty kulturowe trudno nie poddać się społecznemu naciskowi. Czy Cady z Mean Girls (reż. Mark Waters, 2004) nie zatraca swojej tożsamości w grupie dziewczyn, których odrzucenia i napiętnowania się boi? A to koszmar i trauma każdej dziewczyny – jak nóż w serce.
Zagubioną jednostkę łatwiej jest kontrolować, natomiast grupa potrafi być niezwykłą, sprawczą siłą. Narcyza Żmichowska już w pierwszej połowie XIX wieku na określenie więzi między kobietami używała słowa „posiostrzenie”, funkcjonującego później w amerykańskich ruchach kobiecych od lat 60. XX wieku jako „siostrzeństwo” (sisterhood). To właśnie w tym duchu wiele osób dzisiaj pisze, organizuje spotkania, slamy, open-miki czy zawiązuje kolektywy (jak choćby Sfinga, do której z radością przynależę).
Syreniary
A skoro mowa o sfingach, przyjrzyjmy się również innym potworzycom – syrenom. Jess Zimmerman (Kobiety i inne potwory. Tworzenie nowej mitologii, Wydawnictwo Czarne, 2023) zauważa, że w dziele Homera obserwujemy syreny jedynie z perspektywy męskich bohaterów21. Podobnie jest zresztą w przypadku innych mitologicznych potworzyc, takich jak harpie, meduzy czy – sięgnijmy po przykład spoza panteonu przedstawionego przez amerykańską autorkę – czarownice, uosabiające patriarchalną kontrolę nad kobiecą seksualnością. Odys nie zastanawia się, dlaczego syreny kuszą swoją pieśnią – wie jedynie, że musi je pokonać. W końcu są potworami, prawda? Groteskową hybrydą dwóch istot, pół kobietą i pół ptakiem/rybą. Zimmerman zauważa w tym podejście genderowe, w którym kobieta nie może być złożona z czegoś więcej niż z tego, co jest jej przypisane. „W mitologii syrena jest tylko pieśnią”22, a jej tożsamość zostaje sprowadzona do tej jednej roli. Tak jakby jej istnienie w przestrzeni mitu uwarunkowane było jedynie przez obecność męskich bohaterów, których ma zwabić na zgubę.
Być może syreny tak naprawdę śpiewały dla siebie, a herosi mieli po prostu pecha, że zawędrowali w ich rejony. W takim śpiewaniu widzę twórczą moc stawania się, szukania własnego głosu i tożsamości. Chodzi mi o prawdziwe robienie czegoś dla siebie, niepodszyte „atakiem patriarchatu”. Dla przykładu: jesteś dziewczyną i po raz pierwszy golisz nogi. Ktoś dorosły mówi ci, żebyś tego nie robiła, ale nie dlatego, że wcale nie musisz. Jeśli zaczniesz teraz, to potem włoski będą odrastać coraz twardsze i dłuższe, a więc zakładamy, że będziesz się golić w przyszłości. Takie hasła, jak „golę paszki, bo czuję się lepiej ze sobą”, albo „maluję się dla siebie”, odkrywają mechanizm, przed którym trudno nam uciec. Bo tak naprawdę robimy to dla siebie czy dla spojrzenia innego, którego nie potrafimy już odróżnić od własnego? Dziewczyńskie ciało to moc oddziaływania na innych, ale również pułapka.
Czym w takim razie jest dla mnie syreniarstwo? To coś na kształt codziennego uprawiania myślowego sportu, jakim jest przekraczanie nadanej syrenom (i dziewczynom) roli. Nie zawsze udaje im się śpiewać tak, jak same tego chcą, nie zawsze też wiedzą, jak taki śpiew powinien brzmieć. I to jest okej. Wierzę, że w końcu do tego dorosną (dorośniemy).
Najbardziej dziewczyńska rzecz ever
Można przywołać jeszcze więcej zarówno starych, jak i nowych reprezentacji dziewczyńskości w dyskursie literackim oraz społecznym. Ten czas przejścia, zacierania się granic i konstruowania własnej tożsamości rozgrywa się w każdej chwili – nie tylko na podwórkach, trzepakach, klatkach schodowych, w pokojach, na ulicach i szkolnych korytarzach, ale także w sferze wyobraźni.
