Na planie filmowym Schygulla była – jak zdiagnozowała to Elfriede Jelinek – bezwolną „jedwabną chustą”, na którą rzucano obrazy. Światło, zdjęcia, scenariusz i ostateczny wydźwięk roli zawsze należały do Fassbindera, Godarda czy innego Golana. Aktorka oddawała ciało, ale nie decydowała o jego znaczeniu – o życiu i twórczości Hanny Schygulli pisze Hubert Sulima.