To, co zachodzi w głowach, jest tak samo realne jak sama rzeczywistość. Kocioł hormonów, emocji, relacji, fantazji i oczekiwań bywa silną mieszanką wybuchową, ale może też być niesamowitą okazją do budowania własnej podmiotowości. Trudno jest waloryzować ten czas (a także osoby w środku tego huraganu) pozytywnie lub negatywnie – każdy przypadek dziewczyństwa to historia złożona z wielu czynników, różnych czasów i miejsc akcji.
Opowiadanie o dziewczyństwie to próba przejęcia własnego doświadczenia i odzyskania władzy nad swoim ciałem oraz swoją tożsamością. To wreszcie tworzenie wymiaru wspólnotowego – dzielimy się opowieściami, aby inne osoby mogły się w nich przejrzeć. To odzyskiwanie głosu, śpiewanie dla siebie, wychodzenie poza rolę i pielęgnowanie podmiotowości, która ma szansę wybrzmieć na tle dziewczyńskiego kolektywu wyobraźni.
Najbardziej dziewczyńska rzecz ever to wspólnota.
1 P. Sikora, Wszyscy o nas mówią, Poznań: WBPiCAK, 2022, s. 32.
2 A.M. Czernow, Koszmarne dziewczynki. Dziewczęce transgresje w klasyce literatury dla dzieci, „Czas Kultury” 2022, nr 2, s. 48.
3 J. Mueller, Hista & her sista, Kołobrzeg: Biuro Literackie, 2021, s. 39.
4 M. Febos, Dziewczyństwo, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2022, s. 51. Cyt. za: T. Fuchs, The Phenomenology of Shame, Guilt and the Body in Body Dysmorphic Disorder and Depression, „Journal of Phenomenological Psychology” 2022, vol. 33, no. 2, s. 223–243.
5 M. Cendrowska, Podloty, Poznań: WBPiCAK, 2025, s. 6.
6 A. Herman, Silesian Gothic, Warszawa: Girls and queers to the front, 2024, s. 6.
7 F. Matwiejczuk, PO NIE-W-CZASIE: Nowe estetyki potrzebują starych budynków, „Czas Kultury” 2025, nr 18, online: https://czaskultury.pl/artykul/po-nie-w-czasie-nowe-estetyki-potrzebuja-starych-budynkow/ [dostęp: 17.10.2025].
8 A. Byrska, girl power, „Liberté!” 2025, online: https://liberte.pl/wiersz-wolny-aleksandra-byrska-girl-power/ [dostęp: 17.10.2025].
9 M. Febos, Dziewczyństwo, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2022, s. 182.
10 M. Salak, samozapłon, „Girls and Queers to the Front zine #12 FIRE”, s. 54–55.
11 A. Kasprzak, Lista rzeczy, które mnie dotknęły, zin „Brokat” 2024.
12 A. Olejarka, powrót [w:] tamże.
13 Zob. A. Kasprzak, „Jazda wielkim czerwonym cadillakiem przez alejkę kobiecości” i 27 innych dziwnych określeń na okres, „ASZ:dziennik” 2023, online: https://aszdziennik.pl/145049,27-dziwnych-okreslen-na-miesiaczke [dostęp: 17.10.2025].
14 J. Kristeva, Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2007, s. 10.
15 M. Lange-Henszke, Wstydliwa pamięć Annie Ernaux, „Czas Kultury” 2022, nr 2, s. 182.
16 K. Skwira, Wszystko już było dotykane, Poznań: WBPiCAK, 2021, s. 30.
17 A. Wolny-Hamkało, Lato Adeli, Warszawa: Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2019, s. 20.
18 J.L. Holm, Strega, Warszawa: Wydawnictwo Pauza, 2022, s. 7.
19 O. Ćwikła, UFOPORNO, Warszawa: Staromiejski Dom Kultury, 2023, s. 11.
20 L. Osińska, Zmyśl[ ]zmysł, Kołobrzeg: Biuro Literackie, 2022, s. 8.
21 J. Zimmerman, Kobiety i inne potwory. Tworzenie nowej mitologii, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2023, s. 99.
22 Tamże, s. 110